wtorek, 31 lipca 2012

Clafoutis z morelami

Sobota rano... no dobrze bliżej południa, niż rano. Dyskusja na targu:
- Zobacz jakie ładne czereśnie! Może zrobimy clafoutis z czereśniami?
- Wolę z morelami. Morele też są!
- To może zrobimy jedno i drugie?
- Jutro? Na śniadanie? Świetny pomysł!

Clafoutis to trochę takie ciasto naleśnikowe, w którym zatapiamy owoce, najlepiej kwaskowate, okładamy zimnym masłem i oprószamy cukrem. Zapiekamy i po 35 minutach wyjmujemy z piekarniak zabójczo pyszny, pachnący deser. 
Najlepsze jest na gorąco, bo jak ostygnie, to sie robi zakalcowate. Jednak o to sie nie martwcie... jeszcze nigdy się nie zadarzylo, żeby coś zostało. Choć nie... zostało trochę w ostatnią niedzielę. To gorsze, z czereśniami ;) Pewnie dlatego, że wcześniej zjedliśmy po dwa jajka prawie na miękko. Z tą resztką na zimno rozprawiła się Młoda, twierdząc, że zakalec jej nie przeszkadza. Gdyby Wam przeszkadzał, to clafoutis świetnie sie odgrzewa w piekarniku.


Clafoutis z morelami* – porcja dla 4 osób:
200 ml mleka
150 g mąki
120 g masła
100 g cukru
100 ml śmietanki
4 jajka
1 laska wanilii
szczypta soli
morele (śliwki, czerwoną porzeczkę, mirabelki, jabłka, lub inne ulubione owoce)
2-3 łyżki morelówki (można zastąpić rumem lub koniakiem, można również pominąć)
3 dodatkowe łyżki cukru

Przygotowanie:
Piekarnik nagrzać do 200°C.
100g masła rozpuścić i zostawić do ostygnięcia. Resztę pokroić w plasterki i schować do lodówki.
Morele umyć, osuszyć, przekroić i wypestkować. Odstawić na bok.
Jajka ubić z mlekiem i śmietanką. Dodać mąkę i cukier, szczyptę soli, ostudzone masło, pestki z laski wanilii oraz morelówkę. Dokładnie wymieszać.
Naczynie do zapiekanek wysmarować masłem i oprószyć cukrem. Na dnie ułożyć owoce i zalac ciastem.
Piec przez 10 minut w 200°C. Następnie zmniejszyć temperaturę do 180°C, obłożyć ciasto zimnymi kawałkami masła i piec przez kolejne 20 minut. Oprószyć ciasto pozostałym cukrem i piec jeszcze przez około 5 minut. Przed wyjęciem, sprawdzić końcem noża czy ciasto się upiekło.
Podawać gorące.

Smacznego!

*pierwsze moje clafoutis zrobilam z przepisu Michela Roux znalezionego w ksiazce Les Ouefs, Ed. Gründ, 2005. Jest to, moim zdaniem, jeden z najlepszych przepisów na ten deser. Tutaj podaję Wam jego zmodyfikowaną wersję.
Na zdjęciu widoczna jest porcja dla 2 osób z morelami i śliwkami... nadal odkopuję stare zdjęcia :)


RECETTE EN FRANÇAIS: Clafoutis aux abricots

36 komentarzy:

  1. Uwielbiam clafoutis z wiśniami. Z morelami nigdy nie jadłam. Czas nadrobić zaległości ;) PS. Ten Wasz targ.... Ech!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haniu, z morelami i wiśniami jest IMHO najlepsze.

      Usuń
  2. Wygląda rewelacyjnie! Jeszcze nigdy nie jadłam clafoutis, a ciągle mnie kusi. Pięknie i pysznie Twoje wygląda. I do tego morele, które bardzo lubię:)

    Pozdrowienia:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) i polecam!
      Moje pierwsze spotkania z clafoutis były średnio udane... poczęstowano mnie takim strasznie zakalcowatymi ;) Dlatego uważam, że przepis tutaj jest bardzo ważny. Ten M. Roux jest godny polecenia.
      Milego dnia :*

      Usuń
  3. O boże jakie to było dobre!!! I masz rację (jak ja nie cierpię przyznawać komuś racji ;P) - z morelami było niebo w gębie!!
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żebyś TY wiedziała, Młoda, jak ja nie lubię... mieć racji :)))

