<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326</id><updated>2012-02-16T00:59:50.928+01:00</updated><category term='Ryby'/><category term='Lody i Sorbety'/><category term='Viva España'/><category term='Kuchnia żydowska'/><category term='Święta Bożego Narodzenia'/><category term='Ziemniaki'/><category term='Na prezent'/><category term='Drinks and Cocktails'/><category term='Ciecierzyca'/><category term='Truskawki'/><category term='Zapomniane Warzywa i Owoce'/><category term='Słodkie Bułeczki'/><category term='Smoothies and Milkshakes'/><category term='Ciasta drożdżowe'/><category term='Na śniadanie'/><category term='Kuchnia Pięciu Przemian'/><category term='Cytryny'/><category term='Smaki Magrebu'/><category term='Dynia'/><category term='Bella Italia'/><category term='Morele'/><category term='Brunch'/><category term='Papryka'/><category term='Sery'/><category term='Wytrawne serniki'/><category term='Egzotyczne Warzywa'/><category term='Kuchnia francuska'/><category term='Aperitif'/><category term='Choco-Club'/><category term='Wspólne zabawy'/><category term='Buraki'/><category term='do Kawy'/><category term='Sałatki'/><category term='Kwiaty w kuchni'/><category term='Koper Włoski'/><category term='Utylizacja resztek'/><category term='American Food'/><category term='Gruszki'/><category term='Wielkanoc'/><category term='Bakłażany'/><category term='Marchewki'/><category term='Kalafior'/><category term='Jagody'/><category term='Pomarańcze'/><category term='Risotto'/><category term='Maliny'/><category term='Wytrawne Tarty'/><category term='Kuchnia Ameryki Środkowej i Południowej'/><category term='Ciasta'/><category term='Placki i Placuszki'/><category term='Sosy i dipy'/><category term='Pomidory moja Miłość'/><category term='Naleśniki'/><category term='Zimowe zapasy'/><category term='Kuchnia libańska'/><category term='Przyprawy z różnych stron Świata'/><category term='Ciasteczka'/><category term='Przepisy Mistrzów'/><category term='Pasta'/><category term='Cukierki'/><category term='Śliwki'/><category term='Ziarenka i spółka'/><category term='Na piknik'/><category term='Dodatki do potraw'/><category term='Orzechy'/><category term='Kuchnia indyjska'/><category term='Grzyby'/><category term='Lunch Box'/><category term='Szparagi'/><category term='Desery'/><category term='Konfirury i Dżemy'/><category term='Kuchnia polska'/><category term='Jabłka'/><category term='Słodkie Tarty'/><category term='Migawki z podróży'/><category term='Wspólne gotowanie'/><category term='Zupełnie nie na temat'/><category term='Antipasti'/><category term='Wege'/><category term='Azja na talerzu'/><category term='Kuchnia szwajcarska'/><category term='Zapiekanki'/><category term='Bar z Zupami'/><category term='Wytrawne Keksy'/><category term='Owoce morza'/><category term='Babeczki i Muffinki'/><category term='Owoce Egzotyczne'/><category term='Cukinia'/><category term='Drób'/><category term='Finger Food'/><title type='text'>...et si vous veniez manger chez nous?</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>154</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-2277201356535145583</id><published>2012-01-16T23:07:00.001+01:00</published><updated>2012-01-17T10:19:17.256+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapiekanki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ziarenka i spółka'/><title type='text'>Zielona soczewica i wegetariańska zapiekanka</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;O &lt;strong&gt;soczewicy&lt;/strong&gt; napisano już wiele. O &lt;strong&gt;zielonej soczewicy z Puy&lt;/strong&gt; pewnie jeszcze więcej, tym bardziej, że w 1996 roku nadano jej apelację AOC*&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.lalentillevertedupuy.com/" target="_blank"&gt;Zielona soczewica z Puy&lt;/a&gt;, uprawiana we francuskim regionie Le Puy-en-Velay, to ciemnozielona, nakrapiana odmiana o małych ziarenkach. Ze względu na wysokie walory smakowe nazywana jest często &lt;strong&gt;kawiorem ubogich&lt;/strong&gt;. W porównaniu z innymi odmian, ta jest mniej mączna, ma delikatny, słodko-orzechowy smak oraz zawiera dużo mikro i makroelementów. I przede wszystkim trzeba bardzo się postarać, żeby ją rozgotować, co jak dla mnie ma ogromne znaczenie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/LentillesdePuy.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/LentillesdePuy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Dostałam ostatnio woreczek tej smacznej soczewicy i zaczęłam się zastanawiać jak go wykorzystać. Na zupę nie miałam ochoty. Sałatki również mi się ostatnio przejadły. Natomiast miałam ochotę na &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/11/zapiekanka-antoniego-parmentier.html" target="_blank"&gt;zapiekankę Parmentiera&lt;/a&gt;, ale akurat nie miałam mięsa z rosołu. Miałam natomiast oczewicę i kilka innych warzyw. W rezultacie powstała &lt;strong&gt;zapiekanka wege&lt;/strong&gt;, która wywoła burzliwą dyskusję o wyższościsoczewicy nad mięsem z rosołu :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Parmentiervegeauxlentilles.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="675" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Parmentiervegeauxlentilles.jpg" width="450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wegetariańska zapiekanka Parmentier z soczewicą i ziemniakami&lt;/strong&gt; – dla 4 osób:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Farsz&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;200g soczewicy&lt;br /&gt;4 marchewki&lt;br /&gt;4 łodygi selera naciowego&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;czarny świeżo mielony pieprzy&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Purée ziemniaczane&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;1kg mącznych ziemniaków&lt;br /&gt;20g masła&lt;br /&gt;2-3 łyżki mlekasól&lt;br /&gt;kilka płatków zimnego masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Poszatkowaną cebulę i czosnek podsmażyć delikatnie na oliwie. Dodać umyte, obrane i pokrojone w niewielką kostkę marchewki oraz pokrojonego w plasterki selera naciowego. Smażyć na średnim ogniu około 30 min. &lt;br /&gt;W tym czasie soczewicę zalać zimną wodą. Zagotować i gotować około 20 min. Pod koniec gotowania dodać podsmażone warzywa i gotować do prawie całkowitego wyparowania wody. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Odstawić do ostygnięcia.&lt;br /&gt;Obrane i umyte ziemniaki pokroić w niewielką kostkę. Ugotować w niewielkiej ilości wody. Odcedzić i rozgnieść widelcem lub przetrzeć za pomocą przecieraka do warzyw. Nie miksować, bo otrzymacie obrzydliwą klejącą papkę! Dodać masło i po jednej łyżce mleka. Purée nie powinno być ani za rzadkie ani za suche. Powinno mieć puszystą, aksamitną konsystencję.&lt;br /&gt;Naczynie do zapiekanek wysmarować masłem. Na dno wyłożyć połowę purée, następnie cały warzywny farsz wraz z powstałym sosem. Przykryć pozostałym purée. Wierzch oprószyć płatkami zimnego masła.&lt;br /&gt;Zapiekać w nagrzanym do 200°C piekarniku przez około 40 minut lub do momentu, gdy ziemniaki ładnie się przyrumienią. Podawać natychmiast.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*Appellation d'origine contrôlée - apelacja daje pewność, że dany produkt został wyprodukowany, z uwględnieniem ścisłych zasad gwarantujących jego najwyższą jakość.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANCAIS&lt;/strong&gt;: &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-2277201356535145583?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/2277201356535145583/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2012/01/zielona-soczewica-z-puy-i-wegeterianska.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2277201356535145583'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2277201356535145583'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2012/01/zielona-soczewica-z-puy-i-wegeterianska.html' title='Zielona soczewica i wegetariańska zapiekanka'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-9034268749239232949</id><published>2011-11-07T17:33:00.000+01:00</published><updated>2011-11-07T20:28:52.309+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na prezent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lunch Box'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na piknik'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dynia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='American Food'/><title type='text'>Na prezent : Pumpkin cookies z pistacjami, wanilią i krówkami</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Jakiś czas temu postanowiłam, że należy skończyć z &lt;strong&gt;kupnymi-niechcianymi-prezentami&lt;/strong&gt;. Za wyjątkiem książek oczywiście, bo jak powszechnie wiadomo coś takiego jak niepotrzebna książka po prostu nie istnieje. &lt;br /&gt;Moje postanowienie było efektem kilku przemyśleń i obserwacji. Po pierwsze, rzadko się zdarza, że trafiamy bezbłędnie w gusta członków rodziny, przyjaciół czy znajomych. Nie ma nic gorszego, niż widok obdarowanej osoby, który rozpakowawszy prezent zaczyna się wić nie wiedząc jak grzecznie podziękować za &lt;strong&gt;prezent-niewypał&lt;/strong&gt;. Znam takich, którzy wspięli się na wyżyny w okazywaniu radości w takiej sytuacji... Naprawdę można by pomyśleć, że nie o niczym innym nie marzyli... Poczym prezent ląduje na dnie szafy, a oni starają się o nim zapomnieć. Czasami bywa ciężko ;) &lt;br /&gt;Po drugie, nie wiem czy tylko ja odnoszę wrażenie, że w sklepach &lt;strong&gt;wszystko jest takie same&lt;/strong&gt;. Zero oryginalności. Oczywiście mam na myśli rzeczy dostępne zdecydowanej większości śmiertelników dysponującymi normalnymi zasobami finansowymi. &lt;br /&gt;Po trzecie, któregoś dnia postanowiłam wypowiedzieć wojnę &lt;strong&gt;konsumpcyjnemu stylowi życia&lt;/strong&gt;, poczym kupiłam sobie nowe buty, bez których oczywiście mogłabym żyć i to całkiem dobrze... Z dotrzymywaniem postanowień bywa najciężej ;)&lt;br /&gt;Wszystko powyższe spowodowało, że zaczęłam obdarzać wszelkich solenizantów i jubilatów &lt;strong&gt;prezentami home-made&lt;/strong&gt;, do których, od czasu do czasu, dorzucam wejściówkę na wystawę, bilet do teatru, lub koncert. Wyglądają na zadowolonych... albo mam do czynienie z bardzo dobrymi aktorami :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Pumpkincookies.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Pumpkincookies.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pumpkin Cookies z pistacjami, wanilią i krówkami&lt;/strong&gt; – około 20 sztuk:&lt;br /&gt;200 g mąki&lt;br /&gt;110 g miękkiego masła&lt;br /&gt;150 g purée z dyni&lt;br /&gt;150 g cukru &lt;br /&gt;50 g pistacji&lt;br /&gt;około 10 krówek &lt;br /&gt;laska wanilii&lt;br /&gt;łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;łyżeczka sody&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Przegotować purée z dyni. Dynię dokładnie umyć. Przekroić na pół, wydrążyć i piec, przez około godzinę, w uprzednio nagrzanym do 180°C piekarniku. Po wyjęciu z piekarnika, zdjąć skórkę, pokroić dynię na kawałki i zmiksować lub przetrzeć przy pomocy przecieraka do warzyw.&lt;br /&gt;Pistacje poszatkować na niewielkie kawałki. Krówki przekroić na pół. Odstawić na bok. &lt;br /&gt;Masło utrzeć z cukrem dodając po trochu purée z dyni. Dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, sodą, ziarenkami wanilii i szczyptą soli. Wymieszać. Na końcu dodać pistacje i ponownie, niedbale zamieszać. &lt;br /&gt;Formować, przy pomocy dwóch łyżek lub mokrych rąk, pokraczne kuleczki wielkości orzecha włoskiego. W środek każdej kuleczki wepchnąć połowę krówki i zalepić. &lt;br /&gt;Układać w sporych odstępach (rozlewają się w pieczeniu) na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. &lt;br /&gt;Piec około 20 minut w nagrzany do 180°C. Wyjąć z piekarnika, odstawić na mniej więcej 2 minuty. Odkleić od papieru i studzić na kratce. Najlepsze jeszcze ciepłe :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANCAIS&lt;/strong&gt; – Pumpkin cookies à la vanille, pistache et caramel&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-9034268749239232949?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/9034268749239232949/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/11/na-prezent-pumpkin-cookies-z-pistacjami.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/9034268749239232949'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/9034268749239232949'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/11/na-prezent-pumpkin-cookies-z-pistacjami.html' title='Na prezent : Pumpkin cookies z pistacjami, wanilią i krówkami'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-1145253221147720367</id><published>2011-10-21T19:01:00.000+02:00</published><updated>2011-10-21T20:09:33.176+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dynia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bar z Zupami'/><title type='text'>Zupa dyniowa. Najlepsza. Najprostsza!</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Na początku stycznia tego roku otrzymałam mejl od koleżanki z dawnych, studenckich czasów: „&lt;i&gt;Hej Gacek, za 3 dni dołączam do mieszkańców szwajcarskich wsi! Będziemy mieszkać między Genewą a Nyon. Czy Wy też jesteście gdzieś niedaleko w VD? Może po latach uda nam się jakoś spotkać&lt;/i&gt;” &lt;br /&gt;Spotkać na mam się udało. Co więcej na jednym spotkaniu się nie skończyło. Dawna znajomość odżyła i rozwija się dobrze. Okazuje się, że 15 lat przerwy w kontaktach niekoniecznie musi je osłabić. Może być zupełnie odwrotnie. Nadal mamy podobne zainteresowania, podobne spojrzenie na życie, lubimy dobrze zjeść i wypić kieliszek dobrego wina. Mężowie nam się świetnie dogadują. Koty trochę mniej ;)&lt;br /&gt;Dwa tygodnie temu wpadliśmy na szwajcarską wieś między Genewą a Nyon. Zostaliśmy poczęstowani między innymi zupą dyniową. Zupą, której zjadłam dwa talerze. Gdyby udało mi się zagłuszyć moje, sprzeciwiające się gwałtownie, dobre wychowanie, poprosiłabym o jeszcze dwa. A najchętniej zjadłabym sama wszystko ;) &lt;br /&gt;Kluczem do sukcesu jest oczywiście dynia. Należy kupić dynią o &lt;b&gt;delikatnym smaku &lt;/b&gt;i przede wszystkim &lt;b&gt;unikać &lt;/b&gt;takiej o &lt;b&gt;słodkim miąższu&lt;/b&gt;. W przeciwnym wypadku zupa wyjdzie mdła i obrzydliwa. Wykorzystałam Dynię olbrzymią (&lt;em&gt;łac. Cucurbita maxima&lt;/em&gt;), która jest odmianą bardzo popularną, nie powinniście mieć więc problemów z jej zakupem. Zupa jeszcze bardziej zyskuje na smaku, jak postoi w kilka godzin lodówce.&lt;br /&gt;Zapraszam na najlepszą i najprostszą zupę dyniową, jaką kiedykolwiek dane miło spróbować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/soupe_courge_chantilly.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/soupe_courge_chantilly.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Najprostsza i najlepsza zupa dyniowa Aśki&lt;/b&gt; – porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;800g dyni&lt;br /&gt;gałka muszkatołowa&lt;br /&gt;masło&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;czarny pieprz&lt;br /&gt;czerwony pieprz&lt;br /&gt;około 300ml śmietany 25%&lt;br /&gt;orzechy laskowe &lt;em&gt;(u mnie włoskie)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;świeże listki kolendry &lt;em&gt;(akurat nie miałam, więc zastąpiłam natką)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;2 suszone borowiki &lt;em&gt;(to akurat mój pomysł)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przygotowanie&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;Przygotować bitą śmietanę. Kubek śmietany ubić, dodać umytą, osuszoną i poszatkowaną natkę i pokruszone orzechy. Przykryć i odstawić do lodówki.&lt;br /&gt;Dynię wydrążyć, obrać ze skórki. Pokroić w kostkę, dodać grzyby i podsmażyć na maśle. Zalać sporą ilością wody (zupa nie powinna byś zbyt gęsta). &lt;br /&gt;Gdy dynia zacznie się rozpadać. Zmiksować. Gdyby zupa była jednak zbyt gęsta, dodać przegotowanej wody i ponownie zagotować. Doprawić do smaku solą, czarnym pieprzem, gałką oraz pozostałą śmietaną.&lt;br /&gt;Do każdej porcji zupy dodać dwie łyżki zimnej, bitej śmietany, oprószyć czerwonym pieprzem. Podawać natchmiast, gdyż śmietana szybko się rozpuszcza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/b&gt;: Soupe à la courge. Bonne et simple!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-1145253221147720367?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/1145253221147720367/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/10/zupa-dyniowa-najlepsza-najprostrza.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1145253221147720367'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1145253221147720367'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/10/zupa-dyniowa-najlepsza-najprostrza.html' title='Zupa dyniowa. Najlepsza. Najprostsza!'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-4660624049250502232</id><published>2011-10-06T16:33:00.001+02:00</published><updated>2011-11-07T17:29:03.142+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Risotto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pomidory moja Miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bella Italia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dynia'/><title type='text'>Risotto z dynią Hokkaido i pieczonymi pomidorkami</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;O tym jak bardzo kocham risotto, jaki ryż wykorzystać najlepiej do jego przygotowania i czy dodawać wino, czy nie, pisałam niedawno. Zapraszam do &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/09/risotto-z-cukinia-i-suszonymi.html"&gt;lektury&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Dziś będzie o kolejnym pomyśle na to z czym można przygotować risotto. Tym razem proponuję Wam sięgnąć po słodką &lt;strong&gt;dynię Hokkaido&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;pieczone pomidorki&lt;/strong&gt;. Połączenie jak dla mnie wspaniale. Skropione oliwą i octem balsamicznym pomidorki wspaniale przełamują słodycz dyni. Natomiast podpieczone na suchej patelni pestki dyni wzbogacają smak całości. Risotto jest pięknie kolorowe i przyjemnie nastraja do jesieni. Zapraszam :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Risottolacourgeettomatesconfites.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Risottolacourgeettomatesconfites.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Risotto z dynią Hokkaido i pieczonymi pomidorkami&lt;/b&gt; – dla 4 osób: &lt;br /&gt;około 700 ml bulionu warzywnego &lt;br /&gt;400g dyni Hokkaido (waga po wydrążeniu)&lt;br /&gt;50g parmezanu &lt;br /&gt;5 garści ryżu carnaroli &lt;br /&gt;4 łyżki pieczonych pomidorków&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku &lt;br /&gt;2 łyżki oliwy &lt;br /&gt;1 czubata łyżka masła&lt;br /&gt;1 łyżeczka suszonego tymianku&lt;br /&gt;1 garść pestek dyni&lt;br /&gt;ocet balsamiczny&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;czarny, świeżo mielony pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przygotowanie&lt;/b&gt;: &lt;br /&gt;Przygotować pomidorki według podanego przeze mnie &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/01/salatka-z-pieczonymi-pomidorkami-i.html"&gt;przepisu&lt;/a&gt;. Pestki dyni zrumienić na suchej patelni. Dynię umyć i ususzyć (dyni Hokkaido nie trzeba obierać). Odkroić 8 cienkich plastrów. Resztę dyni pokroić w kostkę. &lt;br /&gt;Plastek dyni rozłożyć na papierze de pieczenia, skropić oliwą, octem balsamicznym i oprószyć solą. Piec w nagrzanym do 200°C piekarniku, do momentu, gdy dynia się przyrumieni i zmięknie. &lt;br /&gt;Poszatkowany czosnek zeszklić na oliwie uważając, aby się nie przypalił. Dodać pokrojoną w kostkę dynię, oprószyć tymiankiem i smażyć, aż zacznie mięknąc. Dodać ryż. Podsmażyć. Gdy ryż stanie się przezroczysty, zalać gorącym bulionem. Gotować na średnim ogniu od czasu do czasu mieszając. Gdyby ryż pochłonął cały bulion i nadal był twardy, należy ponownie dolać trochę gorącego bulionu. Gdy ryż jest jeszcze al dente, zestawić garnek z gazu, dodać ¾ pestek dyni, pomidorki, parmezan i masło. Wymieszać, przykryć i odstawić na 5 minut na wyłączonym, gorącym palniku. Doprawić do smaku solą i świeżo mielonym pieprzem. &lt;br /&gt;Podawać udekorowane plasterkami pieczonej dymi i oprószone pozostałymi pestkami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/b&gt;: Risotto au potimarron et tomates confites&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-4660624049250502232?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/4660624049250502232/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/10/risotto-z-dynia-hokkaido-i-pieczonymi.html#comment-form' title='Komentarze (31)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4660624049250502232'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4660624049250502232'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/10/risotto-z-dynia-hokkaido-i-pieczonymi.html' title='Risotto z dynią Hokkaido i pieczonymi pomidorkami'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>31</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-6710166384080958760</id><published>2011-09-08T22:18:00.000+02:00</published><updated>2011-10-06T16:25:05.491+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cytryny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jagody'/><title type='text'>Jagody... jeszcze są, czy już za późno? ;)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Bo tutaj jeszcze są! A na alpejskich łąkach jest ich wręcz zatrzęsienie. Jagodowa rozpusta ;) Malutkie, fioletowe, zabójczo smaczne. Trzeba się nieźle napracować, żeby uzbierać mały kubek. Warto jednak!Tym razem do mojego &lt;strong&gt;ulubionego ciasta cytrynowego&lt;/strong&gt; dodałam jagody i sama je zjadłam. Nie jagody, ale całe ciasto :) Potem musiałam robić drugie, gdyż moje łakomstwo spotkało się z dezaprobatą P’tit Suisse’a. Najpierw była mowa o egoizmie, łakomstwie i nie panowanie nad swoimi żądzami, a potem wyszło na to, że jestem bardzo złą kobietą. Na szczęście to drugie ciasto załatwiło sprawę;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Cake_citron_myrtilles.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="675" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Cake_citron_myrtilles.jpg" width="450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;Cytrynowe ciasto z jagodami&lt;/b&gt; – podłużna forma o długości 30 cm:&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ciasto&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;250g mąki&lt;br /&gt;150g cukru&lt;br /&gt;150g jagód (lub borówki amerykańskiej)&lt;br /&gt;75g masła&lt;br /&gt;2 jaja&lt;br /&gt;2 żółtka&lt;br /&gt;1/2 szklanki tłustego, greckiego jogurtu Total&lt;br /&gt;1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny&lt;br /&gt;skórka otarta z 1 cytryny&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Sos cytrynowy&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;1 szklanka cukru&lt;br /&gt;sok z 2 cytryn&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzać do 170°C. Formę na keks wyłożyć papierem do pieczenia. Rozpuścić i przestudzić masło. Jagody umyć i delikatnie osuszyć papierowym ręczniczkiem.&lt;br /&gt;Mąkę przesiać&amp;nbsp;wraz z proszkiem do pieczenia. Dodać cukier, szczyptę soli i wymieszać. Jajka i żółtka delikatnie ubić. Wlać do mąki i delikatnie mieszać za pomocą miksera do uzyskania gładkiego, lśniącego ciasta. &lt;br /&gt;W tym czasie ubić trzepaczką masło z jogurtem oraz sokiem z cytryny. Dodać do ciasta i ponownie dokładnie wymieszać. Dodać jagody i bardzo delikatnie wymieszać. &lt;br /&gt;Przelać ciasto do formy. Piec, około 60 minut, do suchego patyczka.&lt;br /&gt;W tym czasie przygotować sos. W garnuszku z grubym dnem wymieszać cukier z sokiem z cytryn. Delikatnie podgrzewać, do momentu aż cały cukier się rozpuści i sos zacznie gęstnieć.&lt;br /&gt;Po wyjęciu ciasta z piekarnika, gęsto ponakłuwać je drewnianym patyczkiem. Powoli polewać ciasto gorącym sosem starając się, aby jak najwięcej sosu wsiąkło w dziurki po patyczku. Pozostawić do całkowitego ostygnięcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/b&gt;: Cake au citron et myrtilles&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-6710166384080958760?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/6710166384080958760/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/09/jagody-jeszcze-sa-czy-juz-za-pozno.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/6710166384080958760'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/6710166384080958760'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/09/jagody-jeszcze-sa-czy-juz-za-pozno.html' title='Jagody... jeszcze są, czy już za późno? ;)'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-1789104670139317304</id><published>2011-09-04T19:19:00.000+02:00</published><updated>2011-09-06T23:41:44.550+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cukinia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Risotto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pomidory moja Miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bella Italia'/><title type='text'>Risotto z cukinią, suszonymi pomidorami i serkiem robiola</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;To że &lt;strong&gt;risotto&lt;/strong&gt; mogę jeść codziennie już chyba wszyscy wiedzą. Ograniczam się do dwóchrazy w tygodniu. No dobrze... czasami trzech ;)&lt;br /&gt;Risotto można przygotować ze wszystkim. Podstawą jednak jest to &lt;strong&gt;dobry ryż&lt;/strong&gt;, okrągły, o wysokiej zawartości skrobi. Mój ulubiony to ryż &lt;strong&gt;Carnaroli&lt;/strong&gt; (czas gotowania od 18 do 20 min), odmiana uprawiana na nizinie padańskiej. Ryż kupuję w 5kg workach bezpośrednio od producenta, tzn. kupują mi go nasi włoscy przyjaciele i co jakich czas uskuteczniają przemyt. Gdyby udało Wam się kupić taki ryż w hurtowych ilościach, to nie martwcie się o jego przechowywanie i problemy z niepożądanymi, latającymi gośćmi. Ryż można przechowywać w zamrażalniku.&lt;br /&gt;Inną odmianą ryżu, z którego przygotowuje się risotto jest &lt;strong&gt;Vialone Nano&lt;/strong&gt;, odmiana uprawiana w okolicach Wenecji. Risotto przygotowywane z tego ryżu podaje się "all'onda", czyli praktycznie płynne - gdy przechyli się talerz, na powierzchni risotto powinno uformować się coś w rodzaju małej fali. &lt;br /&gt;Najłatwiej dostępną i zarazem najpopularniejszą odmianą ryżu do risotto, jest &lt;strong&gt;Arborio&lt;/strong&gt;. Zarówno Vialone Nano jak i Arborio gotuje się od 15 do 16 min.&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;br /&gt;To, co wrzucimy do risotto to kwestia gustu i własnych upodobań. Może to być mięso, ugotowana kiełbasa (przepis podam, gdy zrobi się zimno;)), wszystkie warzywa, ryby i owoce morza. Mogą to być również owoce jak chociażby truskawki, jagody, cytryny czy melon. &lt;br /&gt;To samo dotycz się sera. Podstawą jest parmezan. W zależności od upodobań możemy poeksperymentować z innymi gatunkami włoskich serów. Najważniejsze, aby wszystkie dodane składniki tworzyły spójną całość. Zachęcam do eksperymentów.&lt;br /&gt;Na koniec kilka słów o &lt;strong&gt;winie&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;bulionie&lt;/strong&gt;&amp;nbsp;oraz &lt;strong&gt;sposobie gotowania&lt;/strong&gt;. Wino białe lub czerwone, dodaję albo nie. Wszystko zależy od użytych składników. Jeżeli mają delikatny smak, wtedy unikam wina.&lt;br /&gt;Oczywiście najlepsze risotto jest przygotowane na bulionie (mięsnym, warzywnym bądź rybnym) domowej roboty. Niestety nie zawsze takowy mam pod ręką. Wtedy sięgam po dobrej jakości, kupny bulion.&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o gotowanie risotto, to jest wiele szkół. Puryści twierdzą, że bulion należy dodawać do ryżu stopniowo, delikatnie mieszając i czakając, aż ryż wchłonie cały bulion i tak do końca, czyli przez min. 16 minut. Nie wiem. Nie znam. ZiaCri twierdziła, że to wszystko głupoty i nauczała mnie przygotowywać risotto bez stania i modlenia się nad garnkiem. Ryż zalewam całym bulionem od razu i zostawiam samemu sobie (na małym ogniu). Jak mi się przypomni to zamieszam. &lt;br /&gt;Równie świetnie sprawdza się przygotowanie risotto w szybkowarze. Nie dość, że czas gotowania spada do minimum (około 8 min. - na początku należy próbować, żeby wyczuć ten właściwy moment, gdy ryż jest gotowy), to risotto wychodzi nieprawdopodobnie &lt;strong&gt;kremowe&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Przygotowując risotto należy pamiętać w zasadzie o jednym. Gdy ryż jest już prawie taki jak być powinien, czyli mocno al dente, wyłączamy gaz, dodajemy ser i masło, lub śmietanę. Przykrywamy i zostawiam na gorącej&amp;nbsp;kuchence na 5 min. Gwarantuję, że wtedy Wasze risotto wyjdzie &lt;strong&gt;aksamitne i kremowe&lt;/strong&gt;. Proste, nieprawdaż? Dokładnie takie właśnie jak jest risotto :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Risotto_courgettes_tomatessechees.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="675" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Risotto_courgettes_tomatessechees.jpg" width="450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Risotto z cukinią i suszonymi pomidorami&lt;/b&gt; – dla 4 osób:&lt;br /&gt;około 700 ml bulionu warzywnego&lt;br /&gt;300g jak najmniejszych cukini&lt;br /&gt;70g suszonych pomidorów&lt;br /&gt;½ pęczka bazylii&lt;br /&gt;50g świeżego serka &lt;a href="http://www.latteriamontello.com/it/ricette/rigatoni_robiola.php"&gt;robiola&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;30g parmezanu&lt;br /&gt;5 garści ryżu carnaroli &lt;br /&gt;2 garście orzeszków piniowych&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 dymka&lt;br /&gt;1 łyżka oliwy&lt;br /&gt;1 łyżka masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przygotowanie&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;Cukinię umyć, ususzyć i pokroić w kostkę. Orzeszki piniowe zrumienić na suchej patelni. Bazylię umyć, osuszyć i porwać na mniejsze kawałki.&lt;br /&gt;Poszatkowany czosnek wraz z cebulą delikatnie zeszklić na oliwie z masłem uważając, aby się nie przyrumieniły. Dodać ryż. Podsmażyć. Gdy ryż stanie się przezroczysty dodać cukinię i pokrojone pomidory. Zalać gorącym bulionem. Gotować na średnim ogniu od czasu do czasu mieszając. Gdyby ryż pochłonął cały bulion i nadal był twardy, należy ponownie dolać trochę gorącego bulionu. &lt;br /&gt;Gdy ryż jest jeszcze mocno al dente, zestawić garnek z gazu, dodać ¾ orzeszków piniowych, parmezan, robiolę i bazylię. Wymieszać, przykryć i odstawić na 5 minut na wyłączonym, gorącym palniku.&lt;br /&gt;Doprawić do smaku solą i świeżo mielonym pieprzem. Podawać oprószone pozostałymi orzeszkami piniowymi i kilkoma listkami bazylii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/b&gt;: Risotto aux courgettes, tomates sechées et robiola fraîche&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-1789104670139317304?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/1789104670139317304/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/09/risotto-z-cukinia-i-suszonymi.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1789104670139317304'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1789104670139317304'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/09/risotto-z-cukinia-i-suszonymi.html' title='Risotto z cukinią, suszonymi pomidorami i serkiem robiola'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-279151824382547865</id><published>2011-09-02T11:21:00.000+02:00</published><updated>2011-11-07T18:08:48.350+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na prezent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cukierki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='do Kawy'/><title type='text'>Galaretki porzeczkowe... wspomnienie kryzysowego dzieciństwa</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Niektórzy z Was pamiętają zapewne puste półki w sklepach i kilometrowe kolejki po wszystko. Nie dokładnie pamiętam, czy to było w tamtym okresie. Może trochę wcześniej. Może trochę później. W każdym razie był okres, kiedy w sklepach SAM można było kupić takie &lt;b&gt;galaretki-cukierki&lt;/b&gt;. Chemia w czystej postaci. Słodkie to było niemiłosiernie. Smak, pomimo różnych, zabójczych kolorków, miało ten sam. Podejrzewam, że świeciło w ciemności. Nigdy nie mogłam sprawdzić, bo zawsze te chemiczne smakołyki znikały z szybkością światła. &lt;br /&gt;Kiedyś, nie pamiętam już gdzie ani dokładnie kiedy, trafiliśmy z Ptit Suisse’m na takie cudo w jakimś warszawskim sklepie. Mojemu mężowi zaświeciły się oczy:&lt;br /&gt;- Lubisz? – zapytał.&lt;br /&gt;- No pewnie! To całe moje dzieciństwo!&lt;br /&gt;- Moje też!&lt;br /&gt;Nie specjalnie chciało mi się wierzyć, że dzieci w krajach kapitalistycznych też takie cuda jadały i lubiły. Najwidoczniej jednak w tej dziedzinie nie było, nie ma i nie będzie granic. Najważniejsze, żeby było niemiłosiernie słodkie ;)&lt;br /&gt;Przez kilka lat pracowałam niedaleko cukierni, która wyrabia takie galaretki-cukierki. Niebo w gębie. Nie miały nic wspólnego z tymi kupowanymi przed laty. Tutaj prawdziwe owoce grały pierwsze skrzypce. Musiałam się powstrzymywać, żeby codziennie do nich nie zaglądać... Moje ulubione to galaretki z czarnej porzeczki. Biły wszystkie inne na głowę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Galaretkaporzeczkowa.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="675" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Galaretkaporzeczkowa.jpg" width="450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;b&gt;Galaretki porzeczkowe&lt;/b&gt;* – z poddanych proporcji wychodzi około 100 galaretek-cukierków:&lt;br /&gt;2 kg czarnej porzeczki&lt;br /&gt;400 ml wody&lt;br /&gt;sok z jabłek - około 650 ml&lt;br /&gt;cukier**– około 2.5 kg&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przygotowanie&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;Owoce dokładnie. Porzeczki opłukać i pozbawić ogonków. Wrzucić do garnka i zalać wodą. Zagotować. Gotować na silnym ogni około 5-7 min, aż owoce zaczną się pękać. Przykryć i zostawić do ostygnięcia. Przetrzeć przez sitko lub przy pomocy przecieraka do warzyw.&lt;br /&gt;Owoce zważyć i dodać sok z jabłek (1/3 wagi przetartych owoców). Zważyć ponownie i tym razem dodać tyle samo cukru ile ważą owoce wraz z sokiem jabłkowym. Gotować na wolnym ogniu cały czas mieszając (mieszałam od czasu do czasu). Po jakiś 3 godzinach masa owocowa powinna zacząć odstawać od ścianek.&lt;br /&gt;Wyłożyć papierem do pieczenia blachę. Wylać na nią masę porzeczkową. Wygladzić i odstawić do ostygnięcia. Suszyć przez 48 godzin***. Można również suszyć w piekarniku w jak najniższej temperaturze. Wtedy suszenie powinno zająć mniej czasu. &lt;br /&gt;Masa jest gotowa, gdy nie klei się do palca.Kroić delikatnie natłuszczonym nożem. Obtaczać w cukrze. Układać warstwowo w puszcze lub słoiku. Przechowywać w szczelnie zamkniętej puszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;*na podstawie przepisu Cristine Ferber, Le Laorousse des Confitures, Ed. Laurousse, 2009&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;**można użyć cukru żelującego, wtedy gotowanie zajmie zdecydowanie mniej czasu. Gotować według zaleceń producenta.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;***suszyłam ponad 2 tygodnie!!! W końcu się wkurzyłam i zaczęłam suszyć w piekarniku z termoobiegiem w temp. 50°C. Radzę Wam od razu tak zrobić.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ten sam sposób można przegotować galaretki z innych owoców. W tym roku mam jeszcze w planach galaretki z pigwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/b&gt;: Pâte à fruit&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-279151824382547865?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/279151824382547865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/09/galaretki-porzeczkowe-wspomnienie.html#comment-form' title='Komentarze (30)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/279151824382547865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/279151824382547865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/09/galaretki-porzeczkowe-wspomnienie.html' title='Galaretki porzeczkowe... wspomnienie kryzysowego dzieciństwa'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>30</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-8298400484990261919</id><published>2011-08-07T20:56:00.006+02:00</published><updated>2011-08-08T08:08:12.008+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lunch Box'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przyprawy z różnych stron Świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Marchewki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia libańska'/><title type='text'>Tabbouleh z ostro-słodkimi marchewkami</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Prawdzie &lt;b&gt;libańskie tabboulet&lt;/b&gt; to mieszanka trzech kolorów: &lt;b&gt;zielonego&lt;/b&gt;, czyli natki pietruszki i mięty, &lt;b&gt;czerwonego &lt;/b&gt;- pomidorów oraz &lt;b&gt;brunatnego &lt;/b&gt;– bulguru. W skład tabbouleh wchodzi również dymka, cytryna i oliwa. Przygotowując tabbouleh należy przede wszystkim pamiętać o jednym – tabboulet musi się przegryźć, dlatego najlepsze jest na drugi dzień. Reszta to już kwestia gustu, przynajmniej, jeśli chodzi o mniej ortodoksyjne wersje tej sałatki. &lt;br /&gt;U nas tabbouleh za każdym razem jest inne. Wszystko zależy od tego, co akurat mamy w lodówce i na co akurat mamy ochotę. Tym razem wybór padł na &lt;b&gt;młode marchewki&lt;/b&gt; :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Tabouleauxcarottes.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="675" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Tabouleauxcarottes.jpg" width="450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Tabbouleh z ostro-słodkimi marchewkami&lt;/b&gt; – porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;6-8 młodych marchewek&lt;br /&gt;3 cm kawałek imbiru&lt;br /&gt;3 ząbki czosnku&lt;br /&gt;2 dymki&lt;br /&gt;pęczek natki pietruszki&lt;br /&gt;garść rodzynek korynckich&lt;br /&gt;szklanka kaszy bulguru lub kaszy kuskus&lt;br /&gt;bulion warzywny&lt;br /&gt;6 łyżek oliwy&lt;br /&gt;pół łyżki ghee&lt;br /&gt;sok z jednej cytryny&lt;br /&gt;łyżeczka colombo &lt;em&gt;(lub innego ulubionego curry)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;sól,&lt;br /&gt;świeżo mielony czarny pieprz,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przygotowanie&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;Marchewki dokładnie wyszorować*, osuszyć i pociąć na plasterki. Na patelni roztopić ghee, dodać colombo oraz poszatkowany drobno czosnek i imbir. Smażyć 2-3 minuty uważając, żeby się nie przypaliły. Dodać marchewkę, smażyć kilka minut, poczym zmniejszyć ogień i smażyć do momentu, gdy zacznie wydzielać słodki zapach i delikatnie się przyrumieni (około 45 minut).&lt;br /&gt;Przygotować bulgur lub kuskus według przepisu na opakowaniu** Dokładnie wymieszać, żeby rozbić grudki. Dodać usmażone marchewki, poszatkowaną dymkę wraz z zieloną częścią, rodzynki oraz poszatkowaną natkę pietruszki. Zalać sokiem z cytryny, oliwą. Doprawić do smaku solą i pieprzem. Odstawić do ostygnięcia. Przykryć i wstawić do lodówki na minimum 12 godziny. Wyjąć z lodówki na godzinę przed podaniem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;*jeśli marchewki są rzeczywiście młode, to nie trzeba ich obierać. Wystarczy porządnie je wyszorować i opłukać &lt;br /&gt;**zamiast wody zalewam bulgur lub kuskus bulionem warzywnym&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS&lt;br /&gt;Dziękuję bardzo za wyróżnienie przyzna mi przez &lt;a href="http://katieswonders.blogspot.com/"&gt;Katie&lt;/a&gt; &amp;amp; &lt;a href="http://kuchniaszczescia.pl/"&gt;Tili&lt;/a&gt;. Tutaj powinnam przekazać pałeczkę dalej, jednak trudno to zrobić przyznając wyróżnienie całej blogosferze :) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;RECETTE EN FRANÇAIS: &lt;/b&gt;Taboulé au carottes épicées&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-8298400484990261919?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/8298400484990261919/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/08/tabbouleh-z-ostro-sodkimi-marchewkami.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8298400484990261919'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8298400484990261919'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/08/tabbouleh-z-ostro-sodkimi-marchewkami.html' title='Tabbouleh z ostro-słodkimi marchewkami'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-7790685779121922148</id><published>2011-07-17T09:12:00.003+02:00</published><updated>2011-08-08T08:12:46.927+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cukinia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lunch Box'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na piknik'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Koper Włoski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Finger Food'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Buraki'/><title type='text'>Kanapka na drogę i nie tylko...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Tym razem będzie o kanapce. Takiej &lt;b&gt;zwykłej &lt;/b&gt;i jednocześnie &lt;b&gt;niezwykłej&lt;/b&gt;. Pysznej! Takiej, którą można zabrać na &lt;b&gt;wycieczkę &lt;/b&gt;i zjeść pod drzewem popijając &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/07/ufff-jak-goraco.html"&gt;cytrynową lemoniadą&lt;/a&gt;. Albo zapakować w papier z zabrać do &lt;b&gt;pracy&lt;/b&gt;. Koledzy będą na Was spoglądać z zazdrością ;) &lt;br /&gt;Do przygotowania kanapek możecie użyć resztek z sobotniego grilla. Mogą to być pieczone warzywa (bakłażan, pomidor, cukinia, koper włoski, buraki, cebuli), ryby, mięso lub omlet. Ser możecie zastąpić humusem, albo jakąś inną ulubioną pastą. Macie tutaj ogromne pole do popisu. Pamiętajcie, żeby skropić kanapkę oliwą i w zależności od użytych składników, octem, który świetnie podkreśla smak niektórych składników. Nie zapomnijcie o ulubionych przyprawach!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Kanapka.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="675" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Kanapka.jpg" width="450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Kanapka z pieczonymi warzywami i kozim serkiem&lt;/b&gt; – dla 2 osób:&lt;br /&gt;6 kromek wiejskiego chleba&lt;br /&gt;300 g serka koziego &lt;br /&gt;2 małe cukinie&lt;br /&gt;2 małe, młode buraczki&lt;br /&gt;2 kopry włoskie&lt;br /&gt;2 czerwone papryki&lt;br /&gt;3 łyżki oliwy&lt;br /&gt;łyżeczka sumaku&lt;br /&gt;łyżeczka ziaren kuminu&lt;br /&gt;ząbek czosnku&lt;br /&gt;szczypta papryczki d’Espelette&lt;br /&gt;garść młodych listków sałat&lt;br /&gt;garść orzeszków pinii&lt;br /&gt;kilka listów natki&lt;br /&gt;kilka kropli octu balsamicznego&lt;br /&gt;kilka kropli oleju arganowego&lt;br /&gt;świeżo mielony czarny pieprz&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przygotowanie&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;Serek wymieszać z papryczka z Espelette, kilkoma kroplami oliwy, poszatkowanymi listami natki oraz kuminem Przykryć i wstawić do lodówki.&lt;br /&gt;Umyć i dokładnie osuszyć warzywa. Pociąć, nie obierając, na cienkie paseczki koper włoski i cukinie. Obrać buraczki i pociąć na cienkie plasterki. Oczyścić i podzielić na ósemki papryki. Skropić oliwą, oprószyć solą, pieprzem i dodać poszatkowany, lub przeciśnięty przez praską czosnek. Delikatnie wymieszać. Upiec na grillu lub na patelni grillowej. Chleb przyrumienić w tosterze lub piekarniku.&lt;br /&gt;Posmarować serkiem 4 kromki chleba. Na dwóch pozostałych kromkach rozsmarować serek po dwóch stronach. &lt;br /&gt;Układać w następującej kolejności: kromka z serkiem, paseczki cukinie skropione olejem arganowym, paseczki kopru włoskiego, kilka piniolii, kilka listów sałaty, kromka chleba z rozsmarowanym po obu stronach serkiem, ponownie paski kopru włoskiego oprószone sumakiem, papryka i plasterki buraczków skropione octem balsamicznym, sałata i zakończyć kromką chleba z serkiem. Spiąć wszystko wykałaczkami. &lt;br /&gt;W ten sam sposób przygotować drugą kanapkę. Przed podaniem przekroić kanapki na pół, żeby łatwiej je było jeść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/b&gt;: Casse-croûte de voyage ou pas...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-7790685779121922148?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/7790685779121922148/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/07/kanapka-na-droge-i-nie-tylko.html#comment-form' title='Komentarze (18)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7790685779121922148'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7790685779121922148'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/07/kanapka-na-droge-i-nie-tylko.html' title='Kanapka na drogę i nie tylko...'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>18</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-6191757592364250005</id><published>2011-07-15T14:18:00.007+02:00</published><updated>2011-08-08T08:13:07.484+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dodatki do potraw'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ziemniaki'/><title type='text'>Po prostu ziemniaki...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Niejednokrotnie już wyrażałam swoje uwielbienie do wszystkiego co &lt;b&gt;proste&lt;/b&gt;, co nie wymaga stania przy garach godzinami, a co smakuje tak, że trudno nie sięgnąć po jedną, dwie, trzy (niepotrzebne skreślić) dokładki. &lt;br /&gt;Wakacje to często okres &lt;b&gt;spotkań przy grillu&lt;/b&gt;, a takie ziemniaki pasują jak ulał do grillowych dań. Polecam je również jako dodatek do deski serów lub michy zielonej sałaty. Dla mnie to był strzał w dziesiątkę :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ziemniakiwziolach.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="675" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ziemniakiwziolach.jpg" width="450" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Ostre ziemniaki w ziołach&lt;/b&gt;* – dla 2 osób:&lt;br /&gt;500g młodych ziemniaków&lt;br /&gt;pęczek koperku&lt;br /&gt;pęczek natki pietruszki&lt;br /&gt;kilka gałązek tymianku&lt;br /&gt;4 łyżki oliwy&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;łyżeczka papryczki chili lub Espelette&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Przygotowanie&lt;/b&gt;:&lt;br /&gt;Zioła zmiksować z czosnkiem i oliwą. Dodać papryczkę. Doprawić do smaku solą. &lt;br /&gt;Ziemniaki umyć, dokładnie osuszyć. Nie obierać. Pokroić na ćwiartki i dokładnie wymieszać z ziołowym sosem. &lt;br /&gt;Piec w nagrzanym do 230°C piekarniku lub na grillu przez około 20 – 30 minut. Ziemniaki powinny się zezłocić i być miękkie. Podawać natychmiast.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;* wydaje mi się, ze podobny przepis widziałam w którymś numerze Betty Bossi, ale nie pamiętam, którym. Pewnie Bea, fanka BB, będzie wiedziała :)&lt;br /&gt;** na zdjęciu ziemniaki przed pieczeniem :)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/b&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2011/07/les-pommes-de-terre-to-simplement.html"&gt;Les pommes de terre... tout simplement&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-6191757592364250005?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/6191757592364250005/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/07/po-prostu-ziemniaki.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/6191757592364250005'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/6191757592364250005'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/07/po-prostu-ziemniaki.html' title='Po prostu ziemniaki...'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-6456731998777211011</id><published>2011-06-04T17:52:00.001+02:00</published><updated>2011-11-07T18:09:24.791+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na prezent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lunch Box'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na piknik'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasteczka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Śliwki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='American Food'/><title type='text'>Na niedzielny podwieczorek... cookies :)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Cookies&lt;/strong&gt; nieodparcie kojarzą mi się ze wzorową, &lt;strong&gt;amerykańską gospodynią&lt;/strong&gt; z lat 50-tych. Taką. która właśnie wyjmuje, z super nowoczesnego piekarnika, chrupiące, pachnące czekoladowe ciasteczka. Gospodyni jest oczywiście nienagannie ubrana, zaopatrzona w pełny makijaż z zabójczym uśmiechem na ustach i powłóczystym spojrzeniem. Lubicie oglądać &lt;strong&gt;stare plakaty reklamowe&lt;/strong&gt;? Ja uwielbiam! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/cookiespruneauxchoco.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/cookiespruneauxchoco.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 677px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 450px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Cookies z suszoną śliwką, czarną czekoladą i cynamonem&lt;/strong&gt;* – około 20 sztuk:&lt;br /&gt;220 g mąki&lt;br /&gt;200 g suszonych śliwek&lt;br /&gt;100 g miękkiego masła&lt;br /&gt;100 g gorzkiej czekolady&lt;br /&gt;80 g cukru Demerara &lt;em&gt;(możecie dodać więcej, bo ciasteczka nie są zbyt słodkie)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;łyżeczka grubo mielonego cynamonu&lt;br /&gt;pół łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;pół łyżeczki sody&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzać do 180°C. Śliwki i czarną czekoladę poszatkować na niewielkie kawałki. Odstawić na bok. &lt;br /&gt;Masło utrzeć z cukrem. Dodać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, sodą, cynamonem i szczyptą soli. Wymieszać. Dodać czekoladę ze śliwkami i ponownie, niedbale zamieszać. &lt;br /&gt;Formować, przy pomocy dwóch łyżek lub po prostu mokrych rąk, pokraczne kuleczki wielkości orzecha włoskiego. Układać w sporych odstępach (rozlewają się w pieczeniu) na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. &lt;br /&gt;Piec około 12 minut** Wyjąć z piekarnika, odstawić na mniej więcej 2 minuty. Odkleić od papieru i studzić na kratce. Pycha ze szklanką zimnego mleka :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*inspirowałam się przepisami z książki „Cookies sucrés &amp;amp; salés” Stephanie Balteau, Ed. Solar, 2011&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;**po tym czasie wyjmujemy z piekarnika miękkie i delikatnie chrupiące ciasteczka. Jeżeli wolicie ciasteczka bardziej chrupiące, należy przedłużyć czas pieczenia o 2-3 minuty.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANCIAS&lt;/strong&gt;: Cookies aux pruneaux, cannelle et pépites de chocolat noir&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-6456731998777211011?