Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryby. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 czerwca 2013

Ceviche ze świeżego dorsza

Półwysep Osa. Temperatura 40°C w cieniu. Wilgotność powietrza przekraczająca 90%. Na horyzoncie zbierają się ciężkie, czarne chmury. Już niedługo świat na nowo pogrąży się w strugach deszczu. Siedzimy na plaży pod nie pierwszej młodości parasolem. Uważnie wpatrujemy się w ocean w nadziei, że uda nam się dostrzec przepływające wieloryby. Za nami dżungla rozbrzmiewająca krzykami papug i tukanów. Niezmierzony deszczowy, ogród, pachnący wilgocią i plumerią, porośnięty tysiącami nieznanych nam roślin, pełen jadowitych węży oraz kolorowych, niebezpiecznych żabek. Pijemy zimne, kostarykańskie piwo. Chrupiemy kukurydziane chipsy i pochłaniamy kolejną porcję orzeźwiającego ceviche.
Jorge jest otwarty na nowości i nieprzyzwoicie wręcz tolerancyjny, jednak w kwestii ceviche nie ma z nim dyskusji. Najlepsze jest peruwiańskie. Bez pomidorów. Nie jesteśmy aż tak ortodoksyjni. Jedliśmy różne. Z pomidorami i bez. Z awokado lub selerem naciowym. Takie, w których liście kolendry zastąpiono zieloną pietruszką, a sok z limonki sokiem z pomarańczy. Niektóre były przygotowane tylko z ryby. Do innych dodano również owoce morze – krewetki lub małże Św. Jakuba. Wszystkie były wyśmienite. Od tamtej pory marzymy o ceviche, plaży i wielorybach.
Ceviche to nic innego jak kawałki świeżej ryby marynowane w soku z cytrusów. Przy przygotowaniu ceviche należy pamiętać o jednym – nie możemy mieć najmniejszych wątpliwości, co do świeżości ryby. Gdybyście mieli, proponuję nie ryzykować i sięgnąć po rybę mrożoną.


Ceviche ze świeżego dorsza - porcja dla 4 osób
600 g filetów ze świeżego dorsza
starta skórka z 1-2 limonek
sok wyciśnięty z 6 limonek
2 średniej wielkości czerwone cebule
2 papryczki chili
3-4 gałązki kolendry
sól morska
świeżo mielony czarny pieprz

Przygotowanie:
Dorsza umyć. Dokładnie osuszyć i pokroić w 2 centymetrową kostkę. Papryczki chili wydrążyć i pozbawić błonek. Pokroić w cienkie plasterki. Cebulę obrać, przekroić na pół i pokroić na bardzo cienkie plasterki.
Rybę wmieszać z cebulą i papryczkami chili. Doprawić do smaku solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem. Dodać otartą skórkę z limonki i wszystko zalać sokiem. Wymieszać przykryć i odstawić na 2 godziny do lodówki. Po tym czasie ryba powinna zmienić kolor i wyglądać jak ugotowana. Gdyby nadal była surowa, można potrzymać ją dłużej w marynacie, jednak niezbyt długo, bo zbyt ugotowana zacznie się rozpadać
Przed podaniem rybę odsączyć z marynaty i oprószyć poszatkowanymi listkami kolendry. Podawać z kukurydzianymi chipsami.

Smacznego!


RECETTE EN FRANÇAIS: Ceviche du cabillaud

środa, 30 stycznia 2013

Ryba dla Kai czyli KKŻ :)

