Gdy tylko słońce zaczyna mocniej przygrzewać, słupek rtęci pnie się w górę, a dni się wydłużają, uciekam z domu i z kuchni.
Wczoraj był właśni taki dzień, który w całości chciałoby się spędzić na zewnątrz, nawet pomimo wiejącej bise, lodowatego północno-wschodniego wiatru, który jak mocniej powieje to potrafi zmrozić termometr w pełni lata ;)
Po pożegnaniu znajomych, postanowiliśmy udać się na bardzo długi spacer z Looko. Niestety spacer musiał zostać zakończony wcześniej... w dużej mierze z mojej winy. Jak zwykle zawierzyłam przepięknemu słońcu za oknem, zapominając, że brak chmurek na niebie jest wprost proporcjonalny do siły z jaką wieje wiatr... Po godzinnym marszu, który wcale mnie nie rozgrzał, moje szczękanie zębami zagłuszało nawet świergot skowronków :)
Poza tym krótka noc zaczęła dawać nam się we znaki. Poprzedniego wieczoru przejechaliśmy połowę kraju (zabrzmiało jak byśmy co najmniej przejechali połowę Afryki ;D) w celu udania się do Lucerny na koncert jazzowy. Wieczór spędziliśmy w towarzystwie Franco Ambrosetti'ego oraz Uri Caine'a w KKL zaprojektowanym przez Jean'a Nouvel'a. Jednym słowem pełnia szczęścia :)
Jeżeli lubicie dobry jazz i kiedyś wpadnie Wam w ręce ich wspólnie nagrana płyta The wind, to możecie ją kupować z zamkniętymi oczami. Polecam!
Po powrocie ze spaceru przygotowaliśmy ekspresowy obiad poczym zawinęliśmy się w koc i resztą dnia spędziliśmy czytają i słuchając muzyki, od czasu do czasu spoglądając na zalany słońcem ogródek ;)

Zielone fettucine ze szparagami i pesto z rukoli – porcja dla 2 osób:
Pesto z rukoli*:
100 g rukoli
50 g Canestrato di Moliterno (pecorino wytwarzane z 70-90% owczego mleka uzupełnianego mlekiem kozim)**
50 g orzeszków piniowych
4 ząbki czosnku
50 ml oliwy
sól
pieprz
Oraz:
1 pęczek zielonych, cienkich szparagów
200 g fettucine
Przygotowanie:
Dokładnie umyć i osuszyć listki rukoli. Ser pokroić w kostkę. Zmiksować na gładką masę wszystkie składniki pesto.
Odciąć główki szparagów i odłożyć na bok. Łodygi pociąć na 2-3 cm kawałki.
Ugotować al dente fettucine. Zazwyczaj zajmuje to koło 8 minut. Po 4 minutach dodać do gotującego się makaronu łodygi szparagów, na minutę przed końce dorzucić główki. Odlać pół szklanki wody, w której gotował się makaron. Odcedzić fettucine ze szparagami i przełożyć ponownie do garnka. Dodać 4 łyżki pesto. Wmieszać. Jeżeli sos jest zbyt gęsty rozcieńczyć go wodą z makaron. Bezzwłocznie podawać.
Smacznego!
