Prawie bœuf bourguignon, rozsławiony ostatnio przez film Julie & Julia. I słusznie, bo dobry jest bardzo. Taki gulasz wołowy w czerwonym winie robię odkąd pamiętam. Czasami bliżej mu, czasami zdecydowany dalej do pierwowzoru. Chyba jeszcze nigdy nie udało mi się skrupulatnie trzymać tradycyjnego przepisu. Zawsze coś zmieniam. Gulasz jednak smakuje świetnie, zwłaszcza po powrocie z długiego, zimowego spaceru w czasie, którego przez 3 godziny brnęliśmy po kolana w śniegu.
Tym razem było bez koncentratu pomidorowego, który zastąpiłam puszką pomidorów koktajlowych. I nie było pieczarek, bo pieczarki mi tutaj zupełnie nie podchodzą. Zamiast bagietki była polenta. Ta najgrubiej mielona. Kremowa. Z łychą serka mascarpone. Oraz z sosem i warzywami. Bœuf może nie istnieć. Ja poproszę tylko o polentę z sosem!

Moja wersja bœuf bourguignon – porcja dla 4 zgłodniały osób
1 kg mięsa wołowego pokrojonego w kostkę (4x4cm)*
4 marchewki
2 czerwone cebule
2 ząbki czosnku
1 puszka pomidorków koktajlowych
500 ml czerwonego, wytrawnego wina (rodem z Burgundii oczywiście;))
2 łyżki mąki,
250 ml esencjonalnego bulionu
4 gałązki tymianku
2 liski laurowe
1 gałązka rozmarynu
2 łyżki oliwy
½ łyżki masła
odrobina soli
kilka ziarenek pieprzu
szczypta cukru
Polenta**:
półtora litra wody
250 g mąki kukurydzianej grubo mielonej
30 g startego parmezanu
1 łyżka masła
2 łyżki serka mascarpone
sól
Przygotowanie:
Cebule, czosnek oraz marchewki obrać. Cebule pokroić w piórka, marchewki w plasterki. Czosnek poszatkować.
W garnku z grubym dnem z przykrywką, który może być wstawiony do piekarnika, rozgrzać oliwę z masłem. Wrzucić czosnek i gałązkę rozmaryny. Podsmażyć. Gdy zaczną się przyrumieniać, wyjąć na talerzyk i odstawić na bok. Tak samo postąpić z cebulami. Zwiększyć ogień i wrzucić mięso. Jeżeli mięso jest odpowiednio skruszałe, to puści bardzo niewiele soku. Gdybyście jednak trafili na bardzo świeże mięso, to szybko zamiast się piec zamieni się w burą zupę. W takim wypadku natęży jak najszybciej odparować sok na bardzo silnym ogniu i następnie delikatnie przyrumienić mięso z każdej strony. Jeżeli garnek nie jest zbyt duży, polecam opiekać mięso na partiami. Przełożyć wszystko (cebule, czosnek, mięso i rozmaryn) ponownie do garnka. Dodać pokrojone marchewki, pomidory, gałązki tymianku, ziarenka pieprzu oraz liski laurowe. Oprószyć mąką, wymieszać i zalać gorącym bulionem wymieszanym z winem.
Przykryć przykrywką i wstawić do nagrzanego do 140•c. Piec około 3 godziny. Po tym czasie kawałki wołowiny powinny być odpowiednio miękkie. Gdybyście jednak mieli pecha i trafili na twarde mięso, należy zmniejszyć temperaturę do 100C i piec jeszcze przez dodatkową godzinę.
Gdy mięso jest już prawie gotowe, należy zająć się przygotowaniem polenty. Tutaj podam Wam mój przepis. Należy jednak przestrzegać rad znajdujących na opakowaniu mąki kukurydzianej, gdyż bywaj w sprzedaży mąki instant, które gotują się nie dłużej niż 8 minut. Ja używam mąki grubo mielonej, której przygotowanie zajmuje około 40 minut.
Zagotować osoloną (jak na ryż) wodę. Gdy zacznie wrzeć, zmniejszyć ogień i stopniowo wsypywać mąkę kukurydzianą, cały czas mieszając drewnianą łyżką. Gotować polentę około 40 minut, od czasu do czasu mieszając. Polenta jest gotowa, gdy zacznie odchodzić od ścianek garnka. Potenta powinna mieć kremową konsystencję. Pod koniec dodać masło, parmezan oraz serek mascarpone. Ewentualnie dodatkowo posolić. Dokładnie wymieszać.
Gulasz podawać w głębokich talerzach z polentą obficie polaną sosem. Nie zapomnieć oczywiście o kieliszku czerwonego wina, tego samego, w którym gotowało się mięso :)
* zdecydowanie polecam karkówkę wołową. Mięso nie jest suche i pomimo tego, że wymaga dłuższego gotowania, wychodzi bardzo miękkie. Jeżeli tylko macie taką możliwość, to koniecznie wybierzcie mięso odpowiednio skruszałe. Jego smak będzie jeszcze lepszy.