Kulinarny Koncert Życzeń w skrócie KKŻ, wydanie pierwsze. Kiedyś coś podobnego prowadziła Dorotus. Przypomniałam sobie o tym w piątek, gdy usiłowałam przygotować menu na następny tydzień... Nie, nie macie omamów wzrokowych :) Ja, której nawet jak się uda zrobić listę zakupów, to zapominam ją na stole w domu, a na targ czy do sklepu udaję się z pustymi rękoma, postanowiłam układać tygodniowe menu i się go trzymać. Chyba na przekór samej sobie... czym byłoby życie bez odrobiny szaleństwa ;)
I tak, gdy w piątek opuściła mnie wena i nie miałam żadnego pomysłu na to, co do gara włożyć, pomyślałam, że przecież mogę wykorzystać Was. Na FB ogłosiłam więc Kulinarny Koncert Życzeń, który spotkał się z umiarkowanym odzewem z Waszej strony... Składam to na karby Waszej nieśmiałości i ufam, że z czasem będzie coraz lepiej ;)
Ptasia zaproponowała fondue, ktoś inny owoce morza, a Kaja poprosiła o rybę. Mój wybór padł na propozycję Kai, bo a) rybę miałam akurat na stanie b) fondue jadamy tylko w szalecie c) nie znalazłam żadnych godnych uwagi owoców morza. 
Jeszcze kilka słów na temat Kulinarnego Koncertu Życzeń. Jeżeli chcecie, abym ugotowała lub upiekła coś specjalnego, wystarczy wspomnieć o tym w komentarzach dorzucając skrót KKŻ. Może to być nazwa potrawy, albo prośba o wykorzystanie jakiegoś składnika, z który stwarza Wam problemy bądź Was intryguje. Z ogromną przyjemności będę czytała Wasze propozycje, co jakiś czas wybiorę jedną z nich, ugotuję lub upiekę, zrobię fotki i opublikuję wraz z przepisem na blogu. Nie ma terminu składania propozycji.


Ryba w słodko kwaśnym sosie curry z papryką* - porcja dla 4 osób:
500 g filetów z morskiej ryby (wykorzystałam filety z dorsza)
3 papryki (czerwone, żółte)
3 spore pomidory (zastąpiłam puszką pomidorów)
2 średniej wielkości cebule
2 spore ząbki czosnku
3 liście laurowe
1 i pół łyżki curry (dałam mieszankę ostrego curry i colombo)
2 łyżki cukru
5 łyżek octu jabłkowego
1 łyżeczka ziaren kolendry
sól
czarny świeżo mielony pieprz
oliwa
jajko
mąka

Przygotowanie:
Cebulę obrać, grubo poszatkować i delikatnie zrumienić na dwóch łyżkach oliwy. Dodać roztarte w moździerzu ziarna kolendry i smażyć na średnim ogniu około 2 minut.
Paprykę umyć, osuszyć, pokroić w paski. Dodać do cebuli. Po 10 minutach dodać drobno poszatkowany czosnek, liście laurowe, curry i pomidory wraz z sokiem. Zwiększyć ogień i smażyć, aż papryka zmięknie (około 10-15 minut). Na końcu dodać cukier, ocet, doprawić do smaku solą i czarnym pieprzem. Smażyć jeszcze przez 5 min. Odstawić na bok.
Filety umyć osuszyć, oprószyć solą. Dokładnie obtoczyć w mące, a następnie w roztrzepanym jajku. Usmażyć na mocno rozgrzanej oliwie. Mogą być surowe w środku. Nie przypalić! 
Usmażone filety dokładnie odsączyć na papierowym ręczniczku. Przełożyć do naczynia żaroodpornego przykryć warzywami i zalać sosem. Zapiekać przez około 12 minut w nagrzanym do 190°C piekarniku**. Ostudzić i wstawić do lodówki na 1-2 dni. Podawać w temperaturze pokojowej lub na ciepło. 

*przepis pochodzi z genialnej książki Jerusalem, której autorami są Ottolenghi i Sami Tatami. Książkę polecam. Każdy przepis to strzał w dziesiątkę!
**rybę możecie podać od razu, jednak pozostawienie jej na minimum 24 godziny w lodówce  powoduje, że najchętniej porcję dla 4 osób zjadłoby się samemu ;)

Smacznego!