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/6456731998777211011/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/06/na-niedzielny-podwieczorek-cookies.html#comment-form' title='Komentarze (40)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/6456731998777211011'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/6456731998777211011'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/06/na-niedzielny-podwieczorek-cookies.html' title='Na niedzielny podwieczorek... cookies :)'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>40</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-8849667586418309213</id><published>2011-05-23T21:36:00.001+02:00</published><updated>2011-11-07T18:11:08.184+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na prezent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Brunch'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przyprawy z różnych stron Świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia libańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na śniadanie'/><title type='text'>Labneh</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Lebneh&lt;/strong&gt; to przystawka, którą można spotkać na prawie całym Bliskim i Środkowym Wschodzie. Jest podstwą &lt;strong&gt;kuchni libańskiej&lt;/strong&gt;. Zazwyczaj labneh podaje się wraz z chlebkami pita na śniadanie. Czasami podawane są do niego pomidory, świeże ogórki, mięta i oregano. &lt;br /&gt;Najtrudniejsze w przygotowaniu labnehu jest... oczekiwanie :) Wszystko inne jest proste jak budowa cepa. Robi się w 5 minut, odsącza 2 dni. Potem jeszcze trzeba poczekać przynajmniej 3 dni, aby smaki się wymieszały. Lebneh ze stołu znika równie szybo jak się na nim pojawia... Sprawdziłam kiedyś z zegarkiem w ręku – rekord to 3 minuty. &lt;br /&gt;Labneh za każdym razem może mieć &lt;strong&gt;inny smak&lt;/strong&gt;. Wszystko zależy od Waszych upodobań i tego, jakie przyprawy wpadną Wam akurat w ręce. Zachęcam do eksperymentów :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Labneh.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Labneh.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 675px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 450px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Labneh&lt;/strong&gt; – porcja dla 8 osób:&lt;br /&gt;1kg greckiego lub bułgarskiego jogurtu o 10% zawartości tłuszczu&lt;br /&gt;2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;dobrej jakości oliwa&lt;br /&gt;3-4 ząbki czosnku&lt;br /&gt;kilka gałązek tymianku&lt;br /&gt;czerwony pieprz&lt;br /&gt;kumin w ziarenkach&lt;br /&gt;2 papryczki chili lub Espelette&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Jogurt wymieszać z solą. Wyłożone gazą sitko ustawić na salaterce. Przełożyć jogurt. Związać, przykryć talerzem i obciążyć. Zostawić minimum 2 dni w lodówce, żeby jogurt dokładnie obciekł.&lt;br /&gt;Z powstałego sera formować kulki wielkości małych orzechów. Delikatnie układać w słoiku. Dodać wszystkie przyprawy i zioła. Zalać oliwą i odstawić na 3 dni do lodówki. Wyjąć z lodówki na godzinę przed podaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: Labné&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-8849667586418309213?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/8849667586418309213/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/05/lebneh-to-przystawka-ktora-mozna.html#comment-form' title='Komentarze (41)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8849667586418309213'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8849667586418309213'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/05/lebneh-to-przystawka-ktora-mozna.html' title='Labneh'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>41</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-7332745529085755058</id><published>2011-05-14T10:13:00.016+02:00</published><updated>2011-08-08T08:14:22.554+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kalafior'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia indyjska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aperitif'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Marchewki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciecierzyca'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Finger Food'/><title type='text'>Samosy z pastą z ciecierzycy, kalafiorem i marchewką</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Zapewne niejednokrotnie spotkaliście się z tymi małymi, przepysznymi pierożkami, w kształcie trójkąta, pieczonymi w głębokim tłuszczu. &lt;strong&gt;Samosy &lt;/strong&gt;zaliczane są do jednej z najbardziej popularnych, &lt;strong&gt;indyjskich przekąsek&lt;/strong&gt;. Przygotowywane z mąki pszennej wymieszanej z ghee i doprawionej do smaku solą, samosy najczęściej wypełniane są farszami warzywnymi, choć nie tylko, i podawane z najróżniejszymi chutneyami.&lt;br /&gt;Moje samosy, to leniwa wersja tych tradycyjnych przekąsek. Ponieważ nie smażę ich również w głębokim tłuszczu, można nawet pokusić się o stwierdzenie, że to somosy w wersji light ;)&lt;br /&gt;Samosy najlepsze są jeszcze ciepłe. Możecie przygotować je wcześniej i odgrzać w piekarniku tuż przed podaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Samosaauxpoischichesetchoufleur.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Samosaauxpoischichesetchoufleur.jpg" style="cursor: pointer; display: block; height: 675px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 450px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Samosy z pastą z ciecierzycy, kalafiorem i marchewką&lt;/strong&gt;: - około 30 sztuk:&lt;br /&gt;paczka ciasta brick lub filo&lt;br /&gt;3 łyżki &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/04/zloto-na-talerzu.html"&gt;ghee&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Farsz&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;szklanka suszonej ciecierzycy* &lt;br /&gt;2 marchewki&lt;br /&gt;2 pory (&lt;em&gt;biała część)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;2 spore ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 mały kalafior&lt;br /&gt;3 łyżki ghee&lt;br /&gt;2 łyżeczki kumin&lt;br /&gt;1 łyżeczka papryczki chili&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;bulion (&lt;em&gt;fakultatywnie)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo mielony czarny pieprz,&lt;br /&gt;świeżo mielony czerwony pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Sos&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;pół szklanki greckiego jogurtu&lt;br /&gt;pół szklanki kwaśnej śmietany o 15% zawartości tłuszczu&lt;br /&gt;pół pęczka koperku&lt;br /&gt;ząbek czosnku&lt;br /&gt;sól &lt;br /&gt;świeżo mielony czarny pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Ciecierzycę namoczy na noc w zimnej wodzie. Przepłukać i gotować w bulionie lub wodzie, aż stanie się miękka (około półtorej godziny). Odstawić do ostygnięcia.&lt;br /&gt;Marchewkę obrać, umyć i pokroić w niewielką kostkę. Umyć i osuszyć pory i kalafior. Pory przekroić wzdłuż i pokroić na cienkie plasterki. Kalafior podzielić na malutkie różyczki.&lt;br /&gt;Na patelni rozgrzać ghee, dodać warzywa i smażyć na bardzo małym ogniu przez około godzinę, żeby stały się delikatnie słodkie. Dodać kumin, przeciśnięty przez praskę czosnek i smażyć jeszcze 2-3 minuty. &lt;br /&gt;Ciecierzycę odcedzić i zachować bulion lub wodę, w której się gotowała. Zmiksować. Jeżeli masa jest zbyt gęsta, dodać trochę bulionu lub wody. Wymieszać ze smażonymi warzywami i rozbełtanym jajkiem. Doprawić do smaku chili, pieprzem i solą. Farsz powinien być ostry w smaku.&lt;br /&gt;Uformowane samosy**, układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Posmarować rozpuszczonym ghee. Piec w piekarniku nagrzanym do 200°C przez około 15 minut, do momentu, aż ładnie się zarumienią.&lt;br /&gt;W tym czasie wymieszać jogurt ze śmietaną, dodać przepuszczony przez praskę czosnek, i posiekany koperek. Doprawić do smaku solą i pieprzem.&lt;br /&gt;Jeszcze ciepłe samosy podawać z zimnym sosem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*w leniwszej wersji, możecie przygotować samosy używając ciecierzycy z puszki. Wystarczy dokładnie ją opłukać pod strumieniem zimnej wody, zostawić do obcieknięcia i zmiksować.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;**&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=prNvCePjOi4&amp;amp;feature=fvwrel"&gt;tutaj&lt;/a&gt; znajdziecie krótki filmik z instrukcją formowania samos.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2011/05/samossas-aux-pois-chiche-chou-fleur-et.html"&gt;Samossas aux pois chiche, chou-fleur et carottes&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-7332745529085755058?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/7332745529085755058/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/05/somosy-z-pasta-z-ciecierzycy-kalafiorem.html#comment-form' title='Komentarze (35)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7332745529085755058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7332745529085755058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/05/somosy-z-pasta-z-ciecierzycy-kalafiorem.html' title='Samosy z pastą z ciecierzycy, kalafiorem i marchewką'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>35</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-540063791570737049</id><published>2011-04-15T23:21:00.004+02:00</published><updated>2011-06-21T15:12:09.952+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wielkanoc'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bar z Zupami'/><title type='text'>Żurek czy Biały barszcz? Oraz rozwiązanie konkursu :)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Na temat &lt;strong&gt;białego barszczu&lt;/strong&gt;, jak nazywany był u mnie w domu żurek, nie ma co się rozwodzić. Nie znam nikogo, kto by go nie lubił. Co więcej odkąd poczęstowałam żurkiem naszych międzynarodowych przyjaciół, to za każdym razem gdy mają do nas wpaść, dopytują czy będzie &lt;strong&gt;bortsch&lt;/strong&gt;. A że bywa często, to mam szczęśliwych przyjaciół ;) &lt;br /&gt;A tak w ogóle to ktoś z Was wie czy &lt;strong&gt;biały barszcz&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;żurek &lt;/strong&gt;różnią się tylko z nazwy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj zakończyło się głosowanie. Najbardziej spodobała się Wam się nazwa zaproponowana Leloop – &lt;strong&gt;werinki&lt;/strong&gt;. Na drugim miejscu uplasowała się propozycja – &lt;strong&gt;glaski&lt;/strong&gt;, a tuż za nią &lt;strong&gt;czarki&lt;/strong&gt;. Autorów zwycięski nazw, czyli &lt;strong&gt;Leloop&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;tajemniczego Anonima &lt;/strong&gt;oraz &lt;strong&gt;Astyczkiewicza &lt;/strong&gt;proszę o przesłanie mi mejlem adresu, na który mogłabym wysłać obiecane nagrody-niespodzianki. Bardzo Wam wszystkim dziękuję za wspólną zabawę i życzę miłego weekendu :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/bortschblanc_2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 450px; height: 675px;" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/bortschblanc_2.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Biały barszcz&lt;/strong&gt; – porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;około półtora litra wody&lt;br /&gt;700 ml żuru*&lt;br /&gt;5g suszonych prawdziwków&lt;br /&gt;300g wędzonego boczku (można również dodać białą kiełbasę)&lt;br /&gt;6 ziemniaków&lt;br /&gt;2 listki laurowe&lt;br /&gt;kilka ziarenek czarnego pieprzu&lt;br /&gt;4 ziarenka ziela angielskiego&lt;br /&gt;4 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;około 4 łyżek gęstej śmietany&lt;br /&gt;2 łyżki startego, ostrego chrzanu&lt;br /&gt;1 łyżka oleju słonecznikowego&lt;br /&gt;1 łyżka suszonego majeranku&lt;br /&gt;4 jajka na twardo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Ziemniaki obrać, umyć i pokroić w średniej wielkości kostkę. Wędzony boczek zalać zimną wodą, zagotować, zdjąć szumowiny. Zmniejszyć ogień i gotować około 10 minut. Dodać ziemniaki, grzyby, listki laurowe, pieprz, ziele angielskie oraz czosnek. Gotować na średnim ogniu około 30 minut.&lt;br /&gt;W tym czasie obrać, grubo poszatkować i delikatnie podsmaży cebulę. Dodać do zupy. &lt;br /&gt;Wyjąć boczek, ostudzić, pokroić w spore kawałki i ponownie włożyć do garnka.Gdy ziemniaki są miękkie, dodać żur, suszony majeranek i doprawić do smaku solą.&lt;br /&gt;Gotować jeszcze kilka minut. Przed podaniem wymieszać śmietanę z chrzanem, wlać do barszczu i zagotować. Podawać z połówkami jajek na twardo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*żur własnej roboty jest prosty jak budowa cepa, a jego smak nie ma sobie równych. Podaję Wam przepis na żur &lt;a href="http://kaszaprodzekt.blogspot.com/"&gt;Quino&lt;/a&gt;, który wielokrotnie wykorzystałam i za każdym razem jest to strzał w dziesiątkę. Pół szklanki żytniej razowej mąki zalać 500 ml letniej wody, dodać kilka przekrojonych ząbków czosnku, 2 liście laurowe, kilka ziarenek ziela i pieprzu. Już na drugi dzień zacznie pięknie pachnieć. Należy próbować - żur musi być dość kwaśny. Część ukwaszonej mąki zostawić w słoiku na następny raz (przechowywać w lodówce), a cały proces przebiegnie szybciej.&lt;br /&gt;Gdy jest zimno, kiszę żur w szufladzie grzewczej (piekarnik też się dobrze sprawdza)w 40°C. Gotowy jest po 2 dniach.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: Bortsch blanc, soupe polonaise traditionnellement servie à Pâques&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-540063791570737049?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/540063791570737049/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/04/zurek-czy-biay-barszcz-oraz-rozwiazanie.html#comment-form' title='Komentarze (39)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/540063791570737049'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/540063791570737049'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/04/zurek-czy-biay-barszcz-oraz-rozwiazanie.html' title='Żurek czy Biały barszcz? Oraz rozwiązanie konkursu :)'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>39</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-2518314893281006490</id><published>2011-04-06T21:09:00.004+02:00</published><updated>2011-04-15T23:19:43.133+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wspólne zabawy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupełnie nie na temat'/><title type='text'>Zapraszam do głosowania :)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Moi Drodzy wykazaliście się ogromną pomysłowością i zaproponowaliście aż 33 różne nazwy na francuskie verrines! Brawo!!!&lt;br /&gt;Przejdźmy więc do głosowania. Macie czas do &lt;strong&gt;14 kwietnia do godziny 23:59&lt;/strong&gt;, żeby wybrać 3 nazwy, które najbardziej Wam się spodobały i które według Was najtrafniej określają tę niewielką przekąskę lub deser podawany w szklaneczkach.&lt;br /&gt;Trzech autorów, których propozycje uzyskają największą ilość głosów, otrzyma w prezencie &lt;strong&gt;nagrody niespodzianki&lt;/strong&gt;. Zapraszam do głosowania i życzę miłej zabawy :) &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-2518314893281006490?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/2518314893281006490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/04/zapraszam-do-gosowania.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2518314893281006490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2518314893281006490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/04/zapraszam-do-gosowania.html' title='Zapraszam do głosowania :)'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-4092588011157455757</id><published>2011-04-01T13:11:00.009+02:00</published><updated>2011-04-07T07:31:24.795+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Brunch'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aperitif'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wielkanoc'/><title type='text'>Świąteczne jaja... trochę inaczej oraz mały konkurs :)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Co to za Wielkanocny stół bez jajek, żuru, mazurka i baby. Ptit Suisse żąda, aby dopisać również &lt;strong&gt;udziec barani&lt;/strong&gt; oraz &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/04/pizza-di-pasqua-al-formaggio.html"&gt;pizza di Pasqua&lt;/a&gt;. Żądanie spełniam, bo gotów się obrazić i odmówić pieczenia świątecznego udźca ;) &lt;strong&gt;Jajka &lt;/strong&gt;to jednak podstawa. Faszerowane na ciepło. Faszerowane na zimno. Z majonezem lub bez. &lt;br /&gt;Straszono nas tymi jajkami przez lata. Miały być niezdrowe, niedobre. Zabijały nas podstępnie i w krótkim czasie. Pozwolono nam jeść jedno tygodniowo... na własną odpowiedzialność. Znam takich, co nadal są przekonani, że zjedzenie 2 jajek powoduje nagłą śmierć w ciężkich męczarniach ;) &lt;br /&gt;Dzić specjaliści zdanie zmieni i orzekli, że można jeść 5 nawet 7 jajek tygodniowo i żyć. Zdrowo i smacznie. Oczywiście najlepsze jajka są od &lt;strong&gt;wolnych kur&lt;/strong&gt;. Nie tylko, dlatego, że taka wolna kura może sobie wygrzebać robala z ziemi czy oberwać skrzydełka nieuważnemu motylkowi. Wolna kura jest szczęśliwa, a to zapewne odbija się na jakości jajek, jakie znosi ;) &lt;br /&gt;Nie wiecie z jakim jajkiem macie do czynienia. Wystarczy rzucić okiem na kod widniejący na każdym z nich : &lt;strong&gt;X-YY-AABBCCDD&lt;/strong&gt;. Najważniejsza informacja to &lt;strong&gt;X&lt;/strong&gt;, która informuje, w jakich warunkach kury są chowane: 0 – chów ekologiczny, 1 – chów wolnowybiegowy, 2 – chów ściółkowy, 3 – chów klatkowy. &lt;strong&gt;YY&lt;/strong&gt; - to kod kraju, z którego pochodzą jajka. Pozostałe informacje dotyczą producenta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przystawki podawane w małych szklaneczkach nazywane są przez frankofonów - &lt;strong&gt;verrines &lt;/strong&gt;(&lt;em&gt;fran&lt;/em&gt;. verre – kieliszek, szklanka). Modne od jakiegoś czasu verrines, wypełnione wytrawnymi przystawkami lub deserami (musami, kremami czy owocami) w miły sposób urozmaicają stojące przyjęcia oraz aperitify. &lt;br /&gt;Fajnie by było wprowadzić coś takiego u nas. Tylko nazwę powinno się dostosować. Chętnie poznam Wasze propozycje. Wpisujcie je w komentarzach. Macie czas do &lt;strong&gt;poniedziałku, 4 kwietnia, do północy&lt;/strong&gt;. Następnie, wspólnie, w drodze głosowanie wybierzemy najfajniejszą nazwę. Autorzy trzech najpopularniejszych nazw otrzymają w nagrodę &lt;strong&gt;niespodzianki&lt;/strong&gt;. Zapraszam :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Verrines_oeuf_truite_avocat.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 450px; height: 675px;" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Verrines_oeuf_truite_avocat.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Świąteczne jajka z wędzącym pstrągiem i awokado&lt;/strong&gt; – dla 4 osób:&lt;br /&gt;6 jajek ugotowanych na twardo &lt;br /&gt;150 g wędzonego pstrąga &lt;em&gt;(makreli lub łososia)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;6 pomidorków koktajlowych&lt;br /&gt;2 dojrzałe awokado&lt;br /&gt;2 łyżki kwaśnej śmietany&lt;br /&gt;1 dymka&lt;br /&gt;mały pęczek koperku&lt;br /&gt;sok z połowy cytryny&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo mielony czarny pieprz&lt;br /&gt;szczypta papryczki z Espelette &lt;em&gt;(lub chili)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Koperek umyć i bardzo dokładnie osuszyć. Odłożyć 2-3 gałązki do dekoracji.&lt;br /&gt;Obrać i bardzo drobno posiekać dymkę. Obrać awokado i skropić sokiem z cytryny, żeby nie sczerniały. Oczyścić pstrąga z ości i rozgnieść widelcem na drobne kawałki. &lt;br /&gt;Jajka przeciąć na pół. Odzielić białka od żółtek. Białka zmiksować z awokado i koperkiem. Doprawić do smaku solą i czarnym pieprzem.&lt;br /&gt;Żółtka utrzeć ze śmietaną i pstrągiem na gładką masę. Dodać dymkę, doprawić do smaku solą, pieprzem i papryczką.&lt;br /&gt;W szklaneczkach ułożyć warstwami mus z awokado i masę z jajek z pstrągiem*. &lt;br /&gt;Tuż przed podaniem oprószyć kawałeczkami pomidorków delikatnie oprószonymi solą, pieprzem i koperkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*tak przygotowane szklaneczki można przykryć folią spożywczą i przechowywać kilka godzin w lodówce.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2011/04/paques-en-pologne-les-oeufs.html"&gt;Petites verrines d'œufs à la truite fumée et à l'avocat&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-4092588011157455757?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/4092588011157455757/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/04/swiateczne-jaja-troche-inaczej-oraz-may.html#comment-form' title='Komentarze (40)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4092588011157455757'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4092588011157455757'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/04/swiateczne-jaja-troche-inaczej-oraz-may.html' title='Świąteczne jaja... trochę inaczej oraz mały konkurs :)'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>40</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-336062786857203865</id><published>2011-03-24T10:24:00.012+01:00</published><updated>2011-08-08T08:14:56.784+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przepisy Mistrzów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Choco-Club'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Morele'/><title type='text'>Moelleux z gorzką czekoladą i musem morelowym</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Kilka lat temu Ptit Suisse obdarował mnie prezentem bez okazji w postaci książki &lt;a href="http://www.amazon.fr/gp/product/images/2842772369/ref=dp_image_0?ie=UTF8&amp;amp;n=301061&amp;amp;s=books"&gt;La Maison du Chocolat&lt;/a&gt; autorstwa Roberta Linxe’a.&lt;br /&gt;W mojej biblioteczce mało jest książek &lt;strong&gt;Wielkich Mistrzów&lt;/strong&gt;. Może dlatego, że zawsze wydaje mi się, że aby cokolwiek przygotować według ich przepisów, trzeba odznaczać się &lt;strong&gt;szwajcarską dokładnością&lt;/strong&gt;. Wszystko dokładnie odmierzać, ważyć i przesiewać. Niczego nie można na oko. O niczym nie można zapomnieć. Przepis trzeba wcześniej przestudiować, zrozumieć i rozpisać na części pierwsze. Na szczęście Ptit Suisse, jak na prawdziwego Szwajcara przystało, maniakalną wręcz dokładność odziedziczył w genach i to on najczęściej przygotowuje przepisy z takich książek. Ja się przyglądam, sprzątam i robię zdjęcia ;)&lt;br /&gt;Dzięki wielkiej miłości mojego męża do czekolady polska blogosfera mogła poznać słynną dziś &lt;a href="http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,34250736,34250736.html"&gt;Andaluzję&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Moelleux_choco_abricots_2.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Moelleux_choco_abricots_2.jpg" style="display: block; height: 675px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 450px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przygotowując &lt;strong&gt;Moelleux au chocolat&lt;/strong&gt; Ptit Suisse wspiął się na szczyty geniuszu. Ciasto jest wilgotne, wspaniale zrównoważone pod względem zawartości czekolady* i cukru. Po prostu niebo w gębie. I jest to nie tylko moja opinia :)&lt;br /&gt;Do tej pory Ptit Suisse trzymał się dokładnie oryginalnego przepisu. W zeszły weekend popuścił wodze fantazji i to był strzał w dziesiątkę!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Moelleux_choco_abricots_1.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Moelleux_choco_abricots_1.jpg" style="display: block; height: 675px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 450px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Moelleux z gorzką czekoladą i morelowym musem&lt;/strong&gt; – porcja dla 6 osób:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ciasto powstało na podstawie przepisu Roberta Linxe’a z książki „La Maison du Chocolat”, Edition du Chêne, 2000, strona 96.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;strong&gt;Ciasto&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;165 g cukru pudru&lt;br /&gt;70 g masła&lt;br /&gt;70 g czarnej czekolady w następujących proporcjach: 35 g czekolady o 70% zawartości kakao, 20 g o zawartości 75% i 15 g o zawartości 85%&lt;br /&gt;70 g dobrze zmielonych migdałów&lt;br /&gt;40 g gorzkiego kakao&lt;br /&gt;6 żółtek&lt;br /&gt;4 białka&lt;br /&gt;2 całe jajka&lt;br /&gt;1 łyżeczka cukru waniliowego&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Mus morelowy&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;400g mrożonych moreli&lt;br /&gt;150g cukru&lt;br /&gt;żelatyny lub agar agar w ilości zalecanej przez producenta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Polewa czekoladowa&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;20 ml mleka&lt;br /&gt;200 g gorzkiej czekolady w proporcjach: 150 g czekolady o 70% zawartości kakao oraz 50 g czekolady o 75% zawartości kakao&lt;br /&gt;30 g cukru pudru&lt;br /&gt;30 g masła&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Czekoladę posiekać i rozpuścić na bardzo małym ogniu. Dodać masło i dokładnie wymieszać. Następnie dodać zmielone migdały i ponownie wymieszać. Zdjąć z ognia i odstawić na bok.&lt;br /&gt;Ubić jajka (2 całe jajka + 6 żółtek) z kakao i 150 gramami cukru. Przelać do czekolady i dokładnie wymieszać.&lt;br /&gt;Ubić na sztywną pianę 4 białka wraz ze szczyptą soli i resztką cukru. Dodać do masy czekoladowej i bardzo delikatnie wymieszać.&lt;br /&gt;Przeleć masę do tortownicę o ø 20 cm wysmarowanej masłem i oprószonej mąką.&lt;br /&gt;Piec w nagrzanym do 180°C piekarniku przez około 25 min. Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzić patyczkiem, czy ciasto jest upieczone. Jeżeli nadal jest zbyt lepiące, przedłużyć pieczenie o 3-5 minut.&lt;br /&gt;Wyjąć ciasto z formy. Odwrócić do góry nogami i pozostawić do ostygnięcia.&lt;br /&gt;W tym czasie wymieszać morele z cukrem i zagotować. Gotować na niewielkim ogniu do momentu aż zaczną się rozpadać i gęstnieć. Dodać żelatynę lub agar agar. Dokładnie wymieszać, żeby się rozpuściła. Zmiksować i odstawić do ostygnięcia.&lt;br /&gt;Ciasto przekroić na pół i przełożyć połową musu morelowego. Delikatnie przycisnąć i odstawić na bok.&lt;br /&gt;Przygotować polewę. Posiekaną czekoladę zalać zagotowanym, bardzo gorącym mlekiem. Dodać cukier puder i masło. Delikatnie mieszać do powstania błyszczącej, gładkiej masy.&lt;br /&gt;Wierz i boki ciasta oblać polewą czekoladową. Podgrzać delikatnie, w kąpieli wodnej, mus morelowy i rozłożyć go na wierzchu ciasta. Przy pomocy patyczka lub noża wymieszać polewę z musem robiąc esy-floresy.&lt;br /&gt;Ciasto najlepiej smakuje na drugi dzień. Należy przechowywać je w lodówce i wyjąć na godzinę przed podaniem, żeby mogło osiągnąć temperaturę pokojową.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*Robert Linxe używa swojej mieszanki czekolad, które można kupić jedynie u niego, w sklepie przy 225, rue du Faubourg-Sain-Honoré w Paryżu. Ptit Suisse po wielu próbach doszedł do własnych proporcji używając czekolad dostępnych w większości sklepów – Lindta z serii Excellence. Taka mieszanka powoduje, że ciasto jest bardzo &lt;strong&gt;intensywne &lt;/strong&gt;i &lt;strong&gt;wytrawne&lt;/strong&gt;. Jeżeli wolicie ciasta mniej czekoladowe, proponuję użyć czekolady o mniejszej zawartości kakao.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; Moelleux au chocolat et mousse aux abricots&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-336062786857203865?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/336062786857203865/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/03/moelleux-z-gorzka-czekolada-i-morelowym.html#comment-form' title='Komentarze (34)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/336062786857203865'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/336062786857203865'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/03/moelleux-z-gorzka-czekolada-i-morelowym.html' title='Moelleux z gorzką czekoladą i musem morelowym'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>34</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-7908780630099329693</id><published>2011-03-09T20:08:00.002+01:00</published><updated>2011-03-09T22:01:01.304+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Drób'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bar z Zupami'/><title type='text'>Stara kura i... rosół :)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Wiem, wiem, zbliża się &lt;strong&gt;wiosna&lt;/strong&gt;, a ja się biorę za gotowanie &lt;strong&gt;rosołu&lt;/strong&gt;, zupy, która nieodparcie kojarzy się z zimą i chorobą. Przynajmniej mnie się tak kiedyś kojarzyła ;) Należy walczyć z utartymi opiniami! Rosół to zupa całoroczna zwłaszcza jak się trafi na &lt;strong&gt;starą kurę&lt;/strong&gt;*, co, wbrew pozorom, wcale łatwe nie jest. Taki rosół ma niespotykany aromat i smak.&lt;br /&gt;O dostępności starej kury w sprzedaży poinformował mnie konfidencjonalnym głosem nasz rzeźnik :&lt;br /&gt;- Mam starą kury. Chce Pani?&lt;br /&gt;- No pewnie, że chcę. Tylko, że ona jakaś taka wielka jest. W życiu jej nie zjemy...&lt;br /&gt;- Podzielę ją na części, to Pani zamrozi. Rzadko bywają. Niech się Pani nie waha!&lt;br /&gt;Wahać przestałam się już dawno, tylko nie wiedziałam, czy mam miejsce w zamrażalniku... Ponieważ za cholerę nie mogłam sobie przypomnieć jaki jest stan zapełnienia zamrażalnik, kurę kupiłam całą tzn. podzieloną na części :)&lt;br /&gt;Rosół gotuję zawsze w ilościach, które, bez problemu, zaspokoić by mogły pułk wygłodniałego wojska. Mięso** i warzywa, przede wszystkim w zimie, podaję z gotowanymi ziemniakami, najróżniejszymi sosami, chutneyami oraz musztardami. Z resztek przygotowuję &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/11/zapiekanka-antoniego-parmentier.html"&gt;zapiekankę Parmientiera,&lt;/a&gt; farsz do pierogów lub naleśników. Resztki dokładnie przecedzam przez sitko wyłożone gazą. Dzielę na 250ml porcje i zamrażam. Świetnie sprawdza się do risotto oraz jako baza do zup i sosów. Po zimowym spacerze nic lepiej nie smakuję, niż taki rosół*** z ugotowanymi w nim kluseczkami, oprószony startym parmezanem i zieloną pietruszką. Niebo w gębie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/pot-au-feu.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 409px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/pot-au-feu.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Rosół ze starej kury&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;połówka starej kury – około 800 g&lt;br /&gt;5 marchewek&lt;br /&gt;2 suszone borowiki&lt;br /&gt;1 duży por&lt;br /&gt;1 mały seler&lt;br /&gt;1 mała rzepa&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;1 ogromny pęczek natki pietruszki &lt;em&gt;(im więcej tym lepiej :))&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;kilka goździków&lt;br /&gt;kilka ziaren czarnego pieprzu&lt;br /&gt;kilka płatków papryczki chili&lt;br /&gt;niewielki kawałeczek kory cynamonowej&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Mięso umyć. Zalać zimną wodą i zagotować. Zebrać 2-3 razy powstałe szumowiny, zmniejszyć ogień i gotować około godziny.&lt;br /&gt;W tym czasie obrać o dokładnie umyć wszystkie warzywa. Cebulę przekroić na pół. Przekrojoną częścią położyć na rozgrzanej, suchej patelni. Na wierzch powbijać goździki i trochę ją przypalić. &lt;br /&gt;Do wywaru dodać wszystkie warzywa, przypaloną cebulę, przyprawy oraz natkę w pęczku. Gotować na wolnym ogniu przez około półtorej godziny. W razie potrzeby doprawić do smaku według własnych upodobań. Rosół powinien być bardzo aromatyczny i esencjonalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*mięso starej kury jest twarde, wymaga więc bardzo długiego i powolnego gotowania. Takie wygotowane mięso średnio nadaje się do jedzenia bez żadnych dodatków. Najlepiej wykorzystać je do przygotowania najróżniejszych farszów.&lt;br /&gt;**jak widać na zdjęciu, używam wtedy różnych rodzajów mięsa - wołowiny, drobiu oraz wołowych kości ze szpikiem.&lt;br /&gt;*** rosół wcale nie musi być tłusty. Odkąd pamiętam tłuste plamy w rosole zniechęcały mnie do jego konsumpcji. Dlatego przed podaniem, lub zamrożeniem, zostawiam rosół na noc w chłodnym miejscu, poczym zdejmuję cały tłuszcz, który ściął się na powierzchni.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANCAIS&lt;/strong&gt;: Vielle poule et bouillon &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-7908780630099329693?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/7908780630099329693/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/03/stara-kura-i-roso.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7908780630099329693'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7908780630099329693'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/03/stara-kura-i-roso.html' title='Stara kura i... rosół :)'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-8816406465815824503</id><published>2011-03-07T20:00:00.019+01:00</published><updated>2011-04-19T20:00:53.758+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta drożdżowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia szwajcarska'/><title type='text'>Duma mieszkańców kantonu Vaud - Taillé de Goumoens</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Gdybyście kiedyś mieli okazję zawitać na helwecką ziemię, a dokładniej do kantonu &lt;strong&gt;Vaud&lt;/strong&gt; lub &lt;strong&gt;Fribourga&lt;/strong&gt;, koniecznie musicie spróbować jednego z najpopularniejszych ciast tych regionów - &lt;strong&gt;salée au sucre&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;Jest to placek przygotowany z drożdżowego, solonego ciasta, polanego gęstą, zabójczo tłustą śmietaną wymieszaną z cukrem. Ponieważ obydwa wspomniane kantony od zawsze rywalizowały ze sobą praktycznie w każdej dziedzinie – Vaud, to kanton protestancki, podczas gdy Fribourg jest kantonem katolickim, każdy z nich ma swoją odmianę salée au sucre, z której jest bardzo dumny. I tak w kantonie Vaud zajadymy się &lt;strong&gt;Taillé de Goumoens&lt;/strong&gt;, podczas gdy mieszkańcy kantonu Fribourga twierdzą, że nie istnieje lepsze ciasto niż &lt;strong&gt;Gâteau du Vully&lt;/strong&gt;. &lt;br /&gt;Różnice między tymi ciastami są niewielkie, jednak nie na darmo się mówi, że diabeł tkwi w szczegółach... Z powodu tych szczegółów mieszkańcy tych dwóch kantonów mogliby stanąć na polu bitwy o najlepsze salée au sucre;) &lt;br /&gt;Do ciasta Gâteau du Vully dodaje się niekiedy smalec, z kolei do ciasta Taillé de Goumoens można dodać otartą skórkę z cytryny. Różnie przygotowuje się również polewę ze śmietany. W kantonie Fribourga śmietanę miesza się z cukrem i rozbełtanym jajkiem. W wyrośniętym cieście robi się dziury, do których wlewa się śmietanę. Na końcu wszystko posypuje się cukrem, cynamonem oraz płatkami zimnego masła. Z kolei w kantonie Vaud ciasto nacina się w romby, które zalewa się bardzo gęstą, tłustą śmietaną wymieszaną z cukrem. Gâteau du Vully piecze się w formie placków, podczas gdy Taillé de Goumoens przygotowuje się w na dużej prostokątnej blasze. &lt;br /&gt;Ciasto, którym ugościliśmy &lt;a href="http://makagigi.blogspot.com/"&gt;Basię i Łukasza&lt;/a&gt; w czasie ich listopadowego pobytu w ruinie, jest wypadkową tych dwóch słynnych salée au sucre. Nazwałam go Taillé de Goumoens, bo jednak zdecydowanie bliżej mu do tej właśnie wersji. Poza tym, gdy ostatnio znajomi mieszkańcy kantonu Vaud spróbowali mojego wypieku, zakrzyknęli jednogłośnie, że przygotowałam wspaniałe Taillé de Goumoens. Niech więc już tak zostanie ;) &lt;br /&gt;Basi ciasto tak zasmakowało, że po ich wyjeździe namówiła mnie na wspólne pieczenie. Oto rezultat :) Nieświadomych lojalnie uprzedzam - &lt;strong&gt;uzależnia&lt;/strong&gt;! Prawda Baśku? ;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/TailledeGoumoens.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 450px; height: 675px;" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/TailledeGoumoens.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Taillé de Goumoens&lt;/strong&gt; - z podanych proporcji wychodzą dwa spore placki, każdy na 8-10 osób: &lt;br /&gt;500 g mąki &lt;br /&gt;350 ml mleka &lt;br /&gt;75 g rozpuszczonego i przestudzonego masła &lt;br /&gt;10-12 g soli &lt;br /&gt;7 g drożdży instant &lt;em&gt;(lub 40g świeżych drożdży)&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;1 łyżka cukru &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Oraz&lt;/strong&gt;: &lt;br /&gt;400 ml gęstej, słodkiej, tłustej śmietany o 45% zawartości tłuszczu &lt;em&gt;(polecam podwójną śmietanę z Gruyère ;))&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;6 łyżek cukru &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;: &lt;br /&gt;Masło rozpuścić w gorącym mleku. Zostawić do ostygnięcia. Wymieszać wszystkie składniki ciasta, dodać drożdże* i zagniatać ciasto przez około 10 minut. Ciasto najpierw będzie się mocno lepić do rąk. W miarę zagniatania powinno zrobić się aksamitne w dotyku i błyszczące. W razie gdyby było zbyt klejące, można je podsypać jedną, dwoma dodatkowymi łyżkami mąki. Zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Gdy podwoi objętość, przebić i ponownie zostawić do wyrośnięcia. &lt;br /&gt;Ciasto podzielić na dwie części. Z każdej części uformować placek o grubości 2-3 cm. Ponacinać całą powierzchnię w romby zostawiając centymetrowy brzeg. Przykryć ściereczką i zostawić na 20 minut do wyrośnięcia. &lt;br /&gt;Śmietanę wymieszać z cukrem. &lt;br /&gt;Na styku każdego z rombów zrobić palcem wgłębienie. Połową śmietany zalać wgłębienia i nacięcia. &lt;br /&gt;Piec przez 25 min w piekarniku nagrzanym do 160°C. Następnie zwiększyć temperaturę do 200°C i piec jeszcze około 10 minut. &lt;br /&gt;Po wyjęciu z piekarnika polać ciasto resztą śmietany Zostawić do ostygnięcia. Ciasto najlepsze jest jeszcze letnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*Jeżeli używacie &lt;strong&gt;świeżych drożdży&lt;/strong&gt;, to należy uprzednio je wymieszać z 2 łyżkami ciepłego mleka i łyżeczką cukru i pozostawić do wyrośnięcia zanim doda się do ciasta.&lt;/em&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2011/03/si-un-jour-vous-vous-perdez-sur-le-sol.html"&gt;Fierté des Vaudois - Taillé de Goumoens&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-8816406465815824503?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/8816406465815824503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/03/duma-mieszkancow-kantonu-vaud-taille-de.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8816406465815824503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8816406465815824503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/03/duma-mieszkancow-kantonu-vaud-taille-de.html' title='Duma mieszkańców kantonu Vaud - Taillé de Goumoens'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-5318249252201718996</id><published>2011-02-08T11:28:00.012+01:00</published><updated>2011-08-08T08:16:31.406+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pomarańcze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przyprawy z różnych stron Świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lody i Sorbety'/><title type='text'>Pomarańczowy sorbet z orientalną nutą</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color: #666666;"&gt;&lt;strong&gt;Wiosna&lt;/strong&gt; przyszła nagle i niespodziewanie. Mam nadzieję, że już zostanie z nami do lata. Słońce, ciepło, ptaki drą się jak oszalałe, a zwierzyniec postanowił wyłysieć. Nie nadążamy z odkurzaniem...&lt;br /&gt;Zrobiliśmy sobie przedłużony weekend. W czasie spaceru po miejscowych polach doszliśmy do wniosku, że takie przedłużone weekendy powinniśmy fundować sobie, co 2 miesiące.&lt;br /&gt;Pomimo tego, że pogoda typowo wiosenna na straganach nadal panuje zima i sezon na pomarańcze. Nasza ulubiona odmiana, to &lt;strong&gt;Tarocco&lt;/strong&gt;. Słodkie, soczyste o niesamowitym smaku i upajającym zapachu. W każdą sobotę kupujemy 10kg skrzynkę. Znikają nie wiadomo kiedy. Chyba się uzależniliśmy... Ptit Suisse codziennie rano podaje mi szklankę &lt;strong&gt;świeżo wyciśniętego soku&lt;/strong&gt;. Resztę zużywamy do &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/02/pomaranczowe-ciasto-z-kasza-manna.html"&gt;ciast&lt;/a&gt;, deserów oraz sałatek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Sorbetorange-cardamome.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Sorbetorange-cardamome.jpg" style="display: block; height: 675px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 450px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pomarańczowy sorbet z orientalną nutą&lt;/strong&gt; - porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;600 ml świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy&lt;br /&gt;150 g cukru &lt;em&gt;(mniej więcej - wszystko zależy od tego jak słodkie są pomarańcze)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;6 ziaren kardamonu&lt;br /&gt;2 łyżki wody z kwiatów pomarańczy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Sok wymieszać z cukrem. Dodać rozgnieciony kardamon i zagotować. Gotować na średnim ogniu przez 15 minut. Dodać wodę z kwiatów pomarańczy. Wymieszać. Zamrażać* w maszynie do lodów według wskazań producenta.&lt;br /&gt;Jeżeli nie posiadacie maszyny do lodów, masę należy zamrażać w płytkiej foremce przez około 3 godziny, pamiętając o tym żeby w tym czasie zmiksować sorbet przynajmniej 3, a najlepiej 4 razy. Wyjąć na 10 minut przed podaniem. Udekorować plasterkami pomarańczy i pistacjami. O pistacjach zapomniałam ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;em&gt;gdzieś przeczytałam, że masy wcale nie trzeba schładzać przed wstawieniem do zamrażalnika, bo taka &lt;strong&gt;gorąca&lt;/strong&gt; szybciej się mrozi. Sprawdziłam i okazało się to zgodne z prawdą, o czym nie omieszkałam poinformować Ptit Suisse'a... Mąż się na mnie spojrzał z niedowierzaniem i zapytał się czy miałam fizykę w szkole. No miałam, ale to było dawno temu… Eeeh :)))&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANCAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2011/03/sorbet-doranges-aux-saveurs-orientales.html"&gt;Sorbet d’oranges aux saveurs orientales&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-5318249252201718996?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/5318249252201718996/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/02/pomaranczowy-sorbet-z-orientalna-nuta.html#comment-form' title='Komentarze (36)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/5318249252201718996'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/5318249252201718996'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/02/pomaranczowy-sorbet-z-orientalna-nuta.html' title='Pomarańczowy sorbet z orientalną nutą'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>36</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-8634004502414209095</id><published>2011-01-31T21:50:00.009+01:00</published><updated>2011-08-08T08:16:45.548+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia francuska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Gruszki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przyprawy z różnych stron Świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Desery'/><title type='text'>Gruszkowo-czekoladowy crème brûlée...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color: #666666;"&gt;Jednym słowem rozpusta :) Taki deser urodzinowy mi się zamarzył, a że urodziny okrągłe, to stwierdziłam, że odmawiać sobie nie mam najmniejszego zamiaru.&lt;br /&gt;Przy okazji przekonałam, że życie nie kończy się po czterdziestce…, choć jeszcze kilka lat temu ciężko mi było w to uwierzyć. Nie zauważałam, żeby przybyło mi, w ciągu jednej nocy, zmarszczek, kondycja mi nie spadła i uśmiech pozostał ten sam. Przyjaciółka mi napisała, że najlepsze branie zaczyna się po 40-tce. Ma rację, ale zastanawia mnie komu chciała polepszyć samopoczucie, mnie czy sobie :)&lt;br /&gt;Czasami jednak metryka daje o sobie znać. W dyskusji. Z Młodymi. Nagle się okazuję, że ja coś świetnie pamiętam a oni nie, bo albo ich jeszcze na świecie nie było, albo właśnie stawiali pierwsze swoje kroki... A mnie się wydaje, że to było dopiero wczoraj. Ehhh... życie... piękne jest, tylko dlaczego tak szybko mija? A skoro szybko mija, to tym bardziej trzeba z niego korzystać! No to jak, ktoś ma ochotę na odrobiną &lt;strong&gt;rozpusty&lt;/strong&gt;? :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/cremebruleeauxpoiresetchocolatnoir.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/cremebruleeauxpoiresetchocolatnoir.jpg" style="display: block; height: 675px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 450px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Gruszkowo-czekoladowy crème brûlée&lt;/strong&gt; – dla 8 osób:&lt;br /&gt;700ml śmietanki o 35% zawartości tłuszczu&lt;br /&gt;150g cukru&lt;br /&gt;8 dużych żółtek&lt;br /&gt;2 laski wanilii&lt;br /&gt;4 gruszki&lt;br /&gt;150g czarnej czekolady min 70% zawartości kakao&lt;br /&gt;1 szklanka wody&lt;br /&gt;sok z jednej cytryny&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;brązowy cukier&lt;br /&gt;grubo mielony cynamon&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Wodę wymieszać z 50g cukru i sokiem z cytryny. Gruszki obrać i przekroić wydłuż na pół. Włożyć do garnka z zalać wodą z cytryną. Zagotować, zmniejszyć ogień i gotować około 10 minut. Gruszki powinny być nadal dość twarde. Odcedzić i pozostawić do ostygnięcia.&lt;br /&gt;Żółtka utrzeć z połową pozostałego cukru i solą. Śmietankę wymieszać z pozostałym cukrem. Dodać ziarenka wanilii. Wymieszać i zagotować. Gotować przez 2-3 minuty. Wlewać powoli do żółtek cały czas mieszając.&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzać do 125°C. Czekoladę zetrzeć i oprószyć dno każdej foremki, której będzie się piekł krem. Wstawić na chwilę do piekarnika, żeby czekolada się rozpuściła. Na rozpuszczonej czekoladzie ułoży połówkę osuszonej gruszki i zalać śmietanką z jajkami.&lt;br /&gt;Piec około 40 minut. Krem powinien być ścięty po bokach i nadal sprężysty pośrodku.&lt;br /&gt;Wyjąć kremy z piekarnika i zostawić do ostudzenia. Poczym włożyć na 3-4 godziny do lodówki.&lt;br /&gt;Przed podaniem ogrzać dno każdej foremki (można je postawić na klika chwil na mocno nagrzanej blasze), żeby czekolada ponownie się rozpuściła. Oprószyć wierzch brązowym cukrem i skarmelizować używając palnika lub pod mocno rozgrzanym grilem w piekarniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: Crème brûlée aux poires et chocolat noir&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-8634004502414209095?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/8634004502414209095/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/01/gruszkowo-czekoladowy-creme-brulee.html#comment-form' title='Komentarze (36)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8634004502414209095'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8634004502414209095'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/01/gruszkowo-czekoladowy-creme-brulee.html' title='Gruszkowo-czekoladowy crème brûlée...'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>36</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-8726415864872064338</id><published>2011-01-24T14:18:00.013+01:00</published><updated>2011-06-04T09:30:14.093+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Brunch'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przyprawy z różnych stron Świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='American Food'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na śniadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słodkie Bułeczki'/><title type='text'>Cynamonowe bułeczki... zabójcze</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Takie bułeczki jedliśmy o godzinie czwartej nad ranem na lotnisku w San José. Pyszne były. Zabójczo &lt;strong&gt;słodkie&lt;/strong&gt; i jeszcze bardziej &lt;strong&gt;kaloryczne&lt;/strong&gt;. Nie wiem, czy to z niewyspania tak nam smakowały, czy może dlatego, że ich zabójcza słodycz koiła smutek spowodowany końcem wakacji oraz wizję 24-godzinnej podroży do domu. Nieważne. Smakowy nam bardzo i już wtedy, o czwartej nad ranem, postanowiłam, że po powrocie zrobię takie same. Słowo się rzekło... ;)&lt;br /&gt;W necie znajdziecie tysiące przepisów na &lt;strong&gt;Cinnamon Rolls&lt;/strong&gt;. Ja, jakże by mogło być inaczej, pokombinowałam trochę i zrobiłam je po swojemu. Ptit Suisse zjadł od razu trzy i nawet nie musiał mnie zapewniać, że mu smakowały. Wystarczyło na niego spojrzeć ;)&lt;br /&gt;Bułeczki najlepiej smakują na ciepło. Dlatego, jeżeli nie uda Wam się zjeść wszystkich za jednym razem, wystarczy delikatnie je podgrzać przed kolejnym podaniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/buleczkicynamonowe.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/buleczkicynamonowe.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Cynamonowe bułeczki&lt;/strong&gt; – około 14 bułeczek:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ciasto drożdżowe&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;600g mąki&lt;br /&gt;300ml letniego mleka&lt;br /&gt;120g miękkiego masła&lt;br /&gt;50g cukru&lt;br /&gt;10g suszonych drożdży instant&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Nadzienie cynamonowe&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;100g masła&lt;br /&gt;100g cukru Muscovado&lt;br /&gt;100g cukru&lt;br /&gt;15g grubo mielonego cynamonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Polewa&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;2 czubate łyżki serka Philadelphia&lt;br /&gt;2 czubate łyżki cukru pudru&lt;br /&gt;30ml mleka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Oraz&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;śmietana do posmarowania bułeczek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Przygotować nadzienie. Rozpuścić masło i pozostawić do ostygnięcia. Cukier wymieszać z cynamonem i odstawić na bok.&lt;br /&gt;Zagnieść ciasto. Szczerze się przyznam, że nie bawię się w uaktywnianie drożdży. Po prostu wszystko razem mieszam i bardzo dokładnie wyrabiam przy pomocy miksera. Ciasto powinno być sprężyste i lśniące. Uformować kulkę, włożyć do sporej salaterki, przykryć folią spożywczą i pozostawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Ciasto powinno podwoić, a nawet potroić swoją objętość. Przebić. Rozwałkować nie zbyt cienko (około 1cm) formując prostokąt. Posmarować ciasto ostudzonym masłem i obficie posypać mieszanką cukru z cynamonem. Luźno zrolować wzdłuż długiego boku. Pociąć na 3 centymetrowej roladki. Układać je luźno, jedną obok drugiej, w wyłożonej papierem do pieczenia formie. Przykryć i ponownie zostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na około 45 minut.&lt;br /&gt;W tym czasie utrzeć serek Philadelphia z cukrem pudrem dodając stopniowo mleko. Polewa powinna mieć konsystencję rzadkiego lukru. Odstawić na bok.&lt;br /&gt;Piekarni nagrzać do 180°C. Posmarować wyrośnięte bułeczki śmietaną i piec w nagrzanym piekarniku około 20-25 minut, lub do momentu, aż bułeczki nabiorą ładnego, złotego koloru.&lt;br /&gt;Podawać ciepłe, obficie polane polewą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2011/02/petits-pains-la-cannelle.html"&gt;Petits pains à la cannelle&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-8726415864872064338?