czwartek, 27 listopada 2008

Poranny, listopadowy spacer i przesolony makaron z dynią i kaparami...

Poranny spacer z naszym labradorem Looko należy do obowiązków P’tit Suisse'a. Czasami sobie myślę, że jestem bardzo złą żoną, bo gdy mój mąż dzielnie stawia czoła kapryśnej pogodzie, ja z całych sił usiłuję zmusić się, żeby wyściubić nos spod ciepłej kołdry i wskoczyć pod prysznic. Niestety, jak się codziennie okazuje, mam bardzo kiepską siłę perswazji i wykonanie tych dwóch prostych czynności zajmuje mi bardzo, bardzo dużo czasu.
Wczoraj jednak, z powodu przymusowego dnia wolnego, z psem na spacer poszłam ja. Dzień wolny był konieczny, żeby przypilnować pana hydraulika, który ma w zwyczaju znikać w najmniej odpowiednim momencie... na przykład po odłączeniu wody. Znikać potrafi na kilka minut, godzin czy tygodni. Zdarzyło mu się także znikniecie kilkumiesięczne. Dzisiaj jednak się pojawił i zniknął dopiero po wykonaniu wyznaczanego zadania :)
Wracając jednak do porannego spaceru, to po godzinie błąkania się po okolicznych łąkach, zrozumiałam dlaczego P’tit Suisse tak chętnie chodzi na spacery o "świcie". I przyznam się Wam, że wyrzuty sumienia jakoś mniej mnie kąsają... Myślę sobie, że w zasadzie to mój mąż powinien być mi wdzięczny, bo dzięki mojej porannej niemocy... no dobrze nazwijmy rzeczy po imieniu... lenistwu, ma codziennie możliwości napawania się takimi widokami :




Przejdźmy teraz do tytułowego makaronu z dynią. który przesolony wcale być nie powinien. A jednak był i to bardzo... Takie są skutki robienia pięciu rzeczy na raz w tym odpowiadanie na techniczne pytania pana hydraulika. Należy dodać, że sensownych odpowiedzi udzielić nie byłam w stanie, biorąc pod uwagę moją wiedzę oraz zainteresowanie poruszanymi tematami... Zwłaszcza to ostatnie ;)
I tak pomiędzy problem cieknącej rury w pralni i zablokowanymi wskaźnikami ogrzewania, zapomniałam opłukać kapary z soli, poczym zamiast zwykłej ricotty dodałam do makaronu solonej... Pomimo tego, że makaron był mocno przesolony, to i tak go zjadłam... a potem wypiłam dwie butelki wody ;)



Makaron z dynią i solonymi kaparami porcja dla 4 osób:
300 g dyni bez skóry
400 g penne rigate z pełnego przemiału (całkiem dobre robi Barilla)
3 łyżki oliwy
2 ząbki czosnku
1 łyżka masła
1 garść solonych kaparów
½ pęczka natki pietruszki
pieprz

Przygotowanie:
Dynię pokroić w niewielką kostkę. Wrzucić na rozgrzaną oliwę, dodać poszatkowany czosnek i smażyć do momentu gdy dnia zacznie się przyrumieniać i delikatnie rozpadać. Bardzo (!) dokładnie wypłukać w zimnej wodzie kapary z soli. Odstawić do obcieknięcia. Kapary oraz łyżkę masła dodać do dyni. Smażyć jeszcze 2-3 minuty. Doprawić do smaku pieprzem i ewentualnie solą pamiętając o tym, że kapary są bardzo słone. Ugotować makaron w lekko osolonej wodzie. Gdy będzie mocno al dente, odcedzić go zachowując kilka łyżek wody, w której się gotował. Dodać makaron do sosu. Jeżeli sos jest zbyt suchy, dodać trochę wody z makaronu. Wymieszać i podsmażyć jeszcze kilka minut. Przed podaniem wymieszać z posiekaną natką pietruszki. Można oprószyć wiórkami delikatnego sera.

