Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sery. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 maja 2013

Kanapka z pieczonymi szparagami, konfiturą paprykową i serami

Nie ma dwóch tych samych kanapek. Każda jest inna. Każda smakuje inaczej. Każda odzwierciedla moje zamiłowanie do eksperymentów oraz aktualną zawartość lodówki. Czasami zużywam resztki z sobotniego obiadu - pieczone warzywa, ryby, mięso. Innym razem sięgam po wędliny, sery czy jajka. Kiedy indziej przygotowuję specjalnie pasty orzechowe lub sosy na bazie gęstego jogurtu. Zdarza się, że w lodówce znajdę kawałek ziemniaczanej tortillii z poprzedniego dnia, która świetnie smakuję z wiejskim chlebem. Niekiedy smażę omlet z ziołami i specjalnie piekę focaccię. Raz kanapkę skrapiam oliwą, innym razem olejem z orzechów włoskich czy rzepaku, lub aromatycznym octem. Dodaję liście sałaty, rukoli, świeże zioła, plasterek gruszki lub jabłka. Na koniec oprószam wszystko ulubionymi przyprawami.



Kanapka z pieczonymi szparagami, konfiturą paprykową i dwoma rodzajami seradla 2 osób:
2 średniej długości bagietki na zakwasie
kozi twarożek
płatki parmezanu
8-10 zielonych szparagów
3 czerwone papryki
3 ząbki czosnku
sól
świeżo mielony czarny pieprz

Przygotowanie:
Szparagi dokładnie umyć i osuszyć. Odłamać zdrewniałe końce. Zrumienić na maśle. Odstawić na bok.
Bagietki przekroić wzdłuż. Każdą z części posmarować kozim twarożkiem, obłożyć szparagami, konfiturą paprykową i płatkami parmezanu. Oprószyć solą i pieprzem.

Smacznego!


RECETTE EN FRANÇAIS:  Sandwich aux asperges grillés, confitures de poivrons à la vanille et deux fromages

poniedziałek, 23 maja 2011

Labneh

Lebneh to przystawka, którą można spotkać na prawie całym Bliskim i Środkowym Wschodzie. Jest podstwą kuchni libańskiej. Zazwyczaj labneh podaje się wraz z chlebkami pita na śniadanie. Czasami podawane są do niego pomidory, świeże ogórki, mięta i oregano.
Najtrudniejsze w przygotowaniu labnehu jest... oczekiwanie :) Wszystko inne jest proste jak budowa cepa. Robi się w 5 minut, odsącza 2 dni. Potem jeszcze trzeba poczekać przynajmniej 3 dni, aby smaki się wymieszały. Lebneh ze stołu znika równie szybo jak się na nim pojawia... Sprawdziłam kiedyś z zegarkiem w ręku – rekord to 3 minuty.
Labneh za każdym razem może mieć inny smak. Wszystko zależy od Waszych upodobań i tego, jakie przyprawy wpadną Wam akurat w ręce. Zachęcam do eksperymentów :)



Labneh – porcja dla 8 osób:
1kg greckiego lub bułgarskiego jogurtu o 10% zawartości tłuszczu
2 łyżeczki soli
dobrej jakości oliwa
3-4 ząbki czosnku
kilka gałązek tymianku
czerwony pieprz
kumin w ziarenkach
2 papryczki chili lub Espelette

Przygotowanie:
Jogurt wymieszać z solą. Wyłożone gazą sitko ustawić na salaterce. Przełożyć jogurt. Związać, przykryć talerzem i obciążyć. Zostawić minimum 2 dni w lodówce, żeby jogurt dokładnie obciekł.
Z powstałego sera formować kulki wielkości małych orzechów. Delikatnie układać w słoiku. Dodać wszystkie przyprawy i zioła. Zalać oliwą i odstawić na 3 dni do lodówki. Wyjąć z lodówki na godzinę przed podaniem.

Smacznego!


RECETTE EN FRANÇAIS: Labné

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Rigatoni z dynią Hokkaido i suszonymi borowikami

Zamknęłam pewien rozdział w życiu. Mam nadzieję, że nowy szybko się otworzy. Pomimo stresu i niepewności cieszę się z podjętych decyzji. To takie małe usprawiedliwienie mojej nieobecności na blogu.

Poza tym mam kota. Dosłownie i w przenośni :)
Balthus, zwany również pieszczotliwie Gadziną, jest z nami od miesiąca. Zapałał wielką miłością do Looko, który od początku zaakceptował nowego domownika praktycznie bez zastrzeżeń. Ze stoickim spokojem zezwala mu na obgryzanie ogona i wyjadanie z miski.
Zdjęcia naszego zwierzyńca wkleję, gdy tylko uda mi się je zrobić. Zwierzyniec jest szybki, wykazuje niespożytą energię i pozowanie do zdjęć wcale go nie interesuje.