RECETTE EN FRANÇAIS: Poisson à la sauce aigre-douce au curry

piątek, 21 grudnia 2012

Ryba po grecku z ajwarem i sosem chrzanowym

Bilans ostatnich tygodni, to godziny spędzone z Młodą w kuchni. Zrobione i przerobione tysiące zdjęć, nie tylko kulinarnych. Zakwasy od biegania z aparatem w ręku przez 8 godzin dziennie. Grypa i wypite hektolitry herbaty z cytryną i cukrem, która to herbata była moim jedynym pożywieniem przez ponad tydzień. Poznanie wspaniałych ludzi. Rozmowy o wspólnych projektach. Nie wierzę w rywalizację! Wierzę we współprace!
Dopingowanie przez Ptit Suisse'a i przyjaciół - dasz radę! Jesteś dobra! Dacie radę! Jesteście dobre! Miło słyszeć takie słowa i mieć świadomość, że inni w nas wierzą :)
W rezultacie zapomniałam o dzisiejszym końcu świata, o którym przypomniał mi dziś rano Roberto - mój fryzjer. I Świętach, które w tym roku spędzimy je sami, bez rodziny i przyjaciół. Wiem jednak, że wszyscy nam bliscy będą o nas pamiętać w chwili dzielenia się opłatkiem. Taka myśl jest najważniejsza. Na Wigilii nie będzie 12 dań. Obowiązkowo będzie jednak barszcz i uszka z soczewicą, które ulepiła Młoda. Zrobię sałatkę warzywną ZiiCri* i solę w szampańskim sosie. I oczywiście rybę po grecku mojego brata, którą udoskonaliłam... Jednym słowem uczeń przerósł mistrza ;)


Ryba po grecku z ajwarem i sosem chrzanowym - porcja dla 8 osób:
600 g filetów z dorsza
500 g marchewki
250 g cebuli
3-4 łyżki koncentratu pomidorowego
3 łyżki ajwaru
sól
cukier
czarny, świeżo mielony pieprz
jajko
mąka
olej słonecznikowy
pęczek natki pietruszki
mały słoiczek chrzanu
5 łyżek słodkiej śmietanki

Przygotowanie:
Natkę pietruszki umyć, osuszyć i poszatkować. Przełożyć do miseczki, przykryć folią spożywczą i odstawić do lodówki.
Filety z dorsza dokładnie osuszyć. Jeżeli są duże, podzielić na mniejsze kawałki, tak aby zmieściły się w szklaneczkach. 
Jajko roztrzepać widelcem. Mąkę wraz z łyżeczką soli wsypać do plastikowej torebki. Filety obtoczyć w jajku, a następnie przełożyć do torebki z mąką, potrząsnąć torebką kilka razy tak, aby mąka obtoczyła dokładnie filety.
Usmażyć filety na rozgrzanym oleju, uważając, aby ich nie przypalić. Dokładnie odsączyć na papierowych ręczniczkach i odstawiać do ostygnięcia.
Cebule pokroić w piórka i zeszklić delikatnie na oleju. Marchewkę obrać, umyć, osuszyć i zetrzeć na tarce z grubymi oczkami. Dodać do cebuli, wymieszać, zmniejszyć ogień i przykryć. Dusić pod przykryciem do momentu, aż marchewka zmięknie, co zajmie około 30-40 minut.
Koncentrat wymieszać z 4 łyżkami gorącej wody, dodać do warzyw i wymieszać. Dusić przez kolejne 10 minut. Doprawić do smaku solą, pieprzem oraz odrobiną cukru. Odstawić do ostygnięcia. Dodać poszatkowaną natką, ajwar i dokładnie wymieszać.
Chrzan wymieszać ze śmietaną. Doprawić do smaku solą oraz cukrem.
Na dno szklaneczek wlać po łyżce sosu chrzanowego, następnie rozłożyć filety z dorsza i przykryć wszystko sosem marchewkowo-cebulowym. Odstawić do lodówki na minimum 12 godzin.

Smacznego!

