niedziela, 24 sierpnia 2008

Pieczone pomidory, bakłażan & Hallumi

Dla tych co lubią pomidory, bakłażany i ser halumi. Proste, szybkie danie. Tzn. prawie szybkie, bo jednak trochę czasu trzeba poświęcić na upieczenie pomidorów oraz bakłażanów. Przygotowanie reszty nie zajmuje nawet 10 minut.
Wyjątkowego charakteru nadają tej przystawce tomates confites, czyli pieczone w niskie temperaturze pomidory. Takie pomidory powinno się piec przez przynajmniej 2-3 godziny w 90°C zwłaszcza jeżeli mamy zamiar przechowywać je przez jakiś czas w słoiku. U nas znikają one natychmiast dlatego podwyższam temperaturę i skracam o połowę czas pieczenia.

Przy okazji się okazało, że dzięki temu przepisowi udało mi się jeszcze załapać na Pomiorowy Tydzień ogłoszony przez Olgę. Dziękuję Olu za przyponienie :)



Pieczone pomidory, bakłażan & Hallumi - porcja dla 6 osób:

4 duże, dojrzałe pomidory
1 duży bakłażan
1 opakowanie sera halumi
1 łyżka suszonego tymianku
2 łyżki octu balsamicznego
4 łyżki oliwy
2 ząbki czosnku
papryczka Espelette
cukier
sól
pieprz

Przygotowanie:
Na blasze rozłożyć papier do pieczenia a na mim pokrojone w grube plastry pomidory i bakłażan. Pomidory skropić oliwą, oprószyć odrobiną cukru, soli, pieprzu, oraz poszatkowanym czosnkiem. Plastry bakłażana posmarować oliwa i posolić. Piec w nagrzanym do 150°C piekarniku przez około godzinę lub do momentu gdy pomidory przestaną puszczać sok, a bakłażan się przyrumieni. Gdy warzywa są już gotowe usmażyć na suchej patelni pokrojony na grube plastry ser halumi.
Na talerzu układać plaster bakłażana, 2 plastry sera i 3 plastry pomidorów. Oprószyć wszystko papryczką oraz tymiankiem, skropić przygotowanym vinaigrette z octu balsamicznego i oliwy z dodatkiem szczypty soli, cukru i pieprzu. Podawać natychmiast.

Smacznego :)


RECETTE EN FRANÇAIS : Tomates Confites, Aubergines & Halloumi

środa, 13 sierpnia 2008

Czerwona soczewica & Dukkah

Wczoraj zrobiło się nagle zimno i zaczęło lać. Tak po prostu, bez uprzedzenia. W taką pogodę zawsze mamy ochotą na zupę. Gęstą, pożywną zupę jaką zazwyczaj jada się zimą. Problem w tym, że kalendarz niezbicie dowodzi, że mamy akurat połowę sierpnia... Trzeba przyznać, że wczoraj ciężko było to uwierzyć.


Dukkah przyprawa rodem z Egiptu, w której skład wchodzą uprażone i następnie grubo zmielone migdały, orzechy laskowe, nasiona sezamu, kuminu oraz sól i czarny pieprz. Do wspomnianych składników możemy także dodać czarnuszkę, ziarno fenkułu, czy też szczyptę ostrej papryki. Z dukkah jest jak z naszym bigosem, każda egipska rodzina posiada swój własny, sprawdzony przepis.
Do tej pory używałam dukkah do posapywania kanapek z białym serem, w sosach do zielonej sałaty, bądź w czasie aperitifu do obsypywania nim moczonego w dobrej oliwie chleba.
Dukkah jest dla mnie synonimem słońca, którym przesiąknięta jest cała północno-afrykańska kuchnia. Patrząc na zalane deszczem okna i ciężkie wiszące na naszymi głowami chmury pomyślałam, że jeżeli dodam dukkah do banalnej zupy z czerwonej soczewicy, to może słonce znowu powróci w nasze strony...

Dziś rano obudziło mnie słońce. Teraz zrobiło się gorąco i słonecznie... a ja znowu zdecydowanie za ciepło ubrałam się do pracy ;)


Porcja dla 2 osób:
250 g czerwonej soczewicy
500 ml wody
1 cebula
1 ząbek czosnku
5 niewielkich ziemniaków
2 suszone grzybki (prawdziwki na przykład)
2 łyżki dukkah
1 listek laurowy
kilka plasterków suszonego lub wędzonego boczku
sól
szczypta ostrej papryki

Przygotowanie:
Poszatkowaną cebulą i czosnek oraz pocięty na kawałki boczek obsmażyć na oliwie. Dodać pokrojone w kostkę ziemniaki, soczewicę oraz suszone grzyby. Zalać wodą. Doprowadzić do wrzenia. Gotować na dużym ogniu prze 5 minut, poczym zmniejszyć ogień i gotować do momentu, aż soczewica się rozgotuje. Doprawić do smaku. Dodać dukkah i wymieszać. Przed podaniem odczekać kilka minut, żeby zupa trochę przestygła.