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/8726415864872064338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/01/cynamonowe-bueczki-zabojcze.html#comment-form' title='Komentarze (41)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8726415864872064338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8726415864872064338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/01/cynamonowe-bueczki-zabojcze.html' title='Cynamonowe bułeczki... zabójcze'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>41</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-3494254365214641895</id><published>2011-01-17T16:01:00.021+01:00</published><updated>2011-08-08T09:17:08.791+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Smaki Magrebu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przyprawy z różnych stron Świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Papryka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Antipasti'/><title type='text'>Olej arganowy i pieczona papryka</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Przede wszystkim chciałabym &lt;strong&gt;podziękować&lt;/strong&gt; Wam za świąteczne i noworoczne życzenia, które od Was otrzymałam. Miło mi, że o mnie nie zapomnieliście, pomimo tego, że ja, ostatnimi czasy, bardzo zaniedbałam moją obecność na blogu... Dziękuję&lt;strong&gt;, dziękuję i jeszcze raz dziękuję!&lt;/strong&gt; I życzę Wam aby ten Nowy, już na dobre rozpoczęty, Rok był lepszy, zdrowszy i weselszy niż ten poprzedni:)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym tegorocznym wpisem zapraszam Was w podroż do &lt;strong&gt;Maroka&lt;/strong&gt;, a dokładniej na jego południe, w poszukiwaniu &lt;strong&gt;oleju arganowego&lt;/strong&gt;*.&lt;br /&gt;Olej tłoczony jest z ziaren arganii żelaznej, która jest drzewem endemicznym występującym wyłącznie w regionie Sus.&lt;br /&gt;Możecie spotkać się z dwoma rodzajami oleju arganowego. Pierwszy z nich o delikatnym zapachu i jasnej barwie tłoczony jest z &lt;strong&gt;nieprażonych ziaren&lt;/strong&gt;. Stosuje się go przede wszystkim w celach kosmetycznych. Świetnie nawilża suchą cerę, uspokaja podrażnienia, działa przeciwzapalnie, opóźnia procesy starzenia, poprawia elastyczność, łagodzi objawy trądziku młodzieńczego, alergii oraz poparzeń słonecznych.&lt;br /&gt;Drugi, wytwarzany z delikatnie &lt;strong&gt;prażonych ziaren&lt;/strong&gt;, ma ciemną barwę, wyrazisty aromat oraz zdecydowany smak przypominający migdały i orzechy laskowe. Używa się go do przyprawiania kuskusów, ryb oraz sosów. Świetnie smakuje z najróżniejszymi serami. Kilka kropel wystarczy, aby niepozorne danie nabrało wyrazistego, przyjemnego smaku. Należy jednak pamiętać, aby oleju arganowego nie podgrzewać, gdyż obróbka cieplna zabija jego charakterystyczny zapach oraz smak.&lt;br /&gt;Olej arganowy jest również cennym źródłem witaminy E, kwasów tłuszczowych omega-9 i omega-6, skwalanu, oraz polifenoli. Przypisuje mu się wiele właściwości medycznych - między innymi wpływa podobno na obniżenie cholesterolu, wspomaga krążenie oraz poprawia odporność organizmu.&lt;br /&gt;Ostatnio dowiedziałam się również, że olej arganowy jest cennym sprzymierzeńcem w walce ze zbędnymi kilogramami. Podobno, aby wrócić do talii osy sprzed świątecznego obżarstwa, wystarczy przez jakiś czas pić na czczo 2 łyżeczki oleju arganowego. Można go zużywać i tak, ja jednak wolę doprawiać nim sałatki, a zbędnych kilogramów pozbyć się na orbiteku lub machając wiosłami ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/pieczonapapryka.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/pieczonapapryka.jpg" style="display: block; height: 675px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 450px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pieczona papryka z olejem arganowym&lt;/strong&gt; - porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;5 dorodnych papryk w różnych kolorach&lt;br /&gt;5 gałązek natki pietruszki&lt;br /&gt;3 ząbki czosnku&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy&lt;br /&gt;1 łyżka octu z białego wina&lt;br /&gt;1 łyżeczka oleju arganowego&lt;br /&gt;garść pinioli&lt;br /&gt;pół łyżeczki cukru&lt;br /&gt;pół łyżeczki soli&lt;br /&gt;świeżo mielony czarny pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzać do 230°C. Papryki dokładnie umyć. Blachę wyłożyć papierem aluminiowym, ułożyć a nim papryki. Włożyć do piekarnika i piec około 20 minut, przekręcając papryki, aby skórka zwęgliła się na całej powierzchni.&lt;br /&gt;Wyjąć blachę z piekarnika. Owinąć upieczone papryki papierem aluminiowym, którym wyłożona była blacha i pozostawić do ostygnięcia.&lt;br /&gt;Zdjąć sczerniałą skórkę i oczyścić z ziaren. Zebrać powstały w czasie pieczenia sok. Papryki pokroić w niewielką kostkę. Przełożyć do salaterki, zalać sosem z pieczenia, dodać oliwę, ocet, poszatkowaną natkę oraz wyciśnięty czosnek. Doprawić do smaku cukrem, solą i świeżo mielonym pieprzem. Odstawić na minimum 6 godzin (najlepiej na całą noc) w chłodne miejsce, aby smaki mogły się wymieszać.&lt;br /&gt;Przed podaniem skropić olejem arganowymi oraz prażonymi piniolami.&lt;br /&gt;Sałatka świetnie smakuję z kozim twarożkiem, białym serem oraz jako dodatek do mięs pieczonych na grillu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Olej arganowy&lt;/strong&gt; jest, niestety, bardzo drogi, tzn. drogi się robi jak przekroczy granice Maroka… Z tego też powodu coraz częściej można trafić na olej arganowy, który olejem arganowym jest jedynie z nazwy. Dlatego też radzę zaopatrywać się jedynie w sprawdzonych sklepach, kupować go w niewielkich buteleczkach i dodawać do potraw dołownie kilka kropli. W przeciwnym razie może kompletnie zdominować ich smak. Pamiętajcie również, żeby, po otwarciu, przechowywać olej w chłodny i ciemnym miejscu. Pozostanie wtedy długo świeży i aromatyczny&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2011/01/poivrons-grillees-aux-saveurs-dhuile.html"&gt;Poivrons grillés aux saveurs d’huile d’argan&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-3494254365214641895?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/3494254365214641895/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/01/olej-arganowy-i-pieczona-papryka.html#comment-form' title='Komentarze (30)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3494254365214641895'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3494254365214641895'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2011/01/olej-arganowy-i-pieczona-papryka.html' title='Olej arganowy i pieczona papryka'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>30</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-8365113289035875133</id><published>2010-12-20T13:49:00.014+01:00</published><updated>2011-08-08T08:17:15.241+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bella Italia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dynia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Grzyby'/><title type='text'>Rigatoni z dynią Hokkaido i suszonymi borowikami</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color: #666666;"&gt;Zamknęłam pewien &lt;strong&gt;rozdział w życiu&lt;/strong&gt;. Mam nadzieję, że nowy szybko się otworzy. Pomimo stresu i niepewności cieszę się z podjętych decyzji. To takie małe usprawiedliwienie mojej nieobecności na blogu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym mam &lt;strong&gt;kota&lt;/strong&gt;. Dosłownie i w przenośni :)&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Balthus&lt;/strong&gt;, zwany również pieszczotliwie &lt;strong&gt;Gadziną&lt;/strong&gt;, jest z nami od miesiąca. Zapałał wielką miłością do Looko, który od początku zaakceptował nowego domownika praktycznie bez zastrzeżeń. Ze stoickim spokojem zezwala mu na obgryzanie ogona i wyjadanie z miski.&lt;br /&gt;Zdjęcia naszego zwierzyńca wkleję, gdy tylko uda mi się je zrobić. Zwierzyniec jest szybki, wykazuje niespożytą energię i pozowanie do zdjęć wcale go nie interesuje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo lubię połączenie słodkawej &lt;strong&gt;dyni&lt;/strong&gt; z &lt;strong&gt;grzybami&lt;/strong&gt;, nie tylko suszonymi. Na jesieni często robiłam sałatkę z pieczonej dyni, borowików oraz rukoli skropionej ostrym, balsamicznymi octem. To jedna z moich ulubionych sałatek.&lt;br /&gt;W weekend, w szale zakupów przedświątecznych, kompletnie zapomnieliśmy o zakupach spożywczych. W lodówce oprócz światełka znalazłam połowę zapomnianej dyni, śmietanę oraz alpejski ser &lt;strong&gt;Bettelmatt&lt;/strong&gt;*, który przywieliśmy z krótkiego wypadu za włoską granicę. Kluchy w spiżarni zawsze mam. Podobnie jak suszone grzyby. Tak powstał wczorajszy obiad. Kolorowy i banalnie prosty, ale jaki dobry. Gorąco polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ptesaupotimarronetbolets.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ptesaupotimarronetbolets.jpg" style="display: block; height: 367px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 550px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Rigatoni z dynią Hokkaido i suszonymi borowikami&lt;/strong&gt; – porcja dla 2 osób:&lt;br /&gt;200g makaronu rigatoni lub penne&lt;br /&gt;150ml słodkiej śmietanki&lt;br /&gt;100g sera Bettelmatt (&lt;em&gt;można zastąpić miękkim, dobrze rozpuszczającego się serem np. do raclette lub łatwiej dostępną Fontiną&lt;/em&gt;)&lt;br /&gt;½ średniej wielkości dyni Hokkaido&lt;br /&gt;2 garście suszonych borowików&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 łyżka klarowanego masła&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;czerwony pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Borowiki zalać szklanką gorącej wody i odstawić na 15 min. Ser zetrzeć na tarce z grubymi oczkami. Umytą i wydrążoną dynię pokroić w niewielką kostką. Czosnek obrać i posiekać. Delikatnie podsmażyć czosnek na maśle. Dodać dynie i smażyć, aż się przyrumieni i zacznie rozpadać. Następnie dorzucić namoczone grzyby wraz z wodą, w której się moczyły oraz śmietanę. Zmniejszyć ogień i gotować około 10 minut, aż sos trochę odparuje i zgęstnieje.&lt;br /&gt;W tym czasie ugotować makaron al dente. Odcedzić i dodać do gorącego sosu. Oprószyć startym serem i bardzo dokładnie wymieszać. Doprawić do smaku solą i czerwonym pieprzem. Natychmiast podawać&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Bettelmatt&lt;/strong&gt;, wyrabiany wyłącznie z surowego mleka krowiego, musi dojrzewać minimum 2 miesiące. Krowy spędzające lato na alpejskich halach na wysokości 1800m n.p.m., żywią się miedzy innymi marchwicą pospolitą (Ligusticum mutellina). To właśnie ta roślina odpowiedzialna jest za specyficzny smak, z którego słynie Bettelmatt. Do produkcji sera o tej nazwie mają prawo jedynie następujące hale alpejskie: Alpe Toggia, Alpe Kastel, Alpe Morasco, Alpe Vannino, Alpe Sangiatto, Alpe Pojana&lt;/em&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2011/01/rigatoni-au-potimarron-et-bolets-seches.html"&gt;Rigatoni au potimarron et bolets&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-8365113289035875133?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/8365113289035875133/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/12/rigatoni-z-dynia-hokkaido-i-suszonymi.html#comment-form' title='Komentarze (33)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8365113289035875133'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8365113289035875133'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/12/rigatoni-z-dynia-hokkaido-i-suszonymi.html' title='Rigatoni z dynią Hokkaido i suszonymi borowikami'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>33</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-1905785581210449765</id><published>2010-11-14T18:58:00.012+01:00</published><updated>2011-08-08T08:17:54.124+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wspólne gotowanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Maliny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Desery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Orzechy'/><title type='text'>Różowo-zielony deser pistacjowy</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color: #666666;"&gt;Moja garderoba jest smutna. Wszystko albo czarne albo szare, ewentualnie białe. Czasami trafi się coś w kolorze khaki lub ciemnego brązu. Nuda. Są jednak trzy wyjątki. Po pierwsze przepiękne klapki na bardzo wysokim obcasie w kolorze &lt;strong&gt;fuksji&lt;/strong&gt;. To była miłość od pierwszego wejrzenia! Kupiłam je lata temu i miałam na nogach dosłownie raz - na ślubie naszego najlepszego przyjaciela. BTW nadal pozostaje dla mnie tajemnicą jak w tamten sławetny dzień udało mi się zachować wszystkie zęby. Chylę czoła przed kobietami, które nabyły umiejętność poruszania się z wdziękiem i gracją na obcasie wyższym niż 3cm...&lt;br /&gt;Druga rzecz, to top, również w kolorze fuksji, którym obradowała mnie Mee May, przy okazji ślubu innej przyjaciółki. Po pól dnia szperania w garderobie, doszłam do wniosku, że nie mam co na siebie włożyć, więc na żaden ślub nie idę. Opcja „nie idę” nie wchodziła jednak w grę, bo byłam świadkiem. Z pomocą przybiegła Mee May z różowym czymś w rękach. Głucha na moje argumenty, że różowego nie noszę, kazała przymierzyć. Okazało się, że w kolorze fuksji nie tylko mi do nóg, ale i do twarzy ;)&lt;br /&gt;Trzecia rzecz została zakupiona jakiś miesiąc temu. Długo się wprawdzie wahałam pomna, że z różem mi nie po drodze, aż w końcu zrobiło się zimo i go zakupiłam. Wełniany różowo-szary szal. Przydaje się praktycznie codziennie :) Myślę, że limit rzeczy w różowym kolorze wyczerpałam na lata.&lt;br /&gt;W kuchni natomiast jest inaczej. Lubię połączenie &lt;strong&gt;różu z zielonym&lt;/strong&gt;, podobnie jak pomarańczowego z fioletowym. Miło nastrajają takie kolory. Nie nudzą się. Pewnie dlatego, że szybko znikają ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Mousseframboises-pistaches.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Mousseframboises-pistaches.jpg" style="display: block; height: 675px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 450px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Mus malinowo-pistacjowy o delikatnym różanym smaku&lt;/strong&gt;* – porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Mus malinowy&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;250g mrożonych malin&lt;br /&gt;40g cukru&lt;br /&gt;5 łyżek wody różanej&lt;br /&gt;2 listki żelatyny&lt;br /&gt;2-3 łyżki ubitego na sztywno białka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Krem pistacjowy&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;100g białej czekolady&lt;br /&gt;150ml słodkiej śmietanki &lt;em&gt;(minimum 25% tłuszczu)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;25g niesolonych pistacji bez skórki&lt;br /&gt;1 listek żelatyny&lt;br /&gt;2 łyżki limoncello&lt;br /&gt;otarta skórka z jednej cytryny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Oraz&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;biszkopty kocie języczki&lt;br /&gt;maliny i pistacje do przybrania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Na dnie 4 pucharków rozłożyć pokruszone biszkopty.&lt;br /&gt;Rozmrożone maliny zmiksować z cukrem i wodą różaną. Przetrzeć przez sitko.&lt;br /&gt;Namoczyć żelatynę w zimnej wodzie. Gdy zmięknie, odcisnąć i rozpuścić w rondelku z kilkoma kroplami przecieru z malin. Dodawać po trochu mus z malin do rozpuszczonej żelatyny, cały czas mieszają. Białko ubić na sztywno i dodać 2-3 łyżki do musu malinowego. Dokładnie wymieszać. Rozlać mus do pucharków i odstawić do lodówki, żeby się ściął.&lt;br /&gt;Przygotować krem pistacjowy. Zmiksować bardzo drobno pistacje. Dodać połowę śmietanki i ponownie zmiksować na jednolitą masę. Przełożyć do garnuszka, dodać resztę śmietany i delikatnie podgrzewać cały czas mieszając. Gdy śmietana zacznie wrzeć, zdjąć z ognia garnuszek i dodać pokruszoną białą czekoladę oraz namoczony listek żelatyny. Dokładnie wymieszać, żeby wszystko się rozpuściło. Dodać limoncello i otartą skórkę z cytryny. Ponownie wymieszać i odstawić, żeby krem przestygł. Dopełnić pucharki kremem pistacjowym i wstawić do lodówki na minimum 4-5 godzin.&lt;br /&gt;Przed podaniem udekorować malinami i pokruszonymi pistacjami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*Nie wierzyłam, że uda mi się załapać na &lt;strong&gt;Orzechowy Tydzień&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://mybestfood.blogspot.com/"&gt;Eli&lt;/a&gt;. Udało się, co niezmiernie mnie cieszy! Jestem strasznie przekorna i jak coś trzeba, to zazwyczaj zrobię wszystko, żeby się nie przyłączyć. Jednak Orzechowy Tydzień to jedyna z niewielu akcji pt. &lt;strong&gt;wspólne gotowania&lt;/strong&gt;, na którą czekam z niecierpliwością cały rok!&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: Petites verrines framboises-pistaches&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-1905785581210449765?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/1905785581210449765/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/11/rozowo-zielony-deser-pistacjowy.html#comment-form' title='Komentarze (39)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1905785581210449765'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1905785581210449765'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/11/rozowo-zielony-deser-pistacjowy.html' title='Różowo-zielony deser pistacjowy'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>39</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-1528045668430689016</id><published>2010-11-11T21:05:00.016+01:00</published><updated>2012-01-16T22:52:27.127+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia francuska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ziemniaki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Utylizacja resztek'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przyprawy z różnych stron Świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapiekanki'/><title type='text'>Zapiekanka Antoniego Parmentier</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color: #666666;"&gt;Niezaprzeczalnie dzięki &lt;strong&gt;Antoine Parmentier&lt;/strong&gt; Francuzi jedzą &lt;strong&gt;ziemniaki&lt;/strong&gt;. Jeszcze w latach 70-tych XVIII wieku uważano we Francji, że ziemniak jest dobry jako karma dla trzody chlewnej. Ludzie jeść go nie powinni, bo bywa trujący. Jednak dzięki staraniom pana Parmentier najpierw Ludwik XVI zaczął nosić kwiat ziemniaka w butonierce, co spowodowało, że na ziemniak w butonierce natychmiast zapanowała moda na królewskim dworze. Potem, pozostało już tylko przekonać do ziemniaka francuski lud. Sprytny Parmentier wpadł na szatański pomysł i nakazał królewskiej gwardii strzec eksperymentalnych upraw ziemniaków jedynie za dnia. Nocą kazał pozostawiać pola bez jakiekolwiek nadzoru. Jak się domyślacie miejscowa ludność natychmiast zaczęła się zaopatrywać na pozostawionych bez opieki polach. W ten oto sposób ziemniak wszedł na stałe do francuskiego jadłospisu :)&lt;br /&gt;Nie mam najmniejszego pojęcia czy to właśnie Antoine Parmentier wymyślił &lt;strong&gt;hachis Parmentier&lt;/strong&gt;, zapiekankę z resztek mięsa z rosołu i z ziemniaczango purée. Najprawdopodobniej zapiekanka została tak nazwana, ponieważ początkowo ziemniaki nazywano właśnie parmentier, od nazwiska ich popularyzatora.&lt;br /&gt;Hachis Parmentier pomimo tego, że nie należy do dań wykwintnych i jest zdecydowanie mało fotograficzne, co widać na załączonym zdjęciu, powraca często na nasz stół. Jest po prostu &lt;strong&gt;smaczne&lt;/strong&gt;. Najlepsze z zieloną sałatą skropioną ostrym sosem vinaigrette lub surówką z marchewki, natki pietruszki, oliwy i soku z cytryny.&lt;br /&gt;Jak już wspomniałam tradycyjne hachis Parmentier przygotowuje się z resztek &lt;strong&gt;mięsa z rosołu&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;ziemniaczanego purée&lt;/strong&gt;. Jest to jednak danie, które można interpretować na tysiące sposobów. Dlatego u nas, hachis parmentier to czasami coś w rodzaju gulaszu w sosie pomidorowym, który przekładam ziemniaczanym purée, albo potrawka z warzyw i ciecierzycy oraz wspomnianego już purée. Można też wykorzystać resztki pieczonego kurczaka, kaczki lub ryby. Ziemniaki polecam zastąpić purée z zielonego groszku, dyni, bobu, fasoli lub selera. Wystarczy popuścić wodze fantazji, a hachis parmentier nigdy się nie znudzi i nigdy nie będzie takie samo. Dziś zapraszam na wersję tradycyjną z egzotyczną nutą :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/HachisParmentier_2copie.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/HachisParmentier_2copie.jpg" style="display: block; height: 415px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 550px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Hachis Parmentier z egzotyczną nutą&lt;/strong&gt; – porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Farsz&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;400g resztek mięsa z rosołu &lt;em&gt;(tym razem wykorzystałam kawałek wołowiny i dwa udka z kurczaka)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;3 marchewki z rosołu&lt;br /&gt;kilka łyżek rosołu&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;1 łyżka oliwy&lt;br /&gt;2-3 łyżeczki massalé &lt;em&gt;(o massalé z wyspy Reunion pisałam już &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2008/11/pularda-w-miodowym-sosie.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;szczypta bądź dwie ostrej papryczki&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;czarny pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Purée ziemniaczane&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;1kg mącznych ziemniaków&lt;br /&gt;20g masła&lt;br /&gt;2-3 łyżki mleka&lt;br /&gt;szczypta gałki muszkatołowej&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;kilka płatków zimnego masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Cebulę obrać i grubo poszatkować. Delikatnie poddusić na oliwie. Mięso i marchewki drobno poszatkować. Dodać do cebuli i smażyć przez kilka minut. Doprawić do smaku massalé, solą, papryczkà i czarnym świeżo mielony pieprzem. Podlać kilkoma łyżkami rosołu i dusić kilka minut. Farsz powinien być wilgotny. Odstawić na bok.&lt;br /&gt;Obrane i umyte ziemniaki pokroić w niewielką kostkę. Ugotować w niewielkiej ilości wody. Odcedzić i rozgnieść widelcem lub przetrzeć za pomocą przecieraka do warzyw. Pod żadnym pozorem nie miksować, bo otrzymacie obrzydliwą klejącą papkę! Dodać masło i po jednej łyżce mleka. Purée nie powinno być ani za rzadkie ani za suche. Powinno mieć puszystą, aksamitną konsystencję. Doprawić do smaku solą i gałką muszkatołową.&lt;br /&gt;Naczynie do zapiekanek wysmarować masłem. Na dno wyłożyć połowę purée, następnie cały mięsny farsz wraz z sosem. Przykryć pozostałym purée. Wierzch oprószyć płatkami zimnego masła.&lt;br /&gt;Zapiekać w nagrzanym do 200°C piekarniku przez około 40 minut lub do momentu, gdy ziemniaki ładnie się przyrumienią. Podawać natychmiast.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS &lt;/strong&gt;: Hachis Parmentier avec une note exotique &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-1528045668430689016?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/1528045668430689016/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/11/zapiekanka-antoniego-parmentier.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1528045668430689016'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1528045668430689016'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/11/zapiekanka-antoniego-parmentier.html' title='Zapiekanka Antoniego Parmentier'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-6079757196951062746</id><published>2010-11-07T14:35:00.008+01:00</published><updated>2011-03-08T12:11:52.288+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapomniane Warzywa i Owoce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dynia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na śniadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słodkie Bułeczki'/><title type='text'>Dyniowo-cynamonowe bułeczki śniadaniowe</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Bułeczki zobaczyłam u &lt;a href="http://gotowaniecieszy.blox.pl/2010/10/Pumpkin-Knots.html"&gt;Kasi&lt;/a&gt; i od razu bardzo spodobał mi się ich wesoły, jesienny kolor. Przepis trochę mniej, bo jak dla mnie, był za mało wyrazisty. To jednak kwestia gustu, a jak wiadomo o gustach się nie dyskutuje ;) Pokombinowałam więc trochę i dostosowałam go, przepis oczywiście, nie gust, do naszych upodobań i tak powstały &lt;strong&gt;słodkie bułeczki cynamonowe&lt;/strong&gt;, mocno chrupiące dzięki dodatkowi kryształków &lt;strong&gt;cukru Candi&lt;/strong&gt;. Świetnie się sprawdziły na śniadanie z kwaśnymi powidłami własnej roboty lub dżemem z moroszki, prezentem z dalekiej północy. BTW donoszę, że właśnie wylizaliśmy ostatni słoik i nie ukrywam, że przydałaby się nowa dostawa...;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Dyniowo-cynamonowebuleczki_1.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Dyniowo-cynamonowebuleczki_1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dyniowo-cynamonowe bułeczki śniadaniowe&lt;/strong&gt; – z podanych proporcji wychodzi około 16 bułeczek:&lt;br /&gt;800g mąki&lt;br /&gt;50g białego cukru&lt;br /&gt;12g suchych drożdży &lt;em&gt;(używam drożdży Dr Oetkera)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;2 żółtka&lt;br /&gt;1 szklanka ciepłego mleka&lt;br /&gt;1 szklanka purée z dyni hokaido&lt;br /&gt;1/3 szklanki rozpuszczonego &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/04/zloto-na-talerzu.html"&gt;ghee&lt;/a&gt; &lt;em&gt;(można zastąpić masłem)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;półtorej łyżeczki grubo mielonego cynamonu&lt;br /&gt;100g kryształków cukru Candi Amber&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Oraz&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;3 łyżki gęstej śmietany&lt;br /&gt;1 żółtko&lt;br /&gt;2 łyżki cukru wymieszane z grubo mielonym cynamonem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Przegotować purée z dyni. Dynię dokładnie umyć. Przekroić na pół, wydrążyć i piec, przez około godzinę, w uprzednio nagrzanym do 180°C piekarniku. Po wyjęciu z piekarnika, pokroić dynię na kawałki i zmiksować lub przetrzeć przy pomocy przecieraka do warzyw. Podobno takie purée można pasteryzować. Wierze na słowo. U nas nigdy nie zostaje dłużej niż 2-3 dni ;)&lt;br /&gt;Przesiać mąkę, dodać wszystkie składniki, poza cukrem Candi. Wrabiać do momentu, aż wszystkie składniki się połączą - okoéo 10 minut. Jeżeli ciasto za bardzo się klei do rąk, można je delikatnie podsypać mąką i ponownie wyrobić. Ciasto powinno być śniące i sprężyste. Odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Gdy ciasto podwoi objętość, przebić i dodać kryształki cukru Candi i bardzo dokładnie wymieszać.&lt;br /&gt;Podzielić ciasto na 16 części. Z każdej części uformować długi wałeczek i w zależności od zdolności manualnych zrobić coś w rodzaju plecionej bułeczki... ;) Kasia radzi tak „&lt;em&gt;(...) na środku zawiązujemy supełek, a następnie wystające końce zawijamy - jeden pod spód, drugi na wierzch bułeczki i dociskamy do środka&lt;/em&gt;” Mnie nie sie nie udalo i bułeczki wyszył pokraczne, co w najmniejszym stopniu nie wpłynęło na ich smak :)&lt;br /&gt;Ułożyć bułeczki, w sporych odstępach na wyłożonych papierem do pieczenia blachach. Zostawić do ponownego wyrośnięcia – około 45minut.&lt;br /&gt;Żółtko rozbełtać ze śmietaną. Posmarować nim bułeczki i oprószyć cukrem wymieszanym z cynamonem.&lt;br /&gt;Piec w nagrzanym do 200°C piekarniku przez 20 minut, lub do momentu, gdy ładnie się zezłocą. a patyczek po nakłuciu będzie suchy. Studzić na kratce. Dobre nie tylko na ciepło :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/11/jai-vu-ces-petits-pains-la-courge-chez.html"&gt;Petits pains au potimarron et cannelle&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-6079757196951062746?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/6079757196951062746/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/11/dyniowo-cynamonowe-bueczki-sniadaniowe.html#comment-form' title='Komentarze (31)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/6079757196951062746'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/6079757196951062746'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/11/dyniowo-cynamonowe-bueczki-sniadaniowe.html' title='Dyniowo-cynamonowe bułeczki śniadaniowe'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>31</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-3135706897127259238</id><published>2010-10-24T22:15:00.013+02:00</published><updated>2011-02-16T21:27:16.609+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Migawki z podróży'/><title type='text'>Salone del Gusto 2010, Turyn</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Wracając, nocą przez zaśnieżone Alpy, do domu, Ptit Suisse stwierdził:&lt;br /&gt;- Za dwa lata znowu trzeba będzie pojechać do Turynu, a potem po sery do Beppino Occelli i wino...&lt;br /&gt;- Dlaczego? – zapytałam zaspanym głosem.&lt;br /&gt;- No jak to, dlaczego? Przecież właśnie narodziła się tradycja - &lt;strong&gt;Salone del Gusto&lt;/strong&gt;!&lt;br /&gt;Fakt, głupie pytania zadaję... z przejedzenia pewnie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_3.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 822px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Co dwa lata Turyn zamienia się w Mekkę smakoszy i łasuchów, którzy oblegają miasto w ciągu 5 dni trwania &lt;strong&gt;Międzynarodowego Salonu Smaku&lt;/strong&gt; organizowanego przez stowarzyszenie &lt;strong&gt;Slow Food&lt;/strong&gt;. Głównym założeniem stowarzyszenia i jednocześnie ruchu społecznego jest skupienie osób zainteresowanych ochroną tradycyjnej kuchni różnych regionów świata, a co za tym idzie upraw rolnych, nasion, zwierząt hodowlanych oraz metod prowadzenia gospodarstw charakterystycznych dla danych regionów.&lt;br /&gt;Stowarzyszenie Slow Food zostało założone przez Carlo Petrini, dziennikarza i krytyka gastronomicznego, w 1986. Nie bez powodu ruch narodził się w Włoszech, a dokładniej w Piemoncie, gdzie pokarm to nie tylko przyjemność, ale przede wszystkim kultura.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_12.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 368px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_12.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W trakcie trwania targów można spotkać niezliczoną ilość kucharzy, enologów, restauratorów, hodowców, producentów, rolników oraz ekspertów żywienia, którzy z uśmiechem na ustach opowiadają o swojej pasji.&lt;br /&gt;Salon odbywa się w 5 wielkich halach dawnej fabryki Fiata. W tym roku dwie największe hale zajęte były przez włoskie regiony. Jedna, mniejsza, mieściła pod swoim dachem międzynarodowych przedstawicieli ruchu Slow Food. Co tu dużo mówić, międzynarodowa hala nadal wypada dość blado przy włoskiej ofercie. Jestem jednak dobrej myśli, gdyż 4 lata temu wszyscy, za wyjątkiem Włochów, byli praktycznie niewidoczni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/PeppinoOccelli.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 824px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/PeppinoOccelli.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Salon wypełnia się zwiedzającymi o 11 rano, żeby zamkną swoje podwoje o godzinie 23. Dysponujemy więc, 12 godzinami, które spędzamy na degustowaniu, próbowaniu, jedzeniu, piciu i kupowaniu. Dobrze jest zaopatrzyć się w dużą torbę na kółkach, wygodne buty oraz preparat wspomagający trawienie... Zalecam też zrezygnować ze śniadania oraz nie rezerwować restauracji na kolację :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_11.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 822px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_11.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W czasie trwania festiwalu można uczestniczyć w płatnych warsztatach degustacyjnych – &lt;strong&gt;Laboratori del Gusto&lt;/strong&gt;, które odbywają się 4 razy dziennie w języku włoskim i angielskim. Możemy także przyjrzeć się pracy wielkich mistrów w czasie &lt;strong&gt;Teatro del Gusto&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;W tym roku postanowiliśmy dać jeszcze jedną szansę &lt;strong&gt;sycylijskim winom&lt;/strong&gt;. Niestety, warsztaty smaku utwierdziły naszą degustującą czwórkę w przekonaniu, że producenci sycylijskich win mają przed sobą jeszcze długą drogę do przebycia...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_13.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 823px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_13.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_14.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 823px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_14.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pierwszego dnia, późnym wieczorem trafiliśmy przypadkiem na degustacje &lt;strong&gt;piw&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;serów&lt;/strong&gt; oraz &lt;strong&gt;wyrobów cukierniczych&lt;/strong&gt; organizowaną przez &lt;strong&gt;region Piemontu&lt;/strong&gt;. Nie mieliśmy najmniejszej wątpliwości, że sery będą rewelacyjne. Ogromną niespodzianką była degustacja wspaniałych piw produkowanych w prowincji Cuneo. Natomiast nigdy nie podejrzewałam, że przyjdzie mi kiedyś napisać, że jadłam &lt;strong&gt;najlepsze panettone&lt;/strong&gt; na świecie. Tutaj małe sprostowanie - pomimo tego, że kocham miłością ślepą wszelkie ciasta drożdżowe, panettone nigdy nie przypadło mi do gustu, a jadłam ich w życiu kilka, przy czym niektóre uważane były przez znawców, za rewelacyjne. Mnie nie smakowały, bo za każdym razem wyczuwałam dziwny, chemiczny posmak...&lt;br /&gt;Gdy po 10 godzinach próbowania najróżniejszch smakołyków trafiłam na panettone z cukierni &lt;strong&gt;Le Delizie&lt;/strong&gt;* z Fassano, na jedzenie nie mogłam już patrzeć. Spróbowałam z rozpędu i… od razu zjadłam 3 ogromne kawałki i gdyby nie to, że musieliśmy już wracać do hotelu, na trzech bym nie poprzestała ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/LeDelizie.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 823px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/LeDelizie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;A teraz już zapraszam na spacer po &lt;strong&gt;Salonie Smaku 2010&lt;/strong&gt;, a ja... idę się odchudzać :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_10.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 823px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_10.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_8.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 824px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_8.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_7.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 823px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_7.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_2.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 821px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_4.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 822px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_4.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_5.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 824px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_5.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_6.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 824px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_6.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_9.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 823px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/SaloneDelGusto_2010_9.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;strong&gt;Le Delizie&lt;/strong&gt;, Pasticceria &amp;amp; Caffetteria&lt;br /&gt;Via Circonvallazione, 30&lt;br /&gt;12045 Fossano (CN)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;EN FRANCAIS: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/10/salone-del-gusto-2010-turin.html"&gt;Salone del Gusto 2010, Turin &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-3135706897127259238?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/3135706897127259238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/10/salone-del-gusto-2010-turyn.html#comment-form' title='Komentarze (39)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3135706897127259238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3135706897127259238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/10/salone-del-gusto-2010-turyn.html' title='Salone del Gusto 2010, Turyn'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>39</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-1081382949930835565</id><published>2010-10-06T20:06:00.008+02:00</published><updated>2011-03-04T18:13:54.568+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słodkie Tarty'/><title type='text'>Tarta dla cierpiących na brak czasu...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;Powrót do fabryki, po trzytygodniowym urlopie, wiąże się zazwyczaj ze zmęczeniem, irytacją i natrętną myślą, że coś takiego jak &lt;strong&gt;praca zawodowa&lt;/strong&gt; nie powinno istnieć. Bardzo proszę, &lt;strong&gt;praca dla przyjemność&lt;/strong&gt; jak najbardziej, ale z konieczności to już nie bardzo. Świat został bardzo źle pomyślany...&lt;br /&gt;Dlaczego po powrocie z wakacji zawsze mam wyrażenie jestem bardziej zmęczona niż przed wyjazdem? Jeszcze bardziej jestem na bakier z czasem, choć biorąc pod uwagę sytuację sprzed wakacji, wydaje się to nie możliwe. Wracam do ruiny i nie wiem, w co wsadzić ręce. Kończy się na tym, że nie wsadzam w nic, przyrzekając sobie, że zrobią wszystko następnego dnia. Następnego dnia jest tak samo jak poprzedniego, a mnie zaczynają zżerać wyrzuty sumienia. Bardzo nie lubię takiego stanu rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/tartefineauxpommes.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/tartefineauxpommes.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Tarta z jabłkami&lt;/strong&gt;* - porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;gotowy spód z ciasta francuskiego &lt;em&gt;(kwadratowy lub okrągły)**&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;3-4 duże szare renety lub jabłka boscop&lt;br /&gt;4-5 łyżki syropu z agawy &lt;em&gt;(można zastąpić miodem lub brązowym cukrem)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;wyciśnięty sok z 2 limonek&lt;br /&gt;grubo mielony cynamon&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzać do 160°C. Syrop z wymieszać z sokiem z limonki. Odstawić na bok.&lt;br /&gt;Ciasto rozłożyć, wraz z papierem do pieczenia, na blasze. Delikatnie naciąć ciasto nożem uważając jednocześnie, aby nie przeciąć ciasta na wylot, wzdłuż wszystkich boków. Dzięki temu powstanie rodzaj rantu.&lt;br /&gt;Jabłka ograć i wydrążyć gniazda. Pokroić na cieniutkie plasterki i ułożyć, tak żeby na siebie zachodziły, na cieście. Posmarować tartę połową mieszanki syropu z agawy i limonki. Oprószyć grubo mielonym cynamonem. Piec w nagrzanym piekarniku około 45 minut, aż jabłka i ciasto delikatnie się przyrumienią. W połowie pieczenia wylać na tartę i rozsmarować resztę syropu. Zjadać na ciepło lub na zimno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*tarta nie jest słodka. Takie najbardziej lubimy. Jeżeli wolicie słodsze ciasta, to należy zwiększyć ilość syropu, cukru bądź miodu.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;**jak ktoś ma za dużo czasu, to ciasto francuskie może zrobić sam. Ja, nawet gdybym miała go tyle, że nie wiedziałabym, co z nim zrobić, ciasta francuskie nie zrobię. To kupne, bez konserwantów, bardziej mi smakuje, przede wszystkim, dlatego, że obcieka zdecydowanie mniej tłuszczem niż to domowe ;)&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/11/tarte-fine-aux-pommes-et-sirop-dagave.html"&gt;Tarte fine aux pommes express...&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-1081382949930835565?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/1081382949930835565/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/10/tarta-dla-cierpiacych-na-brak-czasu.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1081382949930835565'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1081382949930835565'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/10/tarta-dla-cierpiacych-na-brak-czasu.html' title='Tarta dla cierpiących na brak czasu...'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-5692201478987915624</id><published>2010-09-30T20:14:00.043+02:00</published><updated>2011-03-05T23:14:12.886+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Migawki z podróży'/><title type='text'>2 tys km w 19 dni...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;...przejechane ze średnią prędkością 35km na godzinę... &lt;strong&gt;Kostaryka&lt;/strong&gt;, kraj wulkanów, deszczowych lasów i ciągnących się kilometrami pustych plaż. Ogromnych dziur na drogach, uśmiechniętych, przyjaznych ludzi, wielkich robali, jadowitych węży oraz zielonych żabek. Raj dla ornitologów, miłośników zwierząt, kawy jak również soczystych owoców. W Kostaryce przeprosiłam się z mango, jadłam całkiem dobre papaje i po raz pierwszy w życiu spróbowałam wspaniałych owoców &lt;strong&gt;gojawy&lt;/strong&gt;, w których zakochałam się od pierwszego kęsa. Stanęliśmy oko w oko z mrówkojadem oraz ostronosami białonosymi, wypatrywaliśmy śpiących leniwców, podążaliśmy śladami tapira, który nie chciał nam się pokazać i uciekaliśmy przed agresywnymi pekari. Spaliśmy u podnóża ciężko oddychającego wulkanu Arenal, zaliczanego do jednego z dziesięciu najaktywniejszych wulkanów na świecie. Kichnął nam na powitanie lawą wprawiając nas w osłupienie. Po takim przywitaniu męczyły mnie katastroficzne sny…&lt;br /&gt;Obserwowaliśmy żyjące na wolności małpy zastanawiając się, kto kim był bardziej zafascynowany. My nimi czy one nami ;) Wypłynęliśmy na poszukiwanie wielorybów. Pływało ich wokół nas kilkanaście. Nocą, na plaży, znakowaliśmy wielkie żółwie oliwkowe składające jaja. Wzruszający widok. Zostałam podziobana przez zakochaną papugę ara… Do snu kołysały nas swoimi krzykami małpy, a rano budził śpiew tukanów. W ciągu dnia musieliśmy do siebie mówić bardzo głośno, żeby przekrzyczeć ogłuszający chór cykad. &lt;strong&gt;Costa Rica… bogate wybrzeże&lt;/strong&gt;. Raj na ziemi! Na pewno jeszcze kiedyś tam wrócimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_01.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_01.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Kontakt...&lt;/strong&gt; - Curú National Wildlife Refuge, Península de Nicoya&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zdjęciu widać łapkę &lt;strong&gt;małpki z rodziny czepiakowatych&lt;/strong&gt;. To jedna z tych nieszczęśliwych małpek-zabawek, którą odebrano naturze i oswojono. Małpka po jakimś czasie dorosła i… znudziła właścicieli, więc się jej pozbyto wyrzucając ją z domu i tym samym skazująć na śmierć głodową… Taka oswojona małpka nie jest już w stanie wrócić do życia na wolności.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Curú National Wildlife Refuge&lt;/strong&gt;, na półwyspie Nicoya przygarnia takie udomowione małpki, starając się stworzyć im jak najlepsze warunki do życia w prawie naturalnych warunkach. W czasie naszego pobytu w rezerwacie, w zagrodzie znajdowało się kilku mieszkańców. O ile pozostałe miały nas głęboko w nosie, o tyle ta jedna, nie odstępowała nas na krok. Widać było, że bardzo jej jest potrzebny kontakt z człowiekiem. Gdy mnie zobaczyła, podbiegła do ogrodzenia i wyciągnęła łapki. Przesiedziałam tak z nią ponad pół godziny. Gdy odchodziłam, ona robiła wszystko, żeby mnie zatrzymać. Oczywiście spłakałam się ja bóbr…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_38.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_38.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Małpka z rodziny czepiakowatych&lt;/strong&gt; żyjąca na wolności - Parque Nacional Santa Rosa. Guanacaste&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_02.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 822px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_02.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Migawki z podróży&lt;/strong&gt; - Curú National Wildlife Refuge, Parque Nacional Volcán Arenal oraz Parque Nacional Volcán Rincón de la Vieja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_04.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_04.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Sajmiri wiewiórcza&lt;/strong&gt; - Parque Nacional Manuel Antonio&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_03.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 823px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_03.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Migawki z podróży&lt;/strong&gt; - Curú National Wildlife Refuge, Parque Nacional Corcovado oraz Parque Nacional Volcán Rincón de la Vieja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_06.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_06.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Arasari obrożny&lt;/strong&gt; - Parque Nacional Manuel Antonio&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_05.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 370px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_05.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Migawki z podróży&lt;/strong&gt; - Curú National Wildlife Refuge oraz Hacienda Barú&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_07.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_07.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Leniwiec trójpalczasty&lt;/strong&gt; - Parque Nacional Manuel Antonio&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Curú National Wildlife Refuge jest niezaprzeczalnie &lt;strong&gt;magicznym miejscem&lt;/strong&gt;. Miłośnicy przyrody, zwłaszcza ci o mocnych nerwach, znajdą tam dosłownie wszystko. Tropikalne lasy, porośnięte palmami plaże, strome, skalne urwiska, bagna oraz mangrowia. I niesamowita wprost ilość dzikich zwierząt.&lt;br /&gt;Do Curú dotarliśmy o zmierzchu. Wartownik powitał nas wiadomością, że na kolacje się nie załapaliśmy i że jeżeli jesteśmy głodni, to musimy wrócić Paquera. Potem zaprowadzili nas do naszej &lt;strong&gt;cabinas&lt;/strong&gt; i tutaj zaniemówiliśmy. Gdyby nie zmrok i zmęczenie po ciężkiej drodze, która właśnie przebyliśmy, to zapewne ucieklibyśmy stamtąd z krzykiem. Miałam już okazję spać w różnych miejscach – od tych najbardziej luksusowych po te najbardziej przerażające, jednak cabinas w Curú przegrywała nawet z noclegiem na dworcu Saint-Lazare w Paryżu, choć wtedy byłam przekonana, że gorzej być nie może. Zawsze może być gorzej. Lepiej zresztą też ;)&lt;br /&gt;Nasz „domek”, który stał na wspaniałej na plaży, składał się z sypialni, kuchni i łazienki oraz tysięcy przerażających robali, pająków i krabów, dla których wspomnienie po moskitierze nie było żadną przeszkodą… Zmęczenie wzięło jednak górę. Wysunęliśmy łóżko na środek pokoju i zgodnie stwierdziliśmy, że robimy sobie dzień dziecka. Umyjemy się następnego dnia w morzu, poczym o świcie opuścimy to urocze miejsce. W nocy spaliśmy bardzo źle, co chwila budzeni przez, spadające na nasz metalowy dach, orzechy kokosowe. O wschodzie słońca byliśmy gotowi do drogi. A potem zobaczyliśmy kapucynki, jelonki wirginijskie, dzięcioły, iguany, bazyliszki, szopy pracze oraz nieprawdopodobną ilość ptaków. Wykąpaliśmy się w morzu, zjedliśmy śniadanie i… zostaliśmy na kolejną noc :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_11.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_11.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Warzęcha różowa&lt;/strong&gt; - Curú National Wildlife Refuge, Península de Nicoya.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_35.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_35.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Kapucynka czarnobiała&lt;/strong&gt; - Curú National Wildlife Refuge, Península de Nicoya.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_19.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_19.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Karakara czarnobrzucha&lt;/strong&gt; - Curú National Wildlife Refuge.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_16.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_16.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Kapucynka czarnobiała&lt;/strong&gt; - Curú National Wildlife Refuge, Península de Nicoya.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_36.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_36.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Krab Halloween&lt;/strong&gt; - Curú National Wildlife Refuge, Península de Nicoya.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_20.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_20.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Ibis&lt;/strong&gt; - Curú National Wildlife Refuge, Penisula de Nicoya.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_07copie.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 368px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_07copie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Migawki z podróży&lt;/strong&gt; - Curú National Wildlife Refuge, Península de Nicoya.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_12.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 366px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_12.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Rzekotka czerwonooka&lt;/strong&gt; - Parque Nacional Volcán Arenal.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na &lt;strong&gt;rzekotkę czerwonooką&lt;/strong&gt; można natknąć się jedynie po zmierzchu. Jest to jedna z najbardziej popularnych żabek drzewnych zamieszkujących deszczowe lasy Ameryki Południowej i Środkowej. Na spotkanie z naszymi pierwszymi rzekotkami wyruszyliśmy w towarzystwie przewodnika bez pomocy, którego nigdy nie wiedzielibyśmy jak i gdzie ich szukać. Potem, gdy zapadały egipskie ciemności, a w pobliżu słychać było charakterystyczny jej rechot, natychmiast udawaliśmy się na poszukiwania. Rzechotki nie są trujące, ale mogą uczulać, dlatego jeżeli je dotykaliście, należy umyć bardzo dokładnie ręce.&lt;br /&gt;Powyższe zdjęcie zostało zrobione w wiwarium, w którym też stanęłam oko w oko z agresywną &lt;strong&gt;żararaką lancetowatą&lt;/strong&gt;. Na szczęście w warunkach naturalnych się nie spotkałyśmy. Ponieważ za żmijami, zwłaszcza agresywnymi, nie przepadam, to bardzo się takiego spotkania obawiałam. W efekcie czego, w czasie całego naszego pobytu w Kostarce zanim gdziekolwiek postawiłam nogę, to przyjrzałam się bardzo dokładnie każdej gałęzi czy patykowi, co doprowadzało do szału Ptit Suisse’a i wywoływało uśmiech na twarzach tubylców…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_37.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_37.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Wyjec&lt;/strong&gt; - Península de Nicoya&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_09.