*przepis na sałatkę ZiiCrii postaram się podać Wam jeszcze przed Świętami


RECETTE EN FRANÇAIS: Verrines de Noël de poisson à la polonaise et sa sauce raifort


piątek, 9 lipca 2010

Aquadelle we fryturze

Weekend!
Spędziłam dziś 45 minut w przegrzanym pociągu. Idę o zakład, że temperatura osiągnęła 40°C i wcale nie barwię kolorami, jak to ma w zwyczaju mówić Ptit Suisse. Miałam wrażenie, że mózg mi się ugotował. Na twardo. Marzyłam o jednej... no dobrze, dwóch rzeczach: zimnym prysznicu i kieliszku odpowiednio schłodzonego, białego wina. Na myśl, że wypadałoby przygotować coś do jedzenia, opuściły mnie resztki sił. Wyręczył mnie Ptit Suisse i przygotował w 5 minut iście królewską kolację, którą zjedliśmy w naszym nadal niewykończonym ogródku. Poczułam się na wakacjach. Żyć nie umierać :)


Aquadelle* we fryturze – porcja dla 2 osób:
500 g aquadelli
3 łyżki mąki
2 cytryny
1 łyżeczka morskiej soli
szczypta chili
olej do smażenia

Przygotowanie:
Aquadelle opłukać w zimnej wodzi. Osuszyć je bardzo dokładnie na papierowym ręczniczku. Oprószyć mąką. W garnku z grubym dnem rozgrzać olej. Smażyć partiami w głębokim oleju przez 2-3 minuty.
Przekładać na talerz wyłożony papierowym ręczniczkiem, żeby odsączyć nadmiaru tłuszczu.
Podawać gorące, oprószone morską solą, chili i skropione sokiem z cytryny. Nie zapomnieć o białym wytrawnym winie. Polecam szwajcarski Fendent de Vetroz 2009 :)


*aquadelle - to nazwa regionalna, jak mnie poinformowała Anthony. Chodzi o małe rybki, z rodziny aterynowatych, zwanych także Latterini capoccione lub Atherina boyeri. Czasami można między nimi znaleźć też rybki innego gatunku. Przygotowuję się je we fryturze i najczęściej podaje jako aperitif. Powinno się je zjadać w całości... Ja nie zjadam ;)

Życzę Wam smacznego weekendu!


RECETTE EN FRANÇAIS: Aquadelle fritte

niedziela, 25 kwietnia 2010

Pieczony pagrus z koprem włoskim

Z koprem włoskim było tak. Jeszcze 4 lata temu obchodziłam go szerokim łukiem. No sami powiedźcie, jak można lubić coś, co śmierdzi i zapewne smakuje anyżkiem? Nie można.
4 lata temu przyglądałam się z ciekawością Monice chrupiącej fenkuł skorpiony oliwą, octem balsamicznym i oprószony solą.
- Chcesz?
- Nie, nie lubię.
- Jak to nie lubisz? – Monica zamarła z kawałkiem kopru nabitym na widelec. Fakt, Włoszce z krwi i kości trudno zrozumieć, że ktoś może nie lubić kopru włoskiego.
- No nie lubię. Śmierdzi anyżkiem.
- Zwariowałaś? Jakim anyżkiem? Masz. Spróbuj!
Spróbowałam i... zjadłam cały talerz. Ależ to było dobre! Od tamtej pory fenkuł jadaliśmy głównie w sałatce z cykorią z Trevizo, pomarańczami i orzechami lub po prostu skropiony oliwa i oprószony solą. Pycha! W ostatni weekend podałam koper włoski na gorąco z białym winem i czosnkiem*. Miał być dodatkiem do pieczonej ryby. Ryba była dobra, ale ten koper... :)
Kupując koper włoski możecie trafić na bulwy o różniące się wyglądem. Jedne są podłużne i dość płaskie, drugie okrągłe i pękate. We Włoszech mówi się (nie mam pojęcia, ile jest w tym prawdy), że te pierwsze to fenkuł męski, a drugie żeński. Coś w tym jest, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagą wygląd ;) I tak koper męski, który jest włóknisty i dość twardy o zdecydowanym smaku, należy poddawać obróbce cieplnej. Żeński, kruchy, w smaku odrobinę delikatniejszy i słodszy, świetnie nadaje się do jedzenia na surowo.
Po raz pierwszy miałam okazję spróbować dziko rosnącą odmianę kopru - finocchietto selvatico – w czasie naszych wakacji na Sycylii. Po dwóch tygodniach na tej przepięknej i deszczowej wyspie doszłam do wniosku, że chyba nie jedliśmy żadnego dania, które nie zawierałoby nasion, łodyg lub bulw kopru. Sycylijczycy dodają go dosłownie wszędzie. Dziko rosnący koper ma zdecydowanie mocniejszy smak, który bardzo przypomina ten przeklęty anyżek. Dlatego należy używać go oszczędnie. W przeciwnym wypadku może kompletnie zdominować smak potrawy.




