piątek, 26 grudnia 2008

Bûche de Noël

Bûche de Noël (świąteczne polano) to tradycyjny deser podawany w krajach frankofońskich na zakończenie świątecznego posiłku. Tradycja podawania ciasta przypominającego swoim kształtem polano pojawiła się... w zasadzie nie wiadomo kiedy. Najprawdopodobniej na początku zeszłego stulecia. Miała ona przypominać zwyczaj palenia w kominku, przez wiele dni, grubego polana, najlepiej z drzewa owocowego, co według wierzeń zapewnić miało udane zbiory w nadchodzącym roku. Natomiast w winnych regionach Francji udane winobranie miał zapewniać fakt polewania bierwiona winem. W dzisiejszych domach pozbawionych dostatecznie wielkiego kominka mogącego pomieścić tak wielkie polano, zamiast je palić zaczęto je podawać w formie deseru :)
Pierwsza bûche de Noël, jaką miałam okazję spróbować, spowodowała, że przez następne lata obchodziłem ten tradycyjny deser wielkim łukiem. Podejrzewam, że udało mi się trafić na najgorszą bûche jaką wtedy można było kupić... W jej skład wchodził przede wszystkim tłuszcz niewiadomego pochodzenia oraz syntetyczne barwniki i... to wszystko :(
Zajęło mi sporo czasu zanim przekonałam się ponownie do tego ciasta. Gdy tylko udało mi się przemóc moją niechęć, bûche de Noël znalazła swoje miejsce na świątecznym stole pomiędzy tradycyjnymi potrawami podawanymi w Wigilię.



Bûche z musem z czarnej porzeczki oraz kremem waniliowym - dla 8 osób

Biszkopt - przepis Bei
4 jajka
4 łyżki cukru
4 łyżki maïzeny (można zastąpić mąką ziemniaczaną)
szczypta soli

Mus z czarnej porzeczki:
350 g mrożonej czarnej porzeczki
200 g kremówki
150 g cukru
5 łyżek crème de cassis (likier)
2 listki żelatyny

Krem waniliowy:
50 g cukru
250 g kremówki
1 laska wanilii
2 listki żelatyny

Dodatkowo:
250 g kremówki
2 laski wanilii
opakowanie srebrnych, cukrowych kuleczek

Przygotowanie:
Zarówno mus porzeczkowy jak i krem waniliowy należy przygotować 2-3 godziny wcześniej i przechowywać w lodówce, aby miały czas zgęstnieć.
Mus porzeczkowy – w garnku o grubym dnie rozmrozić porzeczki dodają do nich cukier oraz crème de cassis. Zmiksować owoce i przetrzeć przez sitko, aby pozbyć się skórek oraz pestek. Dodać namoczone w zimnej wodzie listki żelatyny i bardzo dokładnie wymieszać. Ubić kremówkę i delikatnie wymieszać z musem owocowym. Odstawić do lodówki.
Krem waniliowy – przeciąć laskę wanilii wzdłuż, wyjąć ziarenka i dodać wraz z laską wanilii do śmietany wymieszanej z cukrem. Podgrzewać na małym ogniu. Gdy tylko śmietana zacznie wrzeć zdjąć z ognia i dodać namoczoną uprzednio żelatynę. Odstawić do ostygnięcia. Wyjąć laskę wanilii. Ubić śmietanę i dodawać po trochu letni krem do ubitej śmietany mieszając dokładnie, żeby rozbić grudki. Odstawić do lodówki.
Biszkopt – odzielić białka od żółtek. Białka ubić na pianę ze szczyptą soli. Żółtka ubić z cukrem na puszystą masę. Następnie dodać do nich maïzenę oraz pianę z białek i bardzo delikatnie wymieszać. Wylać ciasto na prostokątną blachę (30 na 40 cm) wyłożoną papierem. Piec w nagrzanym do 180°C piekarniku przez około 10 minut. Po upieczeniu przełożyć biszkopt na lekko wilgotną ściereczkę, delikatnie odkleić papier i zwinąć biszkopt w ściereczkę (węższym bokiem). Odstawić na około 15 minut. Rozwinąć ciasto. Posmarować węższy bok kremem waniliowym na powierzchni około 5 cm zwijając powoli biszkopt. Następnie rozsmarować, na pozostałej powierzchni, mus porzeczkowy. Zwinąć biszkopt i szczelnie zawinąć go w folię spożywczą. Włożyć do lodówki na minimum 5 godzin, a najlepiej na całą noc.
Przed podaniem, ubić śmietanę z ziarenkami wanilii. Obłoży biszkopt śmietaną i ozdobić cukrowymi kuleczkami.