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 368px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_09.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Plaża&lt;/strong&gt; - Parque National Santa Rosa, Parc National Marino Ballena oraz Curú National Wildlife Refuge&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_27.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_27.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Ostronos białonosy&lt;/strong&gt; - Hacienda Barú&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_08copie.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 369px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_08copie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Migawki z podróży&lt;/strong&gt; - Curú National Wildlife Refuge oraz Parque Nacional Manuel Antonio&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_14.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 368px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_14.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Migawki z podróży&lt;/strong&gt; - Hacienda Barú, Puntarenas oraz Parque Nacional Volcán Rincón de la Vieja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_17.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 369px" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/CostaRica_17.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;strong&gt;Migawki z podróży&lt;/strong&gt; - Curú National Wildlife Refuge, Puntarenas oraz Parque Nacional Volcán Rincón de la Vieja&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróż, jak zwykle, od początku do końca zorganizowaliśmy sami. Gdyby kogoś z Was interesowały szczegóły lub potrzebowałby pomocy, jestem do dyspozycji :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cdn...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/10/2000-mille-kilometres-en-19-jours.html"&gt;2 mille kilometre en 19 jours...&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-5692201478987915624?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/5692201478987915624/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/09/2-tys-km-w-19-dni.html#comment-form' title='Komentarze (40)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/5692201478987915624'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/5692201478987915624'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/09/2-tys-km-w-19-dni.html' title='2 tys km w 19 dni...'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>40</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-4713215268771433980</id><published>2010-08-01T10:11:00.016+02:00</published><updated>2011-03-04T18:29:09.420+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta drożdżowe'/><title type='text'>Warkocze z budyniem waniliowym i jagodami</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Pierwszy weekend od bardzo dawna bez gości, bez wspinania się na szczyty i balowania do wczesnych godziny porannych. W ruinie zapanowała cisza. Niespotykana. Czasami tylko Looko, nasz labrador, śpiewa do Sugusa, królika mojej koleżanki, który przeprowadził się do nas pod nieobecności właścicieli. Sugus ma kompletnie w nosie Looko. Powiedziałabym nawet, że go ignoruje. Od czasu do czasu na niego potupie, zwłaszcza gdy Looko wyjada mu chrupki z miski. Natomiast warczy na mnie, gdy wieczorem chcę go zagonić do klatki. Słyszeliście kiedyś &lt;strong&gt;warczącego królika&lt;/strong&gt;?!? W pierwszym tygodniu pobytu w ruinie chciał popełnić samobójstwo przegryzając kabel od lampy. Z tęsknoty pewnie...&lt;br /&gt;Okazało się, że przez ostatnie tygodnie jakoś strasznie zaniedbaliśmy &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/11/o-ruinie-sow-kilka.html"&gt;ruinę&lt;/a&gt;. Z niechęcią spoglądam w strony sterty prasowania, świadoma, że już nie mam żadnej wymówki i że w końcu trzeba będzie zając miejsce przy desce. Daniel, nasz sąsiad, przywiózł nam dzisiaj 2 metry przestrzenne drzewa na opał, które trzeba zabezpieczyć na zimę... Dużo tego drzewa. Zabezpieczać będzie oczywiście Ptit Suisse ;)&lt;br /&gt;Rano kupiłam na targu &lt;strong&gt;jagody&lt;/strong&gt;. Piękne, malutkie, pachnące. Miałam ochotę na ciasto z jagodami. &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/08/najlepsze-jagodzianki-jakie-jadaam.html"&gt;Jagodzianek&lt;/a&gt; nie chciało mi się lepić. Poszłam na łatwiznę i nie żałuję ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Warkoczezbudyniemwaniliowymijagodami.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Warkoczezbudyniemwaniliowymijagodami.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Warkocze z budyniem waniliowym i jagodami&lt;/strong&gt;* – z podanych proporcji wychodzą 2 warkocze:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ciasto&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;550 g mąki&lt;br /&gt;100 g masła&lt;br /&gt;100 ml mleka&lt;br /&gt;125 ml śmietanki&lt;br /&gt;7 g suchych drożdży&lt;br /&gt;30 g cukru waniliowego&lt;br /&gt;3 żółtka&lt;br /&gt;otarta skórka z jednej cytryny&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Budyń waniliowy&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;250 ml mleka&lt;br /&gt;2 żółtka&lt;br /&gt;2 łyżki mąki ziemniaczanej&lt;br /&gt;3 łyżki cukru&lt;br /&gt;laska wanilii&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Oraz&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;2 łyżki śmietany&lt;br /&gt;1 żółtko&lt;br /&gt;300 g jagód&lt;br /&gt;cukier granulowany do posypania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Mleko zagotować. Dodać masło i poczekać aż się rozpuście. Mąkę przesiać. Dodać żółtka, przestudzone mleko z masłem, śmietanę, drożdże, cukier waniliowy, sól oraz startą skórkę z cytryny. Wyrobić na lśniące jedwabiste, ciasto. Zostawić do wyrośnięcia. Przebić i jeszcze raz zostawić do wyrośnięcia.&lt;br /&gt;W tym czasie przygotować budyń. Połowę mleka ubić z żółtkami, solą i mąką ziemniaczaną. Resztę mleka zagotować z cukrem i ziarenkami wanilii. Wlać mleko z żółtkami, zmniejszyć ogień i cały czas mieszając gotować do czasu, aż budyń zgęstnieje – powinien być bardzo gęsty. Zdjąć i zostawić do ostygnięcia. Do ostudzonego budyniu dodać umyte i bardzo dokładnie osuszone jagody. Wymieszać.&lt;br /&gt;Ciasto podzielić na dwie części. Każdą z część cienko rozwałkować na prostokąt. Na każdej rozłożyć połowę budyniu z jagodami zostawiając 3cm wolnego brzeg. Zrolować dość luźno ciasto i dokładnie skleić. Rozciąć wzdłuż, nie przecinając jednego końca. Rozcięte połówki zapleść ze sobą i dokładnie skleić drugi koniec. Ułożyć warkocze na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Zostawić do na około 20 minut do wyrośnięcia. Posmarować żółtkiem roztrzepanym ze śmietaną. Oprószyć cukrem granulowanym. Piec przez 30 min w nagrzanym do 180°C piekarniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;em&gt;Pomysł oraz obrazkową instrukcję obsługi jak zaplatać takie warkocze znalazłam na &lt;a href="http://www.domowe-wypieki.pl/"&gt;Domowe Wypieki&lt;/a&gt;. Reszta to już moja fantazja :)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANCAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/08/tresses-la-creme-vanille-et-myrtilles.html"&gt;Tresses à la crème vanille et myrtilles&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-4713215268771433980?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/4713215268771433980/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/08/warkocze-z-budyniem-waniliowym-i.html#comment-form' title='Komentarze (44)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4713215268771433980'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4713215268771433980'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/08/warkocze-z-budyniem-waniliowym-i.html' title='Warkocze z budyniem waniliowym i jagodami'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>44</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-2273236470201479282</id><published>2010-07-18T20:01:00.010+02:00</published><updated>2011-03-05T23:23:24.926+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lody i Sorbety'/><title type='text'>Agrestowo-kokosowe ciasto lodowe</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Jest gorąco i bardzo przyjemnie. Wieje miły wiaterek, słońce świeci. Na niebie nie widać nawet najmniejszej chmurki. Termometr wskazuje 25°C. Pogoda w sam raz na &lt;strong&gt;lody&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Wczoraj rano na targu kupiłam &lt;strong&gt;agrest&lt;/strong&gt;. Wczoraj wieczorem upiekłam &lt;strong&gt;biszkopt&lt;/strong&gt;. Dziś, przed spacerem z Looko, zrobiłam lody. Banalnie proste. Lody opakowałam* w biszkopt i tak powstało ciasto lodowe. Idealne zwłaszcza po godzinnym pluskaniu się w dość ciepłym jeziorze. Jeśli taka pogoda nadal się utrzyma znowu będziemy mieli meduzy w polodowcowym jeziorze. Malutkie, bo malutkie, ale jednak meduzy ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Agrestowo-kokosoweciastolodowe_1.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Agrestowo-kokosoweciastolodowe_1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Agrestowo-kokosowe ciasto lodowe&lt;/strong&gt; - porcja dla 6 osób:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Biszkopt&lt;/strong&gt; - forma o ø 20cm:&lt;br /&gt;100 g mąki&lt;br /&gt;70 g cukru pudru&lt;br /&gt;4 jajka&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Lody agrestowo-kokosowe&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;500 g agrestu&lt;br /&gt;150 ml mleka kokosowego&lt;br /&gt;80 ml syropu z agawy &lt;em&gt;(można zastąpić zwykłym cukrem)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;3 łyżki soku z cytryny&lt;br /&gt;3 łyżki malibu &lt;em&gt;(można zastąpić białym rumem)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Bita śmietana&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;200ml śmietanki&lt;br /&gt;1 łyżeczka cukru pudru&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki grubo mielonego cynamonu&lt;br /&gt;świeże owoce do przybrania - maliny, truskawki, czerwona porzeczka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Agrestowo-kokosoweciastolodowe_2cop.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Agrestowo-kokosoweciastolodowe_2cop.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Białka oddzielić od żółtek. żółtka utrzeć z cukrem pudrem na puszystą, biała masę. Dodać przesianą mąkę i bardzo dokładnie wymieszać. Białka ubić ze szczyptą soli na bardzo sztywną pianę. Piana powinna byś na tyle sztywna, że jeżeli przekręcicie do góry dnem miskę, w której się znajduję, to nie wypadnie. Jeżeli piana nie będzie odpowiednio ubiła, to biszkopt po portu nie wyjdzie - albo nie urośnie, albo opadnie.&lt;br /&gt;Dodać w 3 porcjach pianę do utartych żółtek i bardzo delikatnie wymieszać, żeby wszystkie składniki się połączyły. Przełożyć ciasto do formy wysmarowanej masłem i wysypanej mąką. Piec przez 35 minut w nagrzanym do 180°C piekarniku. Po upieczeniu zostawić w uchylonym piekarniku na około 5 minut. Studzić na kratce.&lt;br /&gt;W tym czasie przygotować lody. Agrest umyć i osuszyć. Oderwać oderwać ogonki i szypułki. Włożyć do garnka z grubym dnem, skropić sokiem z cytryn (jeżeli używacie cukru zamiast syropu z agawy, to właśnie teraz dodajcie go do agrestu). Przykryć i gotować na silnym ogniu przez 10 minut. Przetrzeć agrest przez sitko. Dodać syrop z agawy, mleko kokosowe oraz malibu. Zmiksować wszystko razem. Odstawić do lodówki na minimum godzinę, żeby masa się schłodziła. Zamrażać w maszynie do lodów według wskazań producenta. Jeżeli nie posiadacie maszyny do lodów, masę należy zamrażać w płytkiej foremce przez około 3 godziny, pamiętając o tym żeby w tym czasie zmiksować lody przynajmniej 3, a najlepiej 4 razy.&lt;br /&gt;Wyciąć środek** biszkoptu uważając, aby nie uszkodzić ścianek i dna. Przełożyć lody do wydrążonego biszkoptu. Przechowywać w zamrażalniku. Wyjąć tuż przed podaniem.&lt;br /&gt;Ubić śmietanę z cynamonem i cukrem pudrem. Wyjąć ciasto z zamrażalnika, obłożyć ubitą śmietaną i świeżymi owocami. Można oprószyć cukrem pudrem, mielonymi pistacjami lub wiórkami kokosowymi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*do podania lodów w ten sposób natchnął mnie post &lt;a href="http://kucharnia.blogspot.com/2010/07/co-ze-srodkiem-biszkoptu.html"&gt;Anny-Marii&lt;/a&gt;. Jak już pisałam, pomysł jest rewelacyjny! Jeszcze raz dziękuję :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;**środek zjedliśmy. Ze smakiem :)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/07/gateau-glace-aux-saveurs-de-groseilles.html"&gt;Gâteau glacé aux saveurs de groseilles à maquereau et noix de coco&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-2273236470201479282?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/2273236470201479282/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/07/agrestowo-kokosowe-ciasto-lodowe.html#comment-form' title='Komentarze (31)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2273236470201479282'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2273236470201479282'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/07/agrestowo-kokosowe-ciasto-lodowe.html' title='Agrestowo-kokosowe ciasto lodowe'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>31</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-4092548605652549878</id><published>2010-07-09T23:10:00.023+02:00</published><updated>2011-03-07T19:15:16.215+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bella Italia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aperitif'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Finger Food'/><title type='text'>Aquadelle we fryturze</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Weekend!&lt;br /&gt;Spędziłam dziś 45 minut w przegrzanym pociągu. Idę o zakład, że temperatura osiągnęła 40°C i wcale nie barwię kolorami, jak to ma w zwyczaju mówić Ptit Suisse. Miałam wrażenie, że mózg mi się ugotował. Na twardo. Marzyłam o jednej... no dobrze, dwóch rzeczach: zimnym prysznicu i kieliszku odpowiednio schłodzonego, białego wina. Na myśl, że wypadałoby przygotować coś do jedzenia, opuściły mnie resztki sił. Wyręczył mnie Ptit Suisse i przygotował w 5 minut iście &lt;strong&gt;królewską kolację&lt;/strong&gt;, którą zjedliśmy w naszym nadal niewykończonym ogródku. Poczułam się na wakacjach. Żyć nie umierać :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/aquadellefrite.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 500px; DISPLAY: block; HEIGHT: 742px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/aquadellefrite.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Aquadelle&lt;/strong&gt;* &lt;strong&gt;we fryturze&lt;/strong&gt; – porcja dla 2 osób:&lt;br /&gt;500 g aquadelli&lt;br /&gt;3 łyżki mąki&lt;br /&gt;2 cytryny&lt;br /&gt;1 łyżeczka morskiej soli&lt;br /&gt;szczypta chili&lt;br /&gt;olej do smażenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Aquadelle opłukać w zimnej wodzi. Osuszyć je bardzo dokładnie na papierowym ręczniczku. Oprószyć mąką. W garnku z grubym dnem rozgrzać olej. Smażyć partiami w głębokim oleju przez 2-3 minuty.&lt;br /&gt;Przekładać na talerz wyłożony papierowym ręczniczkiem, żeby odsączyć nadmiaru tłuszczu.&lt;br /&gt;Podawać gorące, oprószone morską solą, chili i skropione sokiem z cytryny. Nie zapomnieć o białym wytrawnym winie. Polecam szwajcarski Fendent de Vetroz 2009 :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/aquadellefrite_1.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 500px; DISPLAY: block; HEIGHT: 746px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/aquadellefrite_1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;*&lt;em&gt;&lt;strong&gt;aquadelle&lt;/strong&gt; - to nazwa regionalna, jak mnie poinformowała &lt;a href="http://kuchniapodwulkanem-anthony.blogspot.com/"&gt;Anthony&lt;/a&gt;. Chodzi o małe rybki, z rodziny aterynowatych, zwanych także Latterini capoccione lub Atherina boyeri. Czasami można między nimi znaleźć też rybki innego gatunku. Przygotowuję się je we fryturze i najczęściej podaje jako aperitif. Powinno się je zjadać w całości... Ja nie zjadam ;)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę Wam smacznego weekendu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/07/aquadelle-fritte.html"&gt;Aquadelle fritte&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-4092548605652549878?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/4092548605652549878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/07/aquadelle-we-fryturze.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4092548605652549878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4092548605652549878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/07/aquadelle-we-fryturze.html' title='Aquadelle we fryturze'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-5900665321878889355</id><published>2010-07-07T21:51:00.015+02:00</published><updated>2011-03-30T15:33:16.755+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Konfirury i Dżemy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przyprawy z różnych stron Świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kwiaty w kuchni'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zimowe zapasy'/><title type='text'>Rabarbarowa konfirura z kwiatami czarnego bzu i nepalskim pieprzem Tifda</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Czas znowu nabrał zawrotnej szybkości i pędzi jak szalony. Na nowo przywaliło mnie tysiące niezałatwionych spraw, a doba nie chce się wydłużyć i z uporem maniaka zamyka się w 24 godzinach. Dopiero, co był marzec i ciągnięcie zapałki o oto, które z nas wybierze kierunek tegorocznej wyprawy. Wygrałam ja i wcale nie oszukiwałam. Kierunek - wulkany, dżungla i plantacje kawy:) Kalendarz niezbicie udowadnia, że nastał lipiec i że zaraz trzeba będzie pakować plecaki, a zostało jeszcze tyle rzeczy do załatwienia...&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Rabarbar&lt;/strong&gt; już się skończył, a &lt;strong&gt;kwiaty czarnego bzu&lt;/strong&gt; przekwitły, a mnie właśnie się przypomniało, że zapomniałam o &lt;strong&gt;konfiturze&lt;/strong&gt;. Myślałam, że mi się uda zdążyć na czas. Oczywiście się nie udało... Może jednak przepis Wam się spodoba i zrobicie w przyszłym roku. Polecam, bo konfitura ma fajny, niespotykany smak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/konfiturazrabarbaruikwiatowczarnego.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 500px; DISPLAY: block; HEIGHT: 747px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/konfiturazrabarbaruikwiatowczarnego.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Rabarbarowa konfitura z kwiatami czarnego bzu&lt;/strong&gt;* &lt;strong&gt;i nepalskim pieprzem Tifda&lt;/strong&gt;** - około 5 słoiczków:&lt;br /&gt;1 kg rabarbaru&lt;br /&gt;500 g cukru&lt;br /&gt;15 kwiatów czarnego bzu &lt;em&gt;(można dodać więcej lub mniej)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;5 ziarnek pieprzu Tifda &lt;em&gt;(można zastąpić pieprzem seczuańskim, lub nie zastępować w ogóle)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;kieliszek białego, wytrawnego wina&lt;br /&gt;sok z jednej cytryny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Rabarbar dokładnie umyć, osuszyć i pokroić w 2-3 cm długości kawałki. Kwiaty bzu opłukać pod zimną wodą i zostawić do obcieknięcia. Oderwać kwiaty od łodyg. Wymieszać kwiaty z rabarbarem, skropić sokiem z cytryny i zasypać połową cukru. Przykryć i odstawić na około godzinę.&lt;br /&gt;Do garnka z grubym dnem wsypać pozostały cukier i zalać winem. Zagotować i dodać rabarbar z kwiatami i całym puszonym sokiem. Zagotować. Zmniejszyć ogień i gotować, od czasu do czasu mieszając około 20 minut. Rabarbar powinien zacząć się rozpadać, a sok gęstnieć. Przełożyć gorącą konfiturę do wyparzonych, czystych słoiczków. Do każdego słoiczka wrzucić po ziarenku pieprzu. Zamieszać, zakręcić i odstawić dnem do góry. Pasteryzować w piekarniku lub w garnku z gorącą wodą. Po otwarciu konfiturę przechowywać w lodówce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;em&gt;Inspirowałam się przepisem Christine Ferber z książki Le Larousse des confitures, Larousse, 2009&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;**&lt;em&gt;&lt;strong&gt;nepalski pieprz Tifda&lt;/strong&gt; posiada niesamowity zapach cytrusów, a w szczególności grejpfruta. Świetnie komponuje się z owocami oraz drobiem. Na zeszłorocznego Sylwestra przygotowałam z nim pasztet z kaczki. Smakował i nawet został zabrany na wynos ;)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/07/confiture-de-rhubarbe-fleures-de-sureau.html"&gt;Confiture de rhubarbe, fleures de sureau et poivre népalais Tifda&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/07/confiture-de-rhubarbe-fleures-de-sureau.html"&gt; &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-5900665321878889355?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/5900665321878889355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/07/rabarbarowa-konfirura-z-kwiatami.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/5900665321878889355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/5900665321878889355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/07/rabarbarowa-konfirura-z-kwiatami.html' title='Rabarbarowa konfirura z kwiatami czarnego bzu i nepalskim pieprzem Tifda'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-8645916099274904355</id><published>2010-06-16T18:29:00.014+02:00</published><updated>2011-03-08T11:58:30.270+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zimowe zapasy'/><title type='text'>Czosnek, jakiego nie znacie... oraz 10 zdjęcie :)</title><content type='html'>&lt;span style="color:#666666;"&gt;Podobno po 40-stce przestajemy trawić &lt;strong&gt;czosnek&lt;/strong&gt;. Mam nadzieję, że to głupota, jakich mało, bo na myśl, że został mi niecały rok, żeby cieszyć się czosnkiem, rozpacz mnie ogarnia. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Zupełnie nie mam pojęcia jak można nie lubić czosnku. Najwidoczniej można, Przykładem na to jest mój szef, który do dziś wypomina mi fondue, do którego Ptit Suisse wrzucił tylko 5 ząbków czosnku. Patrick nie wierzy i żyje w przekonaniu, że chciałam go otruć. Moje zapewnienia, że akurat wtedy nastawiona byłam do niego przyjacielsko, jakoś go nie przekonują. Też pomysł! Otruć czosnkiem!&lt;br /&gt;Przeglądając majowy numer Saveurs trafiłam na świetny przepis &lt;strong&gt;Alain Ducasse&lt;/strong&gt; na &lt;strong&gt;młody czosnek pieczony wolno w oliwie&lt;/strong&gt;. Zrobiłam. Spróbowałam i pobiegłam na targ po kolejną porcję czosnku. Zrobiłam zapasy, nie tylko na zimę. Już wiem, że świetnie sprawdza się w sałatkach z pieczonych warzyw. Można go rozgnieść i rozsmarować na pieczeni lub kanapce. Użyć do marynowania mięsa czy warzyw na grilla. Dodać do koziego serka, pasty z fasoli lub ciecierzycy. Możliwości jest wiele :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/ailconfit.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/ailconfit.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Młody czosnek wolno pieczony w oliwie&lt;/strong&gt; – z podanych składników wychodzi jeden słoiczek:&lt;br /&gt;3 główki młodego, różowego czosnku &lt;em&gt;(oczywiście można użyć innej odmiany)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;2 gałązki rozmarynu&lt;br /&gt;2 gałązki tymianku&lt;br /&gt;15 ziarenek czarnego pieprzu&lt;br /&gt;10 g gruboziarnistej, morskiej soli&lt;br /&gt;dobrej jakości oliwa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Podzielić czosnek na ząbki. Obrać ząbki z jedynie z najgrubszej, zewnętrznej skórki. Włożyć wszystkie garnuszka z grubym dnem, posolić, dodać ziarenka pieprzu, rozmaryn oraz tymianek. Zalać oliwą - oliwa powinna zakrywać całkowicie czosnek. Smażyć na małym ogniu przez około 45 minut. W czasie smażenia oliwa nie powinna gotować się, a jedynie delikatnie pyrlić. Zdjąć garnuszek z ognia i zostawić do ostygnięcia. Przełożyć ząbki czosnku, zioła i pieprz do wygotowanego słoiczka, zalać oliwą i dokładnie zamknąć. Przechowywać w ciemnym, chłodnym miejscu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/42245916_ZA20020520KNKrugerParkLion.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 300px; DISPLAY: block; HEIGHT: 443px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/42245916_ZA20020520KNKrugerParkLion.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze 10 zdjęcie, zabawa, do której zaprosiła mnie &lt;a href="http://zielenina.blogspot.com/"&gt;Zielenina&lt;/a&gt;. Zdjęcie zostało zrobione w kwietniu 2002 w Parku Krugera w RPA. Zdjęcie bardzo na czasie ;) Jak byście mieli ochotę udać się z nami w &lt;a href="http://www.pbase.com/zuga/south_africa"&gt;podróż po RPA&lt;/a&gt;, to serdecznie zapraszam! Do dalszej zabawy wciągam : &lt;a href="http://belgiaodkuchni.blogspot.com/"&gt;Miss Coco&lt;/a&gt; oraz &lt;a href="http://majanaboxing.blox.pl/html"&gt;Majanę&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ zarówno Majana jak i Miss Coco w zabawie już uczestniczyły, to próbuję dalej... i pałeczkę przekazuję &lt;a href="http://www.smaczniutkie.pl/"&gt;Ewie &lt;/a&gt;oraz &lt;a href="http://pistachio-lo.blogspot.com/"&gt;Lo&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/06/lail-comme-vous-ne-lavez-jamais-vu.html"&gt;L’ail comme vous ne l'avez jamais vu...&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-8645916099274904355?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/8645916099274904355/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/06/czosnek-jakiego-nie-znacie.html#comment-form' title='Komentarze (52)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8645916099274904355'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8645916099274904355'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/06/czosnek-jakiego-nie-znacie.html' title='Czosnek, jakiego nie znacie... oraz 10 zdjęcie :)'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>52</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-3994332387514010377</id><published>2010-06-01T20:05:00.012+02:00</published><updated>2011-03-08T16:51:10.255+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aperitif'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Finger Food'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ziarenka i spółka'/><title type='text'>Wytrawne pysie ze starym cheddarem, makiem i papryką</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Gdy byłam młoda i głupia, wydawało mi się, że &lt;strong&gt;ciasto na ptysie&lt;/strong&gt; jest najtrudniejszym ciastem na świecie. No, bo jak coś tak dobrego może być łatwe? Nie może.&lt;br /&gt;Potem podrosłam, co nie znaczy, że zmądrzałam i nadal tak mi się wydawało. Aż któregoś dnia, wzorem amerykańskiego prezydenta postanowiłam - &lt;strong&gt;Yes, I can!&lt;/strong&gt; Okazało się, że ciasto jest proste jak budowa cepa. Gdy emocje opadły, trochę się wkurzyłam, bo przecież od dawna mogłam je wyrabiać własnym sumptem, a tak, przez głupie przekonania, straciłam kilka ładnych lat bez ptysiów i innych eklerek. Z powyższej sytuacji wnioski wyciągnijcie sami...&lt;br /&gt;Potem, gdy poczułam się niepokonana, zaczęłam wyrabiać &lt;strong&gt;ptysie wytrawne&lt;/strong&gt;. Szał mnie ogarnął straszny i w rezultacie każda impreza stała pod znakiem słonych ptysi. A później, jak to zazwyczaj bywa, ptysie mi się znudziły i poszły w zapomnienie. Dziś mi się przypomniały. Chcecie ptysia?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/wytrawneptysie.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 500px; DISPLAY: block; HEIGHT: 333px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/wytrawneptysie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wytrawne pysie ze starym cheddarem, makiem i papryką&lt;/strong&gt; – wychodzi około 35 ptysi:&lt;br /&gt;150 g mąki&lt;br /&gt;120 g cheddara&lt;br /&gt;100 ml wody&lt;br /&gt;125 ml mleka&lt;br /&gt;90 g masła&lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;2 łyżki maku&lt;br /&gt;1 łyżeczka słodkiej papryki&lt;br /&gt;½ łyżeczki soli&lt;br /&gt;2 szczypty chili&lt;br /&gt;1 szczypta czarnego pieprzu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Cheddar pokroić w malutką kostkę. W rondlu z grubym dnem rozpuścić masło w wodzie wymieszanej z mlekiem i solą. Zagotować. Zdjąć z ognia i dodać, za jednym razem, całą przesianą mąkę. Dokładnie wymieszać przy pomocy drewnianej łyżki.&lt;br /&gt;Postawić ponownie rondel na niewielkim gazie i wyrabiać ciasto, przy pomocy drewnianej łyżki, przez około 3 minuty. Na dnie rondla powinna pojawić się przezroczysta powłoka z ciasta, a samo ciasto powinno stać się jedwabiste.&lt;br /&gt;Zestawić z ognia. Wbijać po jednym jajku, cały czas mieszając ciasto ww. łychą lub wspomóc się robotem na najwolniejszych obrotach (polecam to drugie, w sumienie roboty są od tego, żeby je używać ;)). Kolejne jajko wybić dopiero wtedy, gdy po poprzednim nie będzie śladu i ciasto będzie dokładnie wymieszane. Ciasto powinno być gęste i przy mieszaniu powinno się ciągnąć jak dobrze ubita piana z białek. Dodać ser, mak i paprykę, chili, pieprze i jak trzeba to jeszcze posolić – wszystko zależy od tego czy ser jest łagodny czy nie. Wymieszać ostatni raz.&lt;br /&gt;Na wyłożonej papierem do pieczenia blasze nakładać po łyżeczce ciasta zostawiąć kilku centymetrowe odstępy pomiędzy każdym ptysiem. Nie trzeba się bawić w formowanie kulek i tak wszystko rozleje się w piekarniku.&lt;br /&gt;Piec w nagrzanym do 200C piekarniku z termoobiegiem. Po 15 minutach zmniejszyć temperaturę do 180C i piec jeszcze 10 minut. Na 3 minuty przed końcem nie wyłączając piekarnika, uchylić drzwiczki. Studzić na kratce. Najlepsze są jeszcze ciepłe, choć na zimno też są niczego sobie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; Gougères au cheddar, pavot et paprika&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-3994332387514010377?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/3994332387514010377/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/06/wytrawne-pysie-ze-starym-cheddarem.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3994332387514010377'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3994332387514010377'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/06/wytrawne-pysie-ze-starym-cheddarem.html' title='Wytrawne pysie ze starym cheddarem, makiem i papryką'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-524911641874947422</id><published>2010-05-27T12:10:00.010+02:00</published><updated>2011-03-30T15:34:41.959+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Truskawki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Choco-Club'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przyprawy z różnych stron Świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słodkie Tarty'/><title type='text'>Truskawkowa tarta na kruchym cieście z dodatkiem prażonych, kakaowych ziaren</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;W ostatnią sobotę, po szybkiej wizycie na targu, gdzie wpadły nam w oko pierwsze, prawdziwe truskawki stąd, udaliśmy się do &lt;a href="http://www.ozepices.ch/"&gt;jaskini Ali-Baby&lt;/a&gt; w celu zorientowania się, co nowego słychać w świecie przypraw. Z przypraw nie kupiłam wprawie nic, za to pocieszyłam się świetną książką opowiadającą &lt;strong&gt;historię czekolady&lt;/strong&gt;* - ale ja lubię czytać takie książki!&lt;br /&gt;Kupiłam też &lt;strong&gt;cukier z cynamonem i backhousia citriodora&lt;/strong&gt;, zwaną po angielsku &lt;em&gt;lemon myrtle&lt;/em&gt; lub francusku &lt;em&gt;citron mirte&lt;/em&gt;. Nazwa wprowadza w błąd, bo ta australijska roślina należy wprawdzie do rodziny mirtowatych, jednak z cytryną nie ma nic wspólnego. Nazwali ją tak ze względu na jej aromat, wspaniały zresztą! Suszone i mielone liście backhousia citriodora posiadam i używam od dawna, nie tylko jako dodatek do deserów. Na cukier namówiłam mnie Młoda i dobrze, bo ma ładne opakowanie i nie trzeba się bawić w samodzielne wyrabianie mieszanki… Jednym słowem moje potrzeby estetyczne zostały zaspokojone, a lenistwo usprawiedliwione ;)&lt;br /&gt;Z kolei &lt;strong&gt;prażonych kakaowych ziaren&lt;/strong&gt; zażądał mój czekoladolubny małżonek. Pachną zabójczo, ale są pioruńsko gorzkie. Ptit Suisse’owi to jednak zupełnie nie przeszkadza i chrupie je do kawy… Nam przeszkadzało, więc postanowiłam wykorzystać je w ilościach śladowych :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/tartaztruskawkami.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/tartaztruskawkami.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Truskawkowa tarta na kruchym cieście z dodatkiem prażonych, kakaowych ziaren&lt;/strong&gt; – podłużna forma na tarty o długości 30 cm:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kruche ciasto:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;180 g mąki&lt;br /&gt;150 g serka homogenizowanego&lt;br /&gt;90 g zimnego masła&lt;br /&gt;10 prażonych, kakaowych ziaren rozbitych w moździerzu&lt;br /&gt;2 łyżki cukru&lt;br /&gt;1 żółtko&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Krem z serkiem mascarpone:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;zmodyfikowana wersja kemu &lt;a href="http://www.annaolson.ca/page/food___drink"&gt;Anny Olson&lt;/a&gt; z tarty rabarbarowej&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;100 g serka mascarpone&lt;br /&gt;100 ml śmietanki 35% zawartością tłuszczu&lt;br /&gt;50 g chudego serka homogenizowanego&lt;br /&gt;4 łyżeczki cukru z cynamonem i lemon myrtle &lt;em&gt;(można zastąpić 4 łyżeczkami cukru wymieszanymi z ½ łyżeczki cynamonu i lemon myrtle)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;2 łyżki białego cukru&lt;br /&gt;strata skórka z połowy cytryny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Oraz:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;500 g dojrzałych pachnących truskawek&lt;br /&gt;2 łyżeczki cukru z kawałkami cynamonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki ciasta szybko zagnieść i cienko rozwałkować. Wylepić formę i wstawić do lodówki na min. 30 minut. Piekarnik rozgrzać do 180°C. Ciasto ponakłuwać, przykryć papierem do pieczenia i wysypać ziarenka fasoli lub ciecierzycy. Piec przez 25 minut do momentu, aż nabierze złotego koloru. Po wyjęciu z piekarnika dokładnie ostudzić.&lt;br /&gt;Ubić razem serek mascarpone i serek homogenizowany, dodać cukier i ubijając na średnich obrotach dolewać śmietankę. Gdy masa zgęstnieje, dodać skórkę z cytryny, delikatnie wymieszać. Wyłożyć na zimny spód, przykryć folią i wstawić do lodówki na minimum 3 godziny. Przed podaniem umyć, osuszyć i pokroić na ćwiartki truskawki. Obłożyć nimi tartę i oprószyć cukrem z kawałkami cynamonu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;* &lt;em&gt;Mort Rosenbaum, Le chocolat ou le saga douce-amère du breuvage des dieux, Les éditions Noir sur Blanc, Montricher, 2008&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANCAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/05/tarte-aux-fraises-sur-une-pate-brisee.html"&gt;Tarte aux fraises sur une pâte brisée aux éclats de fèves de cacao grillées&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-524911641874947422?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/524911641874947422/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/05/truskawkowa-tarta-na-kruchym-ciescie-z.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/524911641874947422'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/524911641874947422'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/05/truskawkowa-tarta-na-kruchym-ciescie-z.html' title='Truskawkowa tarta na kruchym cieście z dodatkiem prażonych, kakaowych ziaren'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-4919600893500181934</id><published>2010-05-23T09:09:00.005+02:00</published><updated>2011-03-04T18:57:21.313+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bella Italia'/><title type='text'>Solone kapary w nagrodę :)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;&lt;strong&gt;Solne kapary&lt;/strong&gt; są jednym z podstawowych składników kuchni włoskiej. To one nadają specyficznego smaku &lt;strong&gt;spaghetti alla puttanesca&lt;/strong&gt;, są niezastąpionym składnikiem sycylijskiej &lt;strong&gt;caponaty&lt;/strong&gt; oraz sosu na bazie tuńczyka wchodzącego w skład &lt;strong&gt;vitello tonato&lt;/strong&gt;. Świetnie komponują się z &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2008/11/poranny-listopadowy-spacer-i-przesolony.html"&gt;dynią&lt;/a&gt;, wszelkimi rybami, jajkami oraz wzmacniają smak sosów do sałatek.&lt;br /&gt;Kapary, to nic innego jak &lt;strong&gt;pąki kwiatowe&lt;/strong&gt; krzewów kaparów ciernistych (łac. &lt;em&gt;Capparis spinosa&lt;/em&gt;). Świeżo zebrane pąki wkłada się do solanki lub octu, żeby pozbawić je gorzkiego smaku. Następnie przechowuje się je w oliwie, occie lub grubo mielonej morskiej soli. Te ostatnie właśnie, są moim zdaniem najlepsze. Mają osty smak i niesamowity aromat. Już kilka takich kaparów, dokładnie opłukanych z soli i dodanych na samym końcu do sosu pomidorowego zmienia nie do poznania jego smak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/solonekapary.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/solonekapary.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wszystkim pomysłodawcom oraz uczestnikom głosowania serdecznie dziękują za &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/05/wytrawny-cytrynowy-keks-ze-szparagami-i.html"&gt;wspólną zabawę&lt;/a&gt;. Okazało się, że najbardziej spodobała Wam się nazwa - &lt;strong&gt;wytrawny keks&lt;/strong&gt; - zaproponowana przez &lt;a href="http://tastycolours.blogspot.com/"&gt;Magdę&lt;/a&gt;. W drugiej kolejności Wasz wybór padł na &lt;strong&gt;foremkowiec&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://table-table.blogspot.com/"&gt;Polki&lt;/a&gt;. Na trzeciej pozycji znalazła się &lt;strong&gt;upstrzony&lt;/strong&gt; zaproponowany przez tajemniczych My. Bardzo proszę, żebyście przesłali mi mailem adresy, na które mogłabym wysłać obiecane słoiczki wypełnione solonymi kaparami :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze raz serdecznie dziękuję i pozdrawiam wszystkich odwiedzających :)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-4919600893500181934?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/4919600893500181934/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/05/solone-kapary-w-nagrode.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4919600893500181934'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4919600893500181934'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/05/solone-kapary-w-nagrode.html' title='Solone kapary w nagrodę :)'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-8973557628724789813</id><published>2010-05-16T10:59:00.009+02:00</published><updated>2011-03-07T18:57:08.398+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Azja na talerzu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Finger Food'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Naleśniki'/><title type='text'>Naleśniki mandaryńskie</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Lot z Hongkongu do Cebu trawa około dwóch godzin. Wystarczająco, żebym mogła obejrzeć cztery razy ten sam program kulinarny... po dwa razy w każdą stronę. Program był o chińskich technikach przygotowywania &lt;strong&gt;makaronów&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;naleśników&lt;/strong&gt;. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam jak przygotowuje się &lt;strong&gt;mandaryńskie naleśniki&lt;/strong&gt;. Od tamtej pory, ciągnie mnie też do Szanghaju, do pewnej knajpy, w której można spróbować niemalże wszystkich makaronów przygotowywanych w Chinach. Nie mam pojęcia czy kiedykolwiek tam dotrę, bo Chiny mimo wszystko bardziej mnie odpychają, niż przyciągają, ale to już zupełnie inna bajka...&lt;br /&gt;Kilka miesięcy temu, niedaleko mojego biura otwarto &lt;strong&gt;azjatycki market&lt;/strong&gt;. Można w nim kupić wszystko, a nawet jeszcze więcej, w tym moją ulubioną &lt;strong&gt;kaczkę po pekińsku&lt;/strong&gt;, której nigdy nie chce mi się samej przygotować. No i oczywiście wszystkie warzywa i owoce. Świeże.&lt;br /&gt;Po wizycie w markecie wyciągam wok i improwizuję, a czasami nawet przygotuję coś według przepisu. Rzadko, bo zawsze brakuje mi jakiegoś składnika, którego zapomniałam kupić ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/nalesnikimandarynskie-1.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 449px; DISPLAY: block; HEIGHT: 673px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/nalesnikimandarynskie-1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Naleśniki mandaryńskie&lt;/strong&gt; – z podanych składników wychodzi 8 podwójnych naleśników:&lt;br /&gt;240 g mąki pszennej&lt;br /&gt;około 250 ml wrzącej wody&lt;br /&gt;łyżeczka brązowego cukru&lt;br /&gt;olej sezamowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Mąkę przesiać do miski, dodać cukier i zalać wrzącą wodą. Wyrabiać przy pomocy robota do czasu, aż ciasto stanie się elestyczne i błyszczące. Wyrabiać można też ręcznie, pod warunkiem że nie boicie się poparzeń ;) Uformować kulkę, przełożyć ją do miski i przykryć folią spożywczą. Odstawić na 30 minut w ciepłe miejsce.&lt;br /&gt;Ciasto podzielić na części i uformować 16 kulek. Przykryć je ściereczką, żeby nie wysychały. Wyjmować po dwie kulki. Każdą spłaszczać i formować niewielkie placki. Obydwa placki smarować olejem sezamowym i sklejać posmarowanymi powierzchniami. Na oprószonej mąką powierzchni rozwałkować sklejone placki na jeden bardzo cienki placek o średnicy około 12-14 cm. Piec na suchej, bardzo mocno rozgrzanej patelni. Naleśnik powinien był mocno przypieczony. Odłożyć na talerz i przykrywać ściereczką. Postąpić w ten sam sposób ze wszystkimi naleśnikami.&lt;br /&gt;Mandaryńskie naleśniki podaje się do kaczki po pekińsku z sosem hoisin oraz dymką.&lt;br /&gt;Możecie jednak popuścić wodą fantazji i podać jej jako dodatek do pieczonych, zimnych mięs, różnych warzyw oraz fasoli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; Crêpes mandarins&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-8973557628724789813?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/8973557628724789813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/05/nalesniki-mandarynskie.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8973557628724789813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8973557628724789813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/05/nalesniki-mandarynskie.html' title='Naleśniki mandaryńskie'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-969615579381775112</id><published>2010-05-13T13:04:00.006+02:00</published><updated>2011-03-08T17:29:57.715+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szparagi'/><title type='text'>Fettucine z zielonymi szparagami, bazylią i natką pietruszki</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;W zeszłym roku przy okazji &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/05/co-zrobic-z-resztkami.html"&gt;utylizacji resztek&lt;/a&gt; wspomniałam o makaronie ze szparagami, bazylią i natką pietruszki. W tym roku Aga wywołała mnie do tablicy prosząc o przepis na to danie. W sezonie szparagowy jemy taki makaron często, żeby nie powiedzieć bardzo często. Jak każde kluchy, robią się same, a efekt za każdym razem nas zaskakuje. Polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/kluchyzeszparagmibazyliainatka.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 500px; DISPLAY: block; HEIGHT: 333px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/kluchyzeszparagmibazyliainatka.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Fettucine z zielonymi szparagami, bazylią i natką pietruszki&lt;/strong&gt; – dla 4 osób&lt;br /&gt;400 g makaronu fettucine &lt;em&gt;(tagliatelle, lub jak tym razem u nas mafalde)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;300 ml śmietany 20%&lt;br /&gt;1 pęczek zielonych szparagów&lt;br /&gt;1 pęczek bazylii&lt;br /&gt;1 pęczek natki&lt;br /&gt;1 garść dojrzałych pomidorków koktajlowych&lt;br /&gt;1 dymka&lt;br /&gt;1 łyżka masła klarowanego&lt;br /&gt;½ kostki z bulionu warzywnego&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo mielony czarny pieprz&lt;br /&gt;płatki parmezanu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Pomidorki umyć i pokroić na małe kawałki. Odstawić na bok.&lt;br /&gt;Szparagi umyć i osuszyć. Odłamać twarde końce i pokroić na centymetrowej długości kawałki. Główki odłożyć na bok. Dymką wraz ze szczypiorem poszatkować i poddusić na maśle, dodać kawałki szparagów i smażyć 2-3 minuty. Zalać śmietaną i dodać kostkę bulionową. Gotować na średnim ogniu około 10 minut. Dodać główki szparagów i gotować jeszcze 5 minut. Gdy połowa śmietany odparuje, dodać poszatkowaną bazylię i natkę. Doprawić do smaku i odstawić na boki.&lt;br /&gt;Ugotować fettucine w osolonej wodzie. Gdy będą jeszcze mocno al dente, odcedzić i przełożyć do sosu ze szparagami. Dokładnie wymieszać i podgrzać 2-3 minuty. Podawać oprószone płatkami parmezanu i kawałkami pomidorków.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; Fettucine aux asperges, basilic et persil plat &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-969615579381775112?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/969615579381775112/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/05/fettucine-z-zielonymi-szparagami.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/969615579381775112'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/969615579381775112'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/05/fettucine-z-zielonymi-szparagami.html' title='Fettucine z zielonymi szparagami, bazylią i natką pietruszki'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-7157176808842544444</id><published>2010-05-06T14:50:00.012+02:00</published><updated>2011-03-08T12:06:50.883+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Aperitif'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szparagi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wytrawne Keksy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Finger Food'/><title type='text'>Wytrawny, cytrynowy ”keks” ze szparagami i mały konkurs…</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Keks dobry na wszystkie okazje. Na ciepło podany z sałatą, może stanowić pełny posiłek. Świetnie się sprawdza w czasie pikników oraz w podróż zamiast kanapek. Można też pokroić keks na mniejsze kawałki i podać jako zakąskę do aperitifu.&lt;br /&gt;Przygodę z wytrawnymi keksami zaczęłam od przepięknie &lt;a href="http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,37540974,37540974.html"&gt;zielonego keksu z pesto i pistacjami&lt;/a&gt;. Od tamtej pory mocno zmodyfikowałam oryginalny przepis*. Zaczęłam eksperymentować z dodatkami, przyprawami oraz sposobem przygotowania. Wystarczy popuścić wodze fantazji, a za każdym razem będzie mieli okazję spróbować niby taki sam, a jednak zupełnie inny keks :)&lt;br /&gt;A teraz przejdźmy do &lt;strong&gt;konkursu&lt;/strong&gt; - to wytrawne ciasto nie ma nic wspólnego z tradycyjnym keksem, dlatego jego nazwa wprowadza w błąd. Ja używam nazwy &lt;strong&gt;cake&lt;/strong&gt;, która po prostu określa ciasto pieczone w keksówce. Zastanawiam się jak nazwać po polsku tego rodzaju wypieki i przyznam się szczerze, że nic sensownego nie przychodzi mi do głowy. Chętnie poznam &lt;strong&gt;Wasze pomysły&lt;/strong&gt;. Proponuję, abyśmy wspólnie wybrali, spośród wszystkich Waszych propozycji, najfajniejsza nazwę. Propozycję proszę wpisywać w komentarza do &lt;strong&gt;9 maja, do północy&lt;/strong&gt;. Potem zrobimy głosowanie. Trzech autorów, którzy uzyskają największą liczbę głosów, otrzyma w nagrodę słoiczki wypełnione &lt;strong&gt;solonymi kaparami&lt;/strong&gt;, bez których nie można się obejść we włoskiej kuchni. Zapraszam :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/kekszeszparagmi.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/kekszeszparagmi.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Wytrawny, cytrynowy keks ze szparagami&lt;/strong&gt; – 30 cm długości keksówka:&lt;br /&gt;200 g pszennej mąki&lt;br /&gt;100 g parmezanu&lt;br /&gt;70 g gruyère’a&lt;br /&gt;100 mleka&lt;br /&gt;50 ml oliwy&lt;br /&gt;2 żółtka&lt;br /&gt;1 opakowanie suszonych drożdży &lt;em&gt;(używam Dr. Oetkera)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;garść orzeszków pinii&lt;br /&gt;pęczek natki&lt;br /&gt;pęczek zielonych szparagów&lt;br /&gt;otarta skórka z jednej cytryny&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo mielony czarny pieprz&lt;br /&gt;szczypta ostrej papryki&lt;br /&gt;szczypta cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Cytrynę sparzyć i bardzo dokładnie umyć. Zetrzeć skórkę. Zetrzeć sery. Szparagi umyć i osuszyć. Odłamać twarde końce.&lt;br /&gt;Mąkę wymieszać z suchymi drożdżami i cukrem. Żółtka ubić z mlekiem i oliwą, połączyć z mąką. Dokładnie wymieszać. Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsca (około półtorej godziny). Dodać sery, skórkę z cytryny, orzeszki pinii i poszatkowaną natkę. Ponownie wymieszać. Doprawić do smaku. Keksówkę wysmarować masłem lub wyłożyć papierem do pieczenia. Wlać do formy 1/3 ciasta, ułożyć szparagi, przykryć kolejną warstwa ciasta i ponownie ułożyć szparagi. Przykryć resztą ciasta. Oprószyć orzeszkami pinii. Piec około 50 min w nagrzanym do 180°C piekarniku (do suchego patyczka)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*oryginalny przepis pochodzi z książki „Quiches, cakes &amp;amp; compagnie”&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; Cake aux asperges et citron&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-7157176808842544444?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/7157176808842544444/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/05/wytrawny-cytrynowy-keks-ze-szparagami-i.html#comment-form' title='Komentarze (27)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7157176808842544444'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7157176808842544444'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/05/wytrawny-cytrynowy-keks-ze-szparagami-i.html' title='Wytrawny, cytrynowy ”keks” ze szparagami i mały konkurs…'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>27</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-4561946462594993314</id><published>2010-05-01T12:28:00.010+02:00</published><updated>2011-03-08T17:29:50.001+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szparagi'/><title type='text'>Rigatoni, zielone szparagi i cytrynowe pesto</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Szybkie. Proste. Smaczne. W zasadzie na tych trzech słowach mogłabym zakończyć ten wpis. Dodam tylko, że przepis pochodzi z broszurki &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2008/06/poegnanie-szparagw.html"&gt;Betti Bossi&lt;/a&gt;, której tak początkowo niedowierzałam. Muszę przyznać, że można u niej znaleźć fajne przepisy na &lt;strong&gt;szparagi&lt;/strong&gt;. O reszcie trudno mi cokolwiek powiedzie, bo nie robiłam.