Pieczony pagrus z koprem włoskim – porcja dla 4 osób:
2 całe, świeże pagrusy różowe, każdy po około 500g (można zastąpić doradą)
4 bulwy kopru włoskiego
4 ząbki czosnku
3 cytryny
2 łodygi dziko rosnącego kopru* (opcjonalnie)
1 szklanka białego, wytrawnego wina
garść ziaren kopru włoskiego
sól
oliwa

Przygotowanie:
Cytryny sparzyć i pokroić na plasterki. Czosnek obrać i drobno poszatkować.
Koper włoski oczyścić i pokroić na plasterki. W garnku ogrzać łyżkę oliwy, dodać połowę poszatkowanego czosnku i smażyć kilka sekund. Dodać fenkuły i zalać białym winem. Gotować 10 minut. Rozłożyć na dnie naczynia, w którym będą piekły się ryby.
Jeżeli mieliście pacha i kupiliście ryby nieoczyszczone, należy zagonić męża (syn, brata, ojca, wujka), żeby je wypatroszył i oskrobał z łusek.
Ryby natrzeć solą. Wnętrze nadziać czosnkiem, 2-3 plasterkami cytryny, ziarnami oraz łodygami fenkułu. Naciąć boki i powkładać w nie plasterki cytryn. Ułożyć ryby na ugotowanym uprzednio koprze. Skropić oliwę, przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na 2-3 godziny.
Piec ryby w nagrzanym do 220°C przez około 30-40 minut. Czas pieczenia zależy od wagi ryb. Jeżeli macie wątpliwości, czy ryby są już gotowe, wystarczy sprawdzić widelcem, czy mięso jest białe i czy łatwo odchodzi od ości.

Smacznego!

*gdybyście kiedyś, przy okazji podróży na Sycylię, trafili na dziko rosnący koper, polecam zrobienie odpowiednich zapasów i narwanie kilku dorodnych łodyg. Potem wystarczy pociąć je na 15 cm długości kawałki i zamrozić. Tak przygotowane łodygi świetnie się sprawdzają jako patyczki np. do szaszłyków :)


RECETTE EN FRANAÇAIS: Pagre au fenouil

środa, 17 marca 2010

Trochę inna pasta rybna...

Liptauer, tak powiedziała Quinoamatorka stawiając wielką miskę na stół. Liptauer, brzmi jakoś tak obco. Nic dziwnego, bo jak mnie poinformował wujek google, nazwa liptauer pochodzi z regionu Liptov w Północnej Słowacji, który wchodził w skład Księstwa Austryjacko-Węgierskiego. Liptauer to ser twarogowy, podpuszczkowy, dojrzewający, ostry, wyrabiany z mleka owiec. Nie ma skórki. Miąższ jest bez oczek. To bliski kuzyn słowackiego sera Šmirkás, węgierskiego Liptói Túró czy Körözött. Zawiera 45% tłuszczu.
Pod tą samą nazwą wujek google wypluwa także przepisy na pasty kanapkowe na bazie bryndzy oraz, niekiedy, anchois. Tylko skąd ja wezmę bryndzę? Quino zrobiła swoją pastę z twarogiem i makrelą. Ja poszłam o krok dalej i twaróg zastąpiłam świeżym kozim twarożkiem. Pyszne! Jak jeszcze nigdy nie próbowaliście, to koniecznie musicie naprawić ten błąd. Tym bardziej, że z dostaniem brydzy nie będziecie mieli problemu.