Smacznego :)




Jest to jedna z moich propozycji na menu Kuchni Świątecznej i Noworocznej

RECETTE EN FRANÇAIS: Bûche de Noël

czwartek, 11 grudnia 2008

Tarta z cukrem

Mieszkając we Francji wielokrotnie jadałam taką właśnie tartę z cukrem. Nie mam najmniejszego pojęcia dlaczego zawsze mi się wydawało, że strasznie trudno ją wykonać. Byłam w wielkim błędzie! Jest to najprostsza tarta jaką kiedykolwiek miałam okazję przygotować. Robi się ją, dosłownie, w 5 minut, oczywiście pod warunkiem, że mamy akurat pod ręką skrawki ciasta do wykorzystania. W przeciwnym razie trzeba dodać godzinę na wyrabianie i wyrastanie ciasta :)
Do wykonania tarty wykorzystałam resztki ciasta po brioszce. Jednak pomimo zapewnień wspominanego już wcześniej Philippe Blondiaux, nie było to najlepszy pomysł. Za dużo grzybów w jednym barszczu. Ciasto na brioszkę jest zdecydowanie zbyt maślane, żeby dodatkowo obciążać je kolejną porcją masła, cukru i śmietany z Gruyère o podwójnej zawartości tłuszczu! Jestem przekonana, że tarta, gdy wykonamy ją na naszym najzwyklejszym cieście drożdżowym, będzie bezkonkurencyjna. Zwłaszcza teraz, w zimowe poranki. Do niej kubek czarnej herbaty i bez obaw można wystawić nos na mróz :)


Tarta z cukrem:
kulka ciasta drożdżowego
10 łyżek cukru Muscavado lub innego ciemnego cukru
3 łyżki śmietanki
kilka wiórek zimnego masła

Przygotowanie:
Piekarnik nagrzać do 180°C. Bardzo cienko rozwałkować ciasto. Wylepić nim wysmarowaną masłem formę. Pozostawić do wyrośnięcia. Oprószyć ciasto cukrem oraz wiórkami masła, a następnie porobić esy floresy ze śmietany. Piec, aż tarta się zarumieni, a cukier rozpuści. Po wyjęciu z piekarnika, studzić tartę na kratce. Najlepsza jest jeszcze ciepła :)

Smacznego!


RECETTE EN FRANÇAIS: Tarte au sucre

wtorek, 9 grudnia 2008

Brioche pur beurre

Nie przepadam specjalnie za wypiekami, w których więcej jest masła niż pozostałych składników. Po prostu uważam, że zbyt duża ilość masła tłumi inne smaki. Za profanacje uważam jedzenie kanapki z masłem i konfiturą lub dżemem. Albo jedno albo drugie, ale nigdy oba na raz :)
Są jednak wypieki, które bez zastraszającej ilości masła, nie smakowałyby tak, jak smakować powinny. Należą do nich nasze maślane ciasteczka, francuskie, ociekające masłem rogaliki czy też tytułowa brioche pur beure. Jeżeli więc pragniemy poznać ich prawdziwy smak, należy na chwilę zapomnieć o strasznej ilości kalorii i złego cholesterolu czającego się w kawałku pięknie przyrumienionej brioche czy rogalikach. Poza tym nic tak wspaniale nie smakuje jak ciepła brioche popijana mocną, czarną kawą w czasie niedzielnego śniadanie. Potem należy udać się na bardzo długi spacer lub wskoczyć na rower, aby krótka przyjemność nie miała negatywnego wpływu na obwód bioder ;)
Własnoręcznie wykonana brioche jest także sympatycznym prezentem dla zapraszającej nas rodziny czy przyjaciół. Przynajmniej tak było w naszym wypadku :) Polecam!


Brioche pur beurre przepis Philippe Blondiaux
Z połowy porcji wyszły mi dwie duże i jedna mała brioche.

