poniedziałek, 23 marca 2009

Zielone fettucine ze szparagami i pesto z rukoli

Gdy tylko słońce zaczyna mocniej przygrzewać, słupek rtęci pnie się w górę, a dni się wydłużają, uciekam z domu i z kuchni.
Wczoraj był właśni taki dzień, który w całości chciałoby się spędzić na zewnątrz, nawet pomimo wiejącej bise, lodowatego północno-wschodniego wiatru, który jak mocniej powieje to potrafi zmrozić termometr w pełni lata ;)
Po pożegnaniu znajomych, postanowiliśmy udać się na bardzo długi spacer z Looko. Niestety spacer musiał zostać zakończony wcześniej... w dużej mierze z mojej winy. Jak zwykle zawierzyłam przepięknemu słońcu za oknem, zapominając, że brak chmurek na niebie jest wprost proporcjonalny do siły z jaką wieje wiatr... Po godzinnym marszu, który wcale mnie nie rozgrzał, moje szczękanie zębami zagłuszało nawet świergot skowronków :)
Poza tym krótka noc zaczęła dawać nam się we znaki. Poprzedniego wieczoru przejechaliśmy połowę kraju (zabrzmiało jak byśmy co najmniej przejechali połowę Afryki ;D) w celu udania się do Lucerny na koncert jazzowy. Wieczór spędziliśmy w towarzystwie Franco Ambrosetti'ego oraz Uri Caine'a w KKL zaprojektowanym przez Jean'a Nouvel'a. Jednym słowem pełnia szczęścia :)
Jeżeli lubicie dobry jazz i kiedyś wpadnie Wam w ręce ich wspólnie nagrana płyta The wind, to możecie ją kupować z zamkniętymi oczami. Polecam!
Po powrocie ze spaceru przygotowaliśmy ekspresowy obiad poczym zawinęliśmy się w koc i resztą dnia spędziliśmy czytają i słuchając muzyki, od czasu do czasu spoglądając na zalany słońcem ogródek ;)



Zielone fettucine ze szparagami i pesto z rukoli – porcja dla 2 osób:

Pesto z rukoli*:
100 g rukoli
50 g Canestrato di Moliterno (pecorino wytwarzane z 70-90% owczego mleka uzupełnianego mlekiem kozim)**
50 g orzeszków piniowych
4 ząbki czosnku
50 ml oliwy
sól
pieprz

Oraz:
1 pęczek zielonych, cienkich szparagów
200 g fettucine

Przygotowanie:
Dokładnie umyć i osuszyć listki rukoli. Ser pokroić w kostkę. Zmiksować na gładką masę wszystkie składniki pesto.
Odciąć główki szparagów i odłożyć na bok. Łodygi pociąć na 2-3 cm kawałki.
Ugotować al dente fettucine. Zazwyczaj zajmuje to koło 8 minut. Po 4 minutach dodać do gotującego się makaronu łodygi szparagów, na minutę przed końce dorzucić główki. Odlać pół szklanki wody, w której gotował się makaron. Odcedzić fettucine ze szparagami i przełożyć ponownie do garnka. Dodać 4 łyżki pesto. Wmieszać. Jeżeli sos jest zbyt gęsty rozcieńczyć go wodą z makaron. Bezzwłocznie podawać.

Smacznego!

* nadmiar pesto wystarczy przełożyć do słoiczka, zalać oliwą i schować do lodówki, w której bez problemu może postać około tygodnia
** można zastąpić pecorino romano lub parmezanem, ale wtedy smak będzie zdecydowanie ostrzejszy



RECETTE EN FRANÇAIS : Fettucine aux asperges et pesto de roquette

17 commentaires:

  1. ja juz z niecierpliwością czekam na sezon szparagowy w Polsce, oj będzie sie działo, oj będzie, tak naprawdę nigdy nie jadłam zielonych szparagów, tylko białe, w tym roku to zmienię :)

    a Twój makaron nie dość że brzmi to jeszcze wygląda przepysznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Ufff jak dobrze, ze nie lubie nakaronu :p
    Natomiast na pesto z checia sie skusze :) No i nareszcie jestes on-line! :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ...zielono mi.... :) super wyglada i napewno tak smakuje,uwielbiam wszystkie te skladniki :))