&lt;br /&gt;Jeżeli chodzi o przepis oryginalny, to zupełnie pominęłam jeden składnik - groszek cukrowy, który zupełnie mi tutaj nie pasowały. Zamieniłam także sbrinz na parmezan. Reszta praktycznie bez zmian. Polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Penezzielonymiszparagamiicytrynowym.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Penezzielonymiszparagamiicytrynowym.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Rigatoni z zielonymi szparagami i cytrynowym pesto&lt;/strong&gt; – porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;500 g zielonych szparagów&lt;br /&gt;400 g makaronu rigatoni&lt;br /&gt;60 g parmezanu&lt;br /&gt;50 g orzeszków pinii&lt;br /&gt;starta skórka z jednej, najlepiej niepryskanej cytryny&lt;br /&gt;4 łyżki soku z cytryny&lt;br /&gt;garść natki pietruszki&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;czarny pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;Szparagi umyć, odłamać końce i pociąć na kawałki 3 cm długości. Główki odłożyć na bok.&lt;br /&gt;Zmiksować razem parmezan, orzeszki pinii, sól oraz sok z cytryny na gładką, kremową masę.&lt;br /&gt;Zagotować wodę, posolić i wrzucić makaron. Po około 6 minutach dodać kawałki szparagów. Po kolejnych 3 główki szparagów. Gotować jeszcze 3-4 minuty. Odcedzić makaron zachowując 2-3 łyżki wody. Przełożyć ponownie makaron do garnka, dodać pesto, skórkę z cytryny i natkę pietruszki. Podgrzać i dokładnie wymieszać. Podawać natychmiast.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polecam zastąpienie orzeszków pinii &lt;strong&gt;migdałami&lt;/strong&gt; bez skórki i dodanie świeżej &lt;strong&gt;bazylii&lt;/strong&gt; :)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/05/rigatoni-aux-asperges-vertes-et-pesto.html"&gt;Rigatoni aux asperges vertes et pesto au citron&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-4561946462594993314?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/4561946462594993314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/05/rigatoni-zielone-szparagi-i-cytrynowe.html#comment-form' title='Komentarze (26)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4561946462594993314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4561946462594993314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/05/rigatoni-zielone-szparagi-i-cytrynowe.html' title='Rigatoni, zielone szparagi i cytrynowe pesto'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>26</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-7455217148636034974</id><published>2010-04-25T19:19:00.007+02:00</published><updated>2011-03-30T20:46:07.033+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby'/><title type='text'>Pieczony pagrus z koprem włoskim</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Z &lt;strong&gt;koprem włoskim&lt;/strong&gt; było tak. Jeszcze 4 lata temu obchodziłam go szerokim łukiem. No sami powiedźcie, jak można lubić coś, co śmierdzi i zapewne smakuje anyżkiem? Nie można.&lt;br /&gt;4 lata temu przyglądałam się z ciekawością Monice chrupiącej &lt;strong&gt;fenkuł&lt;/strong&gt; skorpiony oliwą, octem balsamicznym i oprószony solą.&lt;br /&gt;- Chcesz?&lt;br /&gt;- Nie, nie lubię.&lt;br /&gt;- Jak to nie lubisz? – Monica zamarła z kawałkiem kopru nabitym na widelec. Fakt, Włoszce z krwi i kości trudno zrozumieć, że ktoś może nie lubić kopru włoskiego.&lt;br /&gt;- No nie lubię. Śmierdzi anyżkiem.&lt;br /&gt;- Zwariowałaś? Jakim anyżkiem? Masz. Spróbuj!&lt;br /&gt;Spróbowałam i... zjadłam cały talerz. Ależ to było dobre! Od tamtej pory fenkuł jadaliśmy głównie w sałatce z cykorią z Trevizo, pomarańczami i orzechami lub po prostu skropiony oliwa i oprószony solą. Pycha! W ostatni weekend podałam &lt;strong&gt;koper włoski na gorąco z białym winem i czosnkiem&lt;/strong&gt;*. Miał być dodatkiem do pieczonej ryby. Ryba była dobra, ale ten koper... :)&lt;br /&gt;Kupując koper włoski możecie trafić na bulwy o różniące się wyglądem. Jedne są podłużne i dość płaskie, drugie okrągłe i pękate. We Włoszech mówi się (nie mam pojęcia, ile jest w tym prawdy), że te pierwsze to &lt;strong&gt;fenkuł męski&lt;/strong&gt;, a drugie &lt;strong&gt;żeński&lt;/strong&gt;. Coś w tym jest, zwłaszcza jeżeli weźmiemy pod uwagą wygląd ;) I tak koper męski, który jest włóknisty i dość twardy o zdecydowanym smaku, należy poddawać obróbce cieplnej. Żeński, kruchy, w smaku odrobinę delikatniejszy i słodszy, świetnie nadaje się do jedzenia na surowo.&lt;br /&gt;Po raz pierwszy miałam okazję spróbować dziko rosnącą odmianę kopru - &lt;strong&gt;finocchietto selvatico &lt;/strong&gt;– w czasie naszych wakacji na &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2008/09/bella-sicilia-fauna-i-flora.html"&gt;Sycylii&lt;/a&gt;. Po dwóch tygodniach na tej przepięknej i deszczowej wyspie doszłam do wniosku, że chyba nie jedliśmy żadnego dania, które nie zawierałoby nasion, łodyg lub bulw kopru. Sycylijczycy dodają go dosłownie wszędzie. &lt;strong&gt;Dziko rosnący koper&lt;/strong&gt; ma zdecydowanie mocniejszy smak, który bardzo przypomina ten przeklęty anyżek. Dlatego należy używać go oszczędnie. W przeciwnym wypadku może kompletnie zdominować smak potrawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Pieczonypagrusikoperwloski.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 823px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Pieczonypagrusikoperwloski.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pieczony pagrus z koprem włoskim&lt;/strong&gt; – porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;2 całe, świeże pagrusy różowe, każdy po około 500g &lt;em&gt;(można zastąpić doradą)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;4 bulwy kopru włoskiego&lt;br /&gt;4 ząbki czosnku&lt;br /&gt;3 cytryny&lt;br /&gt;2 łodygi dziko rosnącego kopru* &lt;em&gt;(opcjonalnie)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka białego, wytrawnego wina&lt;br /&gt;garść ziaren kopru włoskiego&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Cytryny sparzyć i pokroić na plasterki. Czosnek obrać i drobno poszatkować.&lt;br /&gt;Koper włoski oczyścić i pokroić na plasterki. W garnku ogrzać łyżkę oliwy, dodać połowę poszatkowanego czosnku i smażyć kilka sekund. Dodać fenkuły i zalać białym winem. Gotować 10 minut. Rozłożyć na dnie naczynia, w którym będą piekły się ryby.&lt;br /&gt;Jeżeli mieliście pacha i kupiliście ryby nieoczyszczone, należy zagonić męża (syn, brata, ojca, wujka), żeby je wypatroszył i oskrobał z łusek.&lt;br /&gt;Ryby natrzeć solą. Wnętrze nadziać czosnkiem, 2-3 plasterkami cytryny, ziarnami oraz łodygami fenkułu. Naciąć boki i powkładać w nie plasterki cytryn. Ułożyć ryby na ugotowanym uprzednio koprze. Skropić oliwę, przykryć folią spożywczą i wstawić do lodówki na 2-3 godziny.&lt;br /&gt;Piec ryby w nagrzanym do 220°C przez około 30-40 minut. Czas pieczenia zależy od wagi ryb. Jeżeli macie wątpliwości, czy ryby są już gotowe, wystarczy sprawdzić widelcem, czy mięso jest białe i czy łatwo odchodzi od ości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;em&gt;gdybyście kiedyś, przy okazji podróży na Sycylię, trafili na dziko rosnący koper, polecam zrobienie odpowiednich zapasów i narwanie kilku dorodnych łodyg. Potem wystarczy pociąć je na 15 cm długości kawałki i zamrozić. Tak przygotowane łodygi świetnie się sprawdzają jako patyczki np. do szaszłyków :)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANAÇAIS:&lt;/strong&gt; Pagre au fenouil&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-7455217148636034974?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/7455217148636034974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/04/pieczony-pagrus-z-koprem-woskim.html#comment-form' title='Komentarze (38)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7455217148636034974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7455217148636034974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/04/pieczony-pagrus-z-koprem-woskim.html' title='Pieczony pagrus z koprem włoskim'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>38</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-1256782215038907814</id><published>2010-04-18T17:02:00.009+02:00</published><updated>2011-03-08T12:21:19.579+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Brunch'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przyprawy z różnych stron Świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Szparagi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na śniadanie'/><title type='text'>Jajka w kokilkach ze szparagami i szczawiem... na śniadanie :)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Tosty, croissanty oraz konfitura na śniadanie? Nie, dziękuję! Poproszę o jajka sadzone z bekonem, pomidora, ogórek kiszony i wielki kubek kawy z mlekiem.&lt;br /&gt;Nasi tutejsi znajomi patrzą z niedowierzaniem na nasze śniadania. W sumie trudno się dziwić, gdyż nasz poranny posiłek bardzo odbiega od tutejszych zwyczajów. Kawa, czekolada, tosty, dżem i ewentualnie jogurt, to zdecydowanie nie dla nas. Gdy mieszkałam w Paryżu, moją największą zmorą były tamtejsze śniadania. Wspaniałe, pachnące croissanty i brioszki, po zjedzeniu których nie mijało 30 minut, a mnie skręcało z głodu.&lt;br /&gt;Rano, w zależności od czasu jakim dysponujemy, na naszym stole pojawiają się omlety, niekoniecznie wytrawne, sery, od czasu do czasu suszone wędliny oraz różnego rodzaju pasty kanapkowe. I koniecznie pomidory, rzodkiewki oraz awokado. Ptit Suisse gdyby mógł, to codziennie jadłby wędzoną makrelę lub węgorza, co nawet dla mnie jest dużym przegięciem... ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Oeufcocotte_asperges_oseille.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Oeufcocotte_asperges_oseille.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jajka w kokilkach ze szparagami i szczawiem&lt;/strong&gt; – dla 2 osób :&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Przepis, nieco zmodyfikowany pochodzi ze strony &lt;a href="http://cuisine.elle.fr/elle/Elle-a-Table"&gt;Elle à table &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;2 duże, świeże jajka&lt;br /&gt;10 zielonych szparagów&lt;br /&gt;1 pęczek szczawiu&lt;br /&gt;garść listków bazylii&lt;br /&gt;2 łyżki kwaśnej śmietany &lt;em&gt;(15% zawartości tłuszczu) &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;2 łyżki startego parmezanu&lt;br /&gt;masło&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;biały pieprz&lt;br /&gt;papryczkę z Espelette&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie :&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Nagrzać piekarnik 200°C. Umyć i osuszyć szczaw oraz bazylię. Pociąć nożem lub nożyczkami i usmażyć na maśle. Obrać szparagi i pociąć na centymetrowej długości kawałki. Główki odłożyć na bok. Zblanszować szparagi w osolonej wodzie. Po 2 minutach dodać główki i gotować kolejną minutę. Zanurzyć szparagi w lodowatej wodzie i odstawić do obcieknięcia. Zachować kilka główek do dekoracji, resztę szparagów wymieszać ze szczawiem i bazylią. Doprawić do smaku.&lt;br /&gt;Wysmarować masłem kokilki, na dno każdej rozprowadzić łyżeczkę śmietany, delikatnie posolić i popieprzyć. Następnie rozłożyć szpinak ze szparagami. Wbić do każdej kokilki jajko uważając, aby żółtko się nie rozlało. Przykryć resztą śmietany, oprószyć parmezanem, udekorować główkami szparagów i oprószyć solą, pieprzem oraz papryczką.&lt;br /&gt;W naczyniu na zapiekanki ustawić kokilki, zalać do ¾ wysokości wrzącą wodą. Piec w kąpieli wodnej przez 10-12 minut. Podawać natychmiast po wyjęciu z piekarnika z kromkami opieczonego chleba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/04/toasts-croissants-et-confiture-au-petit.html"&gt;Oeufs cocotte aux asperges et à l'oseille… au petit déjeuner&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-1256782215038907814?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/1256782215038907814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/04/jajka-w-kokilkach-ze-szparagami-i.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1256782215038907814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1256782215038907814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/04/jajka-w-kokilkach-ze-szparagami-i.html' title='Jajka w kokilkach ze szparagami i szczawiem... na śniadanie :)'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-7194039266362401100</id><published>2010-04-14T22:16:00.009+02:00</published><updated>2011-03-07T19:06:40.968+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sosy i dipy'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Brunch'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Finger Food'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na śniadanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ziarenka i spółka'/><title type='text'>Żelazna bomba czyli pasta z zielonego groszku...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Czujecie się zmęczeni, a mino to wieczorem wiercicie się łóżku i nie możecie zasnąć? Macie problemy z koncentracją, pomimo wypijania litów kawy i zjadania kilogramów czekolady, czarnej oczywiści? Ruszacie się jak mucha w smole? Przebiegnięcie 50 metrów jest ponad Wasze siły? Wygląda na to, że za mocno balowaliście w czasie ostatnich tygodni albo możecie mieć problemy z poziomem &lt;strong&gt;żelaza&lt;/strong&gt; we krwi. W pierwszym przypadku mogę jedynie poradzić wstrzemięźliwość do czasu, aż organizm dojdzie do siebie. W drugim można poratować się &lt;strong&gt;żelazną bombą&lt;/strong&gt;. Nawet jak nie pomoże od razu, to przynajmniej będzie smacznie. Jeżeli natomiast nie chodzi ani o jedno ani o drugie, to nie zaszkodzi udać się do lekarza i pomęczyć go o odpowiednie badania.&lt;br /&gt;Żelazo znajduję się praktycznie wszędzie i... zazwyczaj w niewielkich ilościach. Na dodatek nasz organizm wchłania go jedynie 10%. Najlepiej przyswajalne żelazo znajduje się w produktach pochodzenia zwierzęcego. Żeby ułatwić wchłanianie żelaza należy spożywać je w towarzystwie &lt;strong&gt;witaminy C&lt;/strong&gt; oraz &lt;strong&gt;E&lt;/strong&gt; i nie popijać czarną herbatą, kawą, mlekiem ani winem. I jeszcze jedno. &lt;strong&gt;Szpinak&lt;/strong&gt; żelazo zawiera, ale wcale nie jakoś dużo, więc argument „&lt;em&gt;Jedz szpinak, to będziesz zdrowy&lt;/em&gt;” upada. Jedz, bo jest dobry. Żeby być zdrowym jedz &lt;strong&gt;zielony, suszony groszek&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;migdały&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;kaszę jaglaną&lt;/strong&gt; oraz &lt;strong&gt;quinoę&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Pastazzielonegogroszku.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 696px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Pastazzielonegogroszku.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pasta z zielonego groszku&lt;/strong&gt; - porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;200 g zielonego suszonego groszku &lt;em&gt;(można zastąpić świeżym, lub mrożonym, ale należy pamiętać, że pasta będzie zawierać zdecydowanie mniej żelaza)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;3 ząbki czosnku&lt;br /&gt;2 łyżki oleju lnianego tłoczonego na zimno&lt;br /&gt;1 łyżeczkę ziaren kuminu&lt;br /&gt;garść listków bazylii&lt;br /&gt;garść listków natki pietruszki&lt;br /&gt;sok z połowy cytryny&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo mielony czarny pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Zielony groszek namoczyć w zimnej wodzie. Po 12 godzinach odcedzi, przepłukać i zalać ponownie zimną wodą. Dodać obrane ząbki czosnku oraz kumin. Gotować na średnim ogniu przez około 45 minut. Odcedzić i zostawić do ostygnięcia. Zmiksować z pozostałymi składnikami. Polecam na kanapki. Świetnie się sprawdza na śniadanie, zwłaszcza w towarzystwie jajka na twardo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANCAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/04/besoin-de-fer-tartinade-de-petits-pois.html"&gt;Besoin de fer? Tartinade de petits pois cassés…&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/04/besoin-de-fer-tartinade-de-petits-pois.html"&gt; &lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-7194039266362401100?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/7194039266362401100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/04/zelazna-bomba-czyli-pasta-z-zielonego.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7194039266362401100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7194039266362401100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/04/zelazna-bomba-czyli-pasta-z-zielonego.html' title='Żelazna bomba czyli pasta z zielonego groszku...'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-3828917657361848424</id><published>2010-04-03T13:21:00.003+02:00</published><updated>2011-03-05T23:13:22.067+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupełnie nie na temat'/><title type='text'>Życzenia...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Nie ugotowałam ani jednego jajka. Nie upiekłam ani mazurka ani żadnej baby. Nie przygotowałam żurku, nie upiekłam białej kiełbasy. Święta w tym roku zbojkotowaliśmy. I wiecie, co? Bardzo mi z tym dobrze! Nareszcie mogę się wyspać i robić to, na co mam ochotę od dawna tzn. nic :)&lt;br /&gt;I tego właśnie Wam życzę... &lt;strong&gt;aby było tak, jak na to macie ochotę&lt;/strong&gt;. Z babami, mazurkami, białą kiełbasa lub bez. Za stołem uginającym się pod tradycyjnymi potrawami lub na leśnej wycieczce. Żeby jednak było spokojnie, zdrowo i z uśmiechem na ustach. Tak jak Wy tego chcecie, a nie inni ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Serdecznie pozdrawiam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Wielkanoc_2010.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Wielkanoc_2010.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-3828917657361848424?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/3828917657361848424/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/04/zyczenia.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3828917657361848424'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3828917657361848424'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/04/zyczenia.html' title='Życzenia...'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-2729515795288037851</id><published>2010-03-23T12:10:00.015+01:00</published><updated>2011-03-08T16:52:06.443+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Placki i Placuszki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Brunch'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przyprawy z różnych stron Świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Finger Food'/><title type='text'>Placuszki z ciasta ziemniaczenego ze szpinakiem i fetą</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Gdybym posiadała &lt;strong&gt;gofrownicę&lt;/strong&gt;, to nie mieściłabym się nie tylko w spodnie, ale także w drzwi. Dlatego gofrownicy nie mam i mieć nie będę. Nigdy. Gofry, z niewielką ilością &lt;strong&gt;dżemu truskawkowego&lt;/strong&gt; – takie są najlepsze, jadam nad morzem. Nawet 3 razy dziennie. Po powrocie się umartwiam.&lt;br /&gt;Gofrownicą został obdarowany, między innymi przez nas, bliski znajomy. W czasie ostatnich odwiedzin, znajomy został zmuszony, żeby w zaprezentować nam działający prezent. Jak się domyślacie zrobił &lt;strong&gt;gofry&lt;/strong&gt;, ale nie jakieś tam zwykłe, z dżemem, czy bitą śmietaną. Zrobił &lt;strong&gt;gofry wytrawne&lt;/strong&gt; z ciasta ziemniaczanego ze szpinakiem. Pyszne! Ja zmodyfikowałam nieco przepis i usmażyłam &lt;strong&gt;placuszki&lt;/strong&gt;. Na patelni :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec mała &lt;a href="http://ugotuj.to/przepisy_kulinarne/1,87978,7687096,Blog_tygodnia______et_si_vous_veniez_manger_chez_nous__.html"&gt;niespodzianka&lt;/a&gt; ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Plackizciastaziemniaczanegozeszpina.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Plackizciastaziemniaczanegozeszpina.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Placuszki z ciasta ziemniaczanego ze szpinakiem i fetą&lt;/strong&gt; – porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;300 g ziemniaków&lt;br /&gt;200 g mąki pszennej&lt;br /&gt;150 g liści świeżego szpinaku&lt;br /&gt;150 ml mleka&lt;br /&gt;100 ml kefiru&lt;br /&gt;100 g fety&lt;br /&gt;3 jajka&lt;br /&gt;1 spora cebula&lt;br /&gt;1 łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;1 łyżeczka czerwonego południowoafrykańskiego curry &lt;em&gt;(można zastąpić żółtym)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;gałka muszkatołowa&lt;br /&gt;ghee do smażenia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Ziemniaki ugotować w mundurkach. Cebulę pokroić w niewielką kostką i zrumienić na gorącym ghee. Liście szpinaku dokładnie opłukać i osuszyć. Fetę pokruszyć widelcem.&lt;br /&gt;Gorące ziemniaki obrać i przecisnąć przez praskę lub rozdrobnić widelcem. Dodać mąkę, jajka, przyrumienioną cebulę, mleko, kefir oraz proszek do pieczenia. Dokładnie wymieszać na gładkie ciasto Dodać fetę i liście szpinaku doprawić do smaku i ponownie dokładnie wymieszać. Smażyć na rozgrzany ghee.&lt;br /&gt;Placki są świetne na gorąco i na zimno. Odgrzewane na drugi dzień też są bardzo dobre.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS: &lt;/strong&gt;&lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/03/galettes-la-pate-des-pommes-de-terre.html"&gt;Galettes à la pâte des pommes de terre, épinards et feta&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-2729515795288037851?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/2729515795288037851/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/03/placuszki-z-ciasta-ziemniaczenego-ze.html#comment-form' title='Komentarze (42)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2729515795288037851'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2729515795288037851'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/03/placuszki-z-ciasta-ziemniaczenego-ze.html' title='Placuszki z ciasta ziemniaczenego ze szpinakiem i fetą'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>42</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-3426059210589256284</id><published>2010-03-18T09:17:00.011+01:00</published><updated>2011-03-08T17:25:05.520+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pomidory moja Miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na piknik'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Antipasti'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sałatki'/><title type='text'>Sałatka z pieczonymi pomidorkami, mozzarellą i tymiankiem</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Pomidory nie nudzą się nigdy. Pomidory są &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/07/pomidory-moja-milosc.html"&gt;zdrowe&lt;/a&gt; i powinno się je jeść &lt;strong&gt;codziennie&lt;/strong&gt;. My jemy. A Wy?&lt;br /&gt;Znam jednego takiego, co &lt;strong&gt;świeżych pomidorów&lt;/strong&gt; nie cierpi wręcz organicznie. Dla niego to &lt;strong&gt;śmiertelna trucizna&lt;/strong&gt;. Pecha ma chłopak, zwłaszcza jak do nas przyjeżdża. Rzadko bardzo i dlatego zawsze zapominam, że z pomidorami ma na bakier i to na stół wjeżdża coś pomidorowego. I wcale nie jest to podyktowane moją głęboko zakorzenioną złośliwością, o która niektórzy mogliby mnie posądzić ;) Na szczecie, po obróbce cieplnej pomidory nie zabijają i bywają nawet zjadliwe… No więc może i tym razem nie będzie tak źle ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/tomatesconfitesmozzarella-1.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 364px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/tomatesconfitesmozzarella-1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Sałatka z pieczonych pomidorków z mozzarellą i tymiankiem&lt;/strong&gt; – dla 4 osób&lt;br /&gt;1 kg pomidorków koktajlowych*&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;ocet balsamiczny&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;cukier&lt;br /&gt;kilka gałązek świeżego tymianku.&lt;br /&gt;małe kulki mozzarelli**&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzać do 120°C Pomidorki umyć i poprzekrawać na pół. Blachę wyłożyć papier do pieczenia, ułożyć pomidorki skórką w dół. Skropić oliwą i octem balsamicznym. Oprószyć odrobiną cukru, soli, pieprzu, poszatkowanym czosnkiem oraz listkami tymianku. Piec w nagrzanym piekarniku przez około półtorej godziny.&lt;br /&gt;Jeszcze ciepłe pomidory wymieszać z kulkami mozzarelli. Skropić sosem powstałym w trakcie pieczenia oraz oliwą. Doprawić do smaku. Podawać natychmiast z kromkami opieczonego chleba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;* polecam odmianę &lt;strong&gt;Olivetti&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;** jak kiedyś będziecie mieli okazję, to kupcie mozzarellę wyrabianą z &lt;strong&gt;mleka bawolic&lt;/strong&gt;. Nie da sią ukryć, że taka mozzarella jest zdecydowanie bardziej kaloryczna, ale smak i konsystencja pozwalają choć na chwilę zapomnieć o tych strasznych koloriach;)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;:... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-3426059210589256284?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/3426059210589256284/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/01/salatka-z-pieczonymi-pomidorkami-i.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3426059210589256284'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3426059210589256284'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/01/salatka-z-pieczonymi-pomidorkami-i.html' title='Sałatka z pieczonymi pomidorkami, mozzarellą i tymiankiem'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-3758590988413270027</id><published>2010-03-17T11:01:00.009+01:00</published><updated>2011-03-08T17:05:52.517+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Finger Food'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na śniadanie'/><title type='text'>Trochę inna pasta rybna...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;&lt;strong&gt;Liptauer&lt;/strong&gt;, tak powiedziała Quinoamatorka stawiając wielką miskę na stół. Liptauer, brzmi jakoś tak obco. Nic dziwnego, bo jak mnie poinformował wujek google, nazwa &lt;a href="http://www.seromaniacy.pl/seropedia/ser,Liptauer"&gt;liptauer&lt;/a&gt; pochodzi z niemieckiego regionu Liptov w Północnej Słowacji, który wchodził w skład Księstwa Austryjacko-Węgierskiego. Liptauer to ser twarogowy, podpuszczkowy, dojrzewający, ostry, wyrabiany z &lt;strong&gt;mleka owiec&lt;/strong&gt;. Nie ma skórki. Miąższ jest bez oczek. To bliski kuzyn słowackiego sera Šmirkás, węgierskiego Liptói Túró czy Körözött. Zawiera 45% tłuszczu.&lt;br /&gt;Pod tą samą nazwą wujek google wypluwa także przepisy na pasty kanapkowe na bazie &lt;strong&gt;bryndzy&lt;/strong&gt; oraz, niekiedy, anchois. Tylko skąd ja wezmę bryndzę? Quino zrobiła swoją pastę z twarogiem i makrelą. Ja poszłam o krok dalej i twaróg zastąpiłam &lt;strong&gt;świeżym kozim twarożkiem&lt;/strong&gt;. Pyszne! Jak jeszcze nigdy nie próbowaliście, to koniecznie musicie naprawić ten błąd. Tym bardziej, że z dostaniem brydzy nie będziecie mieli problemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Liptauerzmakrelacopie.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 500px; DISPLAY: block; HEIGHT: 333px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Liptauerzmakrelacopie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Liptaeur, rybna pasta&lt;/strong&gt; – dla 4 osób:&lt;br /&gt;250 g swieżego koziego twarożku&lt;br /&gt;1 wędzona makrela&lt;br /&gt;6 suszonych pomidorów&lt;br /&gt;2-3 plasterki pieczonej papryka &lt;em&gt;(lub konserwowej)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;2 kiszone ogórki &lt;em&gt;(lub korniszonów)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;2 łyżki kaparów&lt;br /&gt;½ pęczka natki pietruszki&lt;br /&gt;1 łyżeczka purée z papryczki Espelette &lt;em&gt;(lub jakieś innej łagodnej papryczki)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;1 mały ząbek czosnku&lt;br /&gt;1 mała cebula&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Dokładnie oczyścić makrelę z ości. Wymieszać z twarożkiem, dodać pokrojoną w niewielką kostkę paprykę, ogórki, suszone pomidory, kapary, cebulę, przeciśnięty przez praskę czosnek oraz poszatkowana natkę pietruszki. Doprawić do smaku i dokładnie wymieszać.&lt;br /&gt;Podawać z grzankami z wiejskiego chleba. Świetnie smakuje z plasterkami jajka na twardo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;U Quino znajdzie przepis na liptaeur w &lt;a href="http://kaszaprodzekt.blogspot.com/2010/02/liptauer-z-fasoli-czy-weganska-pasta.html"&gt;wersji wegetariańskiej&lt;/a&gt;. Zrobiłam i gorąco polecam!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-3758590988413270027?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/3758590988413270027/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/03/troche-inna-pasta-rybna.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3758590988413270027'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3758590988413270027'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/03/troche-inna-pasta-rybna.html' title='Trochę inna pasta rybna...'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-1231324733974086595</id><published>2010-03-10T11:29:00.008+01:00</published><updated>2011-03-04T18:48:17.907+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pomidory moja Miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bella Italia'/><title type='text'>Flaki po rzymsku</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;- Ma Pan &lt;strong&gt;flaki&lt;/strong&gt;? - zapytałam ostatnio naszego rzeźnika.&lt;br /&gt;- Flaki?!? Nie. Nikt nie kupuje. &lt;strong&gt;Niemodne są&lt;/strong&gt;... Po co Pani flaki? Przecież Pani podrobów nie jada.&lt;br /&gt;- Nie jadam. Za wyjątkiem flaków...&lt;br /&gt;- Eh ta dzisiejsza młodzież... - westchnął rzeźnik. Przez chwilę, zastanawiałam się czy ta młodzież to ja… W sklepie oprócz mnie nie było nikogo innego, więc drogą dedukcji doszłam do wniosku, że chodziło o mnie.&lt;br /&gt;- Jak Pani chce, to przygotuje na przyszły tydzień. Ile trzeba?&lt;br /&gt;- Tak ze 2 kilogramy, ale ja bym chciała takie już gotowe... tzn. takie, co nie śmierdzą. Przyjaciele przyjeżdżają, to im przygotuję &lt;strong&gt;flaki po rzymsku&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;- Nie ma sprawy. Pokroić?&lt;br /&gt;- Nie, dziękuję. Męża zagonię do roboty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Najpierw zagoniłam Ptit Suisse do krojenia. Potem zrobiłam flaki. Przyjaciele byli w niebo wzięci. Jeden poprosił, żebym wrzuciła przepis na bloga. Jak wiadomo, przyjaciołom się nie odmawia ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/tripealaromana.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/tripealaromana.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Flaki po rzymsku&lt;/strong&gt;* - zawsze za mało ;)&lt;br /&gt;2 kg oczyszczonych i obgotowanych flaków wołowych&lt;br /&gt;6 marchewek&lt;br /&gt;4 łodygi selera naciowego&lt;br /&gt;4 ząbki czosnku&lt;br /&gt;4 puszki pomidorów&lt;br /&gt;2 cebule&lt;br /&gt;2-3 listki laurowe&lt;br /&gt;1 kieliszek czerwonego wina&lt;br /&gt;1 łyżeczka ostrej papryki&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;rosół &lt;em&gt;(można zastąpić dobrym bulionem)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;kilka ziarenek czarnego pieprzu&lt;br /&gt;pęczek łagodnej mięty**&lt;br /&gt;spory kawałek dojrzałego parmezanu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Flaki umyć i pociąć w półcentymetrowej szerokości paski. W zależności od tego, w jakiem stanie znajdują się zakupione flaki, należy je 3-4 razy obgotować, za każdym razem dokładnie płucząc i zmieniając wodę. Flaki, które przygotował nasz rzeźnik, były oczyszczone i obgotowane. Pomimo tego obgotowałam je jeszcze jeden raz. Natura obdarzyła mnie bardzo silnie rozwiniętym zmysłem powonienia, co niekiedy bywa ogromnie uciążliwe...&lt;br /&gt;Cebulę i czosnek obrać. Grubo poszatkować. Wrzucić do dużego garnka z grubym dnem i delikatnie przyrumienić na oliwie. Dodać pokrojone w plasterki marchewki oraz łodygi selera naciowego. Chwile smażyć. Dodać odcedzone flaki. Zalać rosołem. Dodać pomidory wraz z sosem, czerwone wino, listki laurowy, paprykę oraz ziarenka pieprzu. Zagotować. Zmniejszyć ogień i gotować na małym ogniu przez około dwie i pół godziny od czasu do czasu delikatnie mieszając. Sos powinna odparować i zgęstnieć. Doprawić do smaku, wymieszać z poszatkowaną miętą. Podawać skropione oliwą i obficie posypane startym parmezanem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*z podanych proporcji wychodzi &lt;strong&gt;wielki gar&lt;/strong&gt;, który teoretycznie powinien zaspokoić pułk wojska. Nie łudzicie się jednak, bo 4 dorosłe osoby rozpracowują taki gar w ciągu 2 posiłków ;)&lt;br /&gt;Jak bym im się nie udało, wystarczy resztę zamrozić, jeżeli oczywiście flaki nie były uprzednio rozmrażane.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;**tradycyjnie do flaków po rzymsku dodaje się &lt;strong&gt;mentuccię&lt;/strong&gt;, czyli &lt;strong&gt;miętę polną&lt;/strong&gt; (&lt;em&gt;Mentha pulegium&lt;/em&gt;). W czasie każdego naszego pobytu w słonecznej Italii, znajdowaliśmy ją bez problemu w starożytnych ruinach. U nas trzeba pewnie szukać na polach, albo wysiać w domiczce, na balkonie lub ogródku. Rośnie jak głupia! Mentuccia, to odmiana o bardzo małych, okrągłych listkach. Charakteryzuje się delikatnym, lekko słodkim smakiem oraz przyprawiającym o zawrót głowy aromatem.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; …&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-1231324733974086595?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/1231324733974086595/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/03/flaki-po-rzymsku.html#comment-form' title='Komentarze (32)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1231324733974086595'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1231324733974086595'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/03/flaki-po-rzymsku.html' title='Flaki po rzymsku'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>32</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-4423198825473234090</id><published>2010-03-08T11:33:00.012+01:00</published><updated>2011-03-08T11:52:32.895+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dodatki do potraw'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ziarenka i spółka'/><title type='text'>Kasza manna à la polenta czyli... Kaszenta*</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Pomysłem na danie oraz nazwą &lt;strong&gt;kaszenta&lt;/strong&gt; rzuciła &lt;a href="http://kaszaprodzekt.blogspot.com/"&gt;Quinoamatorka&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Zabrakło mi właśnie &lt;strong&gt;polenty z kaszką gryczaną&lt;/strong&gt;, a ponieważ kiedyś zakupiłam w sklepie ze zdrową żywnością taką ni to kaszkę ni to mąkę gryczaną, to postanowiłam trochę pokombinować. Nie żebym nagle polubiła kaszę gryczaną. Tak jakoś mnie naszło na eksperymenty;) Jeżeli chodzi o ww. polentę, to przywożą mam ją nasi włoscy przyjaciele. Bardzo drobno zmielona kaszka kukurydziana wymieszana jest z równie drobno zmieloną kaszką gryczaną. Przynajmniej tak jest napisane na pudełku. Jak już wszyscy wiecie, kaszy gryczanej nie znoszę wręcz organicznie, ale taką polentę jadam. Ze smakiem nawet. Podobnie zresztą jak kaszankę ;) Podejrzewam, że z tej kaszki gryczanej w tej polecie wcale nie ma. Nie czuć jej w ogóle! To takich chwyt reklamowy i wszyscy się na nie go łapią ;)&lt;br /&gt;Rezultat eksperymentów wyszedł bardzo poprawny. Polecam gorąco, tym bardziej, że jak mi doniósł &lt;a href="http://aromatyczny.blogspot.com/"&gt;Micho&lt;/a&gt;, taką kaszkę można też znaleźć w rodzimych sklepach ze zdrową żywnością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/kaszamannaalapolentacopie.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/kaszamannaalapolentacopie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kasza manna à la polenta z czarną kapustą&lt;/strong&gt; – porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;800 ml wody&lt;br /&gt;300 g czarnej kapusty*&lt;br /&gt;160 g kaszy manny&lt;br /&gt;20 g kaszki gryczanej&lt;br /&gt;20 g masła&lt;br /&gt;30 g startej solonej ricotty &lt;em&gt;(można zastąpić świeżą lub nie dodawać w ogóle)&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;20 g startego parmezanu&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;oraz:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;wiórki zimnego masła&lt;br /&gt;wiórki parmezanu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Kapustę umyć i poszatkować. Zblanszować, przelać zimną wodą i odstawić do obcieknięcia.&lt;br /&gt;Kaszę manną wraz z kaszką gryczaną wmieszać i rozrobić w pół szklanki zimnej wody. Resztą wody zagotować, dodać kapustę, drobinę posolić. Wodę zagotować, dodać kaszą i cały czas mieszać, aż zgęstnieje. Dodać masło, parmezan i soloną ricottę. Dokładnie wymieszać. Doprawić do smaku.&lt;br /&gt;Można podawać od razu, oprószoną wiórkami parmezanu i masła. Można też przełożyć do naczynia żaroodpornego, wysmarowanego przekrojonymi ząbkami czosnku. Posypać wiórkami masła i parmezanu i zapiec w nagrzanym do 220°C piekarniku przez około 20 minut. W obu wersjach bomba :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*o &lt;strong&gt;cavolo nero&lt;/strong&gt; pisałam już &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2008/02/cavolo-nero-troch-inna-woska-kapusta.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt; oraz &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2008/03/ribollita-toscana.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Możecie ją bez problemu zastąpić &lt;strong&gt;jarmużem&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; …&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-4423198825473234090?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/4423198825473234090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/03/kasza-manna-la-potenta.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4423198825473234090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4423198825473234090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/03/kasza-manna-la-potenta.html' title='Kasza manna à la polenta czyli... Kaszenta*'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-2761181448144126037</id><published>2010-03-02T14:13:00.011+01:00</published><updated>2011-03-05T23:11:49.820+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupełnie nie na temat'/><title type='text'>Przepraszamy za usterki…</title><content type='html'>Sama nie wiem, co mnie dziś podkusiło. Na rozum padło? W każdym bądź razie zaczęłam się bawić kodem html… Niestety, gdy nieodpowiednie osoby znajdują się nagle w nieodpowiednim miejscu, takie zabawy kończą się jak widać na załączonym obrazku… Straciłam wszystkie gadżety oraz cześć Waszych komentarzy. Nad tymi pierwszymi będę musiała popracować. Te drugie może uda mi się odzyskać, bo Ptit Suisse mnie pociesza, że miesiąc temu zrobił backup postów i komentarzy.&lt;br /&gt;Póki co blog wygląda jak wyglądać &lt;strong&gt;absolutnie nie&lt;/strong&gt; powinien… Mam nadzieję, że szybko uda mi się zapanować na tym bałaganem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jestem wściekła! Gdybym mogła, to bym się pogryzła…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś, 5 marca, zakończyłam prace nad nowym wyglądem bloga.&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że podoba Wam się tak samo jak mnie... tzn. &lt;strong&gt;bardzo &lt;/strong&gt;;)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-2761181448144126037?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/2761181448144126037/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/03/przepraszamy-za-usterki.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2761181448144126037'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2761181448144126037'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/03/przepraszamy-za-usterki.html' title='Przepraszamy za usterki…'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-3867058275405427673</id><published>2010-02-22T22:24:00.025+01:00</published><updated>2011-03-08T12:21:51.233+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przyprawy z różnych stron Świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ziarenka i spółka'/><title type='text'>Pomarańczowe ciasto z kaszą manną, migdałami i kardamonem</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;To ciasto powstało z dwóch powodów. Po pierwsze w piątek po powrocie z fabryki, naszła mnie ochota na risotto. W trakcie szperania w spiżarni w poszukiwaniu torby z ryżem, spadło mi na głowę pudełko z kluchami, rozsypałam bułkę tartą oraz udało mi się zrzucić z najwyższej półki torebkę z cukrem. Torebka była oczywiście papierowa. Rezultat rzucania torbą możecie sobie wyobrazić... Bałagan (ekhem...) udało mi się zrobić tak skuteczny, że o polegnięciu na kanapie z książką w ręku mogłam zapomnieć. Wzięłam się za porządki w spiżarni... W piątek wieczorem! Czasami, dość rzadko, ogrania mnie niewytłumaczalny pęd do pracy. Dzięki ostatniemu napadowi ww. szaleństwa okazało się, że mam w zapasie 5 kg &lt;strong&gt;kaszy manny&lt;/strong&gt;. Sporo, jak na kogoś, kto kaszę mannę jada 2 razy do roku.&lt;br /&gt;Po drugie Ptit Suisse pojechał w sobotę na targ i wrócił z 10 kilogramami &lt;strong&gt;pomarańczy&lt;/strong&gt;. Na szczęście nie poprzestał tylko i wyłącznie na pomarańczach i kupił także pomidory, zieloną pietruszkę i marchewkę. W przeciwnym razie umarlibyśmy z głodu... W tym momencie Ptit Suisse zaoponował cyt: „Nie można umrzeć z głodu mając 10 kilo pomarańczy!”. Zgadza się. Nie można ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/ciasto_kaszamanna_migdalycopie.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/ciasto_kaszamanna_migdalycopie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pomarańczowe ciasto z kaszą manną, migdałami i kardamonem&lt;/strong&gt;* - forma o ø 23cm:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ciasto:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;200 g kaszy manny&lt;br /&gt;150 g cukru&lt;br /&gt;150 ml mleka&lt;br /&gt;100 g zmielonych migdałów&lt;br /&gt;4 jajka&lt;br /&gt;3 łyżki masła migdałowego** &lt;em&gt;(lub masła)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;otarta skórka z dwóch pomarańczy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Syrop:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;150 g cukru pudru&lt;br /&gt;wyciśnięty sok z dwóch pomarańczy&lt;br /&gt;wyciśnięty sok z jednej cytryny&lt;br /&gt;5 ziarenek zielonego kardamonu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Mleko zagotować i gorącym zalać kaszę mannę. Wymieszać, przykryć i odstawić do ostygnięcia na 30 minut.&lt;br /&gt;Pomarańcze sparzyć i osuszyć. Zetrzeć skórkę i wycisnąć sok. Odstawić na bok.&lt;br /&gt;Żółtka oddzielić od białek. Żółtka utrzeć z cukrem na puszystą masę. Dodać migdały, kaszę mannę, masło migdałowe, proszek do pieczenia, skórkę z pomarańczy. Dokładnie wymierzać.&lt;br /&gt;Białka ubić ze szczyptą soli na sztywną pianę. Dodać do ciasta i bardzo delikatnie wymieszać.&lt;br /&gt;Ciasto przełożyć do wysmarowanej masłem i oprószonej mąką formy. Piec w nagrzanym do 170°C piekarniku przez 40 minut (do suchego patyczka).&lt;br /&gt;Sok z pomarańczy i cytryny wymieszać z cukrem. Dodać rozłupane ziarenka kardamonu. Zagotować. Zmniejszyć ogień i gotować aż 1/3 odparuje i syrop zacznie się lepić do łyżki.&lt;br /&gt;Wyjąć ciasto z piekarnika. Ponakłuwać wykałaczką i nasączyć gorącym syropem. Odstawić do całkowitego ostygnięcia. Podawać z plasterkami pomarańczy i/lub bitą śmietaną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*całkiem przypadkiem udało mi się zrobić ciasto przypominające babkę piaskową, za którą nb nigdy nie przepadałam. Tutaj jej piaskowa konsystencja jakoś mniej mi przeszkadzała ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;**do kupienia w sklepach ze zdrową żywnością. &lt;strong&gt;Masło mogdałowe&lt;/strong&gt; można też przygotować samemu, na przykład według, wskazówek &lt;a href="http://kaszaprodzekt.blogspot.com/2010/01/maso-migdaowe.html"&gt;Quinoamatorki &lt;/a&gt;:)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;I na koniec prośba&lt;/strong&gt;: będę ogromnie wdzięczna jeżeli zechcecie podzielić się ze mną Waszymi &lt;span style="color:#666666;"&gt;przepisami na wykorzystanie &lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;kaszy manny&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;.&lt;/span&gt; Jakoś muszę zutylizować te wojenne zapasy kaszy. Obiecuję, że wypróbuję każdy przepis i zamieszczę na blogu :)&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/03/gateau-la-semoule-de-ble-amandes.html"&gt;Gâteau à la semoule de blé, amandes, oranges et cardamome verte&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-3867058275405427673?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/3867058275405427673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/02/pomaranczowe-ciasto-z-kasza-manna.html#comment-form' title='Komentarze (47)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3867058275405427673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3867058275405427673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/02/pomaranczowe-ciasto-z-kasza-manna.html' title='Pomarańczowe ciasto z kaszą manną, migdałami i kardamonem'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>47</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-860278771969112736</id><published>2010-02-01T21:55:00.011+01:00</published><updated>2011-03-08T17:01:12.680+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia francuska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bella Italia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ziarenka i spółka'/><title type='text'>Bœuf, czerwone wino, kremowa polenta oraz zimowe krajobrazy</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Prawie &lt;strong&gt;bœuf bourguignon&lt;/strong&gt;, rozsławiony ostatnio przez film &lt;em&gt;Julie &amp;amp; Julia&lt;/em&gt;. I słusznie, bo dobry jest bardzo. Taki gulasz wołowy w czerwonym winie robię odkąd pamiętam. Czasami bliżej mu, czasami zdecydowany dalej do pierwowzoru. Chyba jeszcze nigdy nie udało mi się skrupulatnie trzymać tradycyjnego przepisu. Zawsze coś zmieniam. Gulasz jednak smakuje świetnie, zwłaszcza po powrocie z &lt;strong&gt;długiego, zimowego spaceru&lt;/strong&gt; w czasie, którego przez 3 godziny brnęliśmy po kolana w śniegu.&lt;br /&gt;Tym razem było bez koncentratu pomidorowego, który zastąpiłam puszką pomidorów koktajlowych. I nie było pieczarek, bo pieczarki mi tutaj zupełnie nie podchodzą. Zamiast bagietki była &lt;strong&gt;polenta&lt;/strong&gt;. Ta najgrubiej mielona. &lt;strong&gt;Kremowa&lt;/strong&gt;. Z łychą serka mascarpone. Oraz z sosem i warzywami. Bœuf może nie istnieć. Ja poproszę &lt;strong&gt;tylko &lt;/strong&gt;o polentę z sosem!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/beufauvinrouge.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/beufauvinrouge.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Moja wersja bœuf bourguignon&lt;/strong&gt; – porcja dla 4 zgłodniały osób&lt;br /&gt;1 kg mięsa wołowego pokrojonego w kostkę (&lt;em&gt;4x4cm&lt;/em&gt;)*&lt;br /&gt;4 marchewki&lt;br /&gt;2 czerwone cebule&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 puszka pomidorków koktajlowych&lt;br /&gt;500 ml czerwonego, wytrawnego wina (&lt;em&gt;rodem z Burgundii oczywiście&lt;/em&gt;;))&lt;br /&gt;2 łyżki mąki,&lt;br /&gt;250 ml esencjonalnego bulionu&lt;br /&gt;4 gałązki tymianku&lt;br /&gt;2 liski laurowe&lt;br /&gt;1 gałązka rozmarynu&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy&lt;br /&gt;½ łyżki masła&lt;br /&gt;odrobina soli&lt;br /&gt;kilka ziarenek pieprzu&lt;br /&gt;szczypta cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Polenta&lt;/strong&gt;**:&lt;br /&gt;półtora litra wody&lt;br /&gt;250 g mąki kukurydzianej grubo mielonej&lt;br /&gt;30 g startego parmezanu&lt;br /&gt;1 łyżka masła&lt;br /&gt;2 łyżki serka mascarpone&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Cebule, czosnek oraz marchewki obrać. Cebule pokroić w piórka, marchewki w plasterki. Czosnek poszatkować.&lt;br /&gt;W garnku z grubym dnem z przykrywką, który może być wstawiony do piekarnika, rozgrzać oliwę z masłem. Wrzucić czosnek i gałązkę rozmaryny. Podsmażyć. Gdy zaczną się przyrumieniać, wyjąć na talerzyk i odstawić na bok. Tak samo postąpić z cebulami. Zwiększyć ogień i wrzucić mięso. Jeżeli mięso jest odpowiednio skruszałe, to puści bardzo niewiele soku. Gdybyście jednak trafili na bardzo świeże mięso, to szybko zamiast się piec zamieni się w burą zupę. W takim wypadku natęży jak najszybciej odparować sok na bardzo silnym ogniu i następnie delikatnie przyrumienić mięso z każdej strony. Jeżeli garnek nie jest zbyt duży, polecam opiekać mięso na partiami. Przełożyć wszystko (cebule, czosnek, mięso i rozmaryn) ponownie do garnka. Dodać pokrojone marchewki, pomidory, gałązki tymianku, ziarenka pieprzu oraz liski laurowe. Oprószyć mąką, wymieszać i zalać gorącym bulionem wymieszanym z winem.&lt;br /&gt;Przykryć przykrywką i wstawić do nagrzanego do 140•c. Piec około 3 godziny. Po tym czasie kawałki wołowiny powinny być odpowiednio miękkie. Gdybyście jednak mieli pecha i trafili na twarde mięso, należy zmniejszyć temperaturę do 100C i piec jeszcze przez dodatkową godzinę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy mięso jest już prawie gotowe, należy zająć się przygotowaniem polenty. Tutaj podam Wam mój przepis. Należy jednak &lt;strong&gt;przestrzegać rad&lt;/strong&gt; znajdujących na opakowaniu mąki kukurydzianej, gdyż bywaj w sprzedaży mąki instant, które gotują się nie dłużej niż 8 minut. Ja używam &lt;strong&gt;mąki grubo mielonej&lt;/strong&gt;, której przygotowanie zajmuje około 40 minut.&lt;br /&gt;Zagotować osoloną (jak na ryż) wodę. Gdy zacznie wrzeć, zmniejszyć ogień i stopniowo wsypywać mąkę kukurydzianą, cały czas mieszając drewnianą łyżką. Gotować polentę około 40 minut, od czasu do czasu mieszając. Polenta jest gotowa, gdy zacznie odchodzić od ścianek garnka. Potenta powinna mieć kremową konsystencję. Pod koniec dodać masło, parmezan oraz serek mascarpone. Ewentualnie dodatkowo posolić. Dokładnie wymieszać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gulasz podawać w głębokich talerzach z polentą obficie polaną sosem. Nie zapomnieć oczywiście o kieliszku czerwonego wina, tego samego, w którym gotowało się mięso :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;* zdecydowanie polecam &lt;strong&gt;karkówkę wołową&lt;/strong&gt;. Mięso nie jest suche i pomimo tego, że wymaga dłuższego gotowania, wychodzi bardzo miękkie. Jeżeli tylko macie taką możliwość, to koniecznie wybierzcie mięso odpowiednio &lt;strong&gt;skruszałe&lt;/strong&gt;. Jego smak będzie jeszcze lepszy.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;** zawsze przygotowuje więcej polenty. Jeszcze ciepłą rozsmarowuję (około 2 cm grubości) na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Gdy przestygnie kroję ją w romby i opiekam w piekarniku albo na patelni. Pycha!