niedziela, 30 grudnia 2012

Podwójnie czkoladowy mus z pijanymi owocami

Wielokrotnie już wspominałam, że czekoladę lubię... w małych ilościach. Nie cierpię jakoś strasznie, gdy nie ma jej w domu. Zdecydowanie bardziej dokucza mi brak ciasta drożdżowego. Są jednak tacy, którzy cierpią, czasami więc ulegam naciskom i przygotowuję czekoladowe desery. Desery, nie ciasta. Czekoladowymi ciastami zajmuje się Ptit Suisse, który w tej dziedzinie osiągnął mistrzostwo. Polecam Wam jego mocno czekoladowy moelleux, którego kawałek nawet ja chętnie zjadam :)
Zanim podam Wam dzisiejszy rezultat nacisków najbliższego otoczenia, jeszcze kilka słów o samej czekoladzie. Zachęcam do czytania informacji na opakowaniach i unikania jak ognia czekolady, w której masło kakaowe zostało zastąpione tajemniczym tłuszczem pochodzenia roślinnego. Wspomniany tłuszcz to nic innego jak rafinowany olej palmowy
Prawo unijne dopuszcza nazywanie czekoladą produktów, w których zawartość rafinowanego oleju palmowego nie przekracza 5% masy gotowego produktu...  O ile nierafinowany olej palmowy zawiera wiele cennych dla zdrowia witamin oraz nasyconych i nienasyconych kwasów tłuszczowych, o tyle poddany procesowi rafinacji - oczyszczenia i utwardzenia - traci zdecydowaną większość cennych składników zamieniając się w produkt o zawierający 49% tłuszczów nasyconych
Jak powszechnie wiadomo nasycone tłuszcze odpowiedzialne są za wzrost otyłości, podwyższenia poziomu złego cholesterolu we krwi, ryzyka wystąpienia chorób serca, raka jelita, raka piersi oraz miażdżycy. Poza tym popyt na olej palmowy, który używany jest nie tylko w przemyśle żywnościowym, ale również kosmetycznym, powoduje intensywne karczowanie lasów deszczowych, na miejscu których zakłada się plantacje palm do produkcji oleju palmowego. 
Każdy z Was kupując czekoladę może świadomie zdecydować czy ma ochotę na tańszy kawałek zawierający olej palmowy, czy droższy zawierający masło kakaowe. Dla mnie wybór jest prosty. Wolę zjeść mniej, ale lepiej. 
Żyję w kraju, który jest dumny ze swoich produktów czekoladowych. To właśnie dzięki Szwajcarom możemy zajadać się czekoladą mleczną, która została stworzona przez Daniela Peter'a w 1876 roku. To tutaj również, dzięki technice konszowania opracowanej przez Rudolfa Lindt'a, zaczęto dodawać czyste masło kakaowe do masy czekoladowej i osiągnięto jedwabistą konsystencję czekolady delikatnie rozpływającej się w ustach. Możecie sobie więc wyobraził moje przerażenie i rozczarowanie po lekturze składników czekolad sprzedawanych w niektórych sklepach...

Podwójnie czekoladowy mus z pijanymi owocami – dla 8 osób:
Mus z czarnej czekolady:
150 g czarnej, gorzkiej czekolady
5 jajek
3 łyżki cukru

Mus z białej czekolady:
200 g białej czekolady bez dodatków
300 ml śmietanki o 35% zawartości tłuszczu
ziarenka z jednej laski wanilii

Morele w Cointreau:
200g suszonych moreli
4 łyżki cukru
3 ziarenka czerwonego pieprzu
150 ml likieru Cointreau
150 ml wody

Rodzynki w koniaku:
100 g rodzynek 
150 ml wody
150 ml koniaku

Przygotowanie:
Rodzynki umieścić w niewielkim garnuszku. Zalać wodą i zagotować. Gotować przez 1-2 minuty do momentu, aż woda prawie całkowicie wyparuje.
Zdjąć garnuszek z ognia, zalać koniakiem i podpalić uważając, aby się nie poparzyć paluchów. Potrząsać płonącym garnuszkiem do moment, aż płomień zgaśnie. Przełożyć do szklanej miseczki, dokładnie przykryć i zostawić do ostygnięcia. Dokładnie odsączyć z koniaku. Koniak schować do lodówki.
Morele zalać wodą, dodać cukier oraz czerwony pieprz. Zagotować. Zmniejszyć ogień i gotować do momentu, aż owoce zaczną się rozpadać. Dodać likier i gotować jeszcze przez kolejne 10 minut. Zmiksować i odstawić do ostygnięcia.
Czekoladą podzieli na niewielkie kawałki i w kąpieli wodnej. Odstawić na chwilę, żeby przestygła. Żółtka oddzielić od białek i utrzeć z cukrem do otrzymania puszystego, białego kremu. Dodać przestudzoną czekoladę i odsączone rodzynki. Dokładnie wymieszać.
Białka ubić ze szczyptą soli na bardzo sztywną pianę. Dodać do masy czekoladowej i bardzo delikatnie wymieszać.
Napełnić do połowy pucharki. Na czekoladowy mus wylać cienką warstwę zmiksowanych moreli. Wstawić do lodówki.
Białą czekoladą połamać na kawałki i rozpuścić w kąpieli wodnej. Dodać ziarenka wanilii i wymieszać. Odstawić do przestygnięcia. 
Śmietankę ubić. Dodawać po dwie łyżki śmietanki do rozpuszczonej, przestudzonej czekolady i delikatnie mieszać. Przełoży do pucharków i wstawić do lodówki na minimum 12 godzin.
Przed podaniem udekorować wiórkami białej i czarnej lub mlecznej czekolady oraz skropić pozostałym po rodzynkach koniakiem.

*przepisy na obydwa musy, do których wprowadziłam niewielkie zmiany, znalazłam w książce Trish Deseine „Je veux du chocolat!”, Wyd. Marabout, 2002

Smacznego!


RECETTE EN FRANçAIS: Mousse aux deux chocolats et aux fruits ivres

15 komentarzy:

  1. Rozpływam się :) a kawałeczek Andaluzji zjadłabym chętnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, ależ pięknie wygląda! I te składniki -rewelacja, zwłaszcza pijane owoce w tak dobrym alkoholu ;).
    Całość rozpływająca się w ustach zapewne.
    Pozdrawiam i zyczę szczęśliwego Nowego Roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Majano!
      Tobie oraz Twoim bliskim również życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku :*

      Usuń
  3. Bajeczny deser! Czysta rozpusta! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. A chrzanić tę dietę - poproszę od razu dwa pucharki ;D Boskie! Czy tylko mi się wydaje, czy widzę w białej czekoladzie drobinki wanilii?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O mordę jeża... masz rację! Zapomniałam o wanilii :( Już dopisuję.
      BTW ale masz sokoli wzrok ;)

      PS Dwóch nie zjesz. Nawet Philippe nie dał rady ;)

      Usuń
  5. ojej ,ale rozpusta i to taka z najwyższej półeczki
    Żaba, dobrego roku życzę i ślę buziole*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aluś, nawzajem!
      Zdrowia i uśmiechu :*

      Usuń
  6. Nie dosyć, że męczysz takim deserem, to jeszcze przypominasz o absolutnie idealnym cieście czekoladowym PS. W życiu nie jadłam takiego dobrego - ani wcześniej ani potem. To pewnie podają do jedzenia w raju.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, nie pomyślałam. Może faktycznie można sią tam załapać na takie czekoladowe ciasto ;)

      Usuń