Bardzo lubię połączenie słodkawej dyni z grzybami, nie tylko suszonymi. Na jesieni często robiłam sałatkę z pieczonej dyni, borowików oraz rukoli skropionej ostrym, balsamicznymi octem. To jedna z moich ulubionych sałatek.
W weekend, w szale zakupów przedświątecznych, kompletnie zapomnieliśmy o zakupach spożywczych. W lodówce oprócz światełka znalazłam połowę zapomnianej dyni, śmietanę oraz alpejski ser Bettelmatt*, który przywieliśmy z krótkiego wypadu za włoską granicę. Kluchy w spiżarni zawsze mam. Podobnie jak suszone grzyby. Tak powstał wczorajszy obiad. Kolorowy i banalnie prosty, ale jaki dobry. Gorąco polecam!


Rigatoni z dynią Hokkaido i suszonymi borowikami – porcja dla 2 osób:
200g makaronu rigatoni lub penne
150ml słodkiej śmietanki
100g sera Bettelmatt (można zastąpić miękkim, dobrze rozpuszczającego się serem np. do raclette lub łatwiej dostępną Fontiną)
½ średniej wielkości dyni Hokkaido
2 garście suszonych borowików
2 ząbki czosnku
1 łyżka klarowanego masła
sól
czerwony pieprz

Przygotowanie:
Borowiki zalać szklanką gorącej wody i odstawić na 15 min. Ser zetrzeć na tarce z grubymi oczkami. Umytą i wydrążoną dynię pokroić w niewielką kostką. Czosnek obrać i posiekać. Delikatnie podsmażyć czosnek na maśle. Dodać dynie i smażyć, aż się przyrumieni i zacznie rozpadać. Następnie dorzucić namoczone grzyby wraz z wodą, w której się moczyły oraz śmietanę. Zmniejszyć ogień i gotować około 10 minut, aż sos trochę odparuje i zgęstnieje.
W tym czasie ugotować makaron al dente. Odcedzić i dodać do gorącego sosu. Oprószyć startym serem i bardzo dokładnie wymieszać. Doprawić do smaku solą i czerwonym pieprzem. Natychmiast podawać

Smacznego!

*Bettelmatt, wyrabiany wyłącznie z surowego mleka krowiego, musi dojrzewać minimum 2 miesiące. Krowy spędzające lato na alpejskich halach na wysokości 1800m n.p.m., żywią się miedzy innymi marchwicą pospolitą (Ligusticum mutellina). To właśnie ta roślina odpowiedzialna jest za specyficzny smak, z którego słynie Bettelmatt. Do produkcji sera o tej nazwie mają prawo jedynie następujące hale alpejskie: Alpe Toggia, Alpe Kastel, Alpe Morasco, Alpe Vannino, Alpe Sangiatto, Alpe Pojana.


RECETTE EN FRANÇAIS: Rigatoni au potimarron et bolets

wtorek, 1 czerwca 2010

Wytrawne pysie ze starym cheddarem, makiem i papryką

Gdy byłam młoda i głupia, wydawało mi się, że ciasto na ptysie jest najtrudniejszym ciastem na świecie. No, bo jak coś tak dobrego może być łatwe? Nie może.
Potem podrosłam, co nie znaczy, że zmądrzałam i nadal tak mi się wydawało. Aż któregoś dnia, wzorem amerykańskiego prezydenta postanowiłam - Yes, I can! Okazało się, że ciasto jest proste jak budowa cepa. Gdy emocje opadły, trochę się wkurzyłam, bo przecież od dawna mogłam je wyrabiać własnym sumptem, a tak, przez głupie przekonania, straciłam kilka ładnych lat bez ptysiów i innych eklerek. Z powyższej sytuacji wnioski wyciągnijcie sami...
Potem, gdy poczułam się niepokonana, zaczęłam wyrabiać ptysie wytrawne. Szał mnie ogarnął straszny i w rezultacie każda impreza stała pod znakiem słonych ptysi. A później, jak to zazwyczaj bywa, ptysie mi się znudziły i poszły w zapomnienie. Dziś mi się przypomniały. Chcecie ptysia?