&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W czasie gdy gulasz będzie się powoli piekł w piekarniku, zapraszam do wspólnego spaceru po ośnieżonych polach :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Zimowekrajobrazy_02.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 368px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Zimowekrajobrazy_02.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Zimowekrajobrazy_03.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 824px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Zimowekrajobrazy_03.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Zimowekrajobrazy_01copie.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 367px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Zimowekrajobrazy_01copie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/03/mon-buf-bourguignon-polenta-cremeuse-et.html"&gt;Mon bœuf bourguignon, polenta crémeuse et paysages d’hiver&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-860278771969112736?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/860278771969112736/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/02/buf-czerwone-wino-kremowa-polenta-oraz.html#comment-form' title='Komentarze (40)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/860278771969112736'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/860278771969112736'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/02/buf-czerwone-wino-kremowa-polenta-oraz.html' title='Bœuf, czerwone wino, kremowa polenta oraz zimowe krajobrazy'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>40</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-152870022934517564</id><published>2010-01-28T15:24:00.017+01:00</published><updated>2011-03-08T17:05:41.359+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ziarenka i spółka'/><title type='text'>Tort makowy... urodzinowy :)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Dopadła mnie ciężka skleroza. Nie da się ukryć, w dużej mierze spowodowana wiekiem…&lt;br /&gt;Dokładnie 21 lat temu wyprawialiśmy wspólnie, z moim przyjacielem Pawlakiem, &lt;strong&gt;osiemnastkę&lt;/strong&gt; :) Połowę przedimprezowego popołudnia spędziłam na układaniu koafiury, która jak zwykle ułożyć się nie chciała (jak to dobrze, że kilka lat później wpadłam na pomysł obcięcia niesfornych piórek na chłopczycę ;)) Drugą połowę spędziłam na robieniu malutkich kanapek, pysznych zresztą.&lt;br /&gt;Impreza była rewelacyjna. „&lt;em&gt;Starych nie ma, chata wolna, oj będzie bal!&lt;/em&gt;”. I był! Wystąpiłam w pięknej czarno-turkusowej kiecce i lakierkach. Pawlak też był bardzo elegancki. Bądź, co bądź właśnie w tym dniu rozpoczynaliśmy osiemnastkowy cykl imprez wśród naszych bliższych i dalszych przyjaciół. Byli wszyscy. Były tance, śmiech i nie było alkoholu :) Jak na harcerzy przystało, toast za nasze zdrowie został wzniesiony kompotem z wiśni. Chyba. I był tort. &lt;strong&gt;Tort makowy&lt;/strong&gt;, według mnie, zrobiony przez mamę lub siostrę Pawlaka. Najlepszy, jaki kiedykolwiek jadłam. Zapadł mi w pamięć, bo tortów w ogóle nie jadałam, nie jadam i nie lubię.&lt;br /&gt;W tym roku postanowiłam sobie taki tort upiec. Wyłudzeniem przepisu na tort obarczyłam Soskę, przyjaciółkę z naszej klasy, która w międzyczasie zmieniła stan cywilny i została panią Pawlakową. Soskę, która w imprezie brała czynny udział, nie specjalnie zdziwiła moja prośba, jednak od razu mnie uprzedziła, że ona takiego tortu nie pamięta. Pawlak podobno też zapadał na niedowład pamięci. Co gorsza zarówno mama, jak i siostra Pawlaka wypierają się jakichkolwiek związków z w.w. tortem. Wychodzi na to, że jestem jedyna, która taki tort jadła... Gdybym w ten dzień nadużywała napojów wyskokowych, to można by jeszcze jakoś to wytłumaczyć.... Jak wiadomo, nie nadużywałam. Z rozpaczy odgrzebałam nawet zdjęcia z imprezy i znalazłam tort. Problem w tym, że zdjęcia (ale byliśmy piękni i młodzi) są czarnobiałe i nie można odgadnąć czy tort był makowy czy nie... Dam sobie głowę uciąć, że był. Uparta jestem strasznie, więc i tym razem nie dałam za wygraną… Właśnie skończyliśmy jeść &lt;strong&gt;nieistniejący tort makowy z moich wspomnień&lt;/strong&gt; :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/tortmakowy.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/tortmakowy.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Tort makowy&lt;/strong&gt; – tortownica o ø 23cm, czyli porcja dla 10-12 osób:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ciasto makowo-migdałowe&lt;/strong&gt;:&lt;br /&gt;250 g mielonego maku&lt;br /&gt;125 g cukru&lt;br /&gt;5 jajek&lt;br /&gt;3 łyżki zmielonych migdałów&lt;br /&gt;2 łyżki maïzeny &lt;em&gt;(lub mąki ziemniaczanej)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;1 plaska łyżeczka proszku do pieczenia&lt;br /&gt;2-3 łyżki śmietany, gdyby ciasto było zbyt gęste&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Mus z czekoladowo-śmietanowy:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;500 ml śmietanki o 35% zawartości tłuszczu&lt;br /&gt;200 g białej czekolady&lt;br /&gt;3 łyżki rumu&lt;br /&gt;3 płatki żelatyny&lt;br /&gt;1 laska vanilii&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Oraz:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka wody&lt;br /&gt;sok z jednej cytryny&lt;br /&gt;2 łyżki rumu&lt;br /&gt;2 łyżki cukru&lt;br /&gt;50 g żółtych rodzynek&lt;br /&gt;4 łyżki kwaskowatego dżemu z mirabelek &lt;em&gt;(lub wiśni)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Tortownice wysmarować masłem. Wodę, rum sok z cytryny oraz cukier zagotować. Rodzynki zalać tak przygotowanym syropem. Odstawić na bok. Po godzinie odsączyć rodzynki na sitku. Nie wylewać syropu, w którym się moczyły!&lt;br /&gt;Żółtka oddzielić od białek. Żółtka utrzeć z cukrem na puszystą masę, dodać mak, maïzenę, migdały, proszek do pieczenia oraz sól. Gdyby ciasto było zbyt gęste, można dodać 2-3 łyżki śmietany. Dokładnie wymieszać.&lt;br /&gt;Białka z kilkoma kroplami soku z cytryny ubić na sztywną pianę. Połączyć z ciastem i bardzo delikatnie wymieszać. Przelać ciasto do tortownicy i piec około 40 minut (do suchego patyczka) w nagrzanym do 180°C piekarniku. Studzić na kratce.&lt;br /&gt;Listki żelatyny namoczyć w zimnej wodzie. Odcisnąć, dodać rum i rozpuścić delikatnie podgrzewając.&lt;br /&gt;Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Dodać 4-5 łyżek śmietany oraz rozpuszczoną żelatynę i dokładnie wymieszać na gładką masę. Odstawić do ostygnięcia.&lt;br /&gt;Zimną śmietankę ubić na sztywno. Dodać rozpuszczoną, przestudzoną czekoladę, ziarenka z przekrojonej laski wanilii i bardzo dokładnie wymieszać. Nie ubijać! Wstawić do lodówki na około godzinę.&lt;br /&gt;Ciasto przeciąć na trzy placki. Na talerzu ułożyć pierwszy placek. Nasączyć syropem, posmarować dżemem oraz 1/3 musu czekoladowo-śmietanowego. Przykryć drugim plackiem, ponownie nasączyć syropem i posmarować kolejną porcją musu i oprószyć rodzynkami. Przykryć ostatnim plackiem, nasączyć syropem.&lt;br /&gt;Tort posmarować resztą musu i wstawić do lodówki na minimum 8 godzin. Przed podaniem można udekorować mrożonymi mirabelkami lub wiśniami. Świetnie też sprawdzają się owoce z syropu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego !&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*tort ten powstał w wyniku inspiracji przepisami &lt;a href="http://www.kwestiasmaku.com/index.html"&gt;Asi&lt;/a&gt; oraz &lt;a href="http://mojewypieki.blox.pl/html"&gt;Doroty&lt;/a&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANCAIS: &lt;/strong&gt;&lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/01/gateau-au-pavot-et-mousse-vanillee-au.html"&gt;Gâteau au pavot et mousse vanillée au chocolat blanc&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-152870022934517564?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/152870022934517564/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/01/tort-makowy-urodzinowy.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/152870022934517564'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/152870022934517564'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/01/tort-makowy-urodzinowy.html' title='Tort makowy... urodzinowy :)'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-7466712103610600736</id><published>2010-01-18T11:04:00.012+01:00</published><updated>2011-03-08T17:05:30.380+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta Bożego Narodzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><title type='text'>Kulebiak ze słodką kapustą i jajkami na twardo</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Typowo świąteczne danie, choć nie tylko. No właśnie, czy ktoś wie dlaczego naród tak się uparł, żeby &lt;strong&gt;kulebiak&lt;/strong&gt; przygotowywać na Święta?&lt;br /&gt;Moja Mama kulebiak robiła z kapustą kiszoną, doprawianą na ostro-słodko i z grzybami. Ja też tak robiłam. Do niedawna, a dokładniej do ostatnich Świąt. Na zmianę rodzinnej tradycji wpłynęła moja &lt;a href="http://kaszaprodzekt.blogspot.com/"&gt;przyjaciółka&lt;/a&gt;, która namówiła mnie na kulebiak swojej babci. &lt;strong&gt;Kulebiak ze słodką kapusta i jajkiem na twardo&lt;/strong&gt;. Bez grzybów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Kulebiak_02.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Kulebiak_02.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ponieważ kulinarnie zawsze jesteśmy zgodne... (no prawie zawsze, bo ona na przykład kocha &lt;strong&gt;kaszę gryczaną&lt;/strong&gt;, której ja z kolei nie tykam nawet bardzo długim kijem) to i tym razem byłam pewna, że nie będę żałować. Nie myliłam się. Natomiast nigdy nie sądziłam, że smakować nam będzie aż tak.&lt;br /&gt;Z tym kulebiakiem jest trochę więcej roboty, bo kapustę należy uprzednio obgotować i następnie drobno poszatkować. Podobnie jak jajka. Warto jednak trochę się pomęczyć. Kulebiak jest najlepszy jak trochę postoi i smaki odpowiednio się przegryzą. Przed podaniem należy go odrobinę podgrzać w piekarniku. Oczywiście kulebiak najlepiej smakuje popijany czerwonym, ostrym barszczem. Z braku barszczu można go podać z sałatą. Też dobry :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Kulebiak.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Kulebiak.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kulebiak ze słodką kapustą i jajkami na twardo&lt;/strong&gt; – porcja dla 6 osób:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ciasto drożdżowe zaparzane&lt;/strong&gt; &lt;em&gt;według przepis Marii Disslowej&lt;/em&gt;:&lt;br /&gt;500 g mąki&lt;br /&gt;250 ml mleka&lt;br /&gt;60 g masła&lt;br /&gt;10 g cukru&lt;br /&gt;3 żółtka&lt;br /&gt;1 torebka drożdży suszonych instant &lt;em&gt;(używam drożdży dr Oetkera)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Farsz:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;mała główka słodkiej kapusty&lt;br /&gt;6 jajek&lt;br /&gt;1 cebula&lt;br /&gt;1 łyżka ghee&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo mielony pieprz&lt;br /&gt;szczypta papryczki Espelette &lt;em&gt;(lub innej łagodnej papryczki)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Oraz:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;jajko&lt;br /&gt;łyżka śmietany&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Zagotować mleko. Wrzącym mlekiem zalać mąkę i wyrobił szybko mikserem. Kiedy ciasto trochę przestygnie (powinno być ciepłe), dodać drożdże, cukier, żółtka, masło oraz sól i wszystko bardzo dokładnie wyrobić. Ciasto początkowo będzie zbite. W trakcie wyrabiania powinno stać się elastyczne i miękkie. Uformować kulkę, włożyć do miski i przykryć szczelnie folią spożywczą. Odstawić w cieple miejsce do momentu, aż ciasto podwoi swoja objętość.&lt;br /&gt;Przygotować farsz. Ugotować jajka na twardo oraz główkę kapusty we wrzącej, osolonej wodzie. Gdy kapusta będzie miękka, wyjąć i zostawić, aby trochę przestygła, poczym drobno ją poszatkować.&lt;br /&gt;Rozgrzać na dużej patelni ghee, dodać poszatkowaną cebulę i smażyć na małym ogniu, aż nabierze delikatnego, złotego koloru. Dodać kapustę i smażyć około 10 minut. Doprawić do smaku solą, pieprzem i papryczką. Na końcu dodać grubo posiekane jajka i dokładnie wymieszać. Odstawić do ostygnięcia.&lt;br /&gt;Ciasto cienko rozwałkować na protokąt. Odciąć pasek ciasta na wycięcie dekoracji. Rozłożyć równomiernie nadzienie zostawiać z każdego boku 2 cm brzeg ciasta bez nadzienia. Posmarować brzegi ciasta rozkłóconym jajkiem ze śmietaną i luźno zwinąć, tak jak zwijamy makowiec.&lt;br /&gt;Ułożyć kulebiak na sklejonej części i dokładnie skleić końce. Wciąć dekoracje (gwiazdki, serduszka, listki) i ponaklejać na kulebiak. Posmarować jajkiem ze śmietaną. Zostawić w cieple do ponownego wyrośnięcia. Piec około 45 minut w nagrzanym do 180°C piekarniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/02/kulebiak-au-chou-et-ufs-dures.html"&gt;Kulebiak au chou et œufs durs&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-7466712103610600736?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/7466712103610600736/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/01/kulebiak-z-kapusta-i-jajkami-na-twardo.html#comment-form' title='Komentarze (30)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7466712103610600736'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7466712103610600736'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/01/kulebiak-z-kapusta-i-jajkami-na-twardo.html' title='Kulebiak ze słodką kapustą i jajkami na twardo'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>30</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-4407366348642463965</id><published>2010-01-12T12:04:00.012+01:00</published><updated>2011-11-07T18:10:52.173+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Babeczki i Muffinki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na prezent'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cytryny'/><title type='text'>Zielone babeczki z Crema di Limoncello</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color: #666666;"&gt;Pamiętacie przepis na &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/12/torta-di-mandorle-al-arancia.html"&gt;ciasto migdałowe z Grand Marnier&lt;/a&gt;? Pisałam wtedy o możliwości wykonania ciasta migdałowo-cytrynowego zastępując sok z pomarańczy sokiem cytrynowym. W moich eksperymentach posunęłam się odrobinę dalej i zastąpiłam migdały &lt;strong&gt;pistacjami&lt;/strong&gt;, Grand Marnier &lt;strong&gt;Crema di Limoncello&lt;/strong&gt;. Tak oto powstały widoczne na zdjęciu, &lt;strong&gt;zielone babeczki&lt;/strong&gt;. Babeczki podobnie jak ciasto, są przyjemnie wilgotne. Możny je podać ze świeżymi owocami lub/i bitą śmietaną. Albo po prostu oprószyć cukrem pudrem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dziś został otwarty II etap konkursu na &lt;a href="http://www.blogroku.pl/anoushkaencuisine-pl,gw8ys,blog.html"&gt;&lt;span style="font-size: 130%;"&gt;Blog Roku 2009&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: 130%;"&gt;,&lt;/span&gt; w którym i ja biorę udział. Od dziś do 21 stycznia, do godziny 12:00 to Wy glosujecie na blogi, które chcecie wyróżnić.&lt;br /&gt;Jeśli spodobał się Wam mój blog, to wystarczy, że wysilcie SMSa o treści &lt;strong&gt;H00575&lt;/strong&gt; (zero, zero 575 bez żadnych dodatkowych informacji) na numer &lt;strong&gt;7144&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Koszt jednego SMSa to 1,22 zł brutto. Można oddać tylko jeden głos na jeden blog. Cały dochód z glosowania zostanie przekazany na turnusy rehabilitacyjne dla osób niepełnosprawnych. &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color: #666666;"&gt;&lt;em&gt;Serdecznie zapraszam i z góry dziękuję za &lt;strong&gt;każdy oddany głos&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;nie tylko na mój blog&lt;/strong&gt;!&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/pistacjowo-cytrynowebabeczki.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/pistacjowo-cytrynowebabeczki.jpg" style="display: block; height: 675px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 450px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color: #666666;"&gt;&lt;strong&gt;Zielone babeczki z Crema di Limoncello&lt;/strong&gt; - z podanych proporcji wychodzi 8 sztuk:&lt;br /&gt;100 g niesolonych pistacji&lt;br /&gt;40 g migdałów bez skórki&lt;br /&gt;160 g cukru&lt;br /&gt;100 g miękkiego masła&lt;br /&gt;50 g mąki pszennej&lt;br /&gt;50 g mąki ziemniaczanej&lt;br /&gt;4 jajka&lt;br /&gt;3 łyżki Crema di Limoncello&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;sok z jednej cytryny&lt;br /&gt;starta skórka z cytryny&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;cukier puder do posypania &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #666666;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #666666;"&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color: #666666;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Pistacje i migdały zmienić bardzo dokładnie. Wysmarować foremki masłem (można użyć foremki do muffinek). Na dno każdej foremki wsypać po pół łyżeczki zmielonych pistacji.&lt;br /&gt;Cytrynę sparzyć w gorącej wodzie i dokładnie wyszorować. Zetrzeć skórkę i odstawić na bok. Wycisnąć sok.&lt;br /&gt;Mąkę pszenną wymieszać z mąką ziemniaczaną i proszkiem do pieczenia. Żółtka ubić cukrem na puszystą, białą pianę. Dodać pistacje i migdały, mąkę, masło oraz otartą skórkę z cytryny. Dokładnie wymieszać. Dodać Crema di Limoncello, sok z cytryny i ponownie wymieszać.&lt;br /&gt;Białka ubić ze szczyptą soli na bardzo sztywną pianę. Dodać do ciasta i bardzo delikatnie połączyć przy pomocy szpatułki.&lt;br /&gt;Ciasto przelać do foremek. Piec około 25 minut (do suchego patyczka) w nagrzanym do 180°C piekarniku. Studzić na kratce i jeszcze letnie wyjąć z foremek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/01/petits-gateaux-aux-pistaches-et-crema.html"&gt;Petits gâteaux aux pistaches et Crema di Limoncello&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-4407366348642463965?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/4407366348642463965/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/01/zielone-babeczki-z-crema-di-limoncello.html#comment-form' title='Komentarze (33)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4407366348642463965'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4407366348642463965'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2010/01/zielone-babeczki-z-crema-di-limoncello.html' title='Zielone babeczki z Crema di Limoncello'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>33</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-4137282546342212871</id><published>2009-12-28T19:08:00.007+01:00</published><updated>2011-03-08T17:05:19.421+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Drób'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta Bożego Narodzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><title type='text'>Kaczka z jablkami</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;W moim rodzinnym domu &lt;strong&gt;kaczka z jabłkami&lt;/strong&gt; była głównym daniem, które obowiązkowo podawane było na obiad w pierwszy dzień &lt;strong&gt;Świat Bożego Narodzenia&lt;/strong&gt;. Mogłabym bym nawet stwierdzić, że Święta bez kaczki, to jak Wigilia bez uszek i czerwonego barszczu. Nie do pomyślenia! Ponieważ Ptit Suisse, odkąd po raz pierwszy spróbował tak przygotowaną &lt;span style="color:#666666;"&gt;kaczkę, jest dokładnie tego samego zdania, kaczka niepodzielnie króluje na naszym świątecznym stole. Najśmieszniejsze jest to, że w ciągu roku zdarza nam się kupić filety z kaczki, ale nigdy nie przyjdzie nam do głowy, żeby zakupić kaczkę w całości i nadziać ją jabłkami oprószonymi majerankiem. Ktoś mógłby powiedzieć: &lt;strong&gt;siła tradycji&lt;/strong&gt;. Ja jednak jestem zdania, że to bardziej chodzi o siłę... &lt;strong&gt;przyzwyczajenia&lt;/strong&gt; :)&lt;br /&gt;Oczywiście najlepszą kaczkę z jabłkami robiła moja Mama. Inaczej być nie może ;) Moja też jest całkiem niezła, choć w tym roku Ptit Suisse stwierdził, że polskie kaczki są lepsze od tych tutejszych. Z powyższego wnioskuję, że albo mu nie smakowała, albo czegoś ode mnie chce... Stawiam na to drugie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Kaczkazjablkami.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 549px; DISPLAY: block; HEIGHT: 819px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Kaczkazjablkami.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kaczka z jabłkami&lt;/strong&gt; – porcja dla 4 osób&lt;br /&gt;kaczka – waga około 1500 g &lt;em&gt;(może być większa)&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;4 jabłka boskop lub szara reneta&lt;br /&gt;4 ząbki czosnku&lt;br /&gt;4 łyżki suszonego majeranku&lt;br /&gt;2 łyżki brązowego cukru&lt;br /&gt;1 łyżka masła&lt;br /&gt;1 łyżka soli&lt;br /&gt;1/2 szklanki wody&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Piekarnik nagrzać do 200°C. Kaczkę umyć i osuszyć. W moździerzu rozetrzeć razem 3 łyżki majeranku, czosnek i masło, pół łyżki soli i łyżkę cukru. Powstałą pastą nasmarować dokładnie całą kaczkę. Odstawić na bok.&lt;br /&gt;Jabłka umyć i osuszyć, przekroić na 8 części. Oprószyć pozostałym majerankiem, solą, cukrem i nadziać kaczkę.&lt;br /&gt;Ułożyć kaczkę w brytfannie, polać wodą i piec około godziny polewając od czasu do czasu ptaka powstałym sosem. Kaczka powinna być miękka i przypieczona na złoto. Gdyby za bardzo się przypiekała, można ją przykryć folią aluminiową i/lub zmniejszyć temperaturę w piekarniku do 150°C.&lt;br /&gt;Wyjąć kaczkę z piekarnika. Obwinąć folią aluminiową i zostawić na 10 minut w ciepłym miejscu np. w otwartym, wyłączonym piekarniku. Podawać z pieczonymi warzywami: marchewkami, buraczkami oraz ziemniakami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;To kolejna moja propozycja na menu &lt;/em&gt;&lt;a href="http://www.smakimprezy.pl/2009/11/03/kuchnia-swiateczna-i-noworoczna-2009/"&gt;&lt;em&gt;Kuchni Świątecznej i Noworocznej&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/01/canard-aux-pommes.html"&gt;Canard aux pommes&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2010/01/canard-aux-pommes.html"&gt; &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-4137282546342212871?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/4137282546342212871/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/12/kaczka-z-jablkami.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4137282546342212871'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4137282546342212871'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/12/kaczka-z-jablkami.html' title='Kaczka z jablkami'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-8784653085758410867</id><published>2009-12-26T09:50:00.022+01:00</published><updated>2011-03-08T12:21:59.455+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Święta Bożego Narodzenia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ryby'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przyprawy z różnych stron Świata'/><title type='text'>Sola w szampańskim sosie z czarnym kawiorem</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Jest to jedno z moich ulubionych, świątecznych dań, zaraz po &lt;strong&gt;barszczu z uszkami&lt;/strong&gt; oczywiście. Czas przygotowania jest odwrotnie proporcjonalny do efektu końcowego, a uwielbienie w oczach gości bardzo mile łaskocze moją próżność ;) Przy okazji danie jest bardzo &lt;strong&gt;eleganckie&lt;/strong&gt;, więc jak najbardziej nadaje się na &lt;strong&gt;wielkie okazje&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Wieki temu, jedliśmy coś podobnego u naszych znajomych. Zapomniałam od razu zapytać panią domu o przepis. Potem kontakt nam się urwał, a my cały czas wspominaliśmy tamtą wspaniałą kolację. Po kilku latach postanowiłam odtworzyć przepis sama. Oto efekty :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Przepraszam za jakoś zdjęcia, ale jedyne dostępne oświetlenie, jakie miałam do dyspozycji to były świeczki...&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Solesaucechampagne_caviar.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Solesaucechampagne_caviar.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Sola w szampańskim sosie z czarnym kawiorem&lt;/strong&gt; - porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;8 filetów z soli &lt;em&gt;(można zastąpić inną morską rybą o delikatnym smaku)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;500 ml bulionu warzywnego&lt;br /&gt;1 pokrojona w kostkę szalotka&lt;br /&gt;150 ml śmietanki 25%&lt;br /&gt;1 kieliszek wytrawnego, białego szampana&lt;br /&gt;1 łyżka &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/04/zloto-na-talerzu.html"&gt;klarowanego masła&lt;/a&gt; &lt;em&gt;(lub masła z olejem słonecznikowym)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo mielony &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/11/diabel-risotto-z-rukwia-wodna-i-bialym.html"&gt;biały pieprz&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;słoiczek czarnego kawioru&lt;br /&gt;wykałaczki&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Opłukać i osuszyć papierowym ręczniczkiem filety. Jeśli są zbyt duże, przeciąć je wzdłuż. Oprószyć solą i pieprzem. Zwinąć każdy filet w rulonik i spiąć wykałaczką.&lt;br /&gt;Przygotować bulion. W gotującym się bulionie zanurzyć delikatnie ruloniki, zmniejszyć ogień i gotować przez 2-3 minuty. Odsączyć i odstawić na bok.&lt;br /&gt;Zeszklić na maśle poszatkowaną szalotkę i zalać bulionem, w którym gotowała się ryba. Dodać śmietankę i gotować, aż sos zacznie gęstnieć (około 30 minut). Gdy to nastąpi, dodać kieliszek szampana (uwaga! powoduje to burzę w garnku) i gotować jeszcze około 5 minut mieszając, żeby sos się nie przypalił. Doprawiamy do smaku solą i świeżo mielonym pieprzem. Włożyć ruloniki z soli do sosu i podgrzać na małym ogniu przez 2 minuty. Udekorować łyżeczką (łyżką, łychą... w zależności od możliwości ;)) czarnego kawioru. Podawać z bagietką i kieliszkiem szampana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Jest to jedna z moich propozycji na menu &lt;/em&gt;&lt;a href="http://www.smakimprezy.pl/2009/11/03/kuchnia-swiateczna-i-noworoczna-2009/"&gt;&lt;em&gt;Kuchni Świątecznej i Noworocznej&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/12/sole-au-champagne-et-caviar-noir.html"&gt;Sole au champagne et caviar noir&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-8784653085758410867?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/8784653085758410867/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/12/sola-w-szampanskim-sosie-z-czarnym.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8784653085758410867'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8784653085758410867'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/12/sola-w-szampanskim-sosie-z-czarnym.html' title='Sola w szampańskim sosie z czarnym kawiorem'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-7057038005728766599</id><published>2009-12-25T10:36:00.006+01:00</published><updated>2011-03-05T23:12:02.982+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupełnie nie na temat'/><title type='text'>Świątecznie życzę Wam...</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;zdrowia i spokoju&lt;br /&gt;pogody ducha i uśmiechu,&lt;br /&gt;miłości i szczęścia wśród bliskich Wam osób&lt;br /&gt;oraz spełnienia marzeń&lt;br /&gt;i oczywiście całego worka wspaniałych prezentów :)&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Noel_2009_PL.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 820px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Noel_2009_PL.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-7057038005728766599?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/7057038005728766599/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/12/swiatecznie-zycze-wam.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7057038005728766599'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7057038005728766599'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/12/swiatecznie-zycze-wam.html' title='Świątecznie życzę Wam...'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-1181821491618123569</id><published>2009-12-21T14:40:00.009+01:00</published><updated>2011-03-08T17:29:37.698+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Owoce morza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bella Italia'/><title type='text'>Kluchy z muszelkami</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Kocham &lt;strong&gt;włoską kuchnię&lt;/strong&gt; za prostotę i spontaniczność. Za warzywa i suszone szynki. Za makarony i risotto. Za &lt;strong&gt;owoce morza&lt;/strong&gt;. Nigdy nie przypuszczałam, że kiedyś napiszę to ostanie...&lt;br /&gt;11 lat temu &lt;strong&gt;ZiaCri&lt;/strong&gt; zaprosiła nas po raz pierwszy na kolację. Było milo, uroczyście i &lt;strong&gt;strasznie&lt;/strong&gt;... Na stół wjechała zupa ze świeżymi pomidorami, kromką natartego czosnkiem, przypieczonego chleba i... zgrają &lt;strong&gt;obcych&lt;/strong&gt; unoszących się na powierzchni. Myślałam, że z wrażenia zemdleję. Obcy okazali się być malutkimi ośmiorniczkami - &lt;strong&gt;moscardini&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Wiecie jak to bywa na proszonych kolacjach. Nie wypada odmówić, a już strojenie fochów w ogóle nie wchodzi w rachubę. Dzielnie zjadłam przygotowaną zupę popijając każdą ośmiorniczką solidnym łykiem czerwonego wina. Z drogi powrotnej do domu nie pamiętam kompletnie nic... ;)&lt;br /&gt;Takich kolacji i improwizowanych obiadów, z czasem zdecydowanie mniej przerażających, a coraz bardziej &lt;strong&gt;przyjacielskich&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;rodzinnych&lt;/strong&gt; było przez te wszystkie lata bardzo, bardzo wiele. Były wspólne podróże w poszukiwaniu smaków. Wspólni przyjaciele. Dyskusje. Były kłótnie i spory. Śmiech i łzy. Wspólnie spędzane Święta. Była pomoc o każdej porze dnia i nocy. To od ZiiCri dostaliśmy &lt;strong&gt;Looko&lt;/strong&gt;, naszego labradora. Było tak, jak wśród przyjaciół bywa :)&lt;br /&gt;Jeszcze kilka miesięcy temu, w czasie wakacji na wyspie Wolin, wspominaliśmy z ZiąCri naszą pierwszą, wspólną kolację i moją przerażoną minę nad talerzem zupy. Dziś ZiiCri już nie ma. Przegrała walkę z chorobą. Cały czas nie możemy w to uwierzyć. Przepraszam, miało być wesoło, a nagle zrobiło się smutno...&lt;br /&gt;Tak naprawdę to chciałam tylko napisać, że bez ZiiCri nigdy nie poznałabym tej &lt;strong&gt;prawdziwej&lt;/strong&gt;, włoskiej kuchni, a już na pewno nie &lt;strong&gt;pokochałbym&lt;/strong&gt; owoców morza...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Spaghettiallavongole.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 675px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Spaghettiallavongole.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Spaghetti con le vongole&lt;/strong&gt; – porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;1 kg muszelek vongole*&lt;br /&gt;400 bavette lub spaghetti&lt;br /&gt;3 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 papryczka&lt;br /&gt;½ pęczka zielonej pietruszki&lt;br /&gt;oliwa o zdecydowanym, ostrym smaku&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Umyć, osuszyć i posiekać zieloną pietruszkę. Poszatkować czosnek. Przekroić na pół oczyścić z ziarenek papryczkę.&lt;br /&gt;Małże oczyścić i namoczyć przez przynajmniej 30 minut w zimnej wodzie. Przebrać dokładnie i wyrzucić wszystkie uszkodzone lub otwarte muszelki.&lt;br /&gt;Spaghetti ugotować al dente.&lt;br /&gt;W tym czasie rozgrzać oliwę na patelni (świetnie sprawdza się wok). Dodać czosnek i papryczkę. Gdy czosnek zacznie delikatnie się rumienić, dodać vongole. Gotować pod przykrycie na bardzo silnym ogniu przez 5-6 minut od czasu do czasu potrząsając patelnią. Zmniejszyć gaz. Dodać makaron oraz pietruszkę, skropić oliwą. Dokładnie wymieszać na patelni. Jeśli trzeba, delikatnie posolić. Podawać natychmiast.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli jakieś muszelki nie otworzyły się w czasie gotowania, nie należy ryzykować i po prostu je wyrzucić. Lepiej mniej zjeść, niż znaleźć się w szpitalu ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;em&gt;Czy ktoś z Was wie jak nazywają się te muszelki po &lt;strong&gt;polsku&lt;/strong&gt;?&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; Spaghetti con le vongole&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-1181821491618123569?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/1181821491618123569/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/12/kluchy-z-muszelkami.html#comment-form' title='Komentarze (19)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1181821491618123569'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1181821491618123569'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/12/kluchy-z-muszelkami.html' title='Kluchy z muszelkami'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>19</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-8939380801166067217</id><published>2009-12-15T17:13:00.025+01:00</published><updated>2011-03-07T19:20:44.728+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wytrawne Tarty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bella Italia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Antipasti'/><title type='text'>Kapusta właściwa polna, czosnek i anchois :)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;&lt;strong&gt;Kapusta właściwa polna&lt;/strong&gt; (łac. &lt;em&gt;Brassica rapa&lt;/em&gt; subsp. &lt;em&gt;sylvestris&lt;/em&gt;) uważana jest u nas za &lt;strong&gt;chwast&lt;/strong&gt;. Przynajmniej tak mnie poinformowała wikipedia. Innaczej ma się sprawa z &lt;strong&gt;cime di rapa, &lt;/strong&gt;nazywanymi także &lt;strong&gt;brocoletti&lt;/strong&gt;, które już za chwast nie uchodzą. Jak niewiele potrzeba, żeby coś stało się smaczne. Ot przejście z jednego języka na drugi ;)&lt;br /&gt;Lubię nazwą &lt;strong&gt;brocoletti&lt;/strong&gt;. Wdzięcznie brzmi. Brocoletti z kapustą mają niewiele wspólnego. To znaczy mają wspólny zapach (eufemizm) jak się gotują. W smaku to już całkiem inna bajka. &lt;strong&gt;Cime di rapa&lt;/strong&gt; są cudownie &lt;strong&gt;gorzkie&lt;/strong&gt; :) Na surowo są raczej niejadalne, chyba, że ktoś się uprze. Przed spożyciem należy je zblanszować we wrzącej wodzie przez jakieś 5 min. Jak się komuś nie chce, stan który nader często mi towarzyszy, to można pójść na łatwiznę i &lt;strong&gt;bukieciki kwiatków&lt;/strong&gt; wraz z &lt;strong&gt;małymi listkami&lt;/strong&gt; po prostu poddusić na oliwie z czosnkiem i ostrą papryczką. Tego sposobu nie polecam jeśli chodzi o te &lt;strong&gt;większe, twarde liście&lt;/strong&gt;. Sprawdziłam na własnej skórze. Ciężko się te twarde włókna wyjmuje spomiędzy zębów... Sugeruję wcześniejsze blanszowanie. Potem wystarczy je zostawić do obcieknięcia, poszatkować i hop na wspomnianą wcześniej oliwę z czosnkiem. Brocoletti dobrze się mają w towarzystwie &lt;strong&gt;anchois&lt;/strong&gt; (polecam solone), &lt;strong&gt;kaparów&lt;/strong&gt; (jedyne słuszne to także solone) oraz &lt;strong&gt;ostrych papryczek&lt;/strong&gt;. Tak przyprawione zielsko możemy podać jako &lt;strong&gt;antipasti&lt;/strong&gt; na ciepło, lub na zimo. Możemy też wymieszać je z makaronem orecchiette (tak chce tradycja ;)) i rzucić na kolana zachwyconych gości. Albo odwrotnie... jeśli traficie na kogoś, kto nie znosi ich gorzkiego smaku ;) Jak ktoś cierpi na nadmiar czasu, to może też zrobić &lt;strong&gt;tartę&lt;/strong&gt; lub &lt;strong&gt;kiszę &lt;/strong&gt;. &lt;strong&gt;Najlepsze na zimno&lt;/strong&gt; :) Do tego polecam wykorzystać przede wszystkim te duże twarde liście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/tarteauxbrocoletti_mixte.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 500px; DISPLAY: block; HEIGHT: 749px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/tarteauxbrocoletti_mixte.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Tarta z brocoletti, czosnkiem i anchois&lt;/strong&gt; – porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;2 płaty listkowego ciasta francuskiego lub &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/04/tarta-ze-smardzami-i-wstazkami-cukini.html"&gt;kruchego ciasto&lt;/a&gt; bardzo cienko rozwałkowanego.&lt;br /&gt;500 g brocoletti&lt;br /&gt;10 solonych filetów z anchois&lt;br /&gt;4 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 ostra papryczka&lt;br /&gt;garść czarnych oliwek &lt;em&gt;(niekoniecznie)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;czarny pieprz&lt;br /&gt;1 żółtko&lt;br /&gt;1 łyżka śmietany&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Dokładnie umyć i przebrać brocoletti. Odłamać różyczki kwiatków wraz z małymi listkami. Duże liście odłożyć na bok. Twarde części łodyg wyrzucić. Najpierw wrzucić na gotującą się, osoloną wodę duże liście. Gotować przez 5 minut. Po 2 minutach dodać małe listki z kwiatami. Odcedzić i zostawić do obcieknięcia. Poszatkować.&lt;br /&gt;Dokładnie opłukać z soli, pod strumieniem zimnej wody, filety z anchois. Osuszyć papierowym ręczniczkiem z nadmiaru wody.&lt;br /&gt;Wrzucić na rozgrzaną oliwę poszatkowany czosnek, anchois i przekrojoną wzdłuż i oczyszczoną papryczkę. Podsmażyć chwilkę. Dodać brocoletti i dusić przez 10 minut pod przykryciem. Doprawić do smaku i wymieszać&lt;br /&gt;Nagrzać piekarnik do 180°C. Wyłożyć ciastem formę. Przełożyć farsz na ciasto i przykryć drugim płatkiem ciasta. Skleić boki. Ponacinać w kilku miejscach, żeby para mogła swobodnie uchodzić w czasie pieczenia. Posmarować rozbełtanym jajkiem ze śmietaną. Piec około 30 minut do momentu, aż wierzch ładnie się przyrumieni.&lt;br /&gt;Po wyjęciu z piekarnika pozostawić do całkowitego wystudzenia. Tarta najlepsza jest na &lt;strong&gt;zimno&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/12/tarte-aux-brocoletti-ail-et-anchois.html"&gt;Tarte aux brocoletti&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-8939380801166067217?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/8939380801166067217/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/12/tarta-z-kapusta-wasciwa-polna-czosnkiem.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8939380801166067217'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8939380801166067217'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/12/tarta-z-kapusta-wasciwa-polna-czosnkiem.html' title='Kapusta właściwa polna, czosnek i anchois :)'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-5058776282133929531</id><published>2009-12-02T13:41:00.014+01:00</published><updated>2011-03-07T19:25:55.046+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bella Italia'/><title type='text'>Torta di mandorle all'arancia</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Są takie dni kiedy mam ogromną ochotę &lt;strong&gt;zjeść kawałek ciasta&lt;/strong&gt;. Ochota nachodzi mnie nagle i nie mogę się od niej opędzić. Muszę zjeść natychmiast. Tu i teraz. Nie ma mowy o wertowaniu książek w poszukiwaniu odpowiedniego przepisu. Nie ma mowy o udaniu się do sklepu po brakujące składniki. &lt;strong&gt;Migdały&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;pomarańcze&lt;/strong&gt; lub &lt;strong&gt;cytryny&lt;/strong&gt; w domu zawsze są. Alkohol też się jakiś znajdzie. W podobnej sytuacji przepis taki jak ten sprawdzają się znakomicie.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Torta di mandorle all'arancia&lt;/strong&gt; najlepsza jest na drugi dzień, choć taka „świeża” też nie jest najgorsza. Ciasto zjedliśmy prawie całe we dwójkę. Prawie... bo Looko też dostał kawałek ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Totradimandolealarancia_01.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 600px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Totradimandolealarancia_01.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Torta di mandorle all'arancia&lt;/strong&gt; - forma o ø 20cm:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Przepis, nieco przeze mnie zmodyfikowany, pochodzi z książki "La Cuillère d'argent", Phaidon, 2006&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;120 g zmielonych migdałów bez skórki&lt;br /&gt;160 g cukru&lt;br /&gt;100 g miękkiego masła&lt;br /&gt;50 g mąki pszennej&lt;br /&gt;50 g mąki ziemniaczanej&lt;br /&gt;4 jajka&lt;br /&gt;3 łyżki Grand Marnier&lt;br /&gt;1/2 łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;sok z połowy pomarańczy&lt;br /&gt;starta skórka z pomarańczy&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;cukier puder do posypania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Wysmarować formę masłem. Na dno wsypać 2 łyżki zmielonych migdałów.&lt;br /&gt;Pomarańczę sparzyć w gorącej wodzie i dokładnie wyszorować. Zetrzeć skórkę i odstawić na bok. Z połowy pomarańczy wycisnąć sok.&lt;br /&gt;Mąkę pszenną wymieszać z mąką ziemniaczaną i proszkiem do pieczenia&lt;br /&gt;Żółtka ubić cukrem na puszystą, białą pianę. Dodać migdały, mąkę, masło oraz otartą skórkę z pomarańczy. Dokładnie wymieszać. Dolać Grand Marnier, sok z pomarańczy i ponownie wymieszać.&lt;br /&gt;Białka ubić ze szczyptą soli na bardzo sztywną pianę. Dodać do ciasta i bardzo delikatnie połączyć przy pomocy szpatułki.&lt;br /&gt;Ciasto przelać do tortownicy. Piec około 40 minut (do suchego patyczka) w nagrzanym do 180°C piekarniku. Studzić na kratce. Przed podaniem oprószyć cukrem pudrem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby otrzymać &lt;strong&gt;ciasto w wersji cytrynowej&lt;/strong&gt;, wystarczy pomarańcze zastąpić cytrynami, a Grand Marnier Limoncello lub crema di Limoncello. Nie wiem, która wersja lepsza ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANAÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/12/torta-di-mandorle-allarancia.html"&gt;Torta di mandorle all'arancia&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-5058776282133929531?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/5058776282133929531/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/12/torta-di-mandorle-al-arancia.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/5058776282133929531'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/5058776282133929531'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/12/torta-di-mandorle-al-arancia.html' title='Torta di mandorle all&apos;arancia'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-5400653949960416053</id><published>2009-11-29T22:45:00.014+01:00</published><updated>2011-03-05T23:12:12.985+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zupełnie nie na temat'/><title type='text'>O ruinie słów kilka...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Zmobilizowana przez Micha i Leloop pokazuję kilka zdjęć &lt;strong&gt;naszej ruiny&lt;/strong&gt;. Już gdzieś kiedyś pisałam, że gdy 4 lata temu zobaczyliśmy po raz pierwszy ruinę, był to grom z jasnego nieba. Pokochaliśmy ją &lt;strong&gt;miłością wielką&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;bezwarunkową&lt;/strong&gt;. Jak to, w takich wypadkach, bywa, miłość padła nam na oczy i pozbawiła możliwości racjonalnego myślenia... Gdy wysłałam mojemu bratu zdjęcia ruiny, to mi nie uwierzył, że mogliśmy kupić &lt;strong&gt;coś&lt;/strong&gt; takiego. Myślał, że się z niego nabijam. Potem, gdy do niego dotarło, że jednak TO zrobiliśmy, to mi powiedział, że zawsze wiedział, że jestem &lt;strong&gt;walnięta&lt;/strong&gt;, ale nigdy nie podejrzewał, że &lt;strong&gt;aż tak&lt;/strong&gt;...&lt;br /&gt;Pierwsze, pisemne wzmianki o runie pochodzą z 1730. Podejrzewa się jednak, że ruina została zbudowana pod koniec XVII w. Gdy ją kupiliśmy, była w tak straszym stanie, że niewiele udało się uratować. Na szczęście. W przeciwnym razie nigdy nie byłoby nas stać na jej remont. W takiej sytuacji postanowiliśmy zaszaleć i tak powstał &lt;strong&gt;loft na wsi&lt;/strong&gt; :) Co więcej ruina jest domem &lt;strong&gt;energooszczędnym&lt;/strong&gt;. Z tego jesteśmy najbardziej dumni! Nikt nie wierzył, nawet my mieliśmy wątpliwości, że nam się uda :) Udało się! Mamy nawet piękną tabliczką &lt;strong&gt;Minergie&lt;/strong&gt;, tutejszy certyfikat domów energooszczędnych. Tabliczka zawiśnie, jak tylko zostaną skończone tynki, przy dzwonku... którego nadal nie ma ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak wyglądał nasz przyszły dom, gdy po raz pierwszy go zobaczyliśmy. Teraz już wiecie, dlaczego nazwaliśmy go pieszczotliwie ruiną. Nazwa się przyjęła i pewnie już tak zostanie ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ruina_przed_1.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 570px; DISPLAY: block; HEIGHT: 991px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ruina_przed_1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kilka zdjęć z prac remontowych, które trwały przez cały 2007 rok. Wprowadziliśmy się do &lt;strong&gt;kompletnie niewykończonego&lt;/strong&gt; domu 22 grudnia rano. Na szczęście działało ogrzewanie i mieliśmy ciepłą wodę... 22 grudnia wieczorem przylecieli nasi przyjaciele. 23 grudnia rozpakowaliśmy kartony i 24 zasiedliśmy w 11 osób przy wigilijnym stole, na którym nie zabrakło żadnej z obowiązkowych potraw :) Z perspektywy czasu myślę, że mój brat ma rację poddając w wątpliwość stan mojego zdrowia psychicznego... ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ruina_wtrakcie_bis.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 570px; DISPLAY: block; HEIGHT: 1019px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ruina_wtrakcie_bis.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tak ruina wygląda dziś :) Czeka nas jeszcze dużo pracy. Posuwamy się jednak małymi kroczkami do przodu. Każdy nowy szczegół cieszy. Udało nam się w końcu rozpakować kartony z książkami i zrobić garderobę. Nadal jednak nie mamy łóżka, a gołe żarówki gdzieniegdzie zwisają z sufitu. Brakuje jednej ściany, na którą mamy pomysł, ale brakuje nam funduszy. Od roku usiłuję odnowić kamienną ścianę w jednym z pokoi... Może uda mi się skończyć jeszcze w tym roku ;) To wszystko jednak nie przeszkadza nam każdego dnia cieszyć się, że &lt;strong&gt;nasze&lt;/strong&gt; &lt;strong&gt;marzenia się spełniły&lt;/strong&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ruina_po.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 570px; DISPLAY: block; HEIGHT: 759px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ruina_po.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-5400653949960416053?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/5400653949960416053/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/11/o-ruinie-sow-kilka.html#comment-form' title='Komentarze (41)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/5400653949960416053'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/5400653949960416053'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/11/o-ruinie-sow-kilka.html' title='O ruinie słów kilka...'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>41</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-2723703930700785969</id><published>2009-11-25T19:56:00.009+01:00</published><updated>2011-03-08T17:11:58.081+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Risotto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przyprawy z różnych stron Świata'/><title type='text'>Diabel, risotto z rukwią wodną i białym pieprzem z Penja</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Gdy 2 lata temu zaczynałam pisać mojego bloga, przyrzekłam sobie, że będzie to &lt;strong&gt;blog bez reklamy&lt;/strong&gt;, bez względu na to czy miałaby być ona płatna czy nie. Zależało i nadal mi zależy na tym, aby móc pisać, &lt;strong&gt;bez ograniczeń&lt;/strong&gt;, o tym, co mi się podoba lub nie, co lubię lub czego nie lubię, bądź, co mnie denerwuję i wkurza.&lt;br /&gt;Od jakiegoś czasu, otrzymuję regularnie propozycje różnego typu współpracy. Nie ukrywam, że sprawiam mi ogromną przyjemność, że mój blog wzbudza zainteresowanie. Bądź co bądź właśnie o to chodziło, nieprawdaż? ;)&lt;br /&gt;Jednak opisywanie zalet i wartości zdrowotnych margaryny produkowanej przez znaną markę uśmiecha mi się średnio. Nawet jeśli miałabym otrzymać za to wynagrodzenie... Tym bardziej, że my w ogóle nie jadamy margaryny. To samo tyczy się zachwalania jakości sportowych butów ozdobionych znanym wszystkim przecinkiem, tudzież marki samochodów pochodzących z dalekiej północy... Chociaż, gdyby akurat ta ostania marka zechciała podarować mi jeden ze swoich modeli, to kto wie, może bym się nagięła i maznęła kilka pochlebnych słów... ;)&lt;br /&gt;Krótko mówiąc, &lt;strong&gt;za reklamę dziękujemy!&lt;/strong&gt; No prawie...&lt;br /&gt;W czasie ostatnich wakacji otrzymałam mail, w którym jedna z doskonale mi znanych francuskich firm specjalizująca się w przyprawach, zaproponowałam mi współpracę. Propozycja wzbudziła moje zainteresowanie, tym bardziej, że wspomniane produkty używam od dawna. Zapytałam się więc jak ta nasza współpraca ma wyglądać. W odpowiedzi poinformowano mnie o chęci przesłania mi próbek do degustacji. I to wszystko? Zaczęłam się dopytywać. Co w zamian muszę zrobić? &lt;strong&gt;Nic&lt;/strong&gt;. W pierwszej chwili pomyślałam, że mój francuski płata mi figle... Jak to nic? Żadnej reklamy jawnej, czy ukrytej, żadnego zachwalania? No… Nic. Jeśli próbki mi się spodobają, to mogę napisać, jeśli nie, to też mogę… W ten oto sposób &lt;strong&gt;zaprzedałam duszę diabłu&lt;/strong&gt; ;) Żeby jednak nie było wątpliwości... tylko temu jednemu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/PoivreduPenja.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 500px; DISPLAY: block; HEIGHT: 667px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/PoivreduPenja.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W pierwszej kolejności moje uwagą zwróciła niewielka puszka z &lt;strong&gt;białym pieprzem&lt;/strong&gt;. Szczerze się przyznam, że na samą myśl o białym pieprzu niekontrolowanych grymas pojawia mi się na twarzy. Nie znoszę jego &lt;strong&gt;smaku&lt;/strong&gt;, który przypomina mi &lt;strong&gt;zgniłe liście&lt;/strong&gt;... Wprawdzie nigdy takich nie jadłam, jestem jednak przekonana, że właśnie tak smakują ;) Poza tym biały pieprz ma &lt;strong&gt;zbyt ostry smak&lt;/strong&gt;, który zazwyczaj tłumi smak potrawy. No i przede wszystkim dla mnie biały pieprz po prostu &lt;strong&gt;śmierdzi&lt;/strong&gt;!&lt;br /&gt;Z pewną taką nieśmiałością otworzyłam puszeczkę i... okazało się, że już sam zapach tego pieprzu nie ma nic wspólnego z białym pieprzem, z jakim do tej pory przyszło mi mieć do czynienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Oto notka, jaką została załączona do opakowania:&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pochodzenie&lt;/strong&gt;: Kamerun.&lt;br /&gt;Pieprz biały uzyskuje się z całkowicie dojrzałych owoców, z których usuwa się zewnętrzną, mięsistą łupinę. Gleba pochodzenia wulkanicznego, na której rosną pnące krzewy pieprzu nadaje im niepowtarzalnego charakteru i smaku. Uprawiany w tradycyjny sposób biały pieprze z Penja, cieszy się ogromnym powodzeniem wśród koneserów.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zastosowanie&lt;/strong&gt;: wieprzowina, wołowina oraz dziczyzna; wzbogaca smak ryb.