30 g świeżych drożdży
750 g de mąki
450 g jajek
70 g cukru
11 g soli
225 g masła półsłonego
(zastąpiłam połową masła solonego i normalnego)350 g najlepszej jakości masła
67 ½ g wody... ;)
Przygotowanie:Wszystkie składniki należy wyjąć z lodówki na przynajmniej 2 godziny przed przygotowaniem ciasta, aby mogły osiągnąć taką samą temperaturę.
Drożdże rozpuścić w 30 gram wody. Dodać mąkę wymieszaną z pozostałymi 37 ½ gram wody. Jajka ubić z cukrem i solą; następnie dodać do mąki. Ciasto wyrabiać ręcznie (jest mocno klejące) lub przy pomocy robota. W czasie wyrabiania dodawać po kawałku masła. Gdy ciasto przestanie, w miarę, kleić się do rąk, odstawić na półtorej godziny do wyrośnięcia w temperaturze pokojowej. Przebić (odgazować) ciasto i wstawić do lodówki na kolejne 3 godziny. Przebić ponownie i zostawić ciasto w lodówce do powolnego wyrastania przez całą noc.
Wysmarować formy masłem. Uformować brioches (instrukcja tutaj) i ponownie zostawić do wyrośnięcia. Posmarować wyrośnięte ciasto roztrzepanym żółtkiem z odrobiną wody i ponacinać nożyczkami. Piec w nagrzanym do 180°C piekarniku z termoobiegiem do momentu, gdy brioches ładnie się przyrumienią. Niestety autor przepisu nie precyzuje ile czasu brioches powinny się piec... mnie zajęło to niecałe 20 minut. Trzeba bardzo uważać gdyż brioszki ;) lubią się przypalać! Wyjąć z form i studzić na kratce.

Brioches są faktycznie smaczne, bardzo maślane. Niestety za szybko schną, dlatego proponuję, gdy tylko całkowicie ostygną, zawinąć je w folię spożywczą. Zrobiłam dwa rodzaje : brioche nature, czyli bez żadnych dodatków oraz brioche z żurawiną, która bardzo pozytywnie wpłynęła na smak ciasta.

Smacznego !


RECETTE EN FRANÇAIS: Brioche pur beurre

sobota, 6 grudnia 2008

Szalotki w czerwonym, korzennym winie

Lubię wszystko, co robi się szybko. Typowy ze mnie leń, który lubi dobrze zjeść :) Pamiętam jak będąc dzieckiem kroiłam, zalewając się łzami, w talarki cebulę, żeby ją potem delikatnie poddusić z odrobiną cukru, soli i pieprzu. Tak przygotowaną cebulę nakładałam na kromkę białego chleba i zjadałam ze smakiem. Ależ to było dobre! I jakie proste! Miłość do duszonej cebuli został mi do dziś, dlatego gdy tylko trafię na jakiś przepis z cebulą w tytule, to natychmiast go wykorzystuję :)
Szalotki w czerwonym, korzennym winie... Niby nic wielkiego, a jednak w nieprawdopodobny sposób mogą zmienić smak zwyczajnej kanapki z pasztetem czy serem, najlepiej dojrzewający lub kozim twarożkiem. Polecam do pieczonych mięs podawanych na zimno. Świetnie też sprawdzą się na stole zastawionym antipasti, w towarzystwie innych pieczonych warzyw.


Porcja na średniej wielkości słoiczek:
przepis, lekko zmodyfikowany, pochodzi z tej strony

500 g szalotek
1/2 litra czerwonego, wytrawnego wina
3 łyżki miodu
3 łyżki oliwy
2 łyżki octu balsamicznego
2 gwiazdki anyżku 2 gałązki tymianku
5 centymetrów kory cynamonowej
1 centymetr świeżego imbiru
kilka goździków
kilka ziarenek czarnego pieprzu
sól do smaku

Przygotowanie:
Szalotki obrać i przekroić wzdłuż na osiem części. Zetrzeć imbir. Szalotki podsmażyć na wolny ogniu przez około 5 minut. Dodać miód i smażyć dalej przez następne kilka minut. Zalać winem i zagotować. Na końcu dodać wszystkie przyprawy, zmniejszyć ogień i gotować do momentu, aż wino prawie całkowicie wyparuje (około 50 minut). Podawać, w zależności od upodobań, na ciepło lub na zimno.

Smacznego :)


RECETTE EN FRANÇAIS : Echalotes confites au vin rouge et aux épices