Smacznego!


RECETTE EN FRANÇAIS: Ballade matinale et pâtes à la courge trop salées...

10 komentarzy:

  1. Ja od solonych wolę kapary z octu - też są słone.
    Ale i tak biorąc pod uwagę moją miłość do soli, pewnie zjadłabym ze smakiem ;o)
    Widoków zazdraszczam. Ale na marginesie - P'tit to nawet spacerów w środku nocy nie unika.

    OdpowiedzUsuń
  2. Anoushko, jak u Ciebie wciąż jeszcze jesiennie! U nas złota polska jesień odeszła już w zapomnienie i tylko śnieg może ozdobić tą szarzyznę. A makaron bardzo fajny. Mam jeszcze małą dynię, która robiła za ozdobę pokoju, a która jeszcze jak najbardziej nadaje się do zjedzenia, więc chyba wykorzystam ją do makaronu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widoki u Ciebie niemalze takie same jak kolo mojego domu...nawet taka podobna wiezyczka w tle za pagorkiem:) Pozdrawiam serdecznie z sasiedniej alpejskiej republiki.

    OdpowiedzUsuń
  4. alez wspaniale widoczki,az poczulam "skrobanie w podeszwach i zapach lasu" :))
    Kapary osobiscie lubie,ale juz nie reszta mojej rodzinki,niestety :( smakowicie wyglada ten makaronik :))

    OdpowiedzUsuń
  5. PINOS
    ale kapary z octu mają inny smak, który tutaj nie bardzo pasuje.
    Co do nocnych spacerów, to z tego co pamiętam nie tylko Ptit Suisse ma takie upodobania :)

    KOMARKO,
    faktycznie jeszcze jest dużo jesiennych barw, zwłaszcza w lesie. Co nie zmienia faktu, że w zeszły weekend mieliśmy śnieżna zawieję. Ale też było pięknie :)

    STRONY SMAKU,
    witaj! w zasadzie nie ma się czemu dziwić, to niemalże ten sam kraj ;)

    GOSIU,
    Ty chyba, że po raz pierwszy do mnie zawitałaś. Rozgość się:)
    Rodzinę można wysłać na spacer, a makaron zawsze zrobić tylko dla siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. OJ, zagladam na datę tego posta i próbuje sobie przypomnieć, jak to u nas było tego dnia... Zimno i biało! Teraz jest zimno i szaro...

    Hi hi, rzeczywiście słony musiał byc ten makaron! Ale- nie licząc dodatku zbyt duzej ilosci soli- b. miło wszytsko brzmi. I jesiennie jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm, wszystko mi się tu podoba (widoki też ;). No, może poza penne pełnoziarnistym - jakoś mi te makarony z pełnego przemiału nie leżą, w przeciwieństwie do takiego chleba... Makaron wydaje mi się zawsze taki... twardy. Ale nie al dente twardy, tylko niemiło twardy. To samo, jak jadłam kruche ciasto razowe na Łotwie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Anooshko, pieknie tam u Was :)

    I lacze sie w bolu robienia kilku rzeczy jednoczesnie, u mnie tez nie zawsze dobrze sie to konczy ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piekny pies Anoushko. Ja mam takie swoje Wielkie marzenie niespelnione niestety narazie - Bouvier des Flanders...
    A co do makaronu mowi sie ze gdzie kucharek szesc - w Twoim przypadku powinno byc gdzie czynnosci szesc :DD

    OdpowiedzUsuń
  10. Anouszko, zazdroszczę takiego spaceru :) U nas już jesień odeszła, jest mokro, pochmurne i zupełnie nie zachęca do spacerów. Do tego psa niestety już nie mam, a kicia nie jest miłośnikiem spacerów :)
    A makaron rewelacyjny, nawet gdy trochę przesolony :)

    OdpowiedzUsuń