* nadmiar pesto wystarczy przełożyć do słoiczka, zalać oliwą i schować do lodówki, w której bez problemu może postać około tygodnia
** można zastąpić pecorino romano lub parmezanem, ale wtedy smak będzie zdecydowanie ostrzejszy
RECETTE EN FRANÇAIS : Fettucine aux asperges et pesto de roquette
Wczoraj był właśni taki dzień, który w całości chciałoby się spędzić na zewnątrz, nawet pomimo wiejącej bise, lodowatego północno-wschodniego wiatru, który jak mocniej powieje to potrafi zmrozić termometr w pełni lata ;)
Po pożegnaniu znajomych, postanowiliśmy udać się na bardzo długi spacer z Looko. Niestety spacer musiał zostać zakończony wcześniej... w dużej mierze z mojej winy. Jak zwykle zawierzyłam przepięknemu słońcu za oknem, zapominając, że brak chmurek na niebie jest wprost proporcjonalny do siły z jaką wieje wiatr... Po godzinnym marszu, który wcale mnie nie rozgrzał, moje szczękanie zębami zagłuszało nawet świergot skowronków :)
Poza tym krótka noc zaczęła dawać nam się we znaki. Poprzedniego wieczoru przejechaliśmy połowę kraju (zabrzmiało jak byśmy co najmniej przejechali połowę Afryki ;D) w celu udania się do Lucerny na koncert jazzowy. Wieczór spędziliśmy w towarzystwie Franco Ambrosetti'ego oraz Uri Caine'a w KKL zaprojektowanym przez Jean'a Nouvel'a. Jednym słowem pełnia szczęścia :)
Jeżeli lubicie dobry jazz i kiedyś wpadnie Wam w ręce ich wspólnie nagrana płyta The wind, to możecie ją kupować z zamkniętymi oczami. Polecam!
Po powrocie ze spaceru przygotowaliśmy ekspresowy obiad poczym zawinęliśmy się w koc i resztą dnia spędziliśmy czytają i słuchając muzyki, od czasu do czasu spoglądając na zalany słońcem ogródek ;)

Zielone fettucine ze szparagami i pesto z rukoli – porcja dla 2 osób:
Pesto z rukoli*:
100 g rukoli
50 g Canestrato di Moliterno (pecorino wytwarzane z 70-90% owczego mleka uzupełnianego mlekiem kozim)**
50 g orzeszków piniowych
4 ząbki czosnku
50 ml oliwy
sól
pieprz
Oraz:
1 pęczek zielonych, cienkich szparagów
200 g fettucine
Przygotowanie:
Dokładnie umyć i osuszyć listki rukoli. Ser pokroić w kostkę. Zmiksować na gładką masę wszystkie składniki pesto.
Odciąć główki szparagów i odłożyć na bok. Łodygi pociąć na 2-3 cm kawałki.
Ugotować al dente fettucine. Zazwyczaj zajmuje to koło 8 minut. Po 4 minutach dodać do gotującego się makaronu łodygi szparagów, na minutę przed końce dorzucić główki. Odlać pół szklanki wody, w której gotował się makaron. Odcedzić fettucine ze szparagami i przełożyć ponownie do garnka. Dodać 4 łyżki pesto. Wmieszać. Jeżeli sos jest zbyt gęsty rozcieńczyć go wodą z makaron. Bezzwłocznie podawać.
Smacznego!
* nadmiar pesto wystarczy przełożyć do słoiczka, zalać oliwą i schować do lodówki, w której bez problemu może postać około tygodnia
** można zastąpić pecorino romano lub parmezanem, ale wtedy smak będzie zdecydowanie ostrzejszy
RECETTE EN FRANÇAIS : Fettucine aux asperges et pesto de roquette

ja juz z niecierpliwością czekam na sezon szparagowy w Polsce, oj będzie sie działo, oj będzie, tak naprawdę nigdy nie jadłam zielonych szparagów, tylko białe, w tym roku to zmienię :)
OdpowiedzUsuńa Twój makaron nie dość że brzmi to jeszcze wygląda przepysznie
Ufff jak dobrze, ze nie lubie nakaronu :p
OdpowiedzUsuńNatomiast na pesto z checia sie skusze :) No i nareszcie jestes on-line! :D
...zielono mi.... :) super wyglada i napewno tak smakuje,uwielbiam wszystkie te skladniki :))
OdpowiedzUsuńAGA-AA,
OdpowiedzUsuńna szparagi zerkałam z wielką ochotą już od jakiegoś czasu. Jednak nie kupowałam bo był to szparagi z baaardzo daleka. W sobotę, na targu znalazłam włoskie, które smakowały tak jak smakować powinny :)
Jeżeli chodzi o zielone szparagi, to zawsze wybieram takie cieniutkie, często zwane dzikimi. IMHO mają tysiąc raz więcej smaku niż te grubaśne ;)
POLKA,
Jak można NIE lubić makaronu?!?
