niedziela, 24 lutego 2008

Czekoladowy fondant z ziarnem tonka i malinami...

na Czekoladowy Weekend ogłoszony przez Beę, która szaleje już od czwartku ;)
Gdy tylko przeczytałam o pomyśle Bei, nie trzeba było specjalnie mnie zachęcać, abym wzięła udział we wspólnej zabawie:) Żałuję jedynie, że z braku czasu, mogłam się do Was przyłączyć dopiero w ostatnim momencie...
Proponuję Wam klasykę czekoladowych deserów: fondant au chocolat z egzotyczną nutką, a mianowicie dodatkiem ziarna tonka oraz zdecydowanie mniej egzotycznych malin:)
Fondant to jeden z tych deserów, do przygotowania którego zawsze mamy wszystkie składniki w domu i który stawiamy na stole 20 minut po tym, jak myśl o zjedzeniu czegoś mocno czekoladowego zrodziła się w naszej głowie:)



Porcja dla 4 osób:
130 g czarnej czekolady (mieszanka: 80 g z 70% kakao oraz 50 g z 75% kakao)
100 g masła
50 g de bardzo dokładnie zmielonych migdałów
20 g mąki
50 g cukru
4 jajek
4 zamrożone maliny
1 starte ziarno tonka
szczypta soli

Przygotowanie:
Jajka ubić z cukrem na białą, puszystą masę. Czekoladę rozpuścić z masłem w garnku o grubym dnie lub w kąpieli wodnej (cały czas mieszając). Odstawić do ostygnięcia. Gdy czekolada osiągnie temperaturę pokojową, wymieszać ją delikatnie z ubitymi jajkami, migdałami, mąką, szczyptą soli oraz startym ziarnem tonka. Rozlać masę do czterech dokładnie wysmarowanych masłem i oprószonych mąką filiżanek (mogą też być remekiny). W każdej filiżance umieścić jedną malinę. Piec w nagrzanym do 190°C piekarniku przez 8-12 minut. Czas pieczenia zależy od tego, czy chcemy, aby fondant był bardzo lejący czy raczej bardziej upieczony.
Podawać gorące w filiżankach albo wyjęte na talerzyk (operacja, która jeszcze nigdy mi się nie udała...) oprószone cukrem pudrem.

Smacznego:)


4 commentaires:

Bea pisze...

sliczny! ja wczoraj robilam powtorke z mojego, tym razem z lodami :)
dzieki za udzial w Czekoladowym Weekendzie!

Jo. pisze...

Ojej. Na pewno to jest przepyszne:-D

dorotus76 pisze...

Piekny i zdjecie bardzo nastrojowe :)
pozdrawiam :)

Anoushka pisze...

JO. byłao całkiem całkiem ;-)

Dorotko, dziękuję :)