&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Wszystko pięknie, poza ceną... przynajmniej tutaj &lt;strong&gt;biały pieprz z Penja&lt;/strong&gt; osiąga cenę przyprawiającą o zawrót głowy :( &lt;strong&gt;Nie znalazłam&lt;/strong&gt; także informacji czy &lt;a href="http://www.terreexotique.com/"&gt;Terre Exotique&lt;/a&gt; prowadzi &lt;strong&gt;sprawiedliwy handel&lt;/strong&gt; (faire trade) i czy część zysków ze sprzedaży tego pieprzu jest rozprowadzana pomiędzy jego kameruńskich producentów. Mam nadzieje, że tak jest, gdyż w przeciwnym wypadku ten niezwykle ciekawy pieprz straciłyby wiele w moich, i nie tylko moich, oczach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aby móc całkowicie przekonać się do tego pieprzu i ostatecznie wypróbować jego smak postanowiłam doprawić nim &lt;strong&gt;risotto z rukwią wodną&lt;/strong&gt;. To był strzał w dziesiątkę ! Świeżo rozbity w moździerzu pieprz wspaniale podkreślił przyjemnie ostry smak rukwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/cressondefontaine.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 600px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/cressondefontaine.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zanim jednak podam Wam przepis na risotto, jeszcze kilka słów o samej &lt;strong&gt;rukwi wodnej&lt;/strong&gt; (&lt;em&gt;Nasturtium officinale&lt;/em&gt;). W smaku rukiew wodna przypomina odrobinę daikon czyli rzodkiew japońską, o której, jakiś czas temu, pisał &lt;a href="http://gourmet.blox.pl/2009/09/Daikon-japonska-rzodkiew.html"&gt;Desmond&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;Rukiew wodną można przygotowywać na najrozmaitsze sposoby. Poszatkowana świetnie nadaje się do posypywania chleba z masłam. Możemy dodać ją do mieszanki sałaty, zmiksować i przygotować z niej zupę, lub ugotować jak szpinak.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Dziko rosnącą rukiew&lt;/strong&gt; można spotkać nad brzegami potoków oraz czystych zbiorników wodnych. Zbieranie jej jest jednak mocno &lt;strong&gt;niewskazane&lt;/strong&gt; ze względu na możliwość występowania na jej na liściach jaj motylicy. Uprawiana rukiew wodna jest wolna od tych pasożytów.&lt;br /&gt;Właściwości użytkowe i lecznicze rukwi zostały już odkryte w Starożytności. Przypisywano jej siły magiczne oraz uznawano za silny afrodyzjak, co powodowało, że rukiew wchodziła w skład wielu najdziwniejszych eliksirów. Rzymianie zajadali się rukwią wodną w nadziei, że zapobiegnie ona łysieniu. Z kolei Grecy byli świecie przekonani, że spożycie rukwi wodnej po mocno zakrapianej imprezie uchroni ich od nieprzyjemnych objawów kaca... Coś jak nasz sok z ogórków kiszonych :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Risottoaucresson_1.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 600px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Risottoaucresson_1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Risotto z rukwią wodną i białym pieprzem z Penja&lt;/strong&gt; – dla 4 osób:&lt;br /&gt;700 ml bulionu warzywnego&lt;br /&gt;100 ml śmietany&lt;br /&gt;1 pączek rukwi wodnej&lt;br /&gt;5 garści ryżu carnaroli lub arborio&lt;br /&gt;2 garście połamanych orzechów&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 średnia cebula&lt;br /&gt;1 łyżka oliwy&lt;br /&gt;1 łyżka masła&lt;br /&gt;4 ziarenka białego pieprzu z Penja &lt;em&gt;(świeżo roztartego w moździerzu)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;50 g solonej ricotty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Dokładnie umyć i odsączyć rukiew wodną. Poszatkowany czosnek wraz z cebulą delikatnie zeszklić na oliwie z masłem uważając, aby się nie przyrumieniły. Dodać ryż. Podsmażyć. Gdy ryż stanie się przezroczysty dodać połowę pęczka rukwi wodnej. zalać gorącym bulionem, tak aby zakrył on cały ryż.&lt;br /&gt;Gotować na średnim ogniu od czasu do czasu mieszając. Gdyby ryż pochłonął cały bulion i nadal był twardy, należy ponownie dolać trochę gorącego bulionu. Gdy ryż jest jeszcze bardzo al dente, zestawić garnek z gazu, dodać pozostałą rukiew, orzechy i śmietanę. Wymieszać dokładnie, przykryć i odstawić na 5 minut na wyłączonym, gorącym palniku.&lt;br /&gt;Doprawić do smaku solą i świeżo mielonym roztartym pieprzem. Podawać oprószone soloną ricottą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/11/le-diable-risotto-au-cresson-de.html"&gt;Le Diable, risotto au cresson de fontaine et poivre blanc de Penja&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-2723703930700785969?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/2723703930700785969/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/11/diabel-risotto-z-rukwia-wodna-i-bialym.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2723703930700785969'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2723703930700785969'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/11/diabel-risotto-z-rukwia-wodna-i-bialym.html' title='Diabel, risotto z rukwią wodną i białym pieprzem z Penja'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-5002465228072752972</id><published>2009-11-09T14:55:00.011+01:00</published><updated>2011-03-08T12:09:41.577+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapomniane Warzywa i Owoce'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Desery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dynia'/><title type='text'>Krem brûlée z dynia Hokkaido</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Ten przepis, jak wiele innych zresztą, miał wziąć udział w &lt;strong&gt;Dyniowym Festiwalu&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://www.beawkuchni.com/"&gt;Bei&lt;/a&gt;. Nie wziął. W miedzy czasie ciężkie chmury przysłoniły słońce. Ciężko jest cieszyć się ze wspólnej zabawy, gdy myśli błądzą daleko. Ciężko jest pisać, gdy każde napisane słowo wydaje się być nie na miejscu. Ciężko jest napawać się smakiem ulubionych potraw, gdy bliska nam osoba przegrywa walkę z chorobą, której pokonać nie można. Wszystko wydaje się takie banalne i bez sensu.&lt;br /&gt;Wybaczcie moje milczenie. Jestem. Cały czas czytam Wasze komentarze i przepiękne wypisy na Waszych blogach. Nie stacza mi jednak siły, żeby napisać coś ode mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Krembruleezdynia_01.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 600px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Krembruleezdynia_01.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Krem brûlée z dynią Hokkaido&lt;/strong&gt; - porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;250 g dyni Hokkaido &lt;em&gt;(waga po wydrążeniu)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;350 ml pełnotłustego mleka&lt;br /&gt;300 ml śmietanki kremówki &lt;em&gt;(35% zawartości tłuszczu)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;100 g brązowego cukru trzcinowego&lt;br /&gt;5 żółtek&lt;br /&gt;1 łyżeczka przyprawy do pierników&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;4 łyżki cukru&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Dynię dokładnie umyć, wydrążyć i pokroić w kostkę. Dyni Hokkaido nie powinno się obierać. Jej skórka jest bardzo cienka i nadaje pięknego koloru i wyrazistego smaku potrawom.&lt;br /&gt;Zalać pokrojoną dynię połową mleka i gotować, aż zacznie się rozpadać. Dokładnie zmiksować. Wymieszać z resztą mleka, śmietanką i przyprawą do pierników oraz szczyptą soli. Doprowadzić powoli do wrzenia. Nie gotować!&lt;br /&gt;W tym czasie wymiesza delikatnie żółtka z cukrem. Cały czas mieszając, wlać na żółtka gorącą śmietankę. Rozlać krem do żaroodpornych foremek.&lt;br /&gt;Nagrzać piekarnik do 100°C. Na głębokiej blasze ustawić foremki z kremem i wstawić blachę do piekarnika. Wylać na nią tyle wody, aby sięgała do 3/4 wysokości foremek.&lt;br /&gt;Piec około 45 minut, do momentu, gdy krem się zetnie, a po poruszeniu foremką nadal będzie sprężysty. Studzić na kratce. Zimny krem wstawić na kilka godzin do lodówki.&lt;br /&gt;Tuż przed podaniem oprószyć każdą porcję kremu cukrem i skarmelizować przy pomocy gazowego palnika lub pod bardzo mocno rozgrzany grillem w piekarniku. Podawać natychmiast.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/11/creme-brulee-au-potimarron.html"&gt;Crème brûlée au potimarron&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-5002465228072752972?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/5002465228072752972/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/11/krem-brulee-z-dynia-hokkaido.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/5002465228072752972'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/5002465228072752972'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/11/krem-brulee-z-dynia-hokkaido.html' title='Krem brûlée z dynia Hokkaido'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-3903197122836588250</id><published>2009-10-03T18:09:00.015+02:00</published><updated>2011-09-08T22:01:22.364+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Cytryny'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Owoce Egzotyczne'/><title type='text'>Cytrynowe ciasto z sosem z owocow marakui</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color: #666666;"&gt;Na całym świecie istnieje około 500 gatunków &lt;strong&gt;Passiflory&lt;/strong&gt;, inaczej zwanej &lt;strong&gt;Męczennicą&lt;/strong&gt; (&lt;em&gt;Passiflora edulis&lt;/em&gt;). Jej uprawa skoncentrowana jest w Ameryce Południowej, Australii, w niektórych regionach Afryki oraz na wsypach Fidżi, Hawajach oraz Sri Lance. Na dużą skale uprawiane są głownie dwa gatunki. &lt;strong&gt;Męczennica purpurowa&lt;/strong&gt; (owoc widoczny na zdjęciu), o pomarszczonej woskowatej skórce oraz &lt;strong&gt;Męczennica żółta&lt;/strong&gt; o nieco większych owocach pokrytych gładka, pomarańczową skórka. Pierwszą odmianę częściej używa się do spożywania na surowo, w koktajlach lub lodach. Druga, żółta odmiana o zdecydowanie bardziej kwaskowym smaku, używana jest przede wszystkim w przetwórstwie spożywczym.&lt;br /&gt;W owocach marakui znajdziemy dużo witaminy C oraz sporo wapnia i żelaza. Poza tym 100 g owocu dostarcza 75 kalorii, co jeszcze bardziej zwiększa jego atrakcyjność ;)&lt;br /&gt;Aby dostać się do niezwykle aromatycznego, kwaskowatego miąższu należy owoc rozkroić na pół i wyjąć łyżeczką miąższ wraz z pestkami. Następnie, aby uzyskać sok wystarczy przetrzeć miąższ przez sitko. Zawsze zachowuję 2-3 łyżki czarnych pestek, które są jak najbardziej jadalne i przepięknie prezentują się w ciastach, lodach i sosach owocowych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/ciastocytrynowezpassiflora_9.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/ciastocytrynowezpassiflora_9.jpg" style="display: block; height: 598px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 450px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przepiękne &lt;strong&gt;kwiaty&lt;/strong&gt; passiflory oraz jej &lt;strong&gt;owoce o egzotycznym, kwaskowatym smaku&lt;/strong&gt; zawsze mnie fascynowały. Kiedyś nawet miałam ich prywatną uprawę na naszym mocno nasłonecznionym balkonie, na którym męczennica czuła się najwyraźniej wspaniale, bo co roku przepięknie kwitła i owocowała. Nigdy jednak nie dane było nam spróbować owoców własnej produkcji... Nasze brytany, zwłaszcza &lt;strong&gt;berneńczyk&lt;/strong&gt;, były szybsze :) Gdy owoc marakui był gotowy do spożycia, &lt;a href="http://www.pbase.com/zuga/bernese"&gt;Nikos&lt;/a&gt; spokojnie podchodził i po prostu go zjadał nie zwracając najmniejsze uwagi na nasze głośnie protesty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/ciastocytrynowezpassiflora_1.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/ciastocytrynowezpassiflora_1.jpg" style="display: block; height: 585px; margin: 0px auto 10px; text-align: center; width: 450px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Cytrynowe ciasto z sosem z owoców marakui&lt;/strong&gt; – podłużna forma o długości 30 cm.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ciasto:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;250 g mąki&lt;br /&gt;165 g cukru&lt;br /&gt;75 g masła&lt;br /&gt;2 jaja&lt;br /&gt;2 żółtka&lt;br /&gt;pół szklanki tłustego, greckiego jogurtu Total&lt;br /&gt;półtorej łyżeczki proszku do pieczenia&lt;br /&gt;2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny&lt;br /&gt;2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z marakui wraz z pestkami&lt;br /&gt;skórka otarta z 1 cytryny&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Sos owocowy:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;1 szklanka cukru&lt;br /&gt;sok z 10 marakui&lt;br /&gt;sok z 1 cytryny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzać do 170°C. Formę na keks wyłożyć papierem do pieczenia. Rozpuścić i przestudzić masło.&lt;br /&gt;Przesiać mąkę wraz z proszkiem do pieczenia. Dodać cukier, szczyptę soli i wymieszać. Jajka i żółtka delikatnie ubić. Wlać do mąki i delikatnie mieszać za pomocą miksera do uzyskania gładkiego, lśniącego ciasta. W tym czasie ubić trzepaczka masło z jogurtem, sokiem z cytryny i marakui. Dodać do ciasta i ponownie dokładnie wymieszać. Przelać ciasto do formy. Piec, około 60 minut, do suchego patyczka.&lt;br /&gt;W tym czasie przygotować sos. W garnuszku z grubym dnem wymieszać cukier z sokiem z cytryn i marakui. Delikatnie podgrzewać aż cały cukier się rozpuści i sos zacznie gęstnieć.&lt;br /&gt;Po wyjęciu ciasta z piekarnika, gęsto ponakłuwać je drewnianym patyczkiem. Polewać ciasto gorącym sosem starając się aby jak najwięcej sosu wsiąkło w dziurki po patyczku. Pozostawić do całkowitego ostygnięcia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/10/cake-au-citron-et-sauce-de-fruits-de-la.html"&gt;Cake au citron et sauce de fruits de la passion&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-3903197122836588250?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/3903197122836588250/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/10/cytrynowy-keks-z-sosem-z-owocow-marakui.html#comment-form' title='Komentarze (28)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3903197122836588250'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3903197122836588250'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/10/cytrynowy-keks-z-sosem-z-owocow-marakui.html' title='Cytrynowe ciasto z sosem z owocow marakui'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>28</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-1229862865674167281</id><published>2009-09-30T12:03:00.004+02:00</published><updated>2010-10-01T10:29:47.631+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Migawki z podróży'/><title type='text'>Ostatni dzień lata... pierwszy dzien jesieni...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Kiedy, 14 lat temu, po raz pierwszy Ptit Suisse zabrał mnie do górskiej chaty (słynnego już &lt;strong&gt;szaletu&lt;/strong&gt; ;)) w dolinie &lt;a href="http://www.turtmanntal.ch/sites/"&gt;Turmanntal&lt;/a&gt;, nie miałam najmniejszego pojęcia czego się spodziewać. Znałam Bieszczady i Tatry. W Alpach byłam pierwszy raz w życiu.&lt;br /&gt;Na prawie 2000 mnpm wjeżdżaliśmy po ciemku. Na szczęście Ptit Suisse zna drogę na pamięć... Nie było widać nic poza usianym gwiazdami niebem. Podejrzewałam, że tam musi być pięknie. Jednak gdy rano otworzyłam okiennice i zobaczyłam błękitne niebo oraz lodowiec, potrzebowałam dobrych kilku chwil, żeby poradzić sobie z totalnym opadem szczeki. Potem wyrwało mi się bardzo niecenzuralne słowo... ;)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;&lt;br /&gt;Zapraszam do wspólnego zdobywania szczytów :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_03.jpg"&gt;&lt;img style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; CURSOR: hand; HEIGHT: 732px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_03.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_07.jpg"&gt;&lt;img style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; CURSOR: hand; HEIGHT: 414px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_07.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_08.jpg"&gt;&lt;img style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; CURSOR: hand; HEIGHT: 729px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_08.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_06.jpg"&gt;&lt;img style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; CURSOR: hand; HEIGHT: 413px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_06.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_05.jpg"&gt;&lt;img style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; CURSOR: hand; HEIGHT: 733px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_05.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_04.jpg"&gt;&lt;img style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; CURSOR: hand; HEIGHT: 731px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_04.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_02.jpg"&gt;&lt;img style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; CURSOR: hand; HEIGHT: 413px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_02.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_01.jpg"&gt;&lt;img style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; CURSOR: hand; HEIGHT: 733px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Ostatnidzienlatawgorach_01.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;EN FRANCAIS:&lt;/strong&gt;...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-1229862865674167281?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/1229862865674167281/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/09/ostatni-dzien-lata-pierwszy-dzien.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1229862865674167281'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/1229862865674167281'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/09/ostatni-dzien-lata-pierwszy-dzien.html' title='Ostatni dzień lata... pierwszy dzien jesieni...'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-2292682970079705432</id><published>2009-09-24T21:34:00.009+02:00</published><updated>2011-03-08T17:01:01.273+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przepisy Mistrzów'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia francuska'/><title type='text'>Pierre Hermé, brownies, koniak i złote perelki</title><content type='html'>&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/gateauaucognacdePH03.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 600px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/gateauaucognacdePH03.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Kolejna, &lt;strong&gt;13-sta edycja&lt;/strong&gt;, &lt;a href="http://table-table.blogspot.com/2009/03/weekendowa-cukiernia-zaproszenie-do.html"&gt;Weekendowej Cukierni&lt;/a&gt; dobiega końca. Jeżeli jeszcze najdzie Was ochota na przyłączenie się do wspólnej zabawy, to macie trzy dni na zakasanie rękawów i popełnienie zaproponowanego ciasta. Nie będziecie żałować! Wszystkich tych, którzy obawiają się, że ciasto jest pracochłonne wyprowadzam z błędu. Ono tylko tak strasznie wygląda, robi się je w mgnieniu oka, zawłaszcza gdy do pracy zagoni się pozostałych domowników... w końcu jak chcą jeść, to niech trochę popracują ;)&lt;br /&gt;Pod koniec weekendu, nie zapomnijcie przesłać mejla do &lt;a href="http://table-table.blogspot.com/"&gt;Młodej&lt;/a&gt; z linką do przepisu na Waszym blogu. Ona już zajmie się resztą. Dziękuję Poleczko :*&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja zmuszona jestem pospieszyć się z publikacją moich zmagań z przepisem &lt;strong&gt;Pierre Hermé&lt;/strong&gt;, ponieważ, jak już wcześniej to zostało zapowiedziane, wrześniowe weekendy spędzamy w &lt;strong&gt;szalecie&lt;/strong&gt; (&lt;em&gt;fran. &lt;strong&gt;chalet&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt; – chata/domek w górach i nie tylko :)) kompletnie odcięci od netu oraz telefonu. Świat może się zawalić, a my będziemy żyć w nieświadomości... przynajmniej do niedzieli wieczorem. To jeszcze muszę się Wam pochwalić, bo od tygodnia chodzę dumna i blada, gdyż w zeszłą niedzielę pokonałam samą siebie oraz przełęcz &lt;strong&gt;Forcletta&lt;/strong&gt; na wysokości &lt;strong&gt;2876 mnmp&lt;/strong&gt;. Pokonałam i nie umarłam, co należy okreścić mianem &lt;strong&gt;cudu&lt;/strong&gt; :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziękuję za wspólną zabawę i życzę Wam pięknego, jesiennego weekendu. Do zobaczenia wkrótce!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/gateauaucognacdePH02.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 600px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/gateauaucognacdePH02.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pierre Hermé, brownies, koniak i złote perełki:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;em&gt;przepis pochodzi z książki Pierre'a Hermé "Mes desserts préférés" Agnès Vienot Editions, 2003, str. 195&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Złote perełki, czyli rodzynki:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;120 g żółtych rodzynek &lt;em&gt;(koniecznie muszą być żółte, bo wtedy ładnie wyglądają:))&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;70 g wody&lt;br /&gt;70 g koniaku &lt;em&gt;(można zastąpić rumem)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzynki umieścić w niewielkim garnuszku. Zalać je wodą i zagotować. Gotować przez 1-2 minuty do momentu, aż woda prawie całkowicie wyparuje.&lt;br /&gt;Zdjąć garnuszek z ognia, zalać koniakiem i podpalić, starając się przy okazji nie poparzyć paluchów, tudzież nie puścić z dymem kuchni ;)&lt;br /&gt;Potrząsać płonącym garnuszkiem do moment, aż płomień zgaśnie. Przełożyć do szklanej miseczki, dokładnie przykryć i ostudzić. Przechować w lodówce nawet do 5 dni. Rodzynki najlepiej przygotować dzień wcześniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Brownies:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;70 g poszatkowanej gorzkiej czekolady&lt;br /&gt;130 g miękkiego masła&lt;br /&gt;2 jajka średniej wielkości, w temperaturze pokojowej, delikatnie ubite&lt;br /&gt;125 g cukru&lt;br /&gt;60 g przesianej mąki&lt;br /&gt;100 g grubo poszatkowanych orzechów pecan &lt;em&gt;(można zastąpić włoskimi)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagrzać piekarnik do 180°C. Wysmarować tortownicę o ø 22 cm masłem i wyłożyć papierem do pieczenia.&lt;br /&gt;Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Zdjąć z ognia i odczekać, aż jej temperatura spadnie do 45°C (gdy robiłam pierwszym razem, nie miałam termometru... i też wyszło ;)).&lt;br /&gt;Masło delikatnie wymieszać przy pomocy silikonowej łopatki do momentu, aż uzyska kremową konsystencję (oczywiście użyłam miksera na najwolniejszych obrotach ;)) Dodawać, cały czas dokładnie mieszając, czekoladę, jajka, cukier mąkę oraz orzechy pecan.&lt;br /&gt;Przełożyć ciasto do tortownicy. Piec około 10-13 minut. Ciasto powinno mieć suche brzegi i delikatnie kleić się po środku. Wyjąć z piekarnika i pozostawić do ostygnięcia.&lt;br /&gt;Ciasto, dokładnie zawinięte, można przechowywać przez 2 dni w lodówce lub przez miesiąc w zamrażalniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Crème pâtissière:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;125 g pełnotłustego mleka&lt;br /&gt;1/2 laski wanilii&lt;br /&gt;2 małe żółtka&lt;br /&gt;25 g cukru&lt;br /&gt;11 i 1/2 g przesianej Maïzeny &lt;em&gt;(lub mąki ziemniaczanej)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;12 i 1/2 g miękkiego masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Laskę wanilii rozciąć i wyskrobać nasionka. Zalać wszystko mlekiem. Zagotować. Zdjąć z ognia, przykryć i odstawić na 30 minut.&lt;br /&gt;Przygotować dwie miski o różnej średnicy tak żeby jedną można było włożyć do drugiej. Wypełnić większą lodem (użyłam jednej metalowej miski, którą uprzednio wstawiłam do zamrażarki na godzinę).&lt;br /&gt;W garnuszku z grubym dnem, ubić razem żółtka, cukier oraz przesianą Maïzenę. Dodać ¼ mleka i nadal ubijać. Gdy wszystko dokładnie się połączy i będzie miało taką samą temperaturę, dodać resztę mleka. Wyjąć laską wanilii.&lt;br /&gt;Podgrzewać delikatnie krem bez przerwy ubijając, aż do momentu, gdy się zagotuje. Gotować 1-2 minuty cały czas ubijając. Zdjąć krem z ognia i przełożyć do mniejszej miski i ustawić ją w misce z lodem. Schładzać cały czas energicznie mieszając, żeby nie porobiły się grudki. Gdy krem osiągnie temperaturę 60°C dodać po trochu masło mieszając, aż dokładnie się rozpuści i połączy z kremem. Ostudzić.&lt;br /&gt;Szczelnie przykryty crème pâtissière można przechowywać do 2 dni w lodówce&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Krem z koniakiem:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;340 g śmietanki &lt;em&gt;(użyłam 35%)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;4 g żelatyny&lt;br /&gt;3 i 1/2 łyżki koniaku &lt;em&gt;(lub rumu jeżeli rodzynki macerowały się w rumie)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;190 g kremu pâtissière&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Namoczyć listki żelatyny w zimnej wodzie. Odcisnąć i odstawić na bok.&lt;br /&gt;Ubić delikatnie śmietankę (ubiłam mocniej niż delikatnie ;)). Odstawić na bok.&lt;br /&gt;Rozpuścić żelatynę w garnuszku. Dodać koniak i dokładnie wymieszać. Dodać ¼ kremu pâtissière i wymieszać. Jeżeli temperatura kremu jest wyższa niż 21°C, wstawić miskę z kremem do zimnej wody.&lt;br /&gt;Dodać pozostały krem pâtissière, delikatnie wymieszać. Na końcu dodać ubitą śmietankę i ponownie wymieszać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przezroczysta polewa:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Jeżeli macie już dosyć i na samą myć o kolejnej chwili spędzonej przy garach, robi się Wam słabo, to możecie użyć galaretki z jabłek lub pigwy. Galaretką, przed użyciem, należy delikatnie podgrzać. Jeżeli macie ochotę przygotować samemu polewę, oto przepis ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;50 g cukru&lt;br /&gt;1 opakowanie przezroczystej polewy żelującej do tart owocowych &lt;em&gt;(użyłam polewy Dr. Oetker Tortenguss)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;150 g wody (dodałam 250 ml)&lt;br /&gt;skórka z połowy cytryny i pomarańczy&lt;br /&gt;łyżeczka soku z cytryny&lt;br /&gt;1/4 laski wanilii&lt;br /&gt;3 listki mięty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymieszać polewę żałującą z cukrem. Odstawić na bok.&lt;br /&gt;Wodę podgrzewać z rozkrojoną wanilią, skórką cytryny i pomarańczy. Gdy jest letnia, dodać, cały czas mieszając drewnianą łyżką, wymieszany cukier z polewą. Zagotować, zmniejszyć ogień i gotować około 3 minut. Dodać sok z cytryny i ponownie zagotować. Zdjąć garnek z ognia, dodać listki mięty, przykryć i odstawić na około 15 minut. Odcedzić polewę i pozostawić do całkowitego ostygnięcia w temperaturze pokojowej. Jeśli polewa za mocno się zetnie wystarczy ją delikatnie podgrzać.&lt;br /&gt;Polewę można przechowywać w lodówce przez tydzień lub po prostu ją zamrozić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Końcówka:)&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Odsączyć rodzynki na sitku. Przed użyciem osuszyć je dodatkowo ręczniczkiem papierowym. Przełożyć ciasto ponownie do tortownicy, lub użyć obręczy ze stali nierdzewnej (ta ostania świetnie się sprawdza).&lt;br /&gt;Wylać na ciasto połowę kremu. Na krem wyłożyć rodzynki (zostawić do dekoracji ¼ rodzynek) i przykryć ponownie kremem. Wygładzić starannie wierzch.&lt;br /&gt;Wstawić ciasto na godziną do zamrażalnika. Tak przygotowane ciasto, dokładnie zawinięte w folię można przechowywać w zamrażalniki przez 2 tygodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udekorować ciasto pozostawionymi rodzynkami oraz świeżym winogronami. Polać przestudzoną polewą i wstawić do lodówki na godzinę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;:...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-2292682970079705432?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/2292682970079705432/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/09/pierre-herme-brownies-koniak-i-zote.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2292682970079705432'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2292682970079705432'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/09/pierre-herme-brownies-koniak-i-zote.html' title='Pierre Hermé, brownies, koniak i złote perelki'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-3741836241183913062</id><published>2009-09-15T14:05:00.008+02:00</published><updated>2011-03-08T17:17:18.087+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wspólne gotowanie'/><title type='text'>Weekendowa Cukiernia - odcinek 13... chyba :)</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/Sq9_FKyfATI/AAAAAAAAAOU/2kIcBv03-1s/s1600-h/logo.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 254px; DISPLAY: block; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381659806503207218" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/Sq9_FKyfATI/AAAAAAAAAOU/2kIcBv03-1s/s320/logo.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wszystko zaczęło się pewnego dnia na czacie z Młodą:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;&lt;br /&gt;"&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - (...) słuchaj, to jak chcesz ten &lt;strong&gt;przepis&lt;/strong&gt;? Ten na ciasto ofkorsssss, tylko, że on jest &lt;strong&gt;wczesnojesienny&lt;/strong&gt; i &lt;strong&gt;trochę pracowity&lt;/strong&gt;, ale poza tym jest naprawdę OK.&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka&lt;/em&gt; - hmhmhm. Możesz nam gospodarzyć :) &lt;strong&gt;w sierpniu&lt;/strong&gt;?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - A jak to się je?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka&lt;/em&gt; - :D nijak. Musisz wstawić u siebie zaproszenie i przepis i już :)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - &lt;strong&gt;sierpień to lato...&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka&lt;/em&gt; - a ja robię podsumowanie... uppss we &lt;strong&gt;wrześniu&lt;/strong&gt;... sierpień zajęty już :P&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - we wrześniu mogie ;)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka&lt;/em&gt;- no to git :) No i musisz upiec to ciasto :P to mi da pewność, że &lt;strong&gt;nie zostanę sama&lt;/strong&gt; :D&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - tylko muszę go najpierw przetłumaczyć. Dlaczego sama?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka &lt;/em&gt;- proszę bardzo 4 - 6 września i 11-13 września&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - upiec też mogę&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka&lt;/em&gt; - pasi?:)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - a nie może być później, tak po 22? Wtedy przyjeżdża moja chrześnica z narzeczonym. Będzie kogo nakarmić :)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka&lt;/em&gt; - heehe... 18-20 &amp;amp; 25-27 może być?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - &lt;strong&gt;18-20 jest git&lt;/strong&gt;. Potem może pojedziemy do szaletu i mnie nie będzie... albo poczekaj...&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka&lt;/em&gt; - tzn. to będzie dwuweekend więc obie daty :)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - ... musze się skonsultować z lubym. Jak to &lt;strong&gt;DWIE&lt;/strong&gt;?!?... dzizus... ja &lt;strong&gt;nic nie kumam&lt;/strong&gt; :(&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka&lt;/em&gt; - no bo każdy odcinek trwa dwa tygodnie, żeby, wiesz, nie było co tydzień ciasta :)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - a ja to ciasto muszę zrobić kiedy?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka&lt;/em&gt; - a kiedy chcesz :) aby do końca dwuweekendu&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - reasumując 1.) 18 września mam opublikować przepis na blogu&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka&lt;/em&gt; - hihhi... &lt;strong&gt;NIE&lt;/strong&gt; :D&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - 2.) zrobić ciasto i wrzucić na blogu kiedy mi się zachce... &lt;strong&gt;Jak to NIE&lt;/strong&gt;?!?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka&lt;/em&gt; - przepis musi pójść wcześniej :)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - dobra, tydzień wcześniej wystarczy?&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka&lt;/em&gt; - zazwyczaj jest to &lt;strong&gt;wtorek&lt;/strong&gt; przed pierwszym weekendem, czyli u Ciebie 15/09&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - OK&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka&lt;/em&gt; - a później sobie przez dwa tygodnie pieczemy :)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - chyba &lt;strong&gt;zaczynam&lt;/strong&gt; rozumieć... ;)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka&lt;/em&gt; - super! ale jestem dumna :)&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - będę musiała to wszystko przygotować wcześniej, bo w WE wrześniowe jesteśmy cały czas w &lt;strong&gt;szalecie&lt;/strong&gt;, a tam net nie dociera...&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Polka&lt;/em&gt; - będziesz Gospodynią mojej zabawy :) &lt;strong&gt;GDZIE?!?&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Ja&lt;/em&gt; - w szalecie... tak mi się dawno temu spolszczyło... (&lt;strong&gt;chalet&lt;/strong&gt; &lt;em&gt;po fran.&lt;/em&gt; = domek w górach :)) i tak już potocznie używamy tego zwrotu wywołując zdziwienie (...)"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że przepis Wam się spodoba i że licznie przyłączycie się do wspólnego pieczenia... Wszak trzeba zrobić wszystko, żeby Młoda nie została sama, cokolwiek miałoby to znaczyć :) &lt;/span&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Ciasto zrobiłam po raz pierwszy i ostatni kilka lat temu, bo strasznie mi się spodobało zdjęcie w książce :) Okazało się być rewelacyjne i w sumie proste, pomimo tasiemcowego opisu, tym bardziej, że można je robić partiami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/Sq9_FKyfATI/AAAAAAAAAOU/2kIcBv03-1s/s1600-h/logo.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 254px; DISPLAY: block; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381659806503207218" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/Sq9_FKyfATI/AAAAAAAAAOU/2kIcBv03-1s/s320/logo.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pierre Hermé, brownies, koniak i złote perełki:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;przepis pochodzi z książki Pierre'a Hermé "Mes desserts préférés" Agnès Vienot Editions, 2003, str. 195&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Złote perełki, czyli rodzynki:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;120 g żółtych rodzynek &lt;em&gt;(koniecznie muszą być żółte, bo wtedy ładnie wyglądają:))&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;70 g wody&lt;br /&gt;70 g koniaku &lt;em&gt;(można zastąpić rumem)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzynki umieścić w niewielkim garnuszku. Zalać je wodą i zagotować. Gotować przez 1-2 minuty do momentu, aż woda prawie całkowicie wyparuje.&lt;br /&gt;Zdjąć garnuszek z ognia, zalać koniakiem i podpalić, starając się przy okazji nie poparzyć paluchów, tudzież nie puścić z dymem kuchni ;)&lt;br /&gt;Potrząsać płonącym garnuszkiem do moment, aż płomień zgaśnie. Przełożyć do szklanej miseczki, dokładnie przykryć i ostudzić. Przechować w lodówce nawet do 5 dni. Rodzynki najlepiej przygotować dzień wcześniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Brownies:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;70 g poszatkowanej gorzkiej czekolady&lt;br /&gt;130 g miękkiego masła&lt;br /&gt;2 jajka średniej wielkości, w temperaturze pokojowej, delikatnie ubite&lt;br /&gt;125 g cukru&lt;br /&gt;60 g przesianej mąki&lt;br /&gt;100 g grubo poszatkowanych orzechów pecan&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nagrzać piekarnik do 180°C. Wysmarować tortownicę o ø 22 cm masłem i wyłożyć papierem do pieczenia.&lt;br /&gt;Czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Zdjąć z ognia i odczekać, aż jej temperatura spadnie do 45°C (gdy robiłam pierwszym razem, nie miałam termometru... i też wyszło ;)).&lt;br /&gt;Masło delikatnie wymieszać przy pomocy silikonowej łopatki do momentu, aż uzyska kremową konsystencję (oczywiście użyłam miksera na najwolniejszych obrotach ;)) Dodawać, cały czas dokładnie mieszając, czekoladę, jajka, cukier mąkę oraz orzechy pecan.&lt;br /&gt;Przełożyć ciasto do tortownicy. Piec około 10-13 minut. Ciasto powinno mieć suche brzegi i delikatnie kleić się po środku. Wyjąć z piekarnika i pozostawić do ostygnięcia.&lt;br /&gt;Ciasto, dokładnie zawinięte, można przechowywać przez 2 dni w lodówce lub przez miesiąc w zamrażalniku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Crème pâtissière:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;125 g pełnotłustego mleka&lt;br /&gt;1/2 laski wanilii&lt;br /&gt;2 małe żółtka&lt;br /&gt;25 g cukru&lt;br /&gt;11 i 1/2 g przesianej Maïzeny &lt;em&gt;(lub mąki ziemniaczanej)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;12 i 1/2 g miękkiego masła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Laskę wanilii rozciąć i wyskrobać nasionka. Zalać wszystko mlekiem. Zagotować. Zdjąć z ognia, przykryć i odstawić na 30 minut.&lt;br /&gt;Przygotować dwie miski o różnej średnicy tak żeby jedną można było włożyć do drugiej. Wypełnić większą lodem (użyłam jednej metalowej miski, którą uprzednio wstawiłam do zamrażarki na godzinę).&lt;br /&gt;W garnuszku z grubym dnem, ubić razem żółtka, cukier oraz przesianą Maïzenę. Dodać ¼ mleka i nadal ubijać. Gdy wszystko dokładnie się połączy i będzie miało taką samą temperaturę, dodać resztę mleka. Wyjąć laską wanilii.&lt;br /&gt;Podgrzewać delikatnie krem bez przerwy ubijając, aż do momentu, gdy się zagotuje. Gotować 1-2 minuty cały czas ubijając. Zdjąć krem z ognia i przełożyć do mniejszej miski i ustawić ją w misce z lodem. Schładzać cały czas energicznie mieszając, żeby nie porobiły się grudki. Gdy krem osiągnie temperaturę 60°C dodać po trochu masło mieszając, aż dokładnie się rozpuści i połączy z kremem. Ostudzić.&lt;br /&gt;Szczelnie przykryty crème pâtissière można przechowywać do 2 dni w lodówce&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Krem z koniakiem :&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;340 g śmietanki &lt;em&gt;(użyłam 35%)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;4 g żelatyny&lt;br /&gt;3 i 1/2 łyżki koniaku &lt;em&gt;(lub rumu jeżeli rodzynki macerowały się w rumie)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;190 g kremu pâtissière&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Namoczyć listki żelatyny w zimnej wodzie. Odcisnąć i odstawić na bok.&lt;br /&gt;Ubić delikatnie śmietankę (ubiłam mocniej niż delikatnie ;)). Odstawić na bok.&lt;br /&gt;Rozpuścić żelatynę w garnuszku. Dodać koniak i dokładnie wymieszać. Dodać ¼ kremu pâtissière i wymieszać. Jeżeli temperatura kremu jest wyższa niż 21°C, wstawić miskę z kremem do zimnej wody.&lt;br /&gt;Dodać pozostały krem pâtissière, delikatnie wymieszać. Na końcu dodać ubitą śmietankę i ponownie wymieszać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przezroczysta polewa:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Jeżeli macie już dosyć i na samą myć o kolejnej chwili spędzonej przy garach, robi się Wam słabo, to możecie użyć galaretki z jabłek lub pigwy. Galaretką, przed użyciem, należy delikatnie podgrzać. Jeżeli macie ochotę przygotować samemu polewę, oto przepis ;)&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;50 g cukru&lt;br /&gt;1 opakowanie przezroczystej polewy żelującej do tart owocowych&lt;br /&gt;150 g wody&lt;br /&gt;skórka z połowy cytryny i pomarańczy&lt;br /&gt;łyżeczka soku z cytryny&lt;br /&gt;1/4 laski wanilii&lt;br /&gt;3 listki mięty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wymieszać polewę żałującą z cukrem. Odstawić na bok.&lt;br /&gt;Wodę podgrzewać z rozkrojoną wanilią, skórką cytryny i pomarańczy. Gdy jest letnia, dodać, cały czas mieszając drewnianą łyżką, wymieszany cukier z polewą. Zagotować, zmniejszyć ogień i gotować około 3 minut. Dodać sok z cytryny i ponownie zagotować. Zdjąć garnek z ognia, dodać listki mięty, przykryć i odstawić na około 15 minut. Odcedzić polewę i pozostawić do całkowitego ostygnięcia w temperaturze pokojowej. Jeśli polewa za mocno się zetnie wystarczy ją delikatnie podgrzać.&lt;br /&gt;Polewę można przechowywać w lodówce przez tydzień lub po prostu ją zamrozić.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Końcówka:)&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Odsączyć rodzynki na sitku. Przed użyciem osuszyć je dodatkowo ręczniczkiem papierowym. Przełożyć ciasto ponownie do tortownicy, lub użyć obręczy ze stali nierdzewnej (ta ostania świetnie się sprawdza).&lt;br /&gt;Wylać na ciasto połowę kremu. Na krem wyłożyć rodzynki (zostawić do dekoracji ¼ rodzynek) i przykryć ponownie kremem. Wygładzić starannie wierzch.&lt;br /&gt;Wstawić ciasto na godziną do zamrażalnika. Tak przygotowane ciasto, dokładnie zawinięte w folię można przechowywać w zamrażalniki przez 2 tygodnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udekorować ciasto pozostawionymi rodzynkami oraz świeżym winogronami. Polać zimną polewą i wstawić do lodówki na godzinę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;UWAGI:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Widzę, że znalezienie &lt;strong&gt;polewy &lt;/strong&gt;przysparza trochę kłopotów.&lt;br /&gt;Po przestudiowaniu składu tego niedostępnego cuda doszłam do wniosku, że można pokombinować z żelatyną. Dodać więcej soku z cytryny lub pomarańczy. W ten sposób wykonać coś w rodzaju galaretki cytrynowej lub pomarańczowej.&lt;br /&gt;Myślałam także o zastąpieniu tej polewy zwykłą galaretką. Jednak szybko odrzuciłam ten pomyśl, bo galaretka cytrynowa jest żółta. Jej kolor zmieni zdecydowanie wygląd ciasta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-3741836241183913062?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/3741836241183913062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/09/weekendowa-cukiernia-odcinek-13-chyba.html#comment-form' title='Komentarze (38)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3741836241183913062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3741836241183913062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/09/weekendowa-cukiernia-odcinek-13-chyba.html' title='Weekendowa Cukiernia - odcinek 13... chyba :)'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/Sq9_FKyfATI/AAAAAAAAAOU/2kIcBv03-1s/s72-c/logo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>38</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-7948833420362569064</id><published>2009-09-14T17:52:00.010+02:00</published><updated>2010-10-01T10:29:05.270+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Migawki z podróży'/><title type='text'>Nad Bałtykiem</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Od zawsze marzyłam o &lt;strong&gt;drewnianym domku nad morzem&lt;/strong&gt;. Miejscu, w którym, co roku, moglibyśmy spędzać wakacje z przyjaciółmi. Wspólnie gotować, chodzić po lesie i polach, kąpać się w morzu, jeździć na rowerach, a wieczorami grać w karty lub kości i naprawiać świat.&lt;br /&gt;Kilka lat temu postanowiłam, że należy przejść do czynu. Ponieważ jestem w gorącej wodzie kąpana, to pomysł szybko zrealizowałam wyszukując działkę w Internecie i... kupując ją niemalże w ciemno. Działką zobaczyliśmy na własne oczy na kilka godzin przed popisaniem aktu notarialnego :) Było to nasze pierwsze spotkanie z &lt;strong&gt;Wyspą Wolin&lt;/strong&gt;, która okazała się być miejscem niezwykle interesującym pod każdym względem. Fauna i flora (czy spotkaliście kiedyś kraby nad naszym pięknym Bałtykiem?) zachwyca na każdym kroku, zabytki architektury, pomimo tego, że znajdują się w opłakanym stanie, wprawiają w osłupienie, a napotkane stanowiska archeologiczne wywołują błogi uśmiech na twarzach naszych mężów. Czego chcieć więcej?&lt;br /&gt;Mój Anioł Stróż musi mieć stalowe nerwy, żeby stawiać czoła moim pomysłom i przede wszystkim musi mnie bardzo lubić... Nie dość, że działka okazała się być pięknie położona, choć do morza jej daleko, to jeszcze Hania i Krzysztof, od których działkę kupiliśmy okazali się tak sympatyczni, że nasze kontakty nie skończył się przy podpisaniu aktu kupna-sprzedaży. Wręcz przeciwnie trwają nadal i mają się bardzo dobrze :)&lt;br /&gt;W czasie naszego pierwszego pobytu w tamtych stronach trafiliśmy przypadkiem na wspaniały dom gościny u Pani Aureli i Pana Mirka. Tak nam się u nich spodobało, że od kilku lat, poza sezonem, przyjeżdżamy do &lt;a href="http://www.morskieopowiesci.pl/"&gt;Morskich Opowieści&lt;/a&gt; całą grupą przyjaciół. W Morskich powieściach jest jak w domu. Zawsze uśmiechnięta pani Aurelia, dąsa się gdy za mało, według niej, zjemy na śniadanie. Pan Mirek z kolej z wielką chęcią prezentuje swoją wspaniałą kolekcję starych pocztówek z Dziwnowa oraz opowiada historię tych terenów.&lt;br /&gt;A działka? A drewniany domek? Działka zarasta pięknymi brzozami... co wcale mi nie przeszkadza, bo od zawsze marzyłam o &lt;strong&gt;brzozowym zagajniku&lt;/strong&gt; :) Drewniany domek wybudujemy kiedy przejdziemy na emeryturę lub kiedy trafimy szóstkę w totolotka ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/alabaltic_1.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 730px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/alabaltic_1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/alabaltic_3.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 414px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/alabaltic_3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/alabaltic_2.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 732px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/alabaltic_2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/alabaltic_4.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 413px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/alabaltic_4.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/alabaltic_6copie.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 733px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/alabaltic_6copie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/alabaltic_5.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 413px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/alabaltic_5.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/alabaltic.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 729px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/alabaltic.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Dom Gościnny &lt;strong&gt;Morskie Opowieści&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Ul E. Orzeszkowej 4&lt;br /&gt;72-420 Dziwnów&lt;br /&gt;tel. 091.381.34.26&lt;br /&gt;tel. kom. 0607.105.405&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/09/au-bord-de-la-baltic.html"&gt;Au bord de la Baltic&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-7948833420362569064?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/7948833420362569064/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/09/nad-baltykiem.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7948833420362569064'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/7948833420362569064'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/09/nad-baltykiem.html' title='Nad Bałtykiem'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-8254705712439379515</id><published>2009-08-30T18:01:00.011+02:00</published><updated>2011-03-08T17:29:29.405+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pasta'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bella Italia'/><title type='text'>Cukinia à la carbonara</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Tak naprawdę, to w ogóle nie powinnam się tutaj pokazywać. Powinnam właśnie szpachlować i malować ścianę w kuchni... Powinnam w końcu wykończyć kamienną ścianę, która skułam w listopadzie zeszłego roku i od tamtej pory nie mam czasu żeby ją skończyć... Powinnam posegregować i zeskanować zdjęcia z wakacji z ostatnich 10 lat... Powinnam odwiedzić dawno niewidzianych znajomych... Powinnam się wyspać... Powinnam... Powinnam... Powinnam... ale sama nie wiem od czego zacząć.&lt;br /&gt;Czy tylko ja jestem tak koszmarnie &lt;strong&gt;niezorganizowana&lt;/strong&gt;?!? Podejrzewam, że gdyby doba miała 48 godzin to i tak nie udałoby mi się wykonać wszystkich, zaplanowanych rzeczy...&lt;br /&gt;Skoro nie mogę zrobić wszystkiego, to podam Wam chociaż dwa nasze ulubione sposoby na wykorzystanie cukini. Przynajmniej w ten sposób będę mogła wykreślić z mojej listy „&lt;strong&gt;powinnam&lt;/strong&gt;” dwa punkty i przyłączyć się do akcji &lt;a href="http://www.ekoquchnia.pl/?p=603/"&gt;Cukiniowy sierpień&lt;/a&gt; ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/cukiniaalacarbonara.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 600px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/cukiniaalacarbonara.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Cukinia à la carbonara&lt;/strong&gt; - porcja dla 4 osób:&lt;br /&gt;400 g cukinii &lt;em&gt;(najlepsze są małe i bardzo świeże)&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;120 g startego parmezanu&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;2 żółtka&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;garść listków bazylii&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo mielony pieprz&lt;br /&gt;oliwa &lt;em&gt;(sporo)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;około 400 g makaronu bavette firmy Barilla &lt;em&gt;(długie, cienkie, spłaszczone nitki)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Bazylię umyć i osuszyć. Cukinie umyć, osuszyć i pokroić na cienkie plasterki. Czosnek obrać, poszatkować i delikatnie podsmażyć na rozgrzanej oliwie. Dodać cukinię i smażyć na gorącej oliwie, aż ładnie się przyrumieni. Nie mieszać za często, bo się porozrywa!&lt;br /&gt;W tym czasie wymieszać parmezan z jajkiem i żółtkami. Posolić. Popieprzyć i dodać porwane liski bazylii.&lt;br /&gt;Ugotować makaron. Dodać do sosu 2 łyżki wody, w której się gotował. Odcedzić makaron, wymieszać z sosem, dodać usmażone cukinie i dokładnie wymieszać. Podawać natychmiast.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS&lt;/strong&gt;: &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/09/courgettes-la-carbonara.html"&gt;Courgettes à la carbonara&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-8254705712439379515?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/8254705712439379515/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/08/cukinia-la-carbonara.