Wytrawne pysie ze starym cheddarem, makiem i papryką – wychodzi około 35 ptysi:
150 g mąki
120 g cheddara
100 ml wody
125 ml mleka
90 g masła
3 jajka
2 łyżki maku
1 łyżeczka słodkiej papryki
½ łyżeczki soli
2 szczypty chili
1 szczypta czarnego pieprzu

Przygotowanie:
Cheddar pokroić w malutką kostkę. W rondlu z grubym dnem rozpuścić masło w wodzie wymieszanej z mlekiem i solą. Zagotować. Zdjąć z ognia i dodać, za jednym razem, całą przesianą mąkę. Dokładnie wymieszać przy pomocy drewnianej łyżki.
Postawić ponownie rondel na niewielkim gazie i wyrabiać ciasto, przy pomocy drewnianej łyżki, przez około 3 minuty. Na dnie rondla powinna pojawić się przezroczysta powłoka z ciasta, a samo ciasto powinno stać się jedwabiste.
Zestawić z ognia. Wbijać po jednym jajku, cały czas mieszając ciasto ww. łychą lub wspomóc się robotem na najwolniejszych obrotach (polecam to drugie, w sumienie roboty są od tego, żeby je używać ;)). Kolejne jajko wybić dopiero wtedy, gdy po poprzednim nie będzie śladu i ciasto będzie dokładnie wymieszane. Ciasto powinno być gęste i przy mieszaniu powinno się ciągnąć jak dobrze ubita piana z białek. Dodać ser, mak i paprykę, chili, pieprze i jak trzeba to jeszcze posolić – wszystko zależy od tego czy ser jest łagodny czy nie. Wymieszać ostatni raz.
Na wyłożonej papierem do pieczenia blasze nakładać po łyżeczce ciasta zostawiąć kilku centymetrowe odstępy pomiędzy każdym ptysiem. Nie trzeba się bawić w formowanie kulek i tak wszystko rozleje się w piekarniku.
Piec w nagrzanym do 200C piekarniku z termoobiegiem. Po 15 minutach zmniejszyć temperaturę do 180C i piec jeszcze 10 minut. Na 3 minuty przed końcem nie wyłączając piekarnika, uchylić drzwiczki. Studzić na kratce. Najlepsze są jeszcze ciepłe, choć na zimno też są niczego sobie :)

Smacznego!


RECETTE EN FRANÇAIS: Gougères au cheddar, pavot et paprika

czwartek, 30 lipca 2009

Biały ser i pomidory

Biały ser jest tutaj produktem luksusowym, niedostępnym, za który dałabym się pokroić ;)
Zazwyczaj żeruję na odwiedzających nas przybyszach z Polski i na pytanie „Co Wam przywieść?” nieodmiennie odpowiadam „Biały ser”. Czy wyobrażanie sobie jak strasznie można cierpieć z powodu braku białego sera?!?
Czasami, gdy ogarnia mnie czarna rozpacz i o białym serze śnię po nocach, przygotowuję go sama. Niestety pomimo tego że wychodzi mi całkiem smaczny, to zdecydowanie wiele mu brakuje do tego, aby móc go nazwać prawdziwym białym serem.
Za każdym razem gdy przemili przyjaciele obdarzają nas paczuszkami z wymarzoną zawartością, staję przed dylematem „Co zrobić z tym skarbem?” Najchętniej zrobiłabym wszystko: sernik, leniwe, pierogi z serem, ruskie, naleśniki i jeszcze więcej... Jednak, w większości przypadków, otrzymane ilości białego sera na to nie pozwalają. Nie dlatego, że przyjaciele wykazali się skąpstwem, po prostu wstyd mi prosić ich o przemycanie 10 kilogramów sera ;) Dlatego pierwszą porcję pochłaniamy nature, żeby móc się nacieszyć jego smakiem. Potem zaczynam wydzielać i kombinować, żeby starczyło na jak najwięcej przyjemności.


Pomidory nadziewane białym serem i nie tylko :) – porcja dla 4 osób
200g białego sera półtłustego lub tłustego*
4 duże, dojrzałe pomidory
2 ogórki małosolne (można zastąpić kiszonymi)
4 rzodkiewki
2 dymki
1 pęczek koperku
3-4 gałązki zielonej pietruszki
2-3 łyżki kwaśniej, chudej śmietany
sól
czarny pieprz
szczypta papryczki Espelette

Przygotowanie:
Pomidory umyć i dokładnie osuszyć. Odkroić górę. Wydrążyć delikatnie uważając, aby nie przebić skórki. Miąższ zjeść natychmiast ;) Pomidory posolić w środku i postawić do góry nogami na talerzu, żeby usunąć nadmiar soku.
Ser rozkruszyć widelcem. Dodać śmietanę, wymieszać. Nie powinno być zbyt suche.
Ogórki, rzodkiewki, dymkę, koperek i zieloną pietruszkę poszatkować. Wymieszać z serem. Napełnić pomidory. Przykryć czapeczką. Podawać.