Smacznego :)


RECETTE EN FRANÇAIS : Soupe aux lentilles rouges & Dukkah

piątek, 1 sierpnia 2008

Tarta z kremem bakłażanowo-kozim

Lubię tarty. Można je jeść na zimno, na ciepło, o każdej porze dnia. Świetnie się sprawdzają w piknikowym koszyku lub jako przegryzka w czasie aperitifu. Podane z porcją zielonej sałaty stanowią samodzielny posiłek.
Przy robieniu tart można popuścić wodze fantazji. Wystarczy zmienić jeden składnik, aby z dobrze znanej tarty powstała nowa, która może okazać się jeszcze lepsza, bo złe tarty raczej się nie zdarzają ;)
Tak też było w przypadku tarty z kremem bakłażanowo-kozim, która początkowo miała być tartą z pieczonymi bakłażanami i orzeszkami piniowymi. Jednak po upieczeniu bakłażanów okazało się, że zmniejszyły one niepokojąco swoją objętość w efekcie czego nie starczyłoby ich nawet na malutką tarteletkę. O tarcie dla 4 osób mogłam tylko pomarzyć...



Bardzo kruche ciasto Pierre Hermé - proporcje na 2 tarty o śr. 24 cm
245 g mąki
185 g masła o temp. pokojowej
45 g mleka o temp. pokojowej
1 małe żółtko o temp. pokojowej
1/2 łyżeczki cukru
1/2 łyżeczki soli
dodatkowo jedna łyżka ulubionej musztardy

Krem bakłażanowo-kozi:
2oo g świeżego koziego serka
2 pokrojone w kostkę bakłażany
2 ząbki czosnku
2-3 łyżki śmietany
1 jajko
garść zielonej pietruszki
garść pomidorków koktajlowych
garść orzeszków piniowych
oliwa
pieprz
sól

Przygotowanie:
Wszystkie składniki ciasta szybko zagnieść. Podzielić na 2 części. Rozpłaszczone, zawinięte w folię ciasto schować do lodówki na minimum 4 godziny. Ciasto można przechowywać w lodówce do 2 dni. Resztę ciasta można natychmiast zamrozić. Piekarnik rozgrzać do 180°C. Podsypując mąką rozwałkować na cienki ciasto (2-3 mm). Podpiec, aż ciasto będzie miało delikatny, złoty kolor. Odstawić do wystygnięcia. Posmarować ciasto musztardą.
Bakłażany skropić oliwą i wymieszać z czosnkiem. Piec w nagrzanym do 200°C aż się zrumienią. Ostudzić. Wszystkie składni zmiksować. Doprawić do smaku. Wyłożyć na podpieczony spód. Na kremie ułożyć połówki pomidorków koktajlowych lub jeśli mamy, duże pomidory pokrojone w grube plastry. Posypać tartę piniolami. Piec około 40 min w 180°C.

Można podawać, gdy tarta jest jeszcze gorąca, można gdy już mocno ostygnie. Nam właśnie taka smakuje najbardziej.

Smacznego!


RECETTE EN FRANÇAIS: Tarte à la crème chèvre-aubergine

czwartek, 17 lipca 2008

Pappa al Pomodoro

Spójrzmy prawdzie w oczy. Jestem uzależniona! Silnie uzależniona... od pomidorów. Pomidory, w każdej postaci, mogłabym jeść codziennie. Dwa, trzy razy dziennie! Jest jeden warunek, muszą one smakować jak pomidory, a nie jak erzac o smaku bliżej nieokreślonym i przypominającym pomidory jedynie z wglądu.
Sądziłam, że nie ma nic lepszego niż sałatka z pomidorów z dodatkiem świeżego czosnku, bazylii, pieprzu i dobrej oliwy. Prawda, że banalnie proste? Ale jakie dobre! Odkąd jednak Jo.hanna podzieliła się na Galerii Potraw przepisem na Pappa al pomodoro, tradycyjną zupę toskańską z pomidorami i chlebem, borykam się z nie lada problemem... A mianowicie nie wiem, co wybrać: moją sałatkę czy pappa al pomodoro Jo.hanny? I tak zdarza się, że najpierw na stół wjeżdża toskańska zupa, a zaraz po niej sałatka... To właśnie nazywa się uzależnienie :)


Pappa al Pomodoro, porcja dla 4 osób (przepis z "Tuscan Cookery" Elisabetty Piazzesi):
750 g dojrzałych pomidorów, obranych ze skórki i grubo posiekanych
250 g pszennego chleba, pokrojonego w grube plastry i zrumienionego w piekarniku
5 posiekanych ząbków czosnku
garść posiekanej bazylii
szklanka wody lub bulionu warzywnego
oliwa
sól
pieprz

Przygotowanie:
Na rozgrzana oliwę wrzucić posiekany czosnek, smażyć przez kilka minut aż czosnek zacznie nabierać koloru. Wrzucić posiekane pomidory wraz z sokiem. Dodać bazylię i wrzucić kromki chleba. Zamieszać. Jeśli wszystko jest zbyt gęste, dodać bulion lub wodę. Gotować przez kilka minut, mieszając, aż chleb zacznie się rozklejać (ma być widać i kawałki chleba i kawałki pomidorów). Posolić, dodać pieprz i ewentualnie odrobinę cukru. Przed podaniem skropić oliwą. Absolutnie nie wolno posypywać parmezanem!

Od siebie dodam, że moje lenistwo często bierze górę i nie obieram pomidorów ze skórki, zwłaszcza gdy mam do dyspozycji tylko niewielkie pomidory „olivetti”.

Smacznego!


RECETTE EN FRANÇAIS: Pappa al pomodoro