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8254705712439379515'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/8254705712439379515'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/08/cukinia-la-carbonara.html' title='Cukinia à la carbonara'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-5800635750521854937</id><published>2009-08-30T18:00:00.009+02:00</published><updated>2011-03-08T11:58:12.770+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bella Italia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Antipasti'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zimowe zapasy'/><title type='text'>Cukinia w oliwie</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Nie dość, że załapałam się do &lt;a href="http://www.ekoquchnia.pl/?p=603/"&gt;wspólnego gotowania cukinii&lt;/a&gt;, to jeszcze ten przepis świetnie nadaje się do tego, aby przyłączyć się do zabawy &lt;a href="http://smakiprzysmaki.blogspot.com/2009/06/akcja-spizarnia-zaproszenie.html"&gt;Spiżarnia&lt;/a&gt;, zaproponowanej przez Pelę :) Wow, zaczynam się rozkręcać ;) Czyżby już wkrótce udało mi się wykreślić wszystkie punkty z wywołującej koszmary listy "&lt;strong&gt;powinnam &lt;/strong&gt;" ?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/cukiniawoliwie.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 600px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/cukiniawoliwie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Cukinia w oliwie&lt;/strong&gt; – około 4 słoików o pojemności 500 ml:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Proporce podaję na oko. W razie czego pytajcie, będziemy kombinować razem ;)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3 kg cukinii &lt;em&gt;(mega świeżej i jak najmniejszej)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;grubo mielona sól&lt;br /&gt;ocet z białego winna&lt;br /&gt;białe, wytrawne wino &lt;em&gt;(niekoniecznie)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;oliwa z oliwek&lt;br /&gt;czosnek&lt;br /&gt;papryczki chili&lt;br /&gt;ziarenka czarnego pieprzu&lt;br /&gt;duża doza cierpliwości&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Cukinie umyć i bardzo dokładnie osuszyć. Pokroić wzdłuż na plastry, a potem na cienkie paseczki. Wymieszać w misce z 4 garściami grubo mielonej soli. Odstawić na 30 min do lodówki. Przełożyć cukinię na durszlak, który należy umieścić na misce. Przykryć cukinie talerzem i mocno obciążyć czymś ciężkim (kamień sprawdza się rewelacyjnie). Zostawić, najlepiej w lodowce lub w chłodnym miejscu, na minimum półtora, dwa dni, żeby cukinia pozbyła się całej wody.&lt;br /&gt;Po tym czasie dokładnie wypłukać w occie cukinię, aby pozbyć się nadmiaru soli. Można także wymieszać ocet z białym winem. Natomiast absolutnie NIE należy mieszać octu z wodą! Pozostawić 30 minut do obcieknięcia.&lt;br /&gt;Nakładać cukinię, mocno upychając, do czystych słoików nie wypełniając ich do końca. Dodać papryczkę chili, (uwaga, żeby nie przesadzić z jej ilością – ja dodaję papryczkę w całości, jedną na słoik o pojemności 500 ml), czosnek oraz ziarenka pieprzu. Zalać oliwą pamiętając o pozostawieniu wolnego miejsca u góry słoika (około 2 cm). Dokładnie wytrzeć górę słoików i jeszcze dokładniej zakręcić.&lt;br /&gt;Pasteryzować około 25 minut. Gorące słoiki wyjmować z wody i kłaść do góry dnem. Gdy ostygną sprawdzić czy nie ciekną. Odstawić w ciemne miejsce na minimum 2 miesiące.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Cukinia w oliwie&lt;/strong&gt; to jedno z naszych ulubionych antipasti. Świetnie się sprawdza jako dodatek do serów oraz pieczonego, podawanego na zimno mięsa. Pyszna jest też sama, bez żadnych dodatków. Gorąco polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; Courgettes à l’huile d’olive&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-5800635750521854937?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/5800635750521854937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/08/cukinia-w-oliwie.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/5800635750521854937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/5800635750521854937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/08/cukinia-w-oliwie.html' title='Cukinia w oliwie'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-3600273872562540757</id><published>2009-08-28T14:20:00.008+02:00</published><updated>2011-03-08T11:45:28.140+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Desery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bar z Zupami'/><title type='text'>Zimna, winna zupa z malinami i porzeczkami</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Nie wiem jak Wy, ale ja zawsze bardzo lubiłam, i nadal lubię, wszelkie &lt;strong&gt;zupy owocowe&lt;/strong&gt; na zimno. Znana już Wam Babcia Zosia, przygotowywała często zupę z wiśni lub truskawek z własnoręcznie robionym, cieniutko krojonym makaronem. W gorące dni, gdy Babcia akurat była u nas, na stół wjeżdżał talerz zimnego kompotu z owocami z naszego ogrodu, z równie zimnym makaronem. Siadałam wtedy na tarasie, z książką w jednej i łyżką w drugiej ręce i z apetytem zjadałam talerz zupy. Czasami nawet dwa, co zawsze wzbudzało zachwyt rodziny przyzwyczajonej do mojego marudzenia i wybrzydzania...&lt;br /&gt;Sama nigdy takiej zupy nie wykonałam, bo moje &lt;strong&gt;lenistwo&lt;/strong&gt; bierze górę nad chęcią zjedzenia domowego makaronu. Teraz wprawdzie zadanie wykonania domowego makaronu mogłabym powierzyć mojemu kuchennemu pomocnikowi, ale... i tak mi się nie chce ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Soupefroideauxframboises.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 600px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Soupefroideauxframboises.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Zimna, winna zupa z malinami i porzeczkami&lt;/strong&gt; – porcja dla 4 osób&lt;br /&gt;300 g malin&lt;br /&gt;300 g czerwonych porzeczek&lt;br /&gt;100 g jagód&lt;br /&gt;300 ml czerwonego, wytrawnego wina&lt;br /&gt;250 ml śmietanki&lt;br /&gt;2 łyżki brązowego cukru &lt;em&gt;(można dodać więcej)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;1 łyżka cukru waniliowego&lt;br /&gt;2 goździki&lt;br /&gt;4 bezy&lt;br /&gt;skórka otarta z połowy cytryny&lt;br /&gt;kilka listów mięty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Cytrynę sparzyć i osuszyć. Zetrzeć skórkę. Maliny i porzeczki przepłukać w zimnej wodzie. Wino zagotować z cukrem, goździkami i skórką z cytryny. Dodać maliny i porzeczki. Gotować około 5 minut. Wyłowić goździki i wszystko dokładnie zmiksować. Odstawić na kilka długich godzin do lodówki.&lt;br /&gt;Przed podaniem delikatnie ubić śmietankę. Wymieszać z owocami i połamanymi bezami. Podawać natychmiast udekorowane jagodami i listkami mięty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/08/soupe-froide-aux-framboises-groseilles.html"&gt;Soupe froide aux framboises, groseilles et vin rouge&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-3600273872562540757?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/3600273872562540757/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/08/zimna-winna-zupa-z-malinami-i.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3600273872562540757'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3600273872562540757'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/08/zimna-winna-zupa-z-malinami-i.html' title='Zimna, winna zupa z malinami i porzeczkami'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-3242415121291380368</id><published>2009-08-20T18:24:00.021+02:00</published><updated>2011-03-08T17:05:08.408+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wytrawne Tarty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><title type='text'>Botwinka i szpinak, czyli...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;tarta &lt;a href="http://piniowe.blogspot.com/"&gt;Pinoska&lt;/a&gt; :)&lt;br /&gt;Los rzucił mnie do kraju, w którym &lt;strong&gt;botwinka&lt;/strong&gt; jest &lt;strong&gt;nieznana&lt;/strong&gt;. Można tutaj bez problemu kupić młodziutkie listki buraków, które dodaje się do sałaty i których smak uwielbiam. Natomiast już takiej naszej, prawdziwej botwinki upolować nie można.&lt;br /&gt;W zeszłym roku udało mi wytłumaczyć rolnikowi na targu czego poszukuję. To znaczy myślałam, że mi się udało... Obiecał, że dostarczy mi botwinkę. Obietnicy dotrzymał, a mnie zostały w rękach średniej wielkości buraki z 3 miernymi listkami. Najwidoczniej się nie zrozumieliśmy...&lt;br /&gt;W tym roku ZiaCri specjalnie wysiała w swoim warzywniku buraki. Z myślą o mnie! W dodatku zrobiła to w odstępie kilkunastodniowym, dzięki czemu botwinką zajadamy się od dwóch miesięcy :)&lt;br /&gt;Powiem Wam w sekrecie, że ta moja miłość i tęsknotą za botwinką narodziła się z &lt;strong&gt;czystej przekory&lt;/strong&gt;... nigdy bowiem botwinki &lt;strong&gt;nie lubiłam&lt;/strong&gt; :) Na &lt;strong&gt;chłodnik&lt;/strong&gt; patrzyłam krzywo, a od &lt;strong&gt;zupy botwinki,&lt;/strong&gt; którą uwielbiała moja Mama, uciekałam daleko... Jak to się mówi? Tylko krowa nie zmienia zdania :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/tartazburakami.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 600px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/tartazburakami.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Tarta z botwinką i szpinakiem&lt;/strong&gt; – kwadratowa forma 24x24 cm:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;oryginalny przepis Pinos znajdziecie &lt;a href="http://fotoforum.gazeta.pl/72,2,777,26226694,26290575.html"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Poniżej podaję moją, nieco zmodyfikowaną wersję&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kruche ciasto:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;250 g maki&lt;br /&gt;125 g słonego masła&lt;br /&gt;1 żółtko&lt;br /&gt;2 łyżki maku&lt;br /&gt;1 łyżka kwaśnej śmietany&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Farsz:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;500 g świeżego szpinaku&lt;br /&gt;8 niewielkich buraczków z botwinką&lt;br /&gt;4 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 łyżka ghee&lt;br /&gt;200 ml kwaśnej, gęstej śmietany&lt;br /&gt;1 jajko&lt;br /&gt;50 g łagodnego provolone &lt;em&gt;(można zastąpić łagodnym parmezanem)&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;1/2 lyżeczki czerwonego południowoafrykańskiego curry&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie składniki szybko zagnieść. Uformować kulę, zawinąć w folię spożywczą i schodzić w lodówce przez przynajmniej godzinę.&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzać do 180°C. Rozwałkować ciasto. Wyłożyć do formy i podpiec pod papierem i fasolą „na biało”, około 20 min.&lt;br /&gt;Buraki, botwinkę oraz szpinak dokładnie umyć i osuszyć. Buraki obrać i pokroić w cienkie słupki. Poszatkować liście botwinki. Czosnek obrać i także poszatkować. Na patelni rozpuścić ghee. Dodać czosnek i delikatnie podsmażyć. Dodać buraki i liście botwinki. Smażyć 10 minut. Na końcu dodać szpinak i smażyć jeszcze 5 minut pod przykryciem. Doprawić do smaku solą, pieprzem i curry. Dodać 2 łyżki śmietany i wymieszać. Wyłożyć farsz na podpieczony spód.&lt;br /&gt;Resztę śmietany wymieszać z jajkiem i startym serem. Doprawić do smaku i wylać na masę botwinkową.&lt;br /&gt;Piec w nagrzanym do 180°C piekarniku około 30 minut lub do momentu, aż wierzch ładnie się przyrumieni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/08/tarte-la-botwinka-et-epinards.html"&gt;Tarte à la botwinka et épinards&lt;/a&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-3242415121291380368?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/3242415121291380368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/08/botwinka-i-szpinak-czyli.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3242415121291380368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/3242415121291380368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/08/botwinka-i-szpinak-czyli.html' title='Botwinka i szpinak, czyli...'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-2092752725500161315</id><published>2009-08-11T16:10:00.011+02:00</published><updated>2011-03-08T17:04:57.951+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Ciasta drożdżowe'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Słodkie Bułeczki'/><title type='text'>Jagodzianki</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Najlepsze &lt;strong&gt;jagodzianki&lt;/strong&gt; jakie jadałam będąc dziecięciem, przynosiła mi Babcia Zosia.&lt;br /&gt;To jednak nie Ona je piekła. Kupowała je na &lt;strong&gt;Bazarze Różyckiego&lt;/strong&gt;, niedaleko którego mieszkała.&lt;br /&gt;Za każdym razem, gdy przyjeżdżałyśmy z Mamą do Babci w odwiedziny, wyciągałam je na bazar. To była &lt;strong&gt;podróż w inny świat&lt;/strong&gt;. W lata 70 i 80, kiedy sklepy święciły pustkami, na bazarze kwitła niczym nieskrępowana przedsiębiorczość. Tam można było kupić dosłownie wszystko. Do dziś mam przed oczyma stragany z sukniami ślubnymi, kolorowymi ubraniami przemycanymi zza zachodniej granicy, stosami książek oraz kaset sprzedawanych pod szyldem &lt;strong&gt;„Handel książkami oraz kasetami surowo wzbroniony”&lt;/strong&gt; :) To właśnie przy tych ostatnich straganach spędzałyśmy z Mamą najwięcej czasu. Moja Mama prowadziła antykwariat z książkami na Nowogrodzkiej i pamiętam, że za każdym razem z zazdrością patrzyła na straganowe księgozbiory, o których nie mogła nawet marzyć na półkach swojego antykwariatu...&lt;br /&gt;Jeszcze dziś, gdy przymknę oczy, widzę stałych bywalców bazaru grających w kubki, handlarki z przenośnymi kuchenkami wołające donośnie „Pyzy sprzedaje, goooorące pyyyyyzy” i oczywiście wózki po brzegi wypełnione pachnącymi jagodziankami.&lt;br /&gt;To była prawdziwa &lt;strong&gt;jaskinia Ali Baby&lt;/strong&gt;, zwłaszcza dla smarkacza jakim byłam w tamtych latach, pełna &lt;strong&gt;skarbów&lt;/strong&gt; oraz czających się, na każdym kroku, &lt;strong&gt;niebezpieczeństw&lt;/strong&gt;. Przekraczając bramy bazaru należało pilnować, aby dokument czy portfel nie zmieniły właściciela...&lt;br /&gt;Pod koniec lat 90 do kawalerki Babci wprowadziliśmy się my. Wtedy zaprowadziłam Ptit Suisse’a na bazar w poszukiwaniu jagodzianek, ale... oprócz straganów załadowanych najróżniejszymi towarami made in China, kilku zawianych panów z nonszalancko przekręconą, kraciastą czapeczką, jednak już bez czarującego uśmiechu na ustach, nie znaleźliśmy nic. Nie było ani gorących flaków, ani pyz, Nie było jagodzianek z kruszonką. Może sezon się skończył, może przyszliśmy za późno... Choć najprawdopodobniej to ja dorosłam i to, na co kiedyś patrzyłam oczarowanymi oczami dziecka, przegrało z upływem czasu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/jagodziankicytrynowo-waniliowe01cop.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 500px; DISPLAY: block; HEIGHT: 667px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/jagodziankicytrynowo-waniliowe01cop.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Robiłam jagodzianki wielokrotnie, z wielu przepisów, tych wychwalanych w Galerii Potraw, oraz tych, na które trafiałam na poczytnych blogach. Za każdym razem miałam im coś do zarzucenia. Dopiero &lt;a href="http://table-table.blogspot.com/"&gt;Polka&lt;/a&gt; namówiła mnie na przepis &lt;a href="http://palcelizac.blogspot.com/"&gt;Tatter&lt;/a&gt;. Oczywiście wcale nie wierzyłam, że &lt;strong&gt;jagodzianki Tatter&lt;/strong&gt; przypadną mi do gustu. Błąd! Te jagodzianki są prawie tak dobre jak te z Bazaru Różyckiego :) „Prawie”, bo z tamtymi kojarzą się wspomnienia nie do pobicia ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/jagodziankicytrynowo-waniliowe_2.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 550px; DISPLAY: block; HEIGHT: 364px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/jagodziankicytrynowo-waniliowe_2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Jagodzianki cytrynowo-waniliowe&lt;/strong&gt; – 16 jagodzianek:&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Podaję przepis Tatter z moimi modyfikacjami&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ciasto:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;500 g maki pszennej chlebowej&lt;br /&gt;1 i 1/2 łyżeczki suszonych drożdży&lt;br /&gt;1 szklanka mleka&lt;br /&gt;2 jajka&lt;br /&gt;50 g masła&lt;br /&gt;80 g cukru&lt;br /&gt;2 łyżki cukru zmielonego z połową laski wanilii&lt;br /&gt;otarta skórka z cytryny&lt;br /&gt;szczypta soli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Farsz:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;500 g jagód*&lt;br /&gt;3 łyżki cukru&lt;br /&gt;1 łyżka mąki ziemniaczanej&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Kruszonka:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;80 g mąki&lt;br /&gt;40 g masła&lt;br /&gt;40 g cukru&lt;br /&gt;otarta skórka z cytryny&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Oraz:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;1 jajko roztrzepane&lt;br /&gt;1 łyżka mleka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Cytryn sparzyć i dokładnie umyć pod gorącą wodą.&lt;br /&gt;Drożdże wymieszać z połowę ciepłego mleka, 1 łyżką cukru oraz 1 łyżką mąki. Odstawić zaczyn w cieple miejsce do wyrośnięcia.&lt;br /&gt;Resztę mąki przesiać do miski, dodać wyrośnięty zaczyn, jajka, cukier, resztę ciepłego mleka oraz szczyptę soli.&lt;br /&gt;Wyrabiać ciasto przez około 10 minut (korzystam z niezawodnej pomocy robota kuchennego). Gdy ciasto zacznie odchodzić od brzegów miski (w moim wypadku należy raczej napisać, gdy ciasto mniej będzie się kleić do wszystkiego, z czym będzie miało styczność ;)) dodać stopione i ostudzone masło i ponownie wyrobić.&lt;br /&gt;Wyrobione ciasto przykryć dokładnie folią i odstawić w cieple miejsce do wyrośnięcia. Ciasto powinno przynajmniej podwoić swoją objętość. Ostatnim razem zupełnie o nim zapomniałam i poszłam do kina. Po powrocie ciasto właśnie wchodziło z niski i wyglądało jak wielka pajęczyna. Właśnie z takiego ciasta udały mi się najlepsze jagodzianki.&lt;br /&gt;Przepłukać jagody i zostawić je na sitku do obcieknięcia. Gdy ciasto już odpowiednio wyrosło, przełożyć jagody do miseczki, dodać cukier i mąkę ziemniaczaną. Delikatnie wymieszać.&lt;br /&gt;Odgazować wyrośnięte ciasto i podzielić na 16 kawałków. Z każdego kawałka uformować na dłoni placuszek. Na każdy placuszek nakładać czubatą łyżkę jagód i dokładnie zlepiać formując bułeczki.&lt;br /&gt;Bułeczki kłaść sklejeniem, w sporych odstępach, na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Zostawić, przynajmniej na 45 minut, do wyrośnięcia w ciepłym miejscu.&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzać do 180°C.&lt;br /&gt;Przygotować kruszonkę wyrabiając razem mąką, cukier, skórkę z cytryny i zimne masło.&lt;br /&gt;Wyrośnięte bulki posmarować jajkiem wymieszanym z mlekiem, posypać kruszonką i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Piec około 30 minut, aż ładnie zbrązowieją. Studzić na kratce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*oczywiście najlepsze jagody są te &lt;strong&gt;dzikie&lt;/strong&gt; ;)&lt;br /&gt;Robiłam także &lt;strong&gt;Malinianki&lt;/strong&gt; z malinami oraz &lt;strong&gt;Porzeczanki&lt;/strong&gt; zarówno z czarną i jak i czerwoną porzeczką. Obydwie wersje bardzo nam smakowały. Polecam!&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/08/jagodzianki.html"&gt;Jagodzianki&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-2092752725500161315?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/2092752725500161315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/08/najlepsze-jagodzianki-jakie-jadaam.html#comment-form' title='Komentarze (24)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2092752725500161315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/2092752725500161315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/08/najlepsze-jagodzianki-jakie-jadaam.html' title='Jagodzianki'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>24</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-6777109965201456789</id><published>2009-07-30T17:17:00.020+02:00</published><updated>2011-03-08T17:04:47.527+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sery'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pomidory moja Miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kuchnia polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Antipasti'/><title type='text'>Biały ser i pomidory</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;&lt;strong&gt;Biały ser&lt;/strong&gt; jest tutaj produktem luksusowym, niedostępnym, za który dałabym się pokroić ;)&lt;br /&gt;Zazwyczaj żeruję na odwiedzających nas przybyszach z Polski i na pytanie „&lt;strong&gt;Co Wam przywieść?&lt;/strong&gt;” nieodmiennie odpowiadam „&lt;strong&gt;Biały ser&lt;/strong&gt;”. Czy wyobrażanie sobie jak strasznie można cierpieć z powodu braku białego sera?!?&lt;br /&gt;Czasami, gdy ogarnia mnie czarna rozpacz i o białym serze śnię po nocach, przygotowuję go sama. Niestety pomimo tego że wychodzi mi całkiem smaczny, to zdecydowanie wiele mu brakuje do tego, aby móc go nazwać &lt;strong&gt;prawdziwym&lt;/strong&gt; białym serem.&lt;br /&gt;Za każdym razem gdy przemili przyjaciele obdarzają nas paczuszkami z wymarzoną zawartością, staję przed dylematem „&lt;strong&gt;Co zrobić z tym skarbem?”&lt;/strong&gt; Najchętniej zrobiłabym wszystko: sernik, leniwe, pierogi z serem, ruskie, naleśniki i jeszcze więcej... Jednak, w większości przypadków, otrzymane ilości białego sera na to nie pozwalają. Nie dlatego, że przyjaciele wykazali się skąpstwem, po prostu wstyd mi prosić ich o przemycanie 10 kilogramów sera ;) Dlatego pierwszą porcję pochłaniamy nature, żeby móc się nacieszyć jego smakiem. Potem zaczynam wydzielać i kombinować, żeby starczyło na jak najwięcej przyjemności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/pomidoryfaszerowane.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 600px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/pomidoryfaszerowane.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pomidory nadziewane białym serem i nie tylko :)&lt;/strong&gt; – porcja dla 4 osób&lt;br /&gt;200g białego sera półtłustego lub tłustego*&lt;br /&gt;4 duże, dojrzałe pomidory&lt;br /&gt;2 ogórki małosolne &lt;em&gt;(można zastąpić kiszonymi) &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;4 rzodkiewki&lt;br /&gt;2 dymki&lt;br /&gt;1 pęczek koperku&lt;br /&gt;3-4 gałązki zielonej pietruszki&lt;br /&gt;2-3 łyżki kwaśniej, chudej śmietany&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;czarny pieprz&lt;br /&gt;szczypta papryczki Espelette&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Pomidory umyć i dokładnie osuszyć. Odkroić górę. Wydrążyć delikatnie uważając, aby nie przebić skórki. Miąższ zjeść natychmiast ;) Pomidory posolić w środku i postawić do góry nogami na talerzu, żeby usunąć nadmiar soku.&lt;br /&gt;Ser rozkruszyć widelcem. Dodać śmietanę, wymieszać. Nie powinno być zbyt suche.&lt;br /&gt;Ogórki, rzodkiewki, dymkę, koperek i zieloną pietruszkę poszatkować. Wymieszać z serem. Napełnić pomidory. Przykryć czapeczką. Podawać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świetnie się sprawdza w roli śniadania, przystawki czy kolacji, zwłaszcza gdy cierpimy na chroniczny brak czasu...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*Haniu, jeszcze raz dziękujemy za prezent :*!&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANCAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/08/tomates-farcis-de-fromage-blanc.html"&gt;Tomates farcies de fromage blanc&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-6777109965201456789?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/6777109965201456789/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/07/biay-ser-i-pomidory.html#comment-form' title='Komentarze (29)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/6777109965201456789'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/6777109965201456789'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/07/biay-ser-i-pomidory.html' title='Biały ser i pomidory'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>29</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-774386219417881172</id><published>2009-07-20T12:14:00.010+02:00</published><updated>2011-03-08T16:53:59.320+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pomidory moja Miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Antipasti'/><title type='text'>Pomidory, moja miłość!</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="COLOR: rgb(102,102,102)"&gt;O moim &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2008/07/pappa-al-pomodoro_17.html"&gt;uzależnieniu&lt;/a&gt; od pomidorów już wiecie. Jak się okazuję takie uzależnienie jest bardzo &lt;strong&gt;zdrowe&lt;/strong&gt; ;)&lt;br /&gt;Pomidory zawierają w swoim składzie nie tylko witaminę C, są także cennym źródłem witaminy A, B1, B2, PP, kwasu foliowego, a także potasu, sodu, wapnia, żelaza, miedzi, fosforu i magnezu. Mają działanie &lt;strong&gt;antynowotworowe&lt;/strong&gt; dzięki zawartości &lt;strong&gt;likopenu&lt;/strong&gt;, silnego antyutleniacza. Bez likopenu nasz organizm nie był by w stanie toczyć nieustannej walki z &lt;strong&gt;wolnymi rodnikami&lt;/strong&gt; odpowiedzialnymi za artretyzm, choroby serca i przede wszystkim nowotwory. Aby jednak likopen mógł skutecznie pełnić funkcję ochronną, musimy dostarczać go naszemu organizmowi w odpowiednich ilościach. Dlatego codziennie powinniśmy osiągnąć po przynajmniej jednego pomidora lub wypić szklankę soku pomidorowego. Swoje ochronne zadanie spełni także talerz pomidorówki :), gdyż obróbka cieplna nie pozbawia pomidora, poza niektórymi witaminami, jego cennych składników.&lt;br /&gt;Jedzmy więc pomidory, bo nie dość, że są &lt;strong&gt;zdrowe&lt;/strong&gt;, &lt;strong&gt;pyszne&lt;/strong&gt;, to w dodatku są cennym sprzymierzeńcem w gubieniu &lt;strong&gt;zbędnych kilogramów&lt;/strong&gt;. Pomidory zawierają jedynie 15 kcal w 100 gramach, mają wiele błonnika, dzięki którym szybko odczuwamy nasycenie, a także kwasy powodujące wydzielanie soków organicznych odpowiedzialnych za regulację przemiany materii.&lt;br /&gt;Na zakończenie kilka ciekawostek. Pomidory dotarły do nas z Ameryki w sakwach podróżnych Krzysztofa Kolumba. Do nas sprowadziła jej, zresztą jak wiele innych warzyw, królowa Bona. Właśnie od włoskiego &lt;strong&gt;pomodoro&lt;/strong&gt;, została zaczerpnięta polska nazwa pomidor, oddalając się tym samym od hiszpańskiego pierwowzoru &lt;strong&gt;tomate&lt;/strong&gt;, który swoje początki bierze od &lt;strong&gt;tomatl&lt;/strong&gt; z języka nahuatl (język z grupy języków uto-azteckich).&lt;br /&gt;Podobno istnieje ponad 150 różnych, uprawnych odmian pomidorów. Nasi przyjaciele mają w swoim ogródku 14 dawnych odmian pomidorów. Wkrótce mamy udać się na ich degustacje. Nie omieszkam zdać z niej relacji :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/pomidoryzimbirem.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 600px; CURSOR: pointer" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/pomidoryzimbirem.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Pomidory z czosnkiem, imbirem i skórka cytrynową&lt;/strong&gt;* – porcja dla 4 osób&lt;br /&gt;2 duże, dojrzałe pomidory &lt;em&gt;(najlepiej nadaje się odmiana &lt;strong&gt;rose de Berne&lt;/strong&gt;)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;2 ząbki czosnku&lt;br /&gt;3 cm imbiru&lt;br /&gt;1 cytryna&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;oliwa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Pomidory umyć, osuszyć i przekroić na pół. Czosnek obrać i bardzo drobno poszatkować. Imbir obrać i zetrzeć na tarce. Cytrynę bardzo dokładnie umyć pod gorącą wodą i zesterem ściągnąć skórkę. Połówki pomidorów obłożyć czosnkiem, imbirem oraz paseczkami skórki z cytryny. Oprószyć solą i pieprzem. Na końcu skropić obficie oliwą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*na przepis trafiła ZiaCri w jakimś włoskojęzycznym programie kulinarnym.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/07/tomate-mon-amour.html"&gt;Tomate, mon Amour!&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-774386219417881172?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/774386219417881172/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/07/pomidory-moja-milosc.html#comment-form' title='Komentarze (25)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/774386219417881172'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/774386219417881172'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/07/pomidory-moja-milosc.html' title='Pomidory, moja miłość!'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>25</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-4239159357277891708</id><published>2009-07-15T17:02:00.007+02:00</published><updated>2011-03-05T23:18:38.671+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Owoce morza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pomidory moja Miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bella Italia'/><title type='text'>Zuppa di cozze</title><content type='html'>&lt;div style="TEXT-ALIGN: justify; COLOR: rgb(102,102,102)"&gt;Jeszcze kilka lat temu nawet nie spojrzałam w stronę &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;owoców morza&lt;/span&gt;. Dziś nie tylko je jadam, zdarza mi się także je przygotowywać :) Musze jednak przyznać, że zdecydowanie wolę, jak ktoś miły je dla mnie przyrządzi. Z tym ostatnim nie ma problemu, bo P’tit Suisse jest wielkim miłośnikiem wszystkiego, co żyje w wodzie. I tak, gdy tylko najdzie mnie ochota na morskie żyjątka, wystarczy szepnąć słówko ;)&lt;br /&gt;Rok temu, w czasie naszych deszczowych wakacji na &lt;a href="http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/search/label/zupe%C5%82nie%20nie%20na%20temat"&gt;Sycylii,&lt;/a&gt; zatrzymaliśmy się w niewielkim, nadmorskim miasteczku mając nadzieję, że uda nam się zjeść świeżą rybę. O owocach morza nawet nie śmieliśmy marzyć... Tym, którzy na Sycylię jeszcze nie dotarli, może wydać się dziwne, to co piszę. Niestety &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;owoce morza&lt;/span&gt; oraz &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;świeże ryby&lt;/span&gt; są produktem trudno dostępnym, żeby nie powiedzieć luksusowym. Zwłaszcza, gdy na Sycylię wybierzemy się &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;poza sezonem&lt;/span&gt;. Wystarczy oddalić się kilka kilometrów od wybrzeża, żeby znikły one całkowicie z karty dań. Nie jest to, co prawda, jakimś strasznym problemem. Ciężko jest jednak pogodzić się z faktem, że mieszkając przez kilka dni w uroczej agroturystyce &lt;a href="http://www.masseriasulmare.it/"&gt;Masseria sul Mare&lt;/a&gt;, w odległości 1 kilometra od morza, w karcie po rybach nie było najmniejszego śladu. &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;Nuntio&lt;/span&gt;, młody i niezwykle zdolny szef kuchni wytłumaczył nam, że ryb nie ma, bo jest daleko do morza :) Poczym przez kolejne 5 dni karmił nas wspaniałymi makaronami, mięsami, sosami i warzywami.&lt;br /&gt;Wrócimy jednak do tej niewielkiej, &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;samotnej knajpki&lt;/span&gt;, do której przypadkiem trafiliśmy. Pora obiadowa właśnie się zaczynała, wkoło nie było żywego ducha. P’tit Suisse z ZiaCri poszli zapytać czy dostaniemy coś do jedzenia. Ja zostałam w samochodzie, przekonana, że nie dostaniemy tutaj ryb ani owoców morza, a nasze marzenia o obiedzie rozbiją się o wywieszoną na drzwiach karteczkę z złowrogim napisem: &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;chiuso&lt;/span&gt;... Gdy jednak zobaczyłam mojego męża z promiennym uśmiechem na twarzy, zrozumiałam, że się myliłam.&lt;br /&gt;W tej niepozornej knajpce z trzema stolikami, podano nam najlepsze owoce morza oraz ryby jakie kiedykolwiek miałam okazję jeść. A już tytułowa &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;zuppa di cozze&lt;/span&gt;, czyli &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;mule w pomidorowym sosie&lt;/span&gt; były majstersztykiem sztuki kulinarnej!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W ostatni weekend P’tit Suisse zajął miejsce przy kuchni i sprawił, że na chwilę przenieśliśmy się do małej, sycylijskiej knajpki na pustej plaży. Jego mule były wyśmienite!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/zuppadicozzecopie.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 548px; DISPLAY: block; HEIGHT: 731px; CURSOR: pointer" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/zuppadicozzecopie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;Zuppa di cozze&lt;/span&gt; – porcja dla 2 osób:&lt;br /&gt;1 kg muli Bouchot*&lt;br /&gt;3-4 łyżki oliwy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;Sos pomidorowy:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;500 g dojrzałych pomidorów &lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;(można zastąpić pomidorami w puszcze)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;3 ząbki czosnku&lt;br /&gt;1 dymka&lt;br /&gt;2 łyżki oliwy&lt;br /&gt;1 łyżka koncentratu pomidorowego**&lt;br /&gt;½ pęczka zielonej pietruszki&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;pieprz&lt;br /&gt;cukier&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;Przygotowanie:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pomidory umyśl i pokroić w kostkę. W garnku z grubym dnem podgrzać oliwę, dodać poszatkowaną dymkę i czosnek. Smażyć 1-2 minuty. Dodać pomidory, koncentrat. Wymieszać. Gdy sos zagotuje się, zmniejszyć ogień i gotować bez przykrycia do momentu, aż zgęstnieje (około półtorej godziny).&lt;br /&gt;Zieloną pietruszkę umyć, osuszyć i poszatkować. Doprawić sos do smaku solą, pieprzem i cukrem. Na końcu dodać zieloną pietruszkę i wymieszać. Odstawić na bok.&lt;br /&gt;Mule przelać zimną wodą i pozostawić na sitku do obcieknięcia.&lt;br /&gt;Na dużej patelni rozgrzać mocno oliwę. Wrzucić mule i przykryć przykrywką. Smażyć na bardzo silnym ogniu około 3 minut, od czasu do czasu poruszając patelnia.&lt;br /&gt;Przełożyć mule na duży, głęboki półmisek, polać sosem pomidorowym i wymieszać. Podawać natychmiast z gorącą bagietką oraz kieliszkiem czerwonego wina &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;Rosso Passo,&lt;/span&gt; które wspaniale smakuje ze wszystkimi daniami zawierającymi pomidory.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;*zachęcam Was do kupna właśnie tych małych muli o wspaniałym, delikatnych smaku&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;**jeżeli macie dobre, dojrzałe pomidory, dodatek koncentratu jest zbędny.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-STYLE: italic"&gt;Nam został jeszcze &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;koncentrat&lt;/span&gt;, wspomnienie z targu w Syrakuzach, z &lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;suszonych na słońcu pomidorów Pachino&lt;/span&gt;. Jego dodatek zmienia nie do poznania każde danie zawierające pomidory.&lt;br /&gt;Gdyby kiedyś udało Wam się na niego trafić, to kupcie przynajmniej puszkę. Gwarantuję Wam, że po spróbowaniu i tak będziecie gorzko żałować, że nie kupiliście przynajmniej trzech ;)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="FONT-WEIGHT: bold"&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/span&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/07/zuppa-di-cozze.html"&gt;Zuppa di cozze&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-4239159357277891708?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/4239159357277891708/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/07/zuppa-di-cozze.html#comment-form' title='Komentarze (27)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4239159357277891708'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/4239159357277891708'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/07/zuppa-di-cozze.html' title='Zuppa di cozze'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>27</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-639593995650046737</id><published>2009-07-01T19:54:00.006+02:00</published><updated>2011-03-04T18:53:10.349+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Drinks and Cocktails'/><title type='text'>Ufff jak gorąco...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;"&lt;em&gt;Jest tak gorąco, że tenisówki przyklejają do asfaltu&lt;/em&gt;" tymi słowami rozpoczął, dobrych kilkanaście lat temu, swoja &lt;strong&gt;Listę Przebojów&lt;/strong&gt; Niedźwiecki. Pamiętam, że bardzo mnie to rozbawiło. Zresztą, nie wiedzieć czemu, do dziś mnie bawi :) Może to nostalgia za szczeniackimi latami z uchem przyklejonym do radia? Pamiętacie Listę Przebojów?&lt;br /&gt;Wrócimy jednak do upałów. Gdy jest tak gorąco, to nic się nie chce. Przynajmniej mnie. Zapadam w letarg i czekam, aż upał straci na sile, co zazwyczaj następuje w późnych godzinach wieczornych. Wtedy mogę w końcu coś zjeść, bo w ciągu dnia nie mam ochoty na żadne śniadania, obiady czy kolacje. Mam ochotę &lt;strong&gt;pić&lt;/strong&gt;. Pić litrami &lt;strong&gt;cytrynowa lemoniadę&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/cytrynowalemoniada.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 600px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/cytrynowalemoniada.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Podwójnie cytrynowa lemoniada z miętą:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;4 cytryny&lt;br /&gt;3 limonki&lt;br /&gt;125 ml syropu z trzciny cukrowej &lt;em&gt;(lub 5-6 łyżek cukru&lt;/em&gt;)&lt;br /&gt;garść listków mięty&lt;br /&gt;litr zimnej, mocno gazowanej wody&lt;br /&gt;kilka kostek lodu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Cytryny i limonki bardzo dokładnie wyszorować pod gorącą wodą. Wycisnąć sok z 3 cytryn oraz 2 limok i przelać do dużego dzbanka. Dodać z syrop z trzciny cukrowej, pozostałą cytrynę oraz limonkę pokrojone w cienkie plasterki. Na końcu dorzucić umyte listki mięty. Zamieszać, wstawić do lodówki na 30 minut. Przed podaniem dodać kostki lodu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zdrowie :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/07/rafraichissante-limonade-aux-deux.html"&gt;Rafraîchissante limonade aux deux citrons et à la menthe&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-639593995650046737?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/639593995650046737/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/07/ufff-jak-goraco.html#comment-form' title='Komentarze (22)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/639593995650046737'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/639593995650046737'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/07/ufff-jak-goraco.html' title='Ufff jak gorąco...'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>22</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-261222383564766687</id><published>2009-06-26T10:26:00.003+02:00</published><updated>2010-10-01T10:29:13.543+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Migawki z podróży'/><title type='text'>Toskania... prawdziwe far niente!</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Zmobilizowana przez &lt;a href="http://aromatyczny.blogspot.com/"&gt;Micha&lt;/a&gt; przekopałam się przez setki bardzo monotonnych zdjęć z naszego tygodniowego pobytu w &lt;strong&gt;Toskanii&lt;/strong&gt;, a dokładniej na &lt;strong&gt;Monte Argentario&lt;/strong&gt;, gdzie gościł nas, w swoim przepięknym domu, Peter (grazie mille cugino! :)).&lt;br /&gt;Nie pamiętam kiedy ostatni raz spędziliśmy wakacje pod znakiem &lt;strong&gt;totalnego lenistwa&lt;/strong&gt;. Zazwyczaj intensywnie zwiedzamy, pływamy, nurkujemy, wstajemy o świcie, żeby uczyć się do kolejnych egzaminów, przemierzamy górskie szlaki. Tym razem nic z tych rzeczy! Jedynym naszym zajęciem było objadanie się owocami morza, raczenie się wspaniałymi winami oraz oddawanie się lekturze. Nawet Looko, nasz 9-letni labrador, który zazwyczaj nie może usiedzieć pięciu minut w jednym miejscu, wylegiwał się w cieniu, jedynie od czasu do czasu, dając nam do zrozumienia, że chętnie by się ochłodził w morzu :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Toscania_Argentario_06.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 550px; height: 731px; text-align: center;" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Toscania_Argentario_06.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Toscania_Argentario_05.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 550px; height: 414px; text-align: center;" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Toscania_Argentario_05.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Toscania_Argentario_01.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 550px; height: 672px; text-align: center;" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Toscania_Argentario_01.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Toscania_Argentario_02.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 550px; height: 414px; text-align: center;" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Toscania_Argentario_02.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Toscania_Argentario.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 549px; height: 731px; text-align: center;" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Toscania_Argentario.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Toscania_Argentario_04.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; width: 550px; height: 414px; text-align: center;" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Toscania_Argentario_04.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt; &lt;a href="http://anoushkaencuisine.blogspot.com/2009/07/farniente-tosacan.html"&gt;Farniente toscan &lt;/a&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-261222383564766687?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/261222383564766687/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/06/toskania-prawdziwe-far-niente.html#comment-form' title='Komentarze (20)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/261222383564766687'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/261222383564766687'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/06/toskania-prawdziwe-far-niente.html' title='Toskania... prawdziwe far niente!'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>20</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-6996193761583568338</id><published>2009-06-24T21:37:00.010+02:00</published><updated>2011-03-08T17:24:57.905+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wege'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Pomidory moja Miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sałatki'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Egzotyczne Warzywa'/><title type='text'>Na powitanie... pomidory i fasolka :)</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Przez ostatnie 2 tygodnie mokliśmy nad naszym &lt;strong&gt;pięknym Bałtykiem&lt;/strong&gt;. I choć deszcz towarzyszył nam niemalże codziennie nie przeszkodziło to nam jednak w spędzeniu cudownych wakacji w gronie najbliższych przyjaciół.&lt;br /&gt;O dziwo, pomimo deszczu, wróciliśmy opaleni. Mnie nawet skutecznie udało się przypalić nogi zapominając, że nadmorskie słońce nawet nieśmiało wyglądające zza chmur bywa zdradzieckie. Bardzo zdradzieckie...&lt;br /&gt;Pomimo deszczu, a może raczej dzięki niemu, zwiedziliśmy kolejny, spory kawałek &lt;strong&gt;Zachodniego Pomorza&lt;/strong&gt;. Trzeci już z rzędu pobyt w tej okolicy utwierdził nas w przekonaniu, że słusznie postąpiliśmy wybierając ten właśnie kawałek Polski na wakacyjną rezydencję. Mamy tylko nadzieję, że kiedyś uda nam się wybudować tam naszą &lt;strong&gt;drewnianą chatę&lt;/strong&gt;, która przez okrągły rok tętnić będzie śmiechem naszych przyjaciół i znajomych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmęczeni dwudniową podróżą z przygodami (samochód postanowił się zepsuć na niemieckiej autostradzie), gdy w końcu dotarliśmy do ruiny, zapragnęliśmy zjeść coś szybkiego i prostego. Coś, od czego obydwoje jesteśmy uzależnieni...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;stron href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Salatkapomidoryfasolka.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 584px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/Salatkapomidoryfasolka.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Sałatka z pomidorów i zielonej fasolki&lt;/strong&gt; – porcja dla 2 osób:&lt;br /&gt;300 g dojrzałych pomidorków koktajlowych&lt;br /&gt;300 g zielonej, płaskiej fasolki*&lt;br /&gt;2 dymki&lt;br /&gt;garść zielonej pietruszki&lt;br /&gt;kilka łyżek dobrej oliwy o zdecydowanym smaku&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;świeżo mielony czarny pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Fasolkę ugotować w osolonej wodzie nie przykrywając garnka. Odcedzić, gdy będzie jeszcze trochę twarda. Przelać zimną wodą i odstawić do ostygnięcia.&lt;br /&gt;W tym czasie pomidorki pokroić na pół, a dymkę w plasterki. Gdy fasolka przestygnie pokroić ją na 5 cm długości kawałki. Wymieszać delikatnie wszystkie warzywa. Skropić obficie oliwą i doprawić do smaku solą oraz pieprzem. Na końcu dodać zieloną pietruszkę. Podawać natychmiast. Gorąco polecam maczanie w sosie kawałka czerstwego chleba... hmmm dla mnie bomba ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*Nie mam pojęcia jak ta odmiana fasolki nazywa się po polsku. Tutaj występuje pod nazwą &lt;strong&gt;haricots cocos&lt;/strong&gt; lub &lt;strong&gt;haricots plats&lt;/strong&gt;. Można ją oczywiście zastąpić &lt;strong&gt;fasolką szparagową&lt;/strong&gt;. Nie polecam natomiast zamiany na &lt;strong&gt;groszek cukrowy&lt;/strong&gt;, bo tutaj akurat zupełnie się on nie sprawdzi.&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;RECETTE EN FRANÇAIS:&lt;/strong&gt;...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/5351087802619394326-6996193761583568338?l=anoushkaencuisine-pl.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/feeds/6996193761583568338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/06/na-powitanie-pomidory-i-fasolka.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/6996193761583568338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/5351087802619394326/posts/default/6996193761583568338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://anoushkaencuisine-pl.blogspot.com/2009/06/na-powitanie-pomidory-i-fasolka.html' title='Na powitanie... pomidory i fasolka :)'/><author><name>Anoushka</name><uri>http://www.blogger.com/profile/05560288338353428385</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='21' src='http://3.bp.blogspot.com/_mLVrFMRvCjY/TTWp8Ly_IBI/AAAAAAAAAQ4/BzzcNdoV6Ww/S220/AGZ.jpg'/></author><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-5351087802619394326.post-3892971031311599057</id><published>2009-06-03T17:40:00.012+02:00</published><updated>2011-03-08T17:24:49.663+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lunch Box'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na piknik'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Brunch'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Antipasti'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Sałatki'/><title type='text'>Zanim skończy się bób...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#666666;"&gt;Przez wieki &lt;strong&gt;bób&lt;/strong&gt; był jednym z najważniejszych &lt;strong&gt;źródeł białka&lt;/strong&gt; w wielu krajach Azji, Afryki oraz Europy. Jednak nie wszyscy spieszyli się, żeby poznać jego smak. Przedstawicie wyższych klas starożytnego Egiptu omijali bób szerokim łukiem twierdząc, że jest on niegodnych ich delikatnych podniebień :) Sytuacja na szczecie uległa zmianie i dziś suszony bób wchodzi w skład popularnego dnia kuchni egipskiej &lt;strong&gt;Ful Mudammas&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Podobno Pitagoras nazywał bób &lt;strong&gt;fasolą umarłych,&lt;/strong&gt; gdyż zdarzało się, że niektóre osoby z bliżej nieokreślonych powodów, najprawdopodobniej genetycznych wad, reagował na spożyty bób w bardzo nieprzyjemny sposób.&lt;br /&gt;Bób najbardziej przypadł do gustu &lt;strong&gt;Rzymianom&lt;/strong&gt;, którzy dodawali i dodają go do wielu najróżniejszych dań. Włosi zajadają się młodym, surowym bobem delikatnie skropionym oliwą i wymieszanym z płatkami pecorino. Dodają do zup, risotto, frittat czy makaronów*.&lt;br /&gt;Sezon na bób powoli mija. Aby nacieszyć się jeszcze jego smakiem, zrobiłam naszą ulubioną &lt;strong&gt;sałatkę z bobem i groszkowym-miętowym pesto&lt;/strong&gt;.&lt;br /&gt;Sałatka jest banalnie prosta. A gdy uda nam się przekonać członków rodziny do współpracy przy łuskaniu groszku i bobu, można zaryzykować stwierdzenie, że robi się w 5 minut :)&lt;br /&gt;Bardzo ładnie się prezentuję w niewielkich szklaneczkach zwanych po francusku &lt;strong&gt;verrines&lt;/strong&gt; (&lt;em&gt;od fran. verre czyli szklanka&lt;/em&gt;). Takie zielone verriny wyglądają bardzo efektownie i świetnie się nadaję do rozpoczęcia wspólnego biesiadowania.&lt;br /&gt;Ostatnio podałam ją jako dodatek do grillowanych mięs i warzyw. Wszystkim bardzo się spodobała. Gdyby zostały Wam &lt;strong&gt;resztki&lt;/strong&gt;, w co szczerze wątpię, możecie roznieść ziarenka bobu i zużyć ją jako &lt;strong&gt;pastę do kanapek&lt;/strong&gt; :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/bobigroszkowepestocopie.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 450px; DISPLAY: block; HEIGHT: 613px; CURSOR: hand" border="0" alt="" src="http://i251.photobucket.com/albums/gg313/anoushka_cuisine/bobigroszkowepestocopie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Sałatka z bobu z groszkowo-miętowym pesto&lt;/strong&gt;** - porcja dla 6 osób:&lt;br /&gt;450 g świeżego bobu &lt;em&gt;(po wyłuskaniu)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;250 g zielonego groszku &lt;em&gt;(może być mrożony)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;4 ząbki czosnku&lt;br /&gt;15 plastrów plasterków suszonego boczku &lt;em&gt;(można zastąpić pancettą, lub wędzonym, chudym boczkiem)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;100 g parmezanu&lt;br /&gt;garść listków mięty&lt;br /&gt;garść migdałowych płatków&lt;br /&gt;10 łyżek oliwy&lt;br /&gt;2 cytryny&lt;br /&gt;sól&lt;br /&gt;czarny pieprz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Przygotowanie:&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Bób wraz z czosnkiem ugotować w niesolonej wodzie, do momentu, aż będzie al dente. Przelać zimną wodą, osuszyć. Obrać ze skórki.&lt;br /&gt;W ten sam sposób potraktować zielony groszek pomijając obieranie groszku ze skórki ;) Po osuszeniu zmiksować z oliwą, ugotowanym czosnkiem, sokiem z cytryn, parmezanem oraz miętą. Wymieszać z bobem i doprawić do smaku solą i pieprzem.&lt;br /&gt;Piekarnik nagrzać do 250°C. Plasterki boczku rozłożyć na blasze, wstawić do piekarnika na około 10 minut, aż tłuszcz się wytopi i boczek stanie się chrupiący. Podpiec migdały na suchej patelni. Oprószyć sałatkę migdałami, pokruszonym boczkiem oraz płatkami parmezanu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Smacznego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;*Zródło „Les 1001 saveurs” wyd. Fl