Świetnie się sprawdza w roli śniadania, przystawki czy kolacji, zwłaszcza gdy cierpimy na chroniczny brak czasu...

Smacznego!

*Haniu, jeszcze raz dziękujemy za prezent :*!


RECETTE EN FRANCAIS: Tomates farcies de fromage blanc

sobota, 21 lutego 2009

Czekoladowe ciasto z serkiem mascarpone

Drugi rok z rzędu Bea, z pełną premedytacją, kusi, sprowadza na manowce, wystawia na próbę. Znowu postanowiła zagrozić naszej linii i ogłosiła Czekoladowy Weekend :)
U nas czekoladożercą jest, jak na rodowitego Szwajcara przystało, mój mąż. Bywają okresy, że potrafi zjeść dziennie tabliczkę czarnej, gorzkiej czekolady i nawet tego nie zauważy. Po prostu rozwija papierek, robi kawę i 5 minut później, gdy mam ochotę zjeść kawałek, okazuje się, że nie został nawet okruszek... Na szczęście ja bez czekolady mogę się obejść. Co nie znaczy, że jej nie lubię. O nie, powiedziałabym nawet, że ją kocham, ale do czasu do czasu i w niewielkich ilościach. Niestety oprócz tego, że czekolada ma bardzo wiele zalet, ma też jedną zasadniczą wadę... wywołuje migreny. U mnie, niestety, bardzo silne. Dlatego jeżeli chodzi o czekoladę wykazuję się wręcz niespotykanym u mnie rozsądkiem :) Efektem czego większość ciast czekoladowych wychodzi spod ręki mojego męża.


Czekoladowe ciasto z serkiem marcarpone* - tortownica o ø 23 cm
Czekoladowy spód:
250 g ciasteczek digestive z czarną czekoladą
60 g gorzkiej czekolady (Lindt Exellence Peru 80%)
40 g masła
3 łyżki mielonych migdałów

Czekoladowa masa:
230 g serka mascarpone
150 ml śmietanki 25%
80 g cukru demerara
50 g gorzkiej czekolady (Lindt Exellence Madagascar 70%)
50 g mielonych migdałów4 łyżki kakao
3 jajka
3 łyżki koniaku
szczypta soli

Przygotowanie:
Ciasteczka zmiksować. Dodać kawałki czekolady i masło. Delikatnie podgrzewać, do momentu, aż masło i czekolada się rozpuszczą. Dodać migdały i wymieszać. Tak przygotowaną masa wylepić spód oraz boki do polowy wysokości tortownicy. Wstawić do lodówki.
Oddzielić żółtka od białek. Żółtka ubić z cukrem na puszystą masę. Śmietanę delikatnie ubić dodając po łyżce serka mascarpone. Dokładnie wymieszać i przelać do żółtek z cukrem. Dodać startą na tarce czekoladę, przesiane kakao, sól, koniak oraz mielone migdały. Wymieszać. Białka ubić na sztywna pianę i dodać do masy. Wszystko razem delikatnie wymieszać.
Przełożyć masę na czekoladowy spod. Piec przez godzinę w nagrzanym do 170°C piekarniku. Studzić ciasto najpierw w otwartym piekarniku, a następnie przez kilka 6-7 godzin w temperaturze pokojowej. Podawać oprószone cukrem pudrem i/lub z kleksem kwaśnej śmietany.

Smacznego!


*ciasto inspirowane przepisem z książki „Le fromage et ses recettes” autorstawa Fiony Beckett


RECETTE EN FRANÇAIS : Gâteau très chocolat au mascarpone

piątek, 1 sierpnia 2008

Tarta z kremem bakłażanowo-kozim

Lubię tarty. Można je jeść na zimno, na ciepło, o każdej porze dnia. Świetnie się sprawdzają w piknikowym koszyku lub jako przegryzka w czasie aperitifu. Podane z porcją zielonej sałaty stanowią samodzielny posiłek.
Przy robieniu tart można popuścić wodze fantazji. Wystarczy zmienić jeden składnik, aby z dobrze znanej tarty powstała nowa, która może okazać się jeszcze lepsza, bo złe tarty raczej się nie zdarzają ;)
Tak też było w przypadku tarty z kremem bakłażanowo-kozim, która początkowo miała być tartą z pieczonymi bakłażanami i orzeszkami piniowymi. Jednak po upieczeniu bakłażanów okazało się, że zmniejszyły one niepokojąco swoją objętość w efekcie czego nie starczyłoby ich nawet na malutką tarteletkę. O tarcie dla 4 osób mogłam tylko pomarzyć...