Liptaeur, rybna pasta – dla 4 osób:
250 g swieżego koziego twarożku
1 wędzona makrela
6 suszonych pomidorów
2-3 plasterki pieczonej papryka (lub konserwowej)
2 kiszone ogórki (lub korniszonów)
2 łyżki kaparów
½ pęczka natki pietruszki
1 łyżeczka purée z papryczki Espelette (lub jakieś innej łagodnej papryczki)
1 mały ząbek czosnku
1 mała cebula
sól
pieprz

Przygotowanie:
Dokładnie oczyścić makrelę z ości. Wymieszać z twarożkiem, dodać pokrojoną w niewielką kostkę paprykę, ogórki, suszone pomidory, kapary, cebulę, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz poszatkowana natkę pietruszki. Doprawić do smaku i dokładnie wymieszać.
Podawać z grzankami z wiejskiego chleba. Świetnie smakuje z plasterkami jajka na twardo.

Smacznego!

U Quino znajdzie przepis na liptaeur w wersji wegetariańskiej. Zrobiłam i gorąco polecam!


RECETTE EN FRANÇAIS:...

sobota, 26 grudnia 2009

Sola w szampańskim sosie z czarnym kawiorem

Jest to jedno z moich ulubionych, świątecznych dań, zaraz po barszczu z uszkami oczywiście. Czas przygotowania jest odwrotnie proporcjonalny do efektu końcowego, a uwielbienie w oczach gości bardzo mile łaskocze moją próżność ;) Przy okazji danie jest bardzo eleganckie, więc jak najbardziej nadaje się na wielkie okazje.
Wieki temu, jedliśmy coś podobnego u naszych znajomych. Zapomniałam od razu zapytać panią domu o przepis. Potem kontakt nam się urwał, a my cały czas wspominaliśmy tamtą wspaniałą kolację. Po kilku latach postanowiłam odtworzyć przepis sama. Oto efekty :)

Przepraszam za jakoś zdjęcia, ale jedyne dostępne oświetlenie, jakie miałam do dyspozycji to były świeczki...


Sola w szampańskim sosie z czarnym kawiorem - porcja dla 4 osób:
8 filetów z soli (można zastąpić inną morską rybą o delikatnym smaku)
500 ml bulionu warzywnego
1 pokrojona w kostkę szalotka
150 ml śmietanki 25%
1 kieliszek wytrawnego, białego szampana
1 łyżka klarowanego masła (lub masła z olejem słonecznikowym)
sól
świeżo mielony biały pieprz
słoiczek czarnego kawioru
wykałaczki

Przygotowanie:
Opłukać i osuszyć papierowym ręczniczkiem filety. Jeśli są zbyt duże, przeciąć je wzdłuż. Oprószyć solą i pieprzem. Zwinąć każdy filet w rulonik i spiąć wykałaczką.
Przygotować bulion. W gotującym się bulionie zanurzyć delikatnie ruloniki, zmniejszyć ogień i gotować przez 2-3 minuty. Odsączyć i odstawić na bok.
Zeszklić na maśle poszatkowaną szalotkę i zalać bulionem, w którym gotowała się ryba. Dodać śmietankę i gotować, aż sos zacznie gęstnieć (około 30 minut). Gdy to nastąpi, dodać kieliszek szampana (uwaga! powoduje to burzę w garnku) i gotować jeszcze około 5 minut mieszając, żeby sos się nie przypalił. Doprawiamy do smaku solą i świeżo mielonym pieprzem. Włożyć ruloniki z soli do sosu i podgrzać na małym ogniu przez 2 minuty. Udekorować łyżeczką (łyżką, łychą... w zależności od możliwości ;)) czarnego kawioru. Podawać z bagietką i kieliszkiem szampana.