** zawsze przygotowuje więcej polenty. Jeszcze ciepłą rozsmarowuję (około 2 cm grubości) na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Gdy przestygnie kroję ją w romby i opiekam w piekarniku albo na patelni. Pycha!
Smacznego!
W czasie gdy gulasz będzie się powoli piekł w piekarniku, zapraszam do wspólnego spaceru po ośnieżonych polach :)
Tym razem było bez koncentratu pomidorowego, który zastąpiłam puszką pomidorów koktajlowych. I nie było pieczarek, bo pieczarki mi tutaj zupełnie nie podchodzą. Zamiast bagietki była polenta. Ta najgrubiej mielona. Kremowa. Z łychą serka mascarpone. Oraz z sosem i warzywami. Bœuf może nie istnieć. Ja poproszę tylko o polentę z sosem!

Moja wersja bœuf bourguignon – porcja dla 4 zgłodniały osób
1 kg mięsa wołowego pokrojonego w kostkę (4x4cm)*
4 marchewki
2 czerwone cebule
2 ząbki czosnku
1 puszka pomidorków koktajlowych
500 ml czerwonego, wytrawnego wina (rodem z Burgundii oczywiście;))
2 łyżki mąki,
250 ml esencjonalnego bulionu
4 gałązki tymianku
2 liski laurowe
1 gałązka rozmarynu
2 łyżki oliwy
½ łyżki masła
odrobina soli
kilka ziarenek pieprzu
szczypta cukru
Polenta**:
półtora litra wody
250 g mąki kukurydzianej grubo mielonej
30 g startego parmezanu
1 łyżka masła
2 łyżki serka mascarpone
sól
Przygotowanie:
Cebule, czosnek oraz marchewki obrać. Cebule pokroić w piórka, marchewki w plasterki. Czosnek poszatkować.
W garnku z grubym dnem z przykrywką, który może być wstawiony do piekarnika, rozgrzać oliwę z masłem. Wrzucić czosnek i gałązkę rozmaryny. Podsmażyć. Gdy zaczną się przyrumieniać, wyjąć na talerzyk i odstawić na bok. Tak samo postąpić z cebulami. Zwiększyć ogień i wrzucić mięso. Jeżeli mięso jest odpowiednio skruszałe, to puści bardzo niewiele soku. Gdybyście jednak trafili na bardzo świeże mięso, to szybko zamiast się piec zamieni się w burą zupę. W takim wypadku natęży jak najszybciej odparować sok na bardzo silnym ogniu i następnie delikatnie przyrumienić mięso z każdej strony. Jeżeli garnek nie jest zbyt duży, polecam opiekać mięso na partiami. Przełożyć wszystko (cebule, czosnek, mięso i rozmaryn) ponownie do garnka. Dodać pokrojone marchewki, pomidory, gałązki tymianku, ziarenka pieprzu oraz liski laurowe. Oprószyć mąką, wymieszać i zalać gorącym bulionem wymieszanym z winem.
Przykryć przykrywką i wstawić do nagrzanego do 140•c. Piec około 3 godziny. Po tym czasie kawałki wołowiny powinny być odpowiednio miękkie. Gdybyście jednak mieli pecha i trafili na twarde mięso, należy zmniejszyć temperaturę do 100C i piec jeszcze przez dodatkową godzinę.
Gdy mięso jest już prawie gotowe, należy zająć się przygotowaniem polenty. Tutaj podam Wam mój przepis. Należy jednak przestrzegać rad znajdujących na opakowaniu mąki kukurydzianej, gdyż bywaj w sprzedaży mąki instant, które gotują się nie dłużej niż 8 minut. Ja używam mąki grubo mielonej, której przygotowanie zajmuje około 40 minut.
Zagotować osoloną (jak na ryż) wodę. Gdy zacznie wrzeć, zmniejszyć ogień i stopniowo wsypywać mąkę kukurydzianą, cały czas mieszając drewnianą łyżką. Gotować polentę około 40 minut, od czasu do czasu mieszając. Polenta jest gotowa, gdy zacznie odchodzić od ścianek garnka. Potenta powinna mieć kremową konsystencję. Pod koniec dodać masło, parmezan oraz serek mascarpone. Ewentualnie dodatkowo posolić. Dokładnie wymieszać.
Gulasz podawać w głębokich talerzach z polentą obficie polaną sosem. Nie zapomnieć oczywiście o kieliszku czerwonego wina, tego samego, w którym gotowało się mięso :)
* zdecydowanie polecam karkówkę wołową. Mięso nie jest suche i pomimo tego, że wymaga dłuższego gotowania, wychodzi bardzo miękkie. Jeżeli tylko macie taką możliwość, to koniecznie wybierzcie mięso odpowiednio skruszałe. Jego smak będzie jeszcze lepszy.
** zawsze przygotowuje więcej polenty. Jeszcze ciepłą rozsmarowuję (około 2 cm grubości) na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Gdy przestygnie kroję ją w romby i opiekam w piekarniku albo na patelni. Pycha!
Smacznego!
W czasie gdy gulasz będzie się powoli piekł w piekarniku, zapraszam do wspólnego spaceru po ośnieżonych polach :)