Jak przyjedziecie to zafunduje Wam dietę makaronową :-P
GOSIU,
No właśnie, ten makaron taki zielono wiosenny. Nie tylko w kolorze, ale i w smaku :)
Jakie sliczne zielone! Bardzo wiosenne :)
OdpowiedzUsuńU nas tez bylo zielono, ale za sprawa szpinakowego pesto ;)
A makaronu mozna nie lubic, potwierdzam :)
O Bea z nieba mi spadlas! Dzieki za support :))
OdpowiedzUsuńAnoushka jak Ty mi tak to... ja Wam kasze gryczana bede codziennie fundowac jak Wy do nas przyjedziecie :p
Skądś znam te "dzikie" szparagi ;o) A w ogóle, to widzę że koleżanka w zielone gra...
OdpowiedzUsuńAle nie lubić makaronu? To prawie zboczenie jakieś...
No właśnie, jak można nie lubić makaronu??;) Niepojęte to;-)
OdpowiedzUsuńI nie strasz mnie Polka gryczaną bo zjadam ją codziennie z apetytem;P
Zdjęcie apetyczne, takie świeże i wiosenne:D
Dzien jak malowany,nie licząc zimnego wiatru :) Lubię takie chwile...
OdpowiedzUsuńI makaron lubię, zwłaszcza z wszelakiej maści pesto. Mniam.
dziękuje za cenne wskazówki, będe o nich pamiętać jak już się pojawią szparagi na naszym targu :)
OdpowiedzUsuńBEA,
OdpowiedzUsuńTakie zielone na talerzu nastraja bardzo pozytywnie, nieprawdaż?
A może z makaronem jest tak ja z „bûche de noël”... trzeba trafić na dobry, albo zrobić samemu ;)
POLKA,
W takim razie przyjdzie tylko moja druga połowa. On kaszę gryczaną kocha :)
PINOSKU,
Nawet dwukrotnie, bo tu i na dalekiej północy je jadaliśmy :)
PAT,
Dziękuję :)
W moim wypadku niechęć do kaszy związana jest trauma z wczesnego dzieciństwa... Mieliśmy w przedszkolu wyjątkowo kiepską kucharkę, która bezkonkurencyjnie przypalała kaszę gryczaną :(
ANIU,
Też lubię. Nawet wietrzne dni, bo wtedy powietrze ma niesamowity kolor i wszystko wydaje się takie czyste :)
AGA-AA
Bardzo proszę :)
O, ratunek na moją dzisiejszą migrenę (pogoda!), aż miło popatrzeć :)
OdpowiedzUsuńAN-NA,
OdpowiedzUsuńDziękuję i życzę Ci, aby migrena szybko poszła precz!
U mnie tez juz sezon szparagowy otwarty, ale ze trwa troche dluzej to poki co zadowalam sie bobem i groszkiem. A makaron do zrobienia :) (bo ja z tych co nie rozumieja jak mozna nie lubic, a nawet jesli to nie mialabym duzo wyboru;)
OdpowiedzUsuńPatrzę na monitor i widzę wiosnę, patrzę za okno i wiedzę zamieć śnieżną buuuuu czy ja mogę wpaść do Ciebie ... przywiozę ciepłe swetry na spacer i żaden wiatr nie będzie straszny :)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
cudownie wiosennie zielone :-)
OdpowiedzUsuńAnoushko, przepis biorę z zamkniętymi oczami. :) Jest wszystko co lubię, do tego makaron z powodzeniem mogłabym wsuwać codziennie. :) Tylko na szparagi trzeba poczekać, bo u nas jeszcze nie sezon.
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcie w zielonych klimatach! :)