Smacznego!

Jest to jedna z moich propozycji na menu Kuchni Świątecznej i Noworocznej


RECETTE EN FRANÇAIS: Sole au champagne et caviar noir

środa, 6 maja 2009

Pechowa terrina...

Wymyśliłam sobie, że zrobię terrinę ze szparagami i wędzonym pstrągiem. Wszystko jednak było przeciwko mnie... Najpierw zapomniałam dodać do masy żelatynę. Potem zapomniałam o gotujących się szparagach, w rezultacie czego zamiast całych, chrupkich szparagów otrzymałam paciaję o w szaro-zielonym kolorze. W końcu postanowiłam doprawić przymusowy mus szparagowy szczyptą papryczki Espelette... Zamiast szczypty sypnęła mi się przynajmniej zawartość łyżki. Jednym słowem terrina, którą wymyśliłam sobie na obiad, legła w gruzach zanim jeszcze została wykonana. Nie pozostało mi nic innego jak skupić się na naprawianiu popełnionych błędów...

Powiem Wam, że efekt końcowy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania, dlatego z czystym sumieniem mogę ją Wam gorąco polecić :)


Terrina z wędzonym pstrągiem, ostrym musem szparagowym i zielony groszkiem - mała forma:
Mus z wędzonego pstrąga:
200 g filetów z wędzonego pstrąga (można zastąpić wędzoną makrelą)
70 g kremowego twarożku
50 ml śmietany 25%
2 łyżki kwaśniej śmietany 15%
2 płatki żelatyny
2 ząbki młodego czosnku
1 cytryna
garść koperku
sól czarny
pieprz

Ostry mus szparagowy:
150 g białych szparagów
80 g kremowego twarożku
2 łyżki śmietany 25%
1 i ½ płatka żelatyny
1 łyżeczka soku z cytryny
sól,
czarny pieprz
papryczka Espelette (sporo, choć niekoniecznie cała łyżka ;))

Oraz:
1 szklanka zielonego, świeżego groszku

Przygotowanie:
Formę na terrinę wyłożyć folią spożywczą. Namoczyć wszystkie płatki żelatyny w zimnej wodzie.
Przygotować mus z pstrąga uprzednio oczyszczonego z ości. Zmiksować połowę ryby z twarożkiem, kwaśną śmietaną, czosnkiem na gładką masę. Podgrzać śmietanę w rondelku, dodać odciśnięte 2 płatki żelatyny i dokładnie wymieszać, aby cała żelatyna się rozpuściła. Przelać do musu, wymieszać i dodać koperek i ponownie krótko zmiksować. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Resztę pstrąga podzielić na kawałki, skropić sokiem z cytryny i oprószyć otartą skórką. Wymieszać z musem. Przełożyć do formy i odstawić do lodówki.
W osolonej wodzie ugotować groszek al dente. Przelać zimną wodą i odstawić do obcieknięcia.
Przygotować mus szparagowy. Dokładnie oczyścić szparagi i ugotować na parze. Szparagi powinny być bardzo miękkie ;) Odstawić do ostygnięcia i następnie zmiksować na gładką masę z twarożkiem i sokiem z cytryny. Podgrzać 2 łyżki śmietany w rondelku, dodać odciśniętą resztę żelatyny i dokładnie wymieszać. Wymieszać z musem szparagowym. Doprawić do smaku solą, pieprzem oraz papryczką. Powinno być ostre. Wysypać groszek na ścięty mus rybny i zalać musem szparowym i wstawić na noc do lodówki. Podawać z mieszanką sałat skropionych oliwą i octem balsamicznym.

Smacznego!

RECETTE EN FRANÇAIS: ...

foodelek: przepisy tygodnia