Bardzo kruche ciasto Pierre Hermé - proporcje na 2 tarty o śr. 24 cm
245 g mąki
185 g masła o temp. pokojowej
45 g mleka o temp. pokojowej
1 małe żółtko o temp. pokojowej
1/2 łyżeczki cukru
1/2 łyżeczki soli
dodatkowo jedna łyżka ulubionej musztardy

Krem bakłażanowo-kozi:
2oo g świeżego koziego serka
2 pokrojone w kostkę bakłażany
2 ząbki czosnku
2-3 łyżki śmietany
1 jajko
garść zielonej pietruszki
garść pomidorków koktajlowych
garść orzeszków piniowych
oliwa
pieprz
sól

Przygotowanie:
Wszystkie składniki ciasta szybko zagnieść. Podzielić na 2 części. Rozpłaszczone, zawinięte w folię ciasto schować do lodówki na minimum 4 godziny. Ciasto można przechowywać w lodówce do 2 dni. Resztę ciasta można natychmiast zamrozić. Piekarnik rozgrzać do 180°C. Podsypując mąką rozwałkować na cienki ciasto (2-3 mm). Podpiec, aż ciasto będzie miało delikatny, złoty kolor. Odstawić do wystygnięcia. Posmarować ciasto musztardą.
Bakłażany skropić oliwą i wymieszać z czosnkiem. Piec w nagrzanym do 200°C aż się zrumienią. Ostudzić. Wszystkie składni zmiksować. Doprawić do smaku. Wyłożyć na podpieczony spód. Na kremie ułożyć połówki pomidorków koktajlowych lub jeśli mamy, duże pomidory pokrojone w grube plastry. Posypać tartę piniolami. Piec około 40 min w 180°C.

Można podawać, gdy tarta jest jeszcze gorąca, można gdy już mocno ostygnie. Nam właśnie taka smakuje najbardziej.

Smacznego!


RECETTE EN FRANÇAIS: Tarte à la crème chèvre-aubergine

wtorek, 12 lutego 2008

Kozi twarożek z zielona pieruszka i papryczka z Espelette

Do naszej kuchni nadal nie można wejść... Od tygodnia wykańczają ją malarze. Skończy się tym, że szybciej wykończę się ja, niż oni wykończą kuchnie...
Aby, pomimo przedłużającego się w nieskończoność remontu, zjeść coś zdrowego, szybkiego i nieskomplikowanego, przygotowałam nasz ulubiony kozi twarożek.



Porcja dla 2 osób:
1 kozi twarożek (około 200gr)
1 łyżka oliwy
szczypta papryczki z Espelette
kilka listków zielonej pietruszki

Przygotowanie:
Poszatkowane liście zielonej pietruszki wymieszać z oliwą i papryczką. Zalać tak przygotowanym sosem twarożek. Odstawić na pół godziny, aby smaki się przegryzły.

Smacznego:)


RECETTE EN FRANÇAIS: Chèvre frais au persil plat et piment d'Espelette

wtorek, 11 grudnia 2007

Kozy dwie i ciasto filo

Uwielbiam kozie sery, a w szczególności kozie twarożki. Wielką miłością darzę także ciasto filo.
Tak się złożyło że i jedno i drugie miałam akurat w lodówce. Natomiast zdecydowanie brakowało mi czasu i ochoty na przedłużony pobyt w kuchni.
Na dodatek czekaliśmy na naszych wygłodniałych przyjaciół, którzy mieli przywieźć nam kartony do naszej, zbliżającej się wielkimi krokami, przeprowadzki.


Koperty z ciasta filo z kozim serem - porcja dla 4 osób:
8 płatów ciasta filo lub brick
2 małe kozie twarożki (około 150 g każdy)
2 małe kozie serki dojrzewające
50 g masła
4 gałązki tymianku
sól
pieprz
miód

Przygotowanie:
Nagrzać piekarnik do 200°C. Roztopić masło. Umyć i oskubać gałązki tymianku. Wymieszać serki kozie z tymiankiem. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Na każdy płat ciasta filo nałożyć łyżkę koziego farszu. Każdy płat złożyć formując małą kopertę, którą następnie należy posmarować roztopionym masłem. Piec koperty przez 20 minut lub do momentu gdy się ładnie przypieką. Po wyjęciu z piekarnika każdą kopertę skropić 2-3 kroplami miodu.
Kozie koperty świetnie smakują z sałatą z rukoli, orzechów i suszonych śliwek, skropioną oliwą i octem balsamicznym.

Smacznego!


RECETTE EN FRANÇAIS: Pâte filo aux deux chèvres chauds