    OdpowiedzUsuń
  4. AGA-AA,
    na szparagi zerkałam z wielką ochotą już od jakiegoś czasu. Jednak nie kupowałam bo był to szparagi z baaardzo daleka. W sobotę, na targu znalazłam włoskie, które smakowały tak jak smakować powinny :)
    Jeżeli chodzi o zielone szparagi, to zawsze wybieram takie cieniutkie, często zwane dzikimi. IMHO mają tysiąc raz więcej smaku niż te grubaśne ;)

    POLKA,
    Jak można NIE lubić makaronu?!?
    Jak przyjedziecie to zafunduje Wam dietę makaronową :-P

    GOSIU,
    No właśnie, ten makaron taki zielono wiosenny. Nie tylko w kolorze, ale i w smaku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie sliczne zielone! Bardzo wiosenne :)
    U nas tez bylo zielono, ale za sprawa szpinakowego pesto ;)
    A makaronu mozna nie lubic, potwierdzam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. O Bea z nieba mi spadlas! Dzieki za support :))
    Anoushka jak Ty mi tak to... ja Wam kasze gryczana bede codziennie fundowac jak Wy do nas przyjedziecie :p

    OdpowiedzUsuń
  7. Skądś znam te "dzikie" szparagi ;o) A w ogóle, to widzę że koleżanka w zielone gra...
    Ale nie lubić makaronu? To prawie zboczenie jakieś...

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie, jak można nie lubić makaronu??;) Niepojęte to;-)
    I nie strasz mnie Polka gryczaną bo zjadam ją codziennie z apetytem;P

    Zdjęcie apetyczne, takie świeże i wiosenne:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzien jak malowany,nie licząc zimnego wiatru :) Lubię takie chwile...

    I makaron lubię, zwłaszcza z wszelakiej maści pesto. Mniam.

    OdpowiedzUsuń
  10. dziękuje za cenne wskazówki, będe o nich pamiętać jak już się pojawią szparagi na naszym targu :)

    OdpowiedzUsuń
  11. BEA,
    Takie zielone na talerzu nastraja bardzo pozytywnie, nieprawdaż?
    A może z makaronem jest tak ja z „bûche de noël”... trzeba trafić na dobry, albo zrobić samemu ;)

    POLKA,
    W takim razie przyjdzie tylko moja druga połowa. On kaszę gryczaną kocha :)

    PINOSKU,
    Nawet dwukrotnie, bo tu i na dalekiej północy je jadaliśmy :)

    PAT,
    Dziękuję :)
    W moim wypadku niechęć do kaszy związana jest trauma z wczesnego dzieciństwa... Mieliśmy w przedszkolu wyjątkowo kiepską kucharkę, która bezkonkurencyjnie przypalała kaszę gryczaną :(

    ANIU,
    Też lubię. Nawet wietrzne dni, bo wtedy powietrze ma niesamowity kolor i wszystko wydaje się takie czyste :)

    AGA-AA
    Bardzo proszę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. O, ratunek na moją dzisiejszą migrenę (pogoda!), aż miło popatrzeć :)

    OdpowiedzUsuń
  13. AN-NA,
    Dziękuję i życzę Ci, aby migrena szybko poszła precz!

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie tez juz sezon szparagowy otwarty, ale ze trwa troche dluzej to poki co zadowalam sie bobem i groszkiem. A makaron do zrobienia :) (bo ja z tych co nie rozumieja jak mozna nie lubic, a nawet jesli to nie mialabym duzo wyboru;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Patrzę na monitor i widzę wiosnę, patrzę za okno i wiedzę zamieć śnieżną buuuuu czy ja mogę wpaść do Ciebie ... przywiozę ciepłe swetry na spacer i żaden wiatr nie będzie straszny :)))

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. cudownie wiosennie zielone :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Anoushko, przepis biorę z zamkniętymi oczami. :) Jest wszystko co lubię, do tego makaron z powodzeniem mogłabym wsuwać codziennie. :) Tylko na szparagi trzeba poczekać, bo u nas jeszcze nie sezon.
    Piękne zdjęcie w zielonych klimatach! :)

    OdpowiedzUsuń