      Usuń
  4. Piekne zdjecie!
    A opcja "jedno i drugie" tez do mnie przemawia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. tak tak, przepis Roux jest najlepszy :) Muszę zrobić w najbliższy wekend, spróbuję z renklodami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może być dobre. Bardzo dobre :)

      Usuń
  6. Pięknie wygląda :) i z morelami, które uwielbiam :) ostatnio też robiłam tylko że z czerśniami i było pyyyszne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz koniecznie zrób z morelami i napisz, które lepsze ;)

      Usuń
  7. Clafoutis to jak legumina, oba te słowa wprowadzają mnie w zachwyt
    a jeszcze takie mniam zdjęcie
    a to czereśniowe robi się tak samo?A zamian wiśnie tez by sie nadały?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alus, dokéadnie tak samo. Wiśniowe clafoutis to IMHO strzał w dziesiątkę. Mam tylko jedno ale... ciasto farbuje się od soku wiśni i trochę mało elegancko to wygląda, co jednak w najmniejszym stopniu nie wpływa na jego smak :)

      PS
      Clafoutis to legumina, przynajmniej w pierwotnym znaczeniu, które z czasem uległo zmianie. Tak mówią mądre książki :)

      Usuń
    2. Żaba, eee mi nie przeszkadza farba:D, hm ale morelowe będzie już jutro ,a wiśniowe zaraz po
      p.s czułam ,że muszą mieć dużo wspólnego:)bo obie te nazwy mnie rozczulają

      Usuń
    3. a potem zrób jeszcze śliwkowe :)

      Usuń
  8. Hmm... A ktoś tu nie lubił clafoutis ;P Bardzo apetyczne zdjęcia.
    PS. Mogłabyś odszukać przepis na ciasto z morelami, które kiedyś upiekłaś w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm... z tym kimś jest pewnie tak jak z tymi, co to całkiem niedawno temu czarnej czekolady nie tykali nawet długim kijem twierdząc, że jest niedobra, a teraz innej nie jedzą ;p

      PS Przeceniasz mnie i moją pamięć... to było 17 lat temu :)
      Poszukam, choć mnie ono smakowało bardzo "tak sobie"

      Usuń
  9. No to teraz po morele do sklepu :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wspaniały finał targowej dyskusji:)
    Pozdrawiam Cię!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mniam, uwielbiam morele! na pewno spróbuję :)
    oczywiście obserwuję!
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie próbowałam ale sądząc po opisie jesteśmy dla siebie stworzeni! Zrobię na pewno, bo ono (jaki to rodzaj?) na mnie patrzy ze zdjęcia i ewidentnie się prosi ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ON:) ten clafouti :)
      Jeżeli jeszcze nie zrobiłaś, to gorąco polecam ze śliwkami i cynamonem!

      Usuń
  13. Clafoutis, mniam. Pyszny pomysł na deser, śniadanie, przed pracą, po pracy, w weekend, na kolację ;).

    OdpowiedzUsuń
  14. Doskonały pomysł!
    Na śniadanie najlepsze.

    OdpowiedzUsuń
  15. nigdy nie jadłam, ale wygląda apetycznie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Uwielbiam clafouti .... Twoje prezentuje się super! Cudne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  17. fajny blog :) zapraszam do mnie obserwuję i liczę na to samo
    www.wyyobraznia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oktawio dziękuję za komentarz i zaproszenie :)

      Usuń
  18. Witam! Nominowałam Twojego bloga do Versatile Blogger Award :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mad, bardzo dziękuję za nominację! Problem w tym, że ja nie lubię brać udziału w takich zabawach. Mam nadzieję, że mi wybaczysz :)

      Usuń
  19. Piekne zdjecie:)
    Od razu mam ochote chwycic za lyzeczke i jesc, jesc...:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Jakby mi ktoś zrobił... :) Raz sama piekłam, ale mnie nie powaliło. Może ja coś zwaliłam, może nastawienie nie to, ale jakoś na mnie clafoutis nie zadzialało. Niemniej Twoje strasznie kusząco wygląda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, pisałam wyżej, że moje pierwsze spotkanie z clafouti było kompletnym niewypałem. Przy kolejnych było już zdecydowanie lepiej :) Może warto spróbować raz jeszcze?

      Usuń
  21. jejku to po prostu mistrzostwo. Dobrze, że trafiłam na ten blog. dzięki